W Pogoni Za Rozumem
- Автор: Филдинг Хелен
- Серия: Bridget Jones (pl) #2
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:
– Chcesz, żebyśmy się rozstali…?
Rozległo się pukanie do drzwi. To była Rebecca cała rozpromieniona w brudnoróżowym kaszmirze.
– Ludzie, ostatni dzwonek na śniadanie! – zagruchała i wcale sobie nie poszła. Wylądowałam na śniadaniu z okropnymi, tłustymi włosami, podczas gdy Rebecca potrząsała swą lśniącą grzywą i serwowała kedgeree [24]. Drogę powrotną do domu odbyliśmy w milczeniu, a ja z całych sił starałam się nie pokazywać, co czuję, i nie powiedzieć czegoś ckliwego. Wiem z doświadczenia, jakie to okropne namawiać kogoś, żeby się nie rozstawać, kiedy ten ktoś już podjął decyzję, a potem przypominać sobie, co się powiedziało. I czuć się jak idiotka. „Nie rób tego!” – miałam ochotę krzyknąć, kiedy zatrzymaliśmy się pod moim domem. „Ona próbuje cię urobić i uknuła intrygę. Nie całowałam się z St Johnem. Kocham cię”.
– No to cześć – powiedziałam z godnością i zmusiłam się, żeby wysiąść z samochodu.
– Cześć – wymamrotał, unikając mojego wzroku. Patrzyłam, jak szybko i z piskiem opon zawraca samochód. Kiedy mijał mnie, zauważyłam, że ze złością przejeżdża ręką po policzku, jakby chciał coś zetrzeć.
Rozdział czwarty
24 lutego, poniedziałek
65 kg (waga mojego ciała i nieszczęścia), jedn. alkoholu 1 – tzn. ja sama, papierosy 200 00O, kalorie 8477 (nie licząc czekolady), teorie dotyczące tego, co się dzieje 477, liczba decyzji odnośnie do tego, co robić 448.
15.00.
Nie wiem, co bym wczoraj poczęła bez dziewczyn. Zadzwoniłam do nich natychmiast po tym, jak Mark pojechał, i zjawiły się u mnie w ciągu piętnastu minut, ani razu nie mówiąc: „A nie mówiłam?” Kiedy wpadła Shazzer, obładowana butelkami i z całym naręczem toreb z zakupami, warknęła: „Dzwonił?”, poczułam się jak w Ostrym dyżurze, kiedy przychodzi doktor Greene.
– Nie – odparła Jude, wtykając mi do ust papierosa, jakby to był termometr.
– To tylko kwestia czasu – powiedziała wesoło Shaz, wyjmując z torby Chardonnay, trzy pizze, dwie tuby pralinek Haagen Daaz Pralines and Cream i paczkę dużych Twixów.
– No – przytaknęła Jude, kładąc na stercie kaset wideo Dumę i uprzedzenie razem z Poprzez miłość i stratę do poczucia własnej wartości. Pięć etapów umawiania się i Jak wyleczyć rany nienawiścią. – Wróci.
– Myślicie, że powinnam do niego zadzwonić? – spytałam.
– Nie! – ryknęła Shaz.
– Zwariowałaś?! – wrzasnęła Jude. – Przecież to marsjańska gumka. Telefon do niego to ostatnia rzecz, jaką powinnaś zrobić.
– Wiem – powiedziałam z irytacją. Chyba Jude nie myśli, że jestem aż tak nieoczytana.
– Masz pozwolić, żeby wrócił do swojej nory, poczuł przyciąganie, a samej wycofać się z pozycji wyłączności do pozycji wzbudzającej niepewność.
– A jeżeli…
– Lepiej wyłącz telefon, Shaz – westchnęła Jude. – Bo inaczej całą noc będzie czekała na telefon od niego, zamiast popracować nad poczuciem własnej wartości.
– Nieeee! – krzyknęłam, czując się tak, jakby zaraz miały mi obciąć uszy.
– Zresztą – powiedziała radośnie Shaz, z kliknięciem wyciągając wtyczkę ze ściany – to mu dobrze zrobi. Przez dwie godziny byłam kompletnie skołowana.
– „Im bardziej kobieta podoba się mężczyźnie, tym bardziej będzie unikał zaangażowania”! – Jude triumfalnie odczytała stosowny fragment z książki Marsjanie i Wenusjanki na randce.
– To mi wygląda na męską logikę! – oświadczyła Shaz.
– Więc porzucenie mnie rzeczywiście może być sygnałem, że poważnie traktuje nasz związek? – spytałam podniecona.
– Zaraz, zaraz. – Jude intensywnie wczytywała się w Inteligencję emocjonalną. – Czy żona go zdradziła?
