Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Dalekie szlaki [Галактическая разведка - pl]l]
Dalekie szlaki [Галактическая разведка - pl]l] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dalekie szlaki [Галактическая разведка - pl]l]

Электронная книга - «Dalekie szlaki [Галактическая разведка - pl]l]». Краткое содержание книги:

Trafiamy oto na Ziemię dalekiej przyszłości. Nie wiemy dokładnie, który to rok, lecz „czytając między wierszami” przypuszczam, że akcja rozgrywa się w okolicach przełomu trzeciego i czwartego tysiąclecia. Ludzie osiągnęli technologiczne szczyty. Na Ziemi kontrolują pogodę, w kosmosie, dzięki silnikom wykorzystującym tzw. efekt Taniewa, poruszają się z prędkością wielokrotnie przewyższającą szybkość światła. Krótkodystansowa komunikacja odbywa się za pośrednictwem fal mózgowych, a na obiekty fizyczne wpływać można dzięki swobodnie generowanym polom siłowym. Uporano się ze wszystkimi wielkimi plagami ludzkości, takimi jak katastrofy naturalne, głód, choroby… I nie, nie ma żadnego „ale”. Homo sapiens osiągnął ostateczną formę dobrobytu oraz szczęścia na Ziemi i zajął się zaawansowaną eksploracją Wszechświata. Nawiązano kontakt z wieloma inteligentnymi rasami, ale żadna z nich nie dorównuje poziomem zaawansowania technicznego człowiekowi. Wygląda więc na to, że ludziom przypadła rola przodowników kosmosu. Do czasu… Na arenie międzygwiezdnych zdarzeń pojawiają się potężni i zagadkowi Galaktowie oraz złowrodzy Niszczyciele. Bohaterowie wyruszają na sztuczną planetę Orę, gdzie odbyć ma się wielka konferencja z udziałem wszystkich zjednoczonych pod przewodnictwem człowieka inteligentnych gatunków. Jej uczestnicy zadecydują, jakie kroki należy podjąć w związku z odkryciem nowych ras i na jakich zasadach spróbować nawiązać z nimi kontakt.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 43
Перейти на страницу:

— Nowy Nadzorca przejął dowództwo nad Mózgiem Sterującym — odparł dostojnik, który wszedł na salę w trakcie narady. — Awaria urządzeń nie była trudna do usunięcia, choć mogła doprowadzić do katastrofalnych skutków. Teraz aparaturę naprawiono i nasza najpotężniejsza twierdza na Trzeciej Planecie znów zajęła swe miejsce w systemie obronnym Perseusza. Flota przeciwnika została zatrzymana…

— Starczy! — ryknął Wielki Niszczyciel. — Teraz Orlan zamelduje, jak czują się jeńcy i co z nimi robić.

— Jeńcy są przygnębieni losem admirała, sam admirał natomiast usiłuje robić dobrą minę do złej gry, chociaż osłabł już do tego stopnia, że nie może się poruszać. Co zaś do sposobu postępowania z jeńcami, to zależy on od tego, co my zamierzamy zrobić.

— Ewakuować się! — zagrzmiał władca. — Niklowa znajduje się niebezpiecznie blisko linii natarcia przeciwnika. Przeniesiemy się na Manganową lub Sodową. Jeńców zabierzemy ze sobą.

— Na żadnej z tych planet nie uda się utrzymać ich przy życiu, o Wielki. Ludzie są zbyt słabi, aby przetrwać w tamtejszych warunkach. Mają zbyt skomplikowaną strukturę…

— To ich sprawa. Niechaj wiedzą, że z taką strukturą biologiczną nie można podbić Wszechświata, a oni, choć ględzą o przyjaźni i braterstwie, właśnie do tego dążą. Załadujcie ludzi i ich towarzyszy na zdobyty statek i pod konwojem natychmiast odeślijcie na Manganową.

— Tak jest! Co do admirała… Gwarantowałeś mu życie, o Wielki?

— Zagwarantowałem mu jedynie to, że nie będę na jego życie nastawał. A jeżeli ten zadufany w sobie pechowiec zdechnie sam, nie będę się martwił. Jeszcze mniej obchodzi mnie los jego towarzyszy…

Nagle majaki zniknęły, Wielki przerwał w pół słowa. Ocknąłem się leżąc pod niewidzialną ścianą mojej klatki tak wycieńczony, że nie mogłem nawet poruszyć ręką. Poczułem na sobie czyjś wzrok. Uniosłem powieki. Z drugiej strony bariery stał Romero.

— Zdaje się, drogi przyjacielu, że znów przyśniło się panu coś zadziwiającego? — zapytał z nadzieją w głosie.

14

— Wspaniały sen! — wyszeptałem. — Uśmieje się pan, Pawle.

Do Romera przyłączyli się Kamagin z Lusinem, potem Osima i Petri. Słuchali mnie uważnie i z powagą. Kiedy skończyłem, Osima wzruszył ramionami, a Kamagin wykrzyknął:

— Widzenia są fantastyczne, a rzeczywistość potworna. Niestety, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wyśmiewać się z naszych dręczycieli, chociażby w wyobraźni.

— Te sny są zbyt skomplikowane, aby miały być jedynie snami — powiedział ostrożnie Romero.

— Nie chce pan chyba powiedzieć przez to, że jakiś nieznany przyjaciel dostarcza admirałowi tajnych informacji, nadawszy im dla niepoznaki postać majaków sennych? — zapytał ironicznie Kamagin.

