Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 167
Перейти на страницу:

— Jeśli Wasza Królewska Mość jest zadowolony, my jesteśmy także.

— Tak, i owszem — dodał król biorąc od La Chesnaye’a garść złota i wkładając je do ręki d’Artagnana. — A to na dowód, żem rad.

W owych czasach obowiązujące dziś pojęcie honoru nie było zgoła znane. Szlachcic otrzymywał od króla pieniądze z ręki do ręki i nie był tym w najmniejszym stopniu upokorzony. D’Artagnan włożył więc czterdzieści pistoli do kieszeni bez żadnych ceremonii, dziękując gorąco Jego Królewskiej Mości.

— A teraz — rzekł król spoglądając na zegar — odejdźcie, jest bowiem wpół do dziewiątej; powiedziałem wam, że czekam na kogoś o dziewiątej. Dziękuję za waszą wierność, panowie. Mogę na nią liczyć, prawda?

— Och, Najjaśniejszy Panie — zawołali jednym głosem czterej towarzysze — dla Waszej Królewskiej Mości damy się posiekać w kawałki.

— Dobrze, dobrze, ale pozostańcie cali. To znacznie lepsze, a i dla mnie będziecie bardziej użyteczni. Tréville — dodał król półgłosem, kiedy tamci wychodzili — ponieważ nie masz wolnego miejsca w szeregach muszkieterów, a postanowiliśmy zresztą, że trzeba odbyć nowicjat, by zostać muszkieterem, umieść tego młodzieńca w kompanii gwardzistów pana des Essarts, twego szwagra. Ale u kaduka, Tréville, cieszę się zawczasu z miny, jaką zrobi kardynał: będzie wściekły, ale to mnie nie obchodzi; racja jest po mojej stronie.

Rozdział VII

PRYWATNE ŻYCIE MUSZKIETERÓW

Po opuszczeniu Luwru d’Artagnan zasięgnął opinii towarzyszy, co ma uczynić ze swymi pistolami. Atos poradził mu, by zamówił dobry obiad w gospodzie “Pod Szyszką”, Portos, by przyjął służącego, Aramis zaś był zdania, że powinien wziąć sobie kochankę.

Obiad odbył się jeszcze tego samego dnia i do stołu podawał służący. Obiad został zamówiony przez Atosa, a służącego dostarczył Portos. Był to Pikardyjczyk, którego pyszny muszkieter znalazł na moście Tournelle, gdy przyszły służący zajmował się pluciem do wody w sposób nader misterny, tak że powstawały na niej kółka.

Portos był zdania, że to zajęcie świadczy o skłonności do rozmyślań i skupieniu ducha, i sprowadził go w mniemaniu, że jest to dostateczna rekomendacja. Wspaniała mina tego szlachcica zachwyciła Plancheta[*], tak bowiem nazywał się Pikardyjczyk, który sądził, że Portos bierze go do siebie; był nieco rozczarowany stwierdziwszy, że Portos ma już służącego imieniem Mousqueton[*]. Portos wyjaśnił mu, że choć żyje na wysokiej stopie, nie potrzebuje dwóch służących i Planchet zostanie służącym d’Artagnana. Gdy ujrzał jednak przy obiedzie, który wydawał jego nowy pan, jak ten ostatni płacąc wyciąga z kieszeni garść złota, pomyślał sobie, że fortuna mu sprzyja, i podziękował niebu, że dostał się na służbę do prawdziwego krezusa; w tym mniemaniu pozostał do końca uczty, której resztkami wynagrodził sobie długi post. Ale gdy wieczorem słał łóżko swego pana, marzenia jego prysły.

W apartamencie, składającym się z przedpokoju i sypialni, było tylko jedno łóżko. Planchet spał w przedpokoju na kołdrze zdjętej z łóżka d’Artagnana, który odtąd musiał się bez niej obywać.

Atos miał służącego, którego urobił w szczególny sposób i który nazywał się Grimaud[*]. Ów godny pan, mamy na myśli oczywiście Atosa, był z natury wielce małomówny. Od pięciu czy sześciu lat żył w najbliższej przyjaźni z druhami, Portosem i Aramisem, i ci ostatni, choć często widzieli uśmiech na jego ustach, nigdy nie słyszeli jego śmiechu. Mówił zwięźle, jasno, zawsze to tylko, co chciał powiedzieć, i nic więcej; żadnych ozdób, haftów, arabesek.

Choć Atos liczył sobie zaledwie trzydzieści lat i odznaczał się wielką pięknością ciała i umysłu, nie słyszano nigdy, żeby miał kochankę. Nigdy też nie mówił o kobietach. Nie przeszkadzał, kiedy rozprawiano o nich w jego obecności, chociaż łatwo było zauważyć, że ten temat rozmów, do których wtrącał jedynie gorzkie słowa i niechętne uwagi, był mu nader nieprzyjemny. Jego powściągliwość, dzikość i małomówność czyniły z niego starca niemal; aby nie zmieniać więc swych obyczajów, przyuczył Grimauda odczytywać rozkazy z gestu czy ruchu ust. Mówił do niego jedynie w wyjątkowych okazjach.

