W Pogoni Za Rozumem
- Автор: Филдинг Хелен
- Серия: Bridget Jones (pl) #2
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:
– Bridget, odbierz, odłóż, odłóż. ODŁÓŻ.
Zdezorientowana podniosłam słuchawkę.
– Magda?
– Bridget! Cześć! Jak było na nartach?
– Super, ale… – Opowiedziałam jej całą historię o Rebecce, Nowym Jorku i imprezie. – Nie wiem, czy powinnam iść czy nie.
– Oczywiście, że powinnaś pójść, Bridge – zawyrokowała Magda. – Gdyby Mark chciał chodzić z Rebeccą, toby z nią chodził… Zejdź, zejdź, Harry, w tej chwili złaź z tego krzesła albo mama da ci klapsa. Jesteście zupełnie różne.
– Hmmm. Wiesz, myślę, że Jude i Shazzer uważałyby, że… Jeremy wziął słuchawkę.
– Słuchaj, Bridge, skorzystanie z rady Jude i Shazzer odnośnie do chodzenia na randki, to jak przyjęcie rady od dietetyczki, która waży sto trzydzieści kilo.
– Jeremy! – ryknęła Magda. – On się tylko bawi w adwokata diabła, Bridge. Zignoruj go. Każda kobieta ma swoją aurę. On wybrał ciebie. Idź, bądź olśniewająca i miej na nią oko. Nieee! Nie na podłogę!
Magda ma rację. Jestem pewną siebie, wrażliwą, odpowiedzialną kobietą sukcesu i będę się świetnie bawiła, emanując swoją aurą. Hurra! Zadzwonię tylko do taty i idę na ten mecz. Północ. Z powrotem w domu. Po wyjściu na mróz pewna siebie kobieta sukcesu straciła całą pewność siebie. Musiałam przejść koło robotników pracujących w jaskrawym świetle przy gazociągu. Miałam na sobie b. krótki płaszczyk i wysokie kozaki, więc nastawiłam się na lubieżne kocie wrzaski i krępujące uwagi. Poczułam się jak kompletna idiotka, gdy nic takiego się nie zdarzyło. Przypomniało mi się, jak kiedyś, gdy miałam piętnaście lat i szłam do miasta opustoszałą boczną uliczką, jakiś mężczyzna zaczął mnie śledzić, a potem złapał za rękę. Przerażona obróciłam się, żeby spojrzeć na atakującego. W tamtych czasach w opiętych dżinsach wyglądałam b. chudo, ale nosiłam też okulary w oprawce ze skrzydełkami i aparat korekcyjny na zębach. Facet rzucił tylko na mnie okiem i uciekł. Po przyjściu opowiedziałam Jude i Sharon o swoich odczuciach związanych z robotnikami.
– Na tym właśnie polega cały dowcip, Bridget – eksplodowała Sharon. – Ci mężczyźni traktują kobiety jak przedmioty, jakby ich jedyną funkcją była fizyczna atrakcyjność.
– Ale oni jej tak nie potraktowali – wtrąciła Jude.
– Właśnie dlatego cała ta sprawa jest tak obrzydliwa. No dobra, miałyśmy oglądać mecz.
– Mmm. Robotnicy mają takie piękne, potężne uda, nie? – powiedziała Jude.
– Mmmm – zgodziłam się z nią, zastanawiając się z roztargnieniem, czy Shaz wkurzyłaby się, gdybym podczas meczu poruszyła temat Rebeki.
– Znam dziewczynę, która kiedyś przespała się z Turkiem – powiedziała Jude. – Miał tak wielki penis, że nie mógł się z nikim kochać.
– Co? Wydawało mi się, że mówiłaś, że się z nim przespała – zauważyła Shazzer, jednym okiem oglądając telewizję.
– Spała z nim, ale nie zrobili tego – wyjaśniła Jude.
– Nie mogła, bo miał takiego dużego – stanęłam po stronie Jude. – Coś okropnego. Myślicie, że to kwestia narodowości? To znaczy, że Turcy…?
– Zamknij się – powiedziała Shazzer. Na chwilę umilkłyśmy, wyobrażając sobie wszystkie te penisy utknięte schludnie w majtkach i myśląc o sztuczkach różnych narodowości. Już miałam otworzyć usta, kiedy Jude, która chyba wpadła w jakąś obsesję, nagle wypaliła:
– To musi być strasznie dziwne… mieć penis.
– Tak – zgodziłam się. – To strasznie dziwne mieć taką ruchomą wypustkę. Gdybym ja miała penis, to chyba ciągle bym o nim myślała.
– No, człowiek by się martwił, co taki penis może za chwilę zrobić – powiedziała Jude.
– Właśnie – przytaknęłam. – Na przykład w samym środku meczu piłki nożnej mogłabyś dostać potężnej erekcji.
– Na miłość boską! – ryknęła Sharon.
– OK, wyluzuj się – powiedziała Jude. – Bridge? Wszystko w porządku? Wyglądasz na przygnębioną.
