Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
jesteś nadętym smarkaczem, któremu sława tak uderzyła do głowy, że wydaje mu
się, iż wszyscy będą padać mu do stóp?
- Tak? A ty jesteś wstrętnym łajdakiem, który uwielbia wykorzystywać swoją pozycję i
upokarzać innych tylko po to, aby podnieść poczucie własnej wartości!
Severus zrobił krok w jego stronę. Jego twarz wyglądała niczym zasnute mrokiem
niebo podczas burzy.
- Ja przynajmniej znam swoją wartość, Potter! - wysyczał jadowicie. - Twoja wartość
leży razem z tobą na podłodze, kiedy rozkładasz nogi i błagasz o to, żebym cię
wypieprzył.
Harry otworzył szeroko oczy. Na chwilę zabrakło mu tchu. Jak...? Jak on mógł w
ogóle...? Rzucił się do przodu, pragnąc go zranić, uderzyć, ukarać za wszystko, co
powiedział.
Ale Snape był szybszy. Złapał go za nadgarstki i Harry mógł jedynie szarpać się
rozpaczliwie i wrzeszczeć z wściekłości.
- Zamknij się! Nienawidzę cię! - krzyczał, próbując wyrwać ręce, ale mężczyzna
trzymał je tak mocno, iż sprawiał mu tym ból, który jedynie podsycał jego gniew. -
Nienawidzę cię, ty dupku! Nie chcę na ciebie patrzeć! Nie chcę cię znać!
- Licz się ze słowami, Potter. Gryffindor właśnie stracił dwadzieścia punktów. I
możesz mnie nienawidzić do woli, ale to i tak nie zmieni faktu, że...
- Puść mnie! Jeżeli jestem dla ciebie aż taki okropny, to po co w ogóle pozwalasz mi
tutaj przychodzić? Wyrzuć mnie i obaj będziemy zadowoleni, a ty nie będziesz się na
mnie wściekał o byle gówno!
- Z chęcią bym to zrobił, ale znając ciebie, po dwóch dniach wrócisz z miną
kopniętego szczeniaka i na kolanach będziesz prosił, żebym przyjął cię z powrotem!
- Zamknij się! Nie chcę... Puść mnie! - Płynąca w żyłach adrenalina w połączeniu z
uderzającą do głowy krwią sprawiła, że Harry'emu udało się w końcu wyrwać ręce,
ale zamiast się odwrócić, rzucił się ponownie do przodu i z całej siły odepchnął
mężczyznę tak, że ten musiał zrobić kilka kroków do tyłu, żeby odzyskać równowagę.
Na jego twarzy na sekundę odmalowało się zaskoczenie, które jednak bardzo szybko
przeobraziło się w furię. - Nie chcę na ciebie patrzeć! - krzyknął Harry, odwracając
się i ruszając w stronę drzwi. Przed oczami widział jedynie czerwone plamy, miał
wrażenie, że cała krew z jego żył już dawno się wypaliła i wyparowała. - Już nigdy,
przenigdy nie chcę cię słuchać, nie chcę cię widzieć, nie chcę... - urwał, kiedy poczuł
silne magiczne uderzenie w plecy i upadł na podłogę. Zatrzymał się na łokciach i
kolanach i zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, poczuł na sobie ciężar
mężczyzny, a na swoim karku silny uścisk jego dłoni, przyciskającej go do podłogi.
- Może cię to zaskoczy, Potter, ale naprawdę nie obchodzi mnie, czego chcesz. Liczy
się tylko to, czego ja chcę, a w tej właśnie chwili chcę cię ukarać i nawet sobie nie
wyobrażasz, jak bardzo tego pragnę - wysyczał za nim mężczyzna i Harry poczuł
powiew magi , chłodnej, niemalże lodowatej, i w tej samej chwili mięśnie jego
brzucha skurczyły się boleśnie. Miał wrażenie, jakby otrzymał potężny cios, który
pozbawił go powietrza w płucach. Jęknął i jedną ręką złapał się za brzuch,
jednocześnie otwierając usta, aby złapać oddech. I wtedy usłyszał złowrogi szept tuż
przy swoim uchu - Jeżeli jeszcze raz mnie odepchniesz, to siła tego zaklęcia będzie
dziesięciokrotnie większa.
Zanim Harry zdążył w jakikolwiek sposób zareagować, poczuł kolejne muśnięcie
magii, które pozbawiło go całej dolnej części garderoby.
