Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 76
Перейти на страницу:

Nie mogę w to uwierzyć. Normalnie nie mogę w to uwierzyć. Mark zabiera mnie na niespodziewane walentynkowe narty. To jakiś cud. Hurra! Będzie b. romantycznie w wioseczce jak ze świątecznej pocztówki, pośród migających lampek itp., gdzie będziemy szusować po zboczach, ręka w rękę jak Król i Królowa śniegu. To okropne, że wpędziłam się w obsesję negatywnych myśli, ale coś takiego mogło się przydarzyć każdemu. Z całą pewnością. Przed chwilą dzwoniłam do Jude, która mi pożyczyła kombinezon narciarski – czarny jednoczęściowy, w którym będę wyglądała jak Michelle Pfeiffer – jako Kobieta Kot albo coś w tym stylu. Jedyny maleńki problem polega na tym, że na nartach jeździłam tylko raz, w szkole, i natychmiast pierwszego dnia zwichnęłam sobie nogę w kostce. Nie szkodzi. Na pewno to łatwizna.

15 lutego, sobota

75 kg (czuję się jak gigantyczna nadmuchiwana piłka pełna fondue, hot dogów, czekolady na gorąco itp.), grappa 5, papierosy 32, filiżanki czekolady na gorąco 6, kalorie 8257, stopy 3, doświadczenia z pogranicza śmierci 8.

1.00. w nocy.

Na skraju przepaści. Nie mogę uwierzyć, w co się wpakowałam. Kiedy się znaleźliśmy na szczycie góry, strach tak mnie sparaliżował, że zaproponowałam, żeby Mark pojechał przodem, sama zaś przypinałam narty, patrząc, jak on pędzi po zboczu z „szszuuu, bzzzzz, bzzzzz” niczym wystrzelony pocisk, zakazana śmiercionośna petarda czy coś w tym rodzaju. Byłam b. wdzięczna za ten wyjazd na narty, ale nie mogłam pojąć, jaki jest sens gramolić się na górę, jechać ze szczękiem wzdłuż olbrzymich betonowych budowli obwieszonych kratami i łańcuchami rodem z obozu koncentracyjnego, na ugiętych nogach i z ołowianymi ciężarami na każdej stopie, z nieporęcznymi nartami, które ciągle się rozjeżdżają, i sunąć na automatycznym kołowrocie niczym owce jadące do łaźni, kiedy można wylegiwać się w łóżku. Najgorzej, że włosy zupełnie mi zwariowały, tworząc dziwaczne szczyty i rogi jak na czekoladkach z bombonierki Misshapes od Cadbury, a ten kombinezon Kobiety-Kota jest chyba zaprojektowany wyłącznie dla wysokich i chudych osób jak Jude, bo ja w nim wyglądałam jak pulpet albo jakaś stara ciotka grająca w pantomimie. Poza tym wokół mnie trzylatki śmigały bez kijków, stawały na jednej nodze, wykonywały salta itd.

Narciarstwo to naprawdę b. niebezpieczny sport, nie zmyślam. Ludzie dostają paraliżu, giną zagrzebani pod lawiną itd., itp. Shazzer opowiadała mi o znajomym, który wybrał się na przerażającą trasę znajdującą się poza szlakiem narciarskim, ale stchórzył, więc ratownicy musieli go zwieźć na noszach, ale po drodze je puścili.

14.30.

Kafejka na górze. Mark wjechał z wizgiem na górę i spytał, czy jestem gotowa na zjazd. Wytłumaczyłam mu szeptem, że popełniłam błąd, wjeżdżając na stok, bo narciarstwo to b. niebezpieczny sport – tak niebezpieczny, że nie wystarczy nawet ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków na wakacjach. Co innego mieć wypadek, którego się nie da przewidzieć, a co innego na własne życzenie wpakować się w ekstremalnie niebezpieczną sytuację, świadomie igrać ze śmiercią lub kalectwem, na przykład skacząc na bungee, wchodząc na Everest, pozwalając, by ktoś zestrzeliwał ci jabłko z głowy, itd. Mark wysłuchał mnie w milczeniu i z zamyśleniem.

– Rozumiem, Bridget – powiedział. – Ale to ośla łączka. Stok jest niemal poziomy.

Powiedziałam Markowi, że chcę wracać na wyciągu, ale okazało się, że to wyciąg orczykowy, a na wyciągu orczykowym nie da się zjechać na dół. Czterdzieści pięć minut później Mark sprowadził mnie ze stoku, popychając mnie, a potem biegnąc na dół, by mnie złapać. Kiedy dotarliśmy na dół, zaproponowałam, żebyśmy pojechali kolejką z powrotem do wioski, trochę odsapnęli i napili się cappuccino.