– Tak – wymamrotałam z ustami pełnymi Twixa. – Tydzień po ślubie. Z Danielem.
– Hmmm. Widzisz, wydaje mi się, że poczuł się również emocjonalnie napastowany, prawdopodobnie z powodu wcześniejszego emocjonalnego „siniaka”, w który nieopatrznie uderzyłaś. Oczywiście! Oczywiście! To jest to! To dlatego przesadnie zareagował na twoje migdalenie się z tym chłopcem. Więc nic się nie martw. Kiedy tylko siniak przestanie mu rozwalać cały system nerwowy, Mark uświadomi sobie swój błąd.
– I zrozumie, że powinien chodzić z inną, bo ty za bardzo mu się podobasz! – powiedziała Sharon, radośnie zapalając Silk Cuta.
– Zamknij się, Shaz – syknęła Jude. – Zaniknij się.
Ale było już za późno. Przede mną pojawiło się widmo Rebeki, wypełniające cały pokój niczym nadmuchiwany potwór.
– Ojojoj – zaskomlałam, zaciskając powieki.
– Szybko, daj jej drinka, daj jej drinka! – ryknęła Jude.
– Przepraszam, przepraszam. Włącz Dumę i uprzedzenie – wybełkotała Shaz, wlewając mi do ust czystą brandy. – Znajdź ten kawałek z mokrą koszulą. Zjemy pizzę?
Czułam się trochę jak w Boże Narodzenie albo raczej jak na czyimś pogrzebie, kiedy przez całe zamieszanie wszystko staje na głowie i nikt nie dostrzega straty, bo wokół panuje taki zamęt. Kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, kiedy życie wraca do normy, ale już bez zmarłej osoby. Na przykład jak teraz.
19.00.
Dzika radość! Po powrocie do domu zobaczyłam, że miga światełko na sekretarce.
– Bridget, cześć, tu Mark. Nie wiem, gdzie byłaś wczoraj wieczorem, ale tak sobie tylko dzwonię. Jeszcze będę cię łapał.
Jeszcze będzie mnie łapał. Hmmmm. Więc to pewnie znaczy, żeby do niego nie dzwonić.
19.13.
Nie zadzwonił. Nie wiem, jak powinnam się zachować. Lepiej zadzwonię do Shaz. Na domiar złego włosy – jakby solidaryzując się z moim cierpieniem – układają się zupełnie idiotycznie. Dziwne, że włosy całymi tygodniami potrafią wyglądać normalnie, a nagle w ciągu pięciu minut kompletnie wariują, oznajmiając, że czas wybrać się do fryzjera – jak niemowlę, które się drze, bo jest głodne.
19.30.
Puściłam Shaz wiadomość od Marka i spytałam:
– Mam do niego zadzwonić?
– Nie! Niech cierpi. Jeżeli cię rzucił, a potem zmienił zdanie, to musi udowodnić, że zasługuje na ciebie, cholera jasna. Shaz ma rację. Tak. Jestem w b. asertywnym nastroju, dotyczy to Marka Darcy’ego.
20.35.
A zresztą. Może mu smutno. To okropne, jak pomyślę, że siedzi smutny w swoim podkoszulku z godłem Newcastle United. Może powinnam po prostu do niego zadzwonić i wszystko wyjaśnić.
20.50.
Już miałam zadzwonić do Marka i wypalić, jak bardzo go lubię i że to wszystko jedno wielkie nieporozumienie, kiedy – zanim zdążyłam podnieść słuchawkę – zadzwoniła Jude. Opowiedziałam jej o swoim krótkim, acz niepokojąco pozytywnym nastroju.
– To znaczy, że znowu stosujesz wyparcie?
– Tak – bąknęłam niepewnie. – Może powinnam jutro do niego zadzwonić?
– Nie, jeżeli chcesz, żebyście znowu byli razem, to musisz unikać robienia scen. Odczekaj cztery albo pięć dni, aż odzyskasz równowagę, i wtedy, tak, możesz z nim odbyć krótką, przyjacielską rozmowę, żeby tylko dać mu znać, że wszystko jest OK.
23.00.
Nie zadzwonił. Kurwa. Świat randek jest jak jakaś dziwna gra w blefowanie i podwójne blefowanie, a mężczyźni i kobiety strzelają do siebie z przeciwnych stron okopów. Zupełnie jakby istniał pewien zbiór zasad, których wszyscy powinni się trzymać, ale nikt nie wie, jak one brzmią, więc każdy wymyśla sobie własne. Kończy się na tym, że twój facet cię rzuca, bo nie przestrzegałaś zasad, ale jak miałaś przestrzegać, skoro nawet nie wiesz, na czym polegają?
[24] Kedgeree – potrawa z ryby, ryżu, jajek, cebuli i innych przypraw.