Rozstaje zmierzchu
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #10
- Год: 2004
- Язык: польский
- Переводчик: Ewa Wojtczak
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:
Nawet Masema gapił się na niego niczym na kogoś, kogo widzi po raz pierwszy. Gdy Perrin odwrócił się, aby odejść, ludzie Proroka, a także Ghealdanie rozstąpili się przed nim tak szeroko, że zdołałby się między nimi przesunąć cały taran trolloków.
Aybara szedł i szedł, aż dotarł do rzędu naostrzonych palików. Mniej więcej sto kroków dalej rozciągał się las, mężczyzna nie zmienił wszakże kierunku ani się nie zatrzymał. Z toporem w dłoni kontynuował równomierny marsz i w końcu otoczyły go ogromne drzewa, a zapach obozowiska pozostał daleko za nim. Smród juchy, który niósł z sobą, stał się ostry i metaliczny. Nie było od niego ucieczki.
Perrin nie miał pojęcia, jak długo brnął przez śnieg. Ledwie zauważył ostre, ukośne promienie słońca, tnące cienie pod leśnym baldachimem. Gruba warstwa krwi pokrywała jego twarz i sklejała mu brodę. Krew zaczynała powoli przysychać. Ileż razy wcześniej mówił, że zrobi wszystko, byleby tylko odzyskać Faile? Wszystko, co człowiek musi w takiej sytuacji zrobić.
Nagle podniósł topór za głowę w obu rękach i cisnął nim przed siebie tak mocno, jak potrafił. Broń zawirowała i z głośnym łoskotem trzasnęła w masywny pień dębu.
Aybara wypuścił zbyt długo przetrzymywane w płucach powietrze, po czym opadł na nierówną kamienną odkrywkę, która sterczała, swą wysokością i szerokością przywodząc na myśl ławkę. Położył sobie łokcie na kolanach.
— Teraz możesz się pokazać, Elyasie — powiedział ze zmęczeniem w głosie. — Wyjdź, przecież cię wyczuwam.
Z cienia lekko wyłonił się wezwany mężczyzna. Jego żółte oczy jarzyły się słabo pod szerokim rondem kapelusza. W porównaniu z nim Aielowie zachowywali się wręcz hałaśliwie. Elyas, z długim nożem w ręku, zajął na odkrywce miejsce obok Perrina, przez jakiś czas wszakże tylko siedział bez słowa, przeczesując sobie palcami upstrzoną siwizną brodę, która sięgała mu aż do piersi. Wreszcie skinął głową ku toporowi wbitemu w bok dębu.
— Pamiętasz, mówiłem ci kiedyś, żebyś go zatrzymał do czasu, aż go polubisz? Czy już zacząłeś lubić go używać? Właśnie tam?
Aybara szybko potrząsnął głową.
— Nie, nie! Na pewno nie! Tyle że...
— Tyle że co, chłopcze? Sądzę, że niemal udało ci się przerazić Masemę. Chociaż sam również pachniesz strachem.
— Najwyższa pora, żeby go coś przeraziło — odciął się Perrin, niespokojnie wzruszając ramionami. O niektórych sprawach trudno mu było mówić. Może jednak rzeczywiście nadeszła już pora. — Topór... Nie zauważyłem go, ten pierwszy raz... tylko się przyglądałem. Chodzi o tę noc, kiedy spotkałem Gaula, a Białe Płaszcze próbowały nas zabić. Później, podczas walki z trollokami w Dwu Rzekach, nie miałem jeszcze pewności. Ale potem, pod Studniami Dumai, już tę pewność zdobyłem. Ilekroć muszę walczyć, boję się, Elyasie, boję się i jestem smutny, ponieważ być może nigdy więcej nie zobaczę Faile. — Poczuł w piersi ucisk. „Faile!”. — Tyle że... Słyszałem rozmowę Grady’ego z Nealdem. Gawędzili o odczuciach, których doznaje mężczyzna, gdy dzierży Jedyną Moc. Twierdzili, że czują się wówczas bardziej żywi! W chwili obecnej, po walce, zbyt jestem przerażony, by splunąć... tym niemniej także czuję się bardziej żywy niż w każdej innej sytuacji z wyjątkiem chwil, w których tuliłem Faile. Chyba nie potrafiłbym znieść, jeślibym się zaczął tak czuć po tym, co właśnie zrobiłem. A gdybym zaczął się w ten sposób czuć, nie mógłbym dalej żyć z Faile. Nie tak, jak żyłem dotąd.