– Bridget, cały dowcip polega na tym, że jazda na nartach jest jak wszystko inne w życiu – wyjaśnił. – To tylko kwestia wiary we własne siły. Chodź. Grappa dobrze ci zrobi.

14.45.

Mmm. Pyszna grappa nie jest zła.

15.00.

Grappa to naprawdę bdb, boski napój. Mark ma rację. Prawdopodobnie mam naturalny talent narciarski. Cały dowcip polega na tym, żeby uwierzyć w siebie.

15.15.

Na szczycie oślej łączki. Toż to łatwizna. Jadę. Łiiiiii!

16.00.

Jestem fantastyczna, jestem wybornym narciarzem. Właśnie zjechałam z Markiem ze stoku; „szszuuuu, bzzz”, uginając całe ciało i instynktownie poruszając się w idealnej harmonii. Dzika euforia! Odkryłam swoje nowe powołanie. Jestem sportsmenką jak księżniczka Anna! Pełną nowej energii i pozytywnych myśli! Wiary w siebie! Hurra! Przede mną nowe życie! Grappa! Hurra!

17.00.

Poszliśmy odpocząć do kafejki na górze, gdzie Marka otoczyła cała banda prawnikobankierów, w której, tyłem do mnie, stała wysoka, szczupła blondynka w białym kombinezonie narciarskim, futrzanych nausznikach i goglach od Versace. Wyła ze śmiechu. Kiedy, jak w zwolnionym tempie, odgarnęła włosy z twarzy, które powróciły falującą kurtyną, zaczęło do mnie docierać, że rozpoznaję ten śmiech. Wtedy odwróciła się do nas twarzą. To była Rebecca.

– Bridget! – wykrzyknęła i pobrzękując sprzętem, podeszła do nas, po czym mnie ucałowała. – Słoneczko ty moje! Fantastycznie, że cię widzę! Co za zbieg okoliczności!

Spojrzałam na Marka, który z zakłopotaniem przeczesywał palcami włosy.

– Yyy, to raczej nie jest zbieg okoliczności, co? – powiedział niezręcznie. – Przecież sama zaproponowałaś, żebym tu przywiózł Bridget. To znaczy oczywiście, wspaniale, że się spotkaliśmy, ale nie miałem pojęcia, że wy wszyscy też tu będziecie.

W Marku dobre jest jedno – zawsze mu wierzę, ale kiedy ona mu to zaproponowała? No, kiedy? Rebecca na chwilę straciła głowę, ale zaraz uśmiechnęła się zwycięsko.

– Wiem, ale po prostu przypomniałam sobie, jak cudownie jest w Courcheval, no a wszyscy jechali, więc… Ooo! – Na szczęście „zachwiała się” i musiała się „wesprzeć” na jednym z czekających adoratorów.

– Hmmm – mruknął Mark.

Wcale nie wyglądał na zadowolonego. Ja stałam ze spuszczoną głową, usiłując zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. W końcu nie mogłam już wytrzymać tego udawania, że nic się nie stało, więc szepnęłam Markowi, że idę jeszcze pozjeżdżać z oślej łączki. Ustawiłam się w kolejce do wyciągu orczykowego zadowolona, że wyrwałam się z tej dziwacznej sytuacji. Przez własną niezdarność przepuściłam kilka pierwszych zaczepów, ale udało mi się załapać na następny. Problem polegał na tym, że kiedy ruszyłam, coś było nie tak, podskakiwałam na wybojach jak rozbawione dziecko. Nagle spostrzegłam, że jakiś dzieciak macha do mnie z pobocza i krzyczy coś po francusku. Spojrzałam na balkon kafejki i z przerażeniem stwierdziłam, że wszyscy znajomi Marka też coś wrzeszczą i machają do mnie. Co się stało? Potem zobaczyłam Marka, który jak wariat pędził w moją stronę.

– Bridget! – krzyknął, kiedy znalazł się w zasięgu mojego słuchu. – Zapomniałaś przypiąć narty!

– Cholerna idiotka! – ryknął Nigel, kiedy wróciliśmy do kafejki. – To największa głupota, jaką widziałem od lat.

– Chcesz, żebym z nią została? – spytała Rebecca Marka, wytrzeszczając oczy z zatroskaniem, zupełnie jakbym była jakimś utrapionym dzieciakiem. – Wtedy mógłbyś spokojnie sobie pozjeżdżać przed kolacją.

– Nie, nie, wszystko w porządku – odparł, ale po jego minie widziałam, że ma ochotę pójść na te narty, a ja naprawdę chciałam, żeby sobie pojeździł, bo tak bardzo to lubi. Nie mogłam jednak znieść myśli, że ta cholerna Rebecca miałaby mi udzielać lekcji jazdy na nartach.

1 ... 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)