Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
się w nocy samotny i wiedział, że on, Severus, żyje i jest bezpieczny. Zrobiło mu się
trochę głupio, że mężczyzna ma go za znerwicowanego dzieciaka, który boi się
zasnąć z powodu jakichś koszmarów, ale z drugiej strony poczuł w piersi przyjemne
ciepło. Snape po raz pierwszy przysłał mu wiadomość, którą zawsze wysyłał mu
Harry. I nawet jeśli zrobił to tylko ten jeden raz, było to niezwykle miłe z jego strony, o ile można użyć takiego słowa w stosunku do Severusa Snape'a.
Każdy dzień wyglądał podobnie. Harry schodził rano na śniadanie, pomagał trochę
Hagridowi, włóczył się po zamku albo siedział w bibliotece, później szedł na obiad, by
następnie udać się z naręczem książek do Snape'a, gdzie zazwyczaj albo się uczył,
podczas gdy mężczyzna zajmował się swoimi sprawami, albo rozmawiali, albo się
pieprzyli.
To ostatnie zajęcie Harry lubił najbardziej. Nawet jeżeli ich seks w ogóle już nie
przypominał tego, który uprawiali podczas świąt. Snape brał go szybko i mocno, tak
jakby chciał w ten sposób rozładować napięcie. Harry widział jego pragnienie, bardzo
wyraźnie je odczuwał, kiedy mężczyzna wbijał palce w jego ciało z taką siłą, jakby
chciał go rozerwać na strzępy i dyszał mu do ucha takie słowa, które niemal
natychmiast doprowadzały go do orgazmu. Już nigdy nie został z nim po seksie, ale
Harry'emu to nie przeszkadzało. To, co wtedy od niego otrzymał, nadal otulało jego
serce ciepłą mgiełką i nawet kiedy Severus był dla niego ostry i brutalny, Harry wciąż
pamiętał jego łagodny dotyk i całkowicie poddawał się pożądaniu.
W ciągu tych kilku dni mógł dokładnie poznać wszelkie upodobania Mistrza Eliksirów.
Dowiedział się na przykład, że Severus lubił, kiedy Harry podczas seksu jęczy jego
imię. Lubił także, gdy podczas seksu od tyłu Harry rozchylał rekami swoje wejście,
aby Severus miał lepszy widok, podczas gdy jego twarz, pozbawiona podpory, była
całkowicie wgniatana w materac. Lubił też, kiedy Harry brał go głęboko w usta, a już
szczególnie, kiedy po prostu otwierał usta i pozwalał, aby Severus je pieprzył.
Pewnego dnia, kiedy Harry siedział w swoim fotelu przed kominkiem z książką
ułożoną na podciągniętych kolanach i próbował zrozumieć, o co chodziło w konflikcie
pomiędzy olbrzymami i centaurami sprzed siedmiu wieków, Snape go zaskoczył.
Podszedł do niego, a Harry, czując na sobie cień, uniósł głowę i zobaczył, że
mężczyzna bez słowa rozpina rozporek i wyjmuje swojego bladego, masywnego, na
wpół twardego penisa. Chłopak zamrugał zaskoczony i pomimo tego, że miał
ogromne trudności z oderwaniem wzroku od sterczącego zachęcająco w jego
kierunku członka, spojrzał na twarz Snape'a, czekając na jakiekolwiek słowa. Ale te
nie padły. Severus po prostu podszedł do niego, odsunął na bok podręcznik i
przyciągnął jego głowę do swojej erekcji. Harry bez oporu przyjął ten ciepły,
smakowity kąsek. Severus tego dnia był chyba wyjątkowo napalony, ponieważ
niemal zgwałcił jego usta. Harry kilka razy miał problemy ze złapaniem tchu, a na
samym końcu, kiedy zaczerwieniony z wysiłku penis zaczął niebezpiecznie
pulsować, mężczyzna wyjął go i z głośnym jękiem przyjemności spuścił mu się na
twarz.
I wyglądało na to, że to także niezwykle lubił, skoro dwa dni później zrobił to
ponownie. Wziął go od tyłu, a przed samym końcem odwrócił do siebie i pozwolił,
aby całe wypełniające go pragnienie osiadło w białych strugach na twarzy i okularach
Harry’ego.
Severus lubił także, kiedy Harry się przed nim masturbował. Okazał to wyraźnie,
kiedy Harry, czytając sobie w fotelu najnowszy numer "Quidditcha", usłyszał dziwnie napięty głos mężczyzny:
- Dotknij się.
