Vaterland [Fatherland - pl]
- Автор: Харрис Роберт
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: Ksi
- ISBN: 978-83-245-7646-3
- Переводчик: Adnrzej Szulc
- Жанр: Альтернативная история
Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:
W Ministerstwie Propagandy wymyślono ostatnio nową teorię, według której najlepszą porą na nadanie ważnego oświadczenia jest koniec dnia pracy. Wiadomości przyjmowane były wtedy przez cały kolektyw, w duchu wspólnoty i nie było miejsca na prywatny sceptycyzm i defetyzm. Co więcej, pora zawsze dobrana była w ten sposób, żeby ludzie mogli wrócić trochę wcześniej do domu — o wpół do piątej, powiedzmy, zamiast o piątej — i żeby wracali zadowoleni, wypełnieni podświadomą wdzięcznością wobec reżimu. Tak to teraz wyglądało. W śnieżnobiałym pałacu Ministerstwa Propagandy zatrudniano więcej psychologów niż dziennikarzy.
Kantyna zaczęła się wypełniać personelem: funkcjonariusze i urzędnicy, maszynistki i kierowcy — wszyscy stali obok siebie ramię przy ramieniu niczym żywe wcielenie narodowosocjalistycznego ideału. Na ekranach czterech ustawionych w rogach telewizorów widniał kontur Rzeszy z wpisaną w środek olbrzymią swastyką. Tło muzyczne stanowiły wybrane fragmenty Beethovena. Co jakiś czas muzykę przerywał podniecony głos spikera: „Niemcy i Niemki, przygotujcie się na ważne rządowe oświadczenie!” W dawnych czasach, w epoce radia, na człowieka oddziaływała tylko muzyka. Tu też dokonał się postęp.
Ile już takich oświadczeń pamiętał w swoim życiu March? Tkwiły w jego pamięci niczym wysepki w czasie. W trzydziestym ósmym wezwano ich z klas do auli, żeby zakomunikować, że wojska niemieckie wkraczają właśnie do Wiednia i że Austria wraca do macierzy. Dyrektor gimnazjum, który przeżył atak gazowy podczas pierwszej wojny, stał płacząc na podium, obserwowany przez tłum nic nie rozumiejących uczniów.
W trzydziestym dziewiątym był w domu razem / matką, w Hamburgu. W piątek o jedenastej rano nadano bezpośrednią transmisję przemówienia, które Führer wygłosił w Reichstagu. „Od dzisiaj jestem po prostu pierwszym żołnierzem Niemieckiej Rzeszy. Kolejny raz zakładam ten mundur, mundur, który jest mi najbardziej święty i drogi. Nie zdejmę go aż do ostatecznego zwycięstwa i prędzej zginę, niż dopuszczę do klęski”. Grzmot oklasków. Tym razem płakała jego matka: łkała żałośnie, kołysząc się miarowo w przód i w tył. Siedemnastoletni Xavier odwracał od niej ze wstydem wzrok, wpatrując się w fotografię ubranego we wspaniały mundur Cesarskiej Marynarki ojca. Dzięki Bogu, myślał. Nareszcie wojna. Może będę mógł teraz wypełnić jego testament.
Następnych kilka oświadczeń zastało go na morzu. Zwycięstwo nad Rosją na wiosnę czterdziestego trzeciego — triumf strategicznego geniuszu Führera! Zapoczątkowana rok wcześniej letnia ofensywa Wehrmachtu odgrodziła Moskwę od Kaukazu. Armia Czerwona została odcięta od pól naftowych Baku. Stalinowska machina wojenna zatrzymała się, bo zabrakło po prostu paliwa.
Pokój z Brytyjczykami w czterdziestym czwartym — triumf kontrwywiadowczego geniuszu Führera! March pamiętał, jak wszystkie U-Booty zaopatrzone zostały w nowe maszyny szyfrujące: zdradzieccy Brytyjczycy, powiedziano im, rozszyfrowywali do tej pory wszystkie niemieckie komunikaty. Namierzanie statków handlowych nie sprawiało im odtąd żadnych trudności. Zagłodzoną Anglię zmuszono do kapitulacji. Churchill razem ze swą bandą wojennych podżegaczy uciekł do Kanady.
Pokój z Amerykanami w czterdziestym szóstym — triumf naukowego geniuszu Führera! Kiedy Ameryka pokonała Japonię, zrzucając na nią bombę atomową, Führer wystrzelił rakietę V3, która eksplodowała nad Nowym Jorkiem. Dał dowód, że zaatakowana Rzesza gotowa jest podjąć kroki odwetowe. Wojna ograniczyła się do serii krwawych starć z partyzantami na obrzeżach nowego niemieckiego imperium. Nastał czas nuklearnego pata, który dyplomaci ochrzcili mianem zimnej wojny.