Niekiedy Grimaud, który bał się swego pana jak ognia, choć bardzo był do niego przywiązany i wielce go podziwiał, mniemając, że zrozumiał wybornie życzenie, czynił coś zupełnie przeciwnego. Wówczas Atos wzruszał ramionami i nie wpadając bynajmniej w gniew, łoił Grimaudowi skórę. W takich dniach stawał się nieco rozmowniejszy.

Portos, jak to można było zauważyć, miał charakter całkiem odmienny niż Atos: nie tylko mówił wiele, ale mówił głośno. Mało go zresztą obchodziło, oddajmy mu tę sprawiedliwość, czy go słuchano, czy nie; mówił dla przyjemności mówienia i słyszenia samego siebie, mówił o wszystkim prócz zagadnień wchodzących w zakres nauk, okazując dla wiedzy zakorzenioną nienawiść, którą, jak powiadał, od dzieciństwa żywi dla uczonych. Minę miał mniej wielkopańską niż Atos i na początku ich przyjaźni poczucie własnej niższości często czyniło go niesprawiedliwym dla tego szlachcica, którego usiłował wówczas prześcignąć wspaniałością stroju. Ale Atos, nawet gdy nosił zwykłą opończę muszkietera, już dzięki temu chociażby, jak trzymał głowę i stawiał stopę, zajmował należne mu miejsce i usuwał próżnego Portosa w cień. Portos pocieszał się okrzykując w przedpokoju pana de Tréville i wśród gwardzistów w Luwrze swoje zwycięstwa miłosne, o czym Atos nigdy nie mówił. Teraz właśnie odmienił swe gusty i od bogatych mieszczek przeszedł do szlachcianek wysokich rodów, od żon sadowników do żon baronów; głosił ni mniej, ni więcej, że pewna cudzoziemska księżniczka zaszczyca go swymi względami.

Stare przysłowie powiada: “Jaki pan, taki kram”; przejdźmy więc od służącego Atosa do służącego Portosa, od Grimauda do Mousquetona.

Mousqueton był Normandczykiem. Spokojne imię Bonifacy pan jego zastąpił dźwięczniejszym — Mousqueton. Został służącym Portosa w zamian za mieszkanie i ubranie, ale pod warunkiem, że będą one świetne; żądał dwóch godzin dziennie, by móc je poświęcić na zajęcia, które pokryłyby inne jego potrzeby. Portos przystał na to, bardzo mu to było na rękę. Kazał zrobić Mousquetonowi kaftany ze swoich starych ubrań i płaszczy; dzięki zaś zręcznemu krawcowi, który nicując te suknie przywracał im blask nowości, i jego żonie (podejrzewano, że krawcowa pragnie, by Portos wyrzekł się swych arystokratycznych upodobań) Mousqueton prezentował się bardzo okazale, gdy szedł za swym panem.

Charakter Aramisa, wedle naszego mniemania, oświetliliśmy dostatecznie (możemy zresztą śledzić ten charakter w rozwoju podobnie jak reszty przyjaciół). Służący muszkietera nazywał się Bazin[*]. Ponieważ pan miał nadzieję, że przyjmie pewnego dnia święcenia, Bazin ubierał się zawsze czarno, jak przystało służącemu osoby duchownej. Był rodem z Berry, miał lat nie mniej niż trzydzieści pięć i nie więcej niż czterdzieści, charakter łagodny i spokojny, był zażywny; w wolnych chwilach zajmował się czytaniem nabożnych książek, a jeśli było trzeba, przygotowywał dla swego pana i dla siebie obiad składający się z niewielu dań, ale wyśmienity. Poza tym był milczący, głuchy, ślepy i bezgranicznie oddany.

Teraz, kiedy znamy już z grubsza panów i ich sługi, przejdźmy do mieszkań, które zajmowali.

Atos mieszkał przy ulicy Férou, niedaleko Luksemburga. Mieszkanie jego składało się z dwóch małych, schludnie urządzonych izb w domu, gdzie wynajmowano pokoje umeblowane; gospodyni, jeszcze młoda i bardzo urodziwa, bez skutku robiła doń słodkie oczy. Kilka śladów dawnej świetności zachowało się na ścianach tego skromnego mieszkania. Była tam na przykład szpada z pięknej damasceńskiej stali, pochodząca zapewne z czasów Franciszka I; sama jej rękojeść, inkrustowana drogimi kamieniami, warta była dwieście pistoli, jednakże Atos nigdy nie zgodziłby się jej zastawić lub sprzedać, nawet gdyby go bieda najbardziej przycisnęła. Ta szpada przez długi czas była marzeniem Portosa, dałby dziesięć lat życia za jej posiadanie. Kiedyś, gdy miał się spotkać z jakąś księżną, spróbował pożyczyć jej od Atosa. Atos nie powiedziawszy słowa opróżnił kieszenie, zebrał klejnoty, sakiewki, spinki i złote łańcuchy i wszystko to ofiarował Portosowi; ale szpada — powiedział — jest przytwierdzona do swego miejsca, i nie zmieni go aż do chwili, kiedy jej właściciel opuści mieszkanie. Poza szpadą był tam jeszcze portret przedstawiający wielmożę z czasów Henryka III, w bardzo bogatym stroju, udekorowanego Orderem Ducha Świętego, ów portret przypominał rysami twarzy Atosa, a pewne podobieństwo rodzinne wskazywało na to, że ów wielmoża, kawaler orderu królewskiego, był jego przodkiem.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)