— Chcę powiedzieć — odparł spokojnie Romero — że nie zdziwiłbym się, gdyby tak było w rzeczywistości. W każdym razie wszystko układa się w logiczny ciąg. Admirał dowiedział się we śnie, że Allan atakuje Perseusza taranem anihilowanych karłów, że w najpotężniejszej twierdzy Zływrogów nastąpiła awaria jakiegoś urządzenia i wreszcie, że Galaktowie posiadają broń biologiczną, której Niszczyciele panicznie się boją. O żadnym z tych faktów nie słyszeliśmy, zanim Elego nie zaczęły nawiedzać sny. Sny zawierają więc informacje całkowicie nowe. Nie wiadomo natomiast, czy są to informacje prawdziwe.

— Cóż za informacje mogą zawierać majaczenia? — wykrzyknął zapalczywie Kamagin, opanował się jednak po chwili i powiedział ze skruchą: — Przepraszam, nie chciałem pana obrazić, admirale.

— Nie szkodzi — uśmiechnąłem się z trudem. Wszak nie przeczę, że to jest wytwór chorej wyobraźni. Romero powiedział zimnym tonem:

— Utrzymuję, że jeżeli choć jeden z faktów podanych nam przez admirała okaże się prawdziwy, prawdziwe będą także pozostałe. Zgadzacie się z tym?

— Ja się zgadzam — odparł z uśmieszkiem Kamagin. — Zapomniał pan, Pawle, że wkrótce będziemy mogli to sprawdzić. Ze snu admirała wynika, że mamy być ewakuowani dziś na jakąś Planetę Manganową. Jeśli więc dziś ewakuacja nie nastąpi…

Przerwał nagle, bo nieoczekiwanie pojawił się jak spod ziemi Orlan.

— Admirale Eli, pierwsza próba dobiegła końca powiedział obojętnym głosem. — Wkrótce zostaniesz nakarmiony… Potem wszyscy jeńcy mają zebrać się w tej sali. Zostaniecie przewiezieni na Planetę Manganową.

Romero opuścił laskę, zawsze spokojny Osima tym razem nie mógł opanować zaskoczenia, a Kamagin stał jak gromem rażony.

Orlan zniknął równie nieoczekiwanie, jak się pojawił.

6. Marzycielski Automat

1

Ewakuacja przypominała paniczną ucieczkę.

Do sali wtargnęły głowooki, które bez żadnych dyskusji zaczęły nas zaganiać ku wyjściu, poszturchując opornych ciosami pól grawitacyjnych. Znów pojawił się Orlan i po raz pierwszy usłyszeliśmy jego krzyk, rozlegający się później tak często, że do tej pory dźwięczy mi w uszach. — Szybciej! Szybciej! Szybciej!

Niewiele pamiętam z początkowego stadium ewakuacji, bo wkrótce po uwolnieniu mnie z klatki grawitacyjnej straciłem przytomność. Ocknąłem się na pryczy z głową na kolanach Mary i usłyszałem jej szczęśliwy głos:

— Ocknął się! Żyje!

— Na jaki statek nas ładują? — spytałem.

— Na „Cielca” — odparł Kamagin, który stał w pobliżu. — Władcy Wszechświata boją się pokazać nam wnętrze swoich okrętów — dorzucił ironicznie.

Znów straciłem przytomność. Przyszedłem do siebie już na pokładzie „Cielca” stwierdzając ze zdumieniem, że półleżę na grzbiecie jednego ze skrzydlatych wychowanków Lusina. To właśnie jakiś gwałtowniejszy ruch pegaza przywrócił mi zmysły.

— Nareszcie w domu! — wykrzyknął Osima idący obok mnie.

Niszczyciele nie tknęli niczego w naszych kabinach.

Co chwila ktoś wybiegał na korytarz, wołając radośnie, że nie ma żadnych uszkodzeń, że niczego nie brakuje.

— Zajrzyj do nas — poprosiłem Mary, kiedy znaleźliśmy się pod drzwiami naszego mieszkania. — Ja wstąpię do sali obserwacyjnej. Nie obawiaj się o mnie, czuję się już całkiem dobrze.

Nie zdążyłem odejść na dwa kroki, kiedy obok mnie przemknął Aster z jakimś naczyniem w ręku. Zawołałem go, ale nawet się nie odwrócił.

— Dokąd on tak pędzi? — zapytałem z niepokojem. — Nie pora teraz na bieganinę po statku!

Mary uśmiechnęła się pogodnie.

— Nic mu się nie stanie. Poczekajmy tu chwilę na jego powrót.

— Wszystko załatwione, mamo! — krzyknął już z daleka. — Wprawdzie nie udało mi się wyjść ze statku, ale wylałem płyn na zewnątrz przez kanał analizatora. Planeta jest zakażona.

— Co to znaczy, Mary? O jakim zakażeniu on mówi?

Okazało się, że Aster na polecenie Mary rozpylił na planecie kulturę bakterii odżywiających się niklem i jego solami. Planeta została zarażona życiem. Proces będzie z początku rozwijał się powoli, póki epidemia życia nie ogarnie całego globu, a wtedy rozwój życia można będzie przerwać jedynie unicestwiając całą planetę.

Zuch jesteś, synu! — powiedziałem, klepiąc go po ramieniu.

Po krótkotrwałym ożywieniu znów poczułem się źle. Zachwiałem się. Podchwycił mnie Petri i zaprowadził do mego pokoju. Tam położył mnie na kanapie. Siły stopniowo wracały. Uruchomiłem deszyfrator i poprosiłem przyjaciół, aby nastroili się na moje promieniowanie. Rozmawiać myślami było nie tylko bezpieczniej, ale i łatwiej, przynajmniej dla mnie, gdyż bardzo osłabłem i słowa z trudem przeciskały mi się przez gardło.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 43
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)