W odpowiedzi Elyas parsknął, a potem rzucił:
— Moim zdaniem nie masz w sobie Mocy, chłopcze. Posłuchaj mnie, niebezpieczeństwo oddziaływa na różnych ludzi w różny sposób. Niektórzy pozostają zimni i funkcjonują automatycznie niczym mechanizm zegara, ty wszakże nigdy nie wydawałeś mi się człowiekiem... chłodnym. Kiedy serce zaczyna walić, rozgrzewa ci krew, logiczne jest zatem, że wyostrza ci również zmysły. Stajesz się bardziej świadom swego otoczenia, więcej wokół siebie postrzegasz. Być może umrzesz za kilka minut, może w mgnieniu oka, teraz jednak nie jesteś martwy i doskonale o tym wiesz, bo czujesz życie w każdej części swojego ciała. Taka jest prawda. Co bynajmniej nie oznacza, że lubisz przemoc.
— Chciałbym w to wierzyć — odrzekł mu po prostu Perrin.
— Pożyj tak długo jak ja — odparował cierpkim tonem Elyas — a wtedy uwierzysz. Na razie jednak wmów sobie wprost, że żyłem dłużej niż ty i doświadczyłem tych wszystkich doznań przed tobą.
Przez chwilę siedzieli i wpatrywali się w topór. Aybara pragnął wierzyć swemu towarzyszowi. Krew na jego toporze wydawała mu się teraz czarna. Jak długo tu tkwił? Sądząc po kącie, pod jakim promienie przenikały przez gałęzie drzew, słońce właśnie zachodziło.
Jego uszy wychwyciły chrzęst powoli zbliżających się w śniegu kopyt. Kilka minut później zjawili się Neald i Aram. Były Druciarz wskazywał ślady, Asha’man zaś potrząsał niecierpliwie głową. Tropy były wyraźne, choć po prawdzie Perrin nie postawiłby nawet miedziaka, że Neald potrafiłby za nimi pójść. Prawdopodobnie pochodził z miasta.
— Arganda powiedział, że powinniśmy poczekać, aż twoja krew się ochłodzi — oświadczył właśnie Asha’man, rozpierając się w siodle i pilnie przypatrując się Aybarze. — Osobiście uważam, że dostatecznie już chyba ochłonąłeś.
Skinął głową. Mina tamtego sugerowała satysfakcję. Neald był przyzwyczajony do ludzkiego strachu — ludzie bali się go choćby z powodu czarnego kaftana i wszystkiego, co ów strój reprezentował.
— Odbyło się przesłuchanie — wtrącił Aram. — Wszyscy Shaido udzielili takich samych odpowiedzi. — Nachmurzoną miną dawał do zrozumienia, że te odpowiedzi mu się nie spodobały. — Myślę, że groźba czekającego żebractwa przeraziła ich bardziej niż twój topór. W każdym razie twierdzą, że nigdy nie widzieli Lady Faile. Ani żadnych innych kobiet, o które pytaliśmy. Moglibyśmy znów spróbować gorących węgli. Może wtedy by sobie coś przypomnieli.
Perrin zastanowił się, czy dawny Druciarz nie wydaje mu się nadgorliwy. Jeśli tak, do czego się palił — do użycia gorących węgli czy do odszukania Faile?
W tym momencie Elyas się skrzywił.
— Ponownie udzielą wam identycznych odpowiedzi — powiedział. — Pomyślcie, jak mała jest szansa, że któryś z nich rzeczywiście spotkał Lady Faile. Są tysiące Shaido Aiel i tysiące więźniów. Człowiek może przeżyć całe swoje życie w tym obozowisku i spotkać co najwyżej setkę osób, a jeszcze mniej z nich zapamiętać.
— W takim razie musimy ich pozabijać — oświadczył ponuro Aram. — Sulin poleciła Pannom Włóczni sprowadzić na przesłuchanie jedynie bezbronnych. Ci Shaido nie popełnią zatem samobójstwa, a nie zechcą skończyć jako gai’shain. Jeżeli zaś któryś ucieknie, może dać znać pozostałym Aielom, że tu jesteśmy. Wówczas przyjdą po nas.
Perrin wstał, odnosząc wrażenie, że stawy mu zardzewiały i sprawiają ból. Nie mógł dopuścić do ataku ze strony Shaido Aiel.