Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 86
Перейти на страницу:

Kiedy w roku 1934 Göring został Wielkim Łowczym Rzeszy, próbowano ożywić Grunewald. Zasadzono kasztany, lipy, buki, brzozy i dęby. Ale podobnie jak przed tysiącem lat, kiedy północne niziny Europy porastała gęsta puszcza, na tych zalesionych pagórkach wciąż królowała melancholijna sosna. Z tej puszczy, pięć stuleci przed Chrystusem, wynurzyły się wojownicze germańskie plemiona — i po dwóch i pół tysiącu lat wracały tutaj zwycięskie w swoich przyczepach i samochodach. Niemcy byli plemieniem puszczy. Wszelkie przesieki i tak po jakimś czasie zarastał z powrotem las.

March zaparkował samochód, wziął do ręki prowiant i zaadresowaną do Buhlera bombę — czy cokolwiek innego zawierała paczka — i ruszył ostrożnie stromą ścieżką w głąb lasu. Po pięciu minutach wdrapał się na wzgórze, z którego rozciągał się szeroki widok na Hawelę i zasnute błękitną mgiełką, porośnięte przerzedzającym się lasem zbocza. W ciepłym powietrzu unosił się intensywnie słodki zapach żywicy. Nad wzgórzem przeleciał z hukiem podchodzący do lądowania na berlińskim lotnisku wielki odrzutowiec. Po chwili hałas ucichł i słychać było tylko śpiew ptaków.

Xavier oddalał od siebie myśl o otworzeniu paczki. Coś go powstrzymywało. Usiadł na dużym kamieniu — który władze miasta pozostawiły tam niewątpliwie w tym właśnie celu — pociągnął łyk whisky i zaczął jeść chleb z szynką.

O Odilo Globocniku wiedział niewiele i to głównie z krążących o nim plotek. W ciągu ostatnich trzydziestu lat Obergruppenführer był raz na wozie, raz pod wozem. Austriak z urodzenia, robotnik budowlany z zawodu, w połowie lat trzydziestych został przywódcą partyjnym w Karyntii i Gauleiterem Wiednia. Zamieszany w nielegalne transakcje walutowe podpadł zwierzchnikom, ale po jakimś czasie przywrócono go do łask, mianując na początku wojny szefem policji w Generalnej Guberni. Tam właśnie musiał poznać Buhlera, doszedł do wniosku March. U schyłku wojny po raz drugi powinęła mu się noga i zesłano go gdzie? — chyba do Triestu. Ale po śmierci Himmlera Globus wrócił do Berlina i zajmował teraz jakieś bliżej nie określone stanowisko w Gestapo, pracując bezpośrednio pod rozkazami Heydricha.

Tej poobijanej brutalnej twarzy nie można było pomylić z żadną inną i mimo padającego deszczu i słabego światła Jost z pewnością ją rozpoznał. Portret Globusa wisiał w Izbie Pamięci Akademii, a sam Obergruppenführer zaledwie przed kilkoma tygodniami wygłosił dla przejętych grozą kadetów wykład na temat formacji policyjnych Rzeszy. Nic dziwnego, że Jost był taki przerażony. Powinien zadzwonić do Orpo anonimowo i zmyć się jeszcze przed ich przyjazdem. A jeszcze lepiej, z jego punktu widzenia, gdyby w ogóle nie dzwonił.

Xavier zjadł całą szynkę. Zebrał pozostały chleb, pokruszył go i rozsypał na ziemię. Dwa kosy, które przyglądały się, jak jadł, wynurzyły się ostrożnie z krzaków i zaczęły dziobać okruchy.

Wyjął z kieszeni kalendarzyk Buhlera. Standardowe wydanie dla członków partii, dostępne w każdym sklepie z papeterią. Na początku użyteczne informacje. Nazwiska partyjnych przywódców: ministrów rządu, szefów Kommissariatów, Gauleiterów.

Święta państwowe: 30 stycznia: Dzień Odrodzenia Narodowego; 21 marca: Dzień Poczdamski; 20 kwietnia: urodziny Führera; l maja: Festiwal Narodu Niemieckiego…

Mapa imperium z podanym czasem podróży kolejowych: Berlin — Równo: szesnaście godzin; Berlin — Tyflis: dwadzieścia siedem dni; Berlin — Ufa: cztery dni.

W samym kalendarzyku każdy tydzień mieścił się na dwóch stronach; zapiski były tak rzadkie, że z początku March myślał, że ich w ogóle nie ma. Przerzucał kartkę za kartką. Przy siódmym marca znalazł mały krzyżyk. Przy pierwszym kwietnia Buhler zanotował: „imieniny mojej siostry”. Potem następny krzyżyk przy dziewiątym kwietnia. Przy jedenastym kwietnia zapisał „Stuckart/Luther, rano godz. 10”. Na koniec, przy 13 kwietnia, na dzień przed swoją śmiercią, postawił kolejny mały krzyżyk.

