Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 203 204 205 206 207 208 209 210 211 ... 236
Перейти на страницу:

— Oczywiście, że mogę za nimi chodzić. — Noal zgodził się bez wahania, błyskając szerokim, szczerbatym uśmiechem, którym poświadczał, że sprawa wydaje mu się dziecinnie prosta. Następnie przyłożył zdeformowany palec do boku złamanego nosa, drugą sękatą rękę zaś wsunął sobie pod płaszcz i dotknął trzymanych tam noży. — Jesteś pewien, że nie byłoby lepiej po prostu dopilnować, aby dziewczyna z nikim nie rozmawiała? To tylko sugestia, chłopcze. Jeśli mówisz „nie”, to znaczy „nie”.

Mat powiedział „nie” z maksymalnym naciskiem. Zabił już w swoim życiu jedną kobietę, a inną pozostawił na pewną śmierć. Nie zamierzał brać na swoje sumienie trzeciej.

— Wydaje mi się, że Suroth mogła zawrzeć przymierze z jakimś królem — zakomunikował Juilin, uśmiechając się nad pucharem grzanego wina. Dzięki Therze przynajmniej częściej się uśmiechał. Kobieta kuliła się obok stołka swego mężczyzny w ich ciasnym namiocie, jej głowa spoczywała na kolanach Juilina, który gładził lekko jej włosy wolną ręką. — Przynajmniej sporo się mówi o potężnym nowym sojuszniku. A ci osadnicy... wszyscy jak jeden... wydają się śmiertelnie przerażeni wszelkimi wzmiankami o Aielach.

— Większość osadników wysłano najwyraźniej na wschód — dodał Thom, zerkając ze smutkiem w swój puchar. Tak jak Juilin codziennie był szczęśliwszy, tak on z każdym dniem wyglądał na smutniejszego. Noal był wprawdzie na dworze, czekając na wyjście Juilina i Thery, jednak na tyłach namiotu siedzieli po turecku Lopin i Nerim, a dwóch cairhieniańskich służących z przyborami do szycia przeglądało dobre kaftany Mata z Ebou Dar, szukając na nich miejsc, które ich zdaniem koniecznie wymagały zacerowania, z tego też względu mały namiot i tak wydawał się zatłoczony. — A także wielu żołnierzy — kontynuował Thom. — Wszystko przemawia za tym, że spadną na Illian niczym młot na kowadło.

No cóż, przynajmniej Cauthon wiedział, że słyszy od nich nietuszowaną prawdę. Z mężczyznami rozmawiało się zupełnie inaczej niż z używającymi niedomówień Aes Sedai czy z sul’dam, które stale się podlizywały i wdzięczyły. Bethamin i Seta nauczyły się nawet dygnięć i ukłonów. Jednakże Mat lepiej czuł się z Renną, choć ta kłaniała się jeszcze niżej. W niej była jakaś szczerość. Dziwne, lecz właśnie ona wydawała mu się najuczciwsza.

Cauthon nie zwracał szczególnej uwagi na mijane miejscowości — miasto czy wieś, przez chwilę jedynie obrzucał okolicę szybkim spojrzeniem, stojąc w oddali z podniesionym kołnierzem i w nisko naciągniętej na oczy czapce, po czym obracał się i ruszał z powrotem do siedziby widowiska. Rzadko nosił płaszcz, gdyż takie okrycie utrudniało używanie noży, które trzymał blisko ciała. Nie znaczy to oczywiście, że stale w obawie wypatrywał konieczności użycia któregoś z nich. Po prostu zachowywał roztropność i ostrożność. Nie pijał alkoholu, nie uczestniczył też ani w tańcach, ani w hazardzie. Zakazywał sobie właśnie zwłaszcza hazardu. Pociągał go wprawdzie grzechot kości turlającej się po stole w głównej sali gospody, wiedział jednak, iż jego wyjątkowe szczęście w grze nie pozostałoby niezauważone, a odkrywszy je, ktoś mógłby wyciągnąć przeciwko niemu swoje ostrze. W tej części Altary zarówno mężczyźni, jak i kobiety nosili noże schowane za pasami i w każdym momencie byli gotowi ich użyć. Mat zaś nie chciał przyciągać niczyjej uwagi, obchodził więc z dala stoły, przy których grano, kiwał chłodno głową uśmiechającym się do niego tawernianym dziewczętom i nigdy nie wypijał więcej niż puchar wina, a zazwyczaj nawet tego jednego nie zamawiał. Ostatecznie, miał przecież w siedzibie widowiska do wykonania pracę, a może raczej zadanie. Rozpoczął je już pierwszej nocy po opuszczeniu Ebou Dar. Nie było ani lekkie, ani przyjemne.

— Musicie pójść ze mną — oznajmił wówczas, otwierając drzwi szafki wbudowanej w ściankę wozu pod jego łóżkiem.

Trzymał tam swój kuferek ze złotem, które zdobył uczciwą grą hazardową. Większą część zyskał podczas jednego wyścigu konnego, gdy nie miał bynajmniej więcej szczęścia niż wielu innych stawiających. Co do reszty sumy... Każdy, kto postanawiał rzucać kośćmi lub monetami, czy też zagrać w karty, powinien brać pod uwagę przegraną.

Siedzący na drugim łóżku Domon pocierał ręką szczecinkę na ogolonym skalpie i słuchał tej lekcji. Ten mężczyzna — jako dobry so’jhin — z chęcią sypiałby na podłodze, początkowo jednak co noc pragnął namówić Cauthona na grę w monety. Grali o drugie łóżko; pierwsze, ma się rozumieć, zajmowała Egeanin. Rzucanie monetami było równie łatwe jak gra w kości. Matowi zdarzało się często, że jego moneta lądowała na samej krawędzi. Ale wszak to Domon zaproponował grę, nie on. Tak czy owak, Cauthon wygrywał łóżko podczas czterech kolejnych nocy, a potem, w piątą, rzucona przez niego moneta zatrzymała się na krawędzi trzy razy z rzędu. Domon nie miał takiego szczęścia. Także dzisiejszej nocy spał na podłodze.

Mat znalazł małą skórzaną sakiewkę, po czym wepchnął ją do kieszeni kaftana i wyprostował się, zamykając stopą szafkę.

— Kiedyś musisz stawić jej czoło — powiedział do Egeanin. — I powinnaś załagodzić sytuację. — Pragnął, ażeby ktoś przyciągnął gniew Tuon, dzięki czemu on sam, poprzez porównanie, wydawałby się Córce Dziewięciu Księżyców bardziej możliwy do zaakceptowania, jednakże uważał, że nie może powiedzieć tego kobiecie wprost. — Jesteś seanchańską arystokratką i możesz mnie uchronić przed kłopotliwą sytuacją.

— Dlaczego musisz ją łagodzić... tę sytuację? — wycedziła powoli Egeanin. Stała przy drzwiach wozu z pięściami zaciśniętymi na biodrach. Jej niebieskie oczy łypały spod długiej, czarnej peruki, niemal świdrując jego twarz. — Po co się musisz z nią widywać? Czy nie zrobiłeś dość?

1 ... 203 204 205 206 207 208 209 210 211 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)