Spojrzał na niego z zaskoczeniem, zastanawiając się, czy aby dobrze usłyszał.
Severus siedział w swoim fotelu ze szklanką whisky w ręku i wpatrywał się w niego
nieco zamglonym wzrokiem.
- Co?
- Słyszałeś. Dotknij się, Potter.
- Tutaj?
- Nie, w Wielkiej Sali. Oczywiście, że tutaj. Teraz. - Jego oczy rozbłysły lekko i Harry poczuł znajome napięcie w podbrzuszu.
Czuł się trochę skrępowany, ale Severus patrzył na niego w taki sposób, że
wszystkie jego wątpliwości rozwiały się w czasie krótszym niż mrugnięcie. Odłożył na
bok czasopismo i sięgnął do rozporka. Rozsunął go, po czym rozpiął guzik i włożył
rękę pod bokserki.
- A teraz wyjmij go powoli.
Harry zagryzł wargę i wykonał polecenie, obserwując jak zamglone, czarne tunele
oczu mężczyzny śledzą każdy jego ruch.
- Rozsuń bardziej nogi.
Walcząc z wypływającym mu na policzki rumieńcem zażenowania, Harry przyjął
wygodniejszą pozycję i rozstawił nogi na taką szerokość, aby mężczyzna miał jak
najlepszy widok. I sądząc po wygłodniałym rozbłysku w jego oczach, pozycja była
idealna.
- Doskonale - wyszeptał Severus, rozsiadając się wygodniej w fotelu i przybliżając do
ust szklankę z whisky. - Możesz zaczynać.
I Harry onanizował się, obserwując mężczyznę spod wpółprzymkniętych powiek. Nie
trwało to jednak długo, ponieważ spojrzenie, które wbijał w niego Severus, zdawało
się go niemal fizycznie dotykać i Harry doszedł szybko, wyobrażając sobie ciepło
tych cienkich, rozchylonych warg na swojej erekcji. Kiedy skończył i zapiął już
rozporek, a w pomieszczeni zaległa cisza wypełniona jedynie dwoma nierównymi,
próbującymi uspokoić się oddechami, zauważył, że Snape nadal dziwnie mu się
przygląda. Jego wzrok był jeszcze bardziej rozmyty, a brwi ściągnięte i Harry sam nie
wiedział, jak to się stało, ale usłyszał swój własny, łamiący się głos, mówiący:
- Severusie... Chciałbym kiedyś poczuć twoje usta.... tam - wydukał, wskazując na
swoje krocze. Mężczyzna uniósł brew w wyraźnym zaskoczeniu. Otworzył usta, aby
coś powiedzieć, ale najwyraźniej się rozmyślił, ponieważ po chwili je zamknął, a w
jego oczach pojawiło się coś iskrzącego złośliwie.
- Tak? Hmm... muszę przyznać, że to niezwykle ciekawa propozycja. Chętnie bym na
nią przystał, jeżeli tylko pokażesz mi, w jaki sposób mam to zrobić...
I oczywiście skończyło się na tym, że to Harry obciągnął Snape'owi. Później był
wściekły zarówno na Snape'a, jak i na siebie, za to, że tak łatwo dał mu się
zmanipulować, ale cudowny smak Severusa na języku całkowicie mu to wynagrodził.
Była jednak pewna rzecz, które nieco Harry'ego niepokoiła. W ciągu tych wszystkich
dni, wszystkich rozmów, schadzek, sprzeczek i kłótni, Snape zdawał się być czasami
dziwnie odległy. Często miał nieobecny, zamyślony wzrok i Harry'emu wydawało się,
że unikał jego bliskości. Albo raczej nie tyle unikał, co nie odwzajemniał. Sztywniał,
kiedy Harry chciał go przytulić, nie głaskał go już i nie całował. Tak jakby oddalał się od niego albo przynajmniej próbował to zrobić. I Harry nie miał pojęcia, dlaczego tak
się dzieje. Czyżby zrobił coś nie tak? Próbował prześledzić pamięcią wszystkie
ostatnie dni, ale nie potrafił znaleźć niczego, co usprawiedliwiałoby takie zachowanie
mężczyzny. Bo chyba nie mogło chodzić o ten jeden koszmar, prawda? Zresztą
Snape nie zachowywał się tak, jakby był nadal zły na niego za to, że go wtedy
obudził i narobił takiego rabanu. Ktoś, kto się na kogoś gniewa, nie może patrzeć na
tego kogoś takim wzrokiem, jakby chciał go pożreć. Prawda? Więc o co mogło