Xavier przepisał wszystkie daty do swojego notesu, a potem odwrócił stronę. Śmierć Josefa Buhlera — napisał. Możliwości. Po pierwsze: śmierć była przypadkowa, Gestapo dowiedziało się o niej kilka godzin przed telefonem do Orpo i Globus po prostu badał ciało. Absurd.

Dobrze. Możliwość druga: Buhler został zamordowany przez Gestapo, a egzekucję wykonał Globus. Ponownie absurd. Wciąż obowiązywała wydana w roku 1941 dyrektywa „Noc i mgła”. Buhler mógł zostać całkiem legalnie i po cichu zamordowany w kazamatach Gestapo, a jego posiadłość skonfiskowana przez państwo. Kto by go opłakiwał? Albo przejmował się jego zniknięciem?

A więc w grę wchodzi możliwość trzecia: Buhlera zabił Globus, który zaciera teraz za sobą ślady. Deklaruje, że ta śmierć stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i sam przejmuje dochodzenie. Ale dlaczego w ogóle pozwolono Kripo zająć się tą sprawą? Jakie były motywy Globusa? Dlaczego pozostawiono ciało Buhlera w miejscu publicznym?

March oparł się plecami o kamień i zamknął oczy. Świecące słońce zmieniło ciemność pod powiekami w krwawą czerwień. Zmorzyła go wypita whisky.

Nie spał dłużej jak pół godziny. Obudził go szelest w rosnących obok krzakach; poczuł, jak coś dotyka jego rękawa. Natychmiast się ocknął, w samą porę, żeby zobaczyć biały ogon i zad znikającego między drzewami jelenia. Wiejska sielanka, dziesięć kilometrów od stolicy Rzeszy! A może po prostu pijackie złudzenie. Potrząsnął głową i podniósł z ziemi paczkę.

Była elegancko oklejona taśmą i opakowana w gruby brązowy papier. Dzieło prawdziwego profesjonalisty. Proste linie i ostre załamania, ekonomia użytego materiału i włożonego wysiłku. Wzorzec paczki. Żaden znany mu mężczyzna nie był do tego zdolny — to musiała zrobić kobieta. Na brązowym papierze nalepione były trzy szwajcarskie znaczki; widniały na nich małe żółte kwiatki na zielonym tle. Paczkę nadano w Zurychu w dniu 13.04.1964 o godzinie 16.00. Przedwczoraj po południu.

Czując, jak pocą mu się dłonie, zabrał się do dzieła. Najpierw zdarł taśmę, a potem zaczął odginać centymetr po centymetrze papier. W końcu uniósł go lekko. W środku była bombonierka.

Namalowane na niej dziewczyny tańczyły wokół słupa na ukwieconej łące. Miały lniane warkocze i sukienki w czerwoną kratę; za ich plecami wznosiły się na tle błękitnego, błyszczącego nieba ośnieżone szczyty Alp. „Najlepsze życzenia urodzinowe dla naszego ukochanego Führera, 1964”, głosił pod spodem wykaligrafowany gotyckimi literami czarny napis. Ale coś tu się nie zgadzało. Pudełko było zbyt ciężkie.

March wyjął scyzoryk i przeciął celofanowe opakowanie. Postawił delikatnie bombonierkę na pniu drzewa i odwracając w bok głowę i wyciągając maksymalnie ramię, podniósł ostrzem wieko. W środku zaszumiał cicho mechanizm. A potem usłyszał melodię.

Usta milczą, dusza śpiewa: Kochaj mnie! Dookoła pieśń rozbrzmiewa: Kochaj mnie! Każde twe spojrzenie Do miłości rwie. Serce w błogim woła śnie: Ja kocham cię!

Oczywiście w powietrzu rozbrzmiewała tylko muzyka, bez słów, ale przecież znał je bardzo dobrze. Stojąc samotnie na wzgórzu w Grunewaldzie słuchał pozytywki, która grała utrzymany w rytmie walca duet z trzeciego aktu „Wesołej wdówki”.

5

Kiedy jechał z powrotem, ulice centralnego Berlina były wyjątkowo wyludnione — przyczynę odkrył dopiero na komendzie. Duże ogłoszenie w holu zapowiadało, że o godzinie wpół do piątej nadane zostanie ważne oświadczenie rządowe. Cały personel miał się zgromadzić w kantynie. Obecność obowiązkowa. Zdążył akurat na czas.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)