Ale uroczyste oświadczenia nadawano w dalszym ciągu. Zanim w pięćdziesiątym pierwszym ogłoszono wiadomość o śmierci Göringa, radio przez cały dzień nadawało muzykę poważną. Ten sam zaszczyt spotkał Himmlera, kiedy w sześćdziesiątym drugim rozbił się jego samolot. I tak to trwało. Zgony, zwycięstwa i wojny, kolejne wezwania do ofiar i zaciskania pasa, zaciekłe zmagania na Uralu, trudne do wymówienia nazwy miejscowości, gdzie dochodziło do bitew i ofensyw: Oktiabrskoje, Połunocznoje, Ałapajewsk…
March spojrzał na otaczające go twarze. Widniały na nich wymuszone uśmiechy, rezygnacja, niepokój. Wiele osób miało na wschodzie swoich braci, synów i mężów. Ludzie nie spuszczali oczu z telewizorów.
— Niemcy, przygotujcie się na ważne rządowe oświadczenie!
Co ich tym razem czekało?
Kantyna była prawie pełna. March stał przyciśnięty do kolumny. Kilka metrów dalej widział Maxa Jaegera żartującego z piersiastą sekretarką z wydziału prawnego VA(1). Max zerknął w jego stronę przez ramię i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Zawarczały werble. Na sali zapadła cisza.
— Łączymy się teraz z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w Berlinie — oznajmił spiker.
W świetle telewizyjnych jupiterów błysnęła brązowa płaskorzeźba: trzymający w szponach ziemię nazistowski orzeł, którego niczym na dziecinnym rysunku wschodzącego słońca otaczał wieniec rozchodzących się na wszystkie strony promieni. Na jego tle pojawiła się twarz rzecznika ministerstwa, Drexlera: czarne krzaczaste brwi i pociemniałe od zarostu policzki. March stłumił ogarniający go śmiech: ktoś mógłby pomyśleć, że mając do dyspozycji całe Niemcy, Goebbels zdoła znaleźć rzecznika, który nie przypomina odsiadującego wyrok kryminalisty.
— Panie i panowie. Mam dla was krótkie oświadczenie wydane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeszy. — Drexler zwracał się do zgromadzonych dziennikarzy, których nie pokazywała kamera. Założył okulary i zaczął czytać. — W związku z wielokrotnie manifestowanym i wyrażanym przez Führera oraz cały naród Wielkiej Rzeszy Niemieckiej pragnieniem, aby utrzymywać pokojowe i bezpieczne stosunki ze wszystkimi krajami świata, a także po wszechstronnych konsultacjach z naszymi sojusznikami ze Wspólnoty Europejskiej, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeszy wystosowało w imieniu Führera zaproszenie do prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jego wizyta w Wielkiej Rzeszy Niemieckiej pozwoli na osobiste przedyskutowanie warunków, których celem jest doprowadzenie do lepszego zrozumienia między naszymi narodami. Zaproszenie zostało przyjęte. Rząd amerykański poinformował dziś rano, iż Herr Kennedy chciałby spotkać się z Führerem w Berlinie we wrześniu tego roku. Heil Hitler! Niech żyją Niemcy!
Na ekranie ukazała się czarna plansza. Kolejny warkot werbli zasygnalizował, że za chwilę zacznie się hymn. Zgromadzeni w kantynie mężczyźni i kobiety zaczęli śpiewać. March wyobraził sobie ten moment w całych Niemczech — w każdej stoczni i fabryce, w każdym urzędzie i szkole: połączone w jednym chórze niskie i wysokie głosy wznosiły się aż do niebios w potężnym zgodnym krzyku.
Jego własne usta poruszały się wraz z innymi, ale nie wydobywał się z nich żaden dźwięk.
— To oznacza dla nas tylko więcej pieprzonej roboty — oznajmił Max. Siedzieli z powrotem w swojej klitce. Jaeger położył nogi na biurku i puszczał kłęby dymu z cygara. — Jeśli służby bezpieczeństwa gonią w piętkę już podczas Führertagu, pomyśl, co będzie się działo, kiedy w mieście pojawi się Kennedy.
March uśmiechnął się.
— Wydaje mi się, Max, że nie dociera do ciebie historyczny wymiar całego wydarzenia.