- Zostaw mnie! Nie możesz... - zaczął, czując zawroty głowy, ciągłe skurcze mięśni
brzucha i bolesne pulsowanie w skroniach. Serce szarpało mu się w piersi i
wydawało się płonąć, a żar rozprzestrzeniał się po jego ciele, obejmując nawet te
części, które w tej sytuacji zdecydowanie nie powinny reagować w tak entuzjastyczny
sposób.
- Nie mogę? - Snape wydał z siebie taki odgłos, jakby chciał się roześmiać. - Potter,
obaj doskonale wiemy, że jeżeli chodzi o ciebie, to mogę wszystko. Chyba nie
zapomniałeś, że należysz tylko do mnie? Że jesteś moją własnością? Wygląda na to,
że będę musiał ci o tym przypomnieć.
Harry zagryzł wargę. Był przecież wściekły. Dlaczego więc jego członek drgnął na te
słowa? A po chwili był już niemal całkowicie twardy? I kiedy tylko poczuł
wchodzącego w niego penisa mężczyzny, cały żar, który odczuwał wcześniej w
piersi, skumulował się w podbrzuszu?
Ale nie zastanawiał się nad tym dłużej, ponieważ jego umysł najwyraźniej wyparował.
Słyszał jedynie uderzenia pośladków o pośladki i mroczny szept tuż nad sobą:
- Jesteś moją własnością, Potter. - Mężczyzna złapał go za włosy i odchylił jego
głowę do tyłu, przyciągając ją do siebie tak, że jego usta znalazły się kilka milimetrów od ucha Harry'ego. - Powtórz to.
I Harry powtarzał.
- Jestem twoją własnością.
Powtarzał i powtarzał za każdym razem, kiedy pchnięcia Severusa uderzały w jego
prostatę. Mówił też dużo innych rzeczy. I to takich rzeczy, których nie powiedziałby w
żadnej innej sytuacji, nawet gdyby obiecywano mu Puchar Świata w Quidditchu.
- Czy jeszcze kiedykolwiek będziesz mi się sprzeciwiał, Potter?
- Oczywiście, że będę, ty obślizgły dupku!
Ta odpowiedź została "nagrodzona" wyjątkowo długim i mocnym rżnięciem, podczas którego Harry niemal zdarł sobie gardło od krzyku. O tak, uwielbiał prowokować
Snape'a. Uwielbiał doprowadzać go do wściekłości i utraty kontroli nad sobą. I
uwielbiał jego zaborczość. Zaborczość, siłę i gniew, które smagały jego lędźwie i
rozpalały każdy nerw w jego ciele.
- Mały, bezczelny prowokator - wydyszał mu do ucha Severus, wchodząc w niego
długimi, agresywnymi ruchami i Harry nie potrafił powstrzymać drżenia, które ten głos
w nim wywoływał.
Nic nie mógł na to poradzić. Wiedział, że jest stracony od dnia, kiedy wypowiedział
pamiętne słowa, na wspomnienie których wciąż odczuwał uścisk w żołądku: "Jestem
małą, brudną dziwką..."
Bo był nią. W takich sytuacjach, jak ta, kiedy wściekłość i gniew zamieniały się w
niemożliwe do opanowania pragnienie i wszystkie hamulce puszczały. To Snape go
do tego doprowadzał. A później tylko uśmiechał się zwycięsko, kiedy po raz kolejny
udawało mu się go ujarzmić. To on był powodem tego, że Harry zamieniał się w
gotujący się cyklon sprzecznych emocji. Czyżby go to bawiło? Czyżby był aż tak
uzależniony od rozpalania i duszenia tego ognia, który płonął w zielonych oczach?
Najwyraźniej słowo "uzależnienie" w tym wypadku było zaledwie eufemizmem.
To nie była ich pierwsza sprzeczka w ciągu ostatnich dni. Ale pierwsza tak poważna i
zakończona w tak wyjątkowo, można powiedzieć, przyjemny sposób. Harry spędzał z
Severusem niemal każdą wolną chwilę, chociaż mężczyzna nie pozwolił mu już
więcej u siebie nocować. Jednakże podczas pierwszego, spędzonego osobno
wieczoru, tuż przed zaśnięciem, wydarzyło się coś niezwykłego.
Harry otrzymał wiadomość od Severusa. Wiadomość, która brzmiała:
Dobranoc, Potter.
Bardzo długo leżał w łóżku, całkowicie już rozbudzony i wpatrywał się w kamień
szeroko otwartymi oczami, nie mogąc wyjść z szoku. Dopiero po kilku
nieprawdopodobnych teoriach i próbach wytłumaczenia owego fenomenu doszedł do
wniosku, że Snape przysłał mu to najprawdopodobniej dlatego, żeby Harry nie czuł