Zerknęłam nerwowo na Shaz i doszłam do wniosku, że to zbyt poważne, by kłamać. Odchrząknęłam, żeby zwrócić na siebie uwagę, i oznajmiłam:
– Rebecca zadzwoniła do Marka i zaprosiła nas na ten weekend na miniwakacje.
– CO? – Jude i Shaz wybuchnęły jednocześnie. Bardzo się ucieszyłam, że powaga sytuacji została w pełni doceniona. Jude wstała po Milk Tray, a Shaz skoczyła do lodówki po kolejną butelkę.
– Cały dowcip polega na tym – podsumowała Sharon – że znamy Rebeccę od czterech lat. Czy przez cały ten czas choć raz zaprosiła ciebie, mnie albo Jude na jedną z tych swoich bajeranckich imprez weekendowych?
– Nie. – Z powagą pokręciłam głową.
– Ale problem w tym, że jeśli nie pójdziesz, to co, jak on wybierze się sam? – zastanawiała się Jude. – Nie możesz pozwolić, żeby wpadł w szpony Rebeki. A poza tym, dla kogoś na jego stanowisku ważne jest mieć partnera, który się obraca w odpowiednich kręgach.
– Hmmm – parsknęła Shazzer. – Staroświeckie brednie. Jeżeli Bridge powie, że nie chce iść, a on pójdzie sam i skuma się z Rebeccą, to znaczy, że jest drugorzędnym szarlatanem niewartym złamanego grosza. Partner, który obraca się w odpowiednich kręgach – ha! Nie żyjemy w latach pięćdziesiątych. Bridge nie sprząta cały dzień w spiczastym staniku, żeby potem zabawiać jego kolegów jak jakaś stepfordzka żona [21]. Powiedz mu, że wiesz, że Rebecca na niego leci, i dlatego nie chcesz iść.
– Ale on to odbierze jako komplement – powiedziała Jude.
– Dla faceta nie istnieje nic bardziej atrakcyjnego niż kobieta, która jest w nim zakochana.
– Kto tak powiedział? – spytała Shaz.
– Baronowa w Dźwięku muzyki – odparła zarozumiale Jude. Niestety, zanim z powrotem skupiłyśmy się na meczu, ten już się skończył. Potem zadzwonił Mark.
– No i jaki wynik? – spytał podekscytowany.
– Yyy… – sieknęłam, gorączkowo machając do Jude i Shazzer, które miały kompletną pustkę na twarzach.
– Nie obejrzałaś, co?
– Oczywiście, że obejrzałam, football’s coming home, it’s coming… [22] – zaśpiewałam, niejasno przypominając sobie, że ma to coś wspólnego z Niemcami.
– To dlaczego nie wiesz, jaki jest wynik? Nie wierzę ci.
– Oglądałyśmy, ale…
– Co?
– Jednocześnie rozmawiałyśmy – dokończyłam sztywno.
– O Boże. – Zapadło długie milczenie. – Słuchaj, chcesz iść do Rebeki?
Jak opętana zaczęłam strzelać oczami między Jude i Shaz. Jedna mówi „tak”. Druga „nie”. I jeszcze jedno „tak” od Magdy.
– Tak- powiedziałam.
– Super. Może być fajnie. Powiedziała, żeby wziąć ze sobą kostium kąpielowy.
Kostium kąpielowy! Kanał. Kanaaaaaaaał. W drodze powrotnej do domu napatoczyłam się na grupę robotników, którzy, kompletnie narąbani, wytoczyli się z pubu. Podniosłam wysoko głowę i postanowiłam, że mam w nosie to, czy będą za mną gwizdać czy nie, ale kiedy ich minęłam, rozległa się prawdziwa kakofonia pełnych uznania dźwięków.
Odwróciłam się, zamierzając posłać im ostre spojrzenie, ale okazało się, że patrzą w drugą stronę, bo jeden z nich właśnie wrzucił cegłę przez okno do volkswagena.
22 lutego, sobota
59,5 kg (przerażające), jedn. alkoholu 3 (wzorowy z zachowania), papierosy 2 (ha!), kalorie 10 000 (prawdopodobny sabotaż Rebeki), psy zadzierające mi spódnicę 1 (ale bez przerwy).
Gloucestershire. Okazuje się, że w wiejskiej posiadłości rodziców Rebeki są stajnie, oficyny, basen, służba i kapliczka w „ogrodzie”. Kiedy chrzęszcząc, przeszliśmy po żwirowanej ścieżce, Rebecca – z tyłeczkiem jak kule do bilarda, w opiętych dżinsach, jakby zeszła z reklamy Raipha Laurena, i z włosami rozświetlonymi słońcem – bawiła się z psem pośród całej gamy saabów i kabrioletów BMW.
[21] Stepfordzka żona – postać z filmu, w którym żony zostały zastąpione robotami; obraźliwie o kobiecie bez zainteresowań i charakteru.
[22] Football’s coming home… – słowa piosenki mówiącej o powrocie angielskiej piłki nożnej do świetności; nieoficjalny hymn kibiców angielskich śpiewany podczas meczów piłkarskiej reprezentacji kraju