Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Prezent dla Severusa. Spuścił głowę i odchrząknął. Chciał mu go dać, lecz wciąż się
zastanawiał, jak i kiedy to zrobić. Ale w końcu stwierdził, że ta chwila jest równie
dobra jak każda inna, a Snape ma teraz wyjątkowo dobry humor, więc wszystko
powinno pójść dobrze.
Sięgnął do kieszeni, czując, jak jego serce przyspiesza do galopu.
- Ja... mam coś dla ciebie. - Przełknął ślinę i wyciągnął prezent. Stuknął różdżką w
małą paczuszkę, która rozrosła się w jego rękach i doskonale zdając sobie sprawę z
wbitego w siebie wzroku mężczyzny, postawił ją na stole.
- Wesołych Świąt, Severusie - powiedział cicho, nie odważając się podnieść oczu,
aby spojrzeć na Snape'a. Odsunął się i wbił wzrok w blat stołu, czując nerwowe
trzepotanie w żołądku.
Snape zaraz to otworzy... Snape zaraz to przeczyta... Snape zaraz to zobaczy... i
usłyszy!
Jego serce przeszło w vibrato, kiedy zobaczył, że mężczyzna sięga po paczkę.
Dopiero teraz odważył się podnieść wzrok. Ciekawość była silniejsza od strachu.
Severus spojrzał podejrzliwie na przyczepioną do paczki kartkę. Ostrożnie wziął ją do
ręki i otworzył.
Harry zagryzł wargę, a jego serce zatrzymało się.
Źrenice mężczyzny przebiegły po znajdującym się w środku tekście. W pierwszej
chwili jego oczy rozszerzyły się, a brwi uniosły nieznacznie. Na wiecznie bladych
policzkach pojawił się ciemniejszy odcień. Jego wzrok poderwał się gwałtownie i na
ułamek sekundy spoczął na Harrym, by w następnej chwili uciec w bok. Ale Harry
zdążył zauważyć w nim coś dziwnego. Nie była to radość ani zaskoczenie. Ani nawet
złość. Przypominało to raczej... zażenowanie.
Chłopak zmarszczył brwi. Dlaczego Severus uciekł wzrokiem, kiedy przeczytał to, co
Harry napisał? To nie było w jego stylu. Tak jakby... nie chciał spojrzeć mu w twarz.
Ale najwidoczniej mężczyzna bardzo szybko się opanował, ponieważ ponownie
popatrzył na paczkę i z niewytłumaczalną złością zerwał z niej wstążkę. Kiedy
otworzył pudełko, Harry zamarł. Wpatrywał się w twarz Severusa jak sokół, nie chcąc
uronić ani odrobiny z tych niewielkich przejawów emocji, które okazywał.
W pierwszej chwili zobaczył... zdumienie. Snape sięgnął do pudełka i w momencie,
kiedy dotknął wijącej się w leniwym uścisku pary zwierząt, te natychmiast się ożywiły.
Podniósł je do góry i przez chwilę przyglądał im się z zaciekawieniem. Wąż owinął
się wokół szyi lwa, zakleszczając go w takim uścisku, jakby nigdy nie zamierzał go
wypuścić. Ale wyglądało na to, że kotu się to podobało.
Po pierwszych oględzinach Severus skrzywił się i spojrzał na Harry'ego ze złośliwym
rozbawieniem.
- Czy to jakaś zawoalowana metafora, Potter? Jakież to... subtelne. No, no, chyba
będę musiał poświecić kilka wieczorów studiów, aby odkryć, co też może to
oznaczać... Teraz nie jestem w stanie zgadnąć.
Harry przełknął ślinę, czując napływającą do gardła gorycz.
- To... nie tylko... Jest coś jeszcze... Ja... nagrałem... - wydukał.
- Och, jest coś jeszcze? - przerwał mu Snape. - Jakaś kolejna, niesamowita, równie
subtelna niespodzianka? Nie mogę się wprost doczekać.
Harry zacisnął zęby, czując, jak serce opada mu do żołądka, a ramiona przygniata
niezwykły ciężar. Cała jego radość nagle prysła i nie potrafił tego ukryć. Czuł się
rozczarowany i upokorzony. Ale mógł się na to przygotować. Wiedział, jaki jest
Snape. Wiedział, że maskuje swoje prawdziwe uczucia kpiną. Zdążył to już
zrozumieć. Ale to i tak bolało...
Wiedział, że wszystkie te emocje są wyraźnie widoczne na jego twarzy. I widział, jak
kpiący wyraz twarzy Severusa rozpływa się nagle, zastąpiony... czymś niezwykle
poważnym.
Ale Harry nie chciał dowiedzieć się, co to takiego. Spuścił głowę i zagryzł wargę.
- Już nieważne - wymamrotał pod nosem, walcząc z gorzkim uczuciem
przygnębienia, które zalało jego wnętrze i ścisnęło gardło.
Dlaczego Severus nigdy nie potrafił normalnie przyjąć prezentu i chociaż skłamać, że
mu się podoba? Dlaczego zawsze musiał kpić i zachowywać się tak, jakby miał
całkowicie gdzieś uczucia i starania Harry'ego?
Po chwili ciszy, która zawisła w powietrzu niczym niewidzialna bariera, Harry usłyszał
cichy, jakby nieco niepewny głos Severusa:
- Mówiłeś, że coś nagr...
- Przepraszam, że ci się nie podoba - przerwał mu Harry. - Ale nie wiedziałem, co...
Mniejsza z tym. Możesz ją wyrzucić.
- Spójrz na mnie, Potter! - To był rozkaz i Harry automatycznie poderwał głowę.
Severus wbił w niego swoje czarne, migoczące dziwnie źrenice i powiedział
wyraźnie, chociaż wyglądało na to, że było to dla niego bardzo trudne: - Nie
mówiłem, że mi się nie podoba... - zaciął się na moment, jakby miał trudności z
wysłowieniem się, ale po chwili kontynuował: - Bardzo chciałbym usłyszeć, co
nagrałeś. Obiecuję, że nie będę już... drwił.
Snape pochylał się ku niemu i wpatrywał się w niego z poważnym wyrazem twarzy.
Wyglądał, jakby naprawdę zamierzał dotrzymać obietnicy. W jego prawej dłoni lśniła
poruszająca się figurka.
Harry spojrzał na prezent i na twarz mężczyzny. Ponownie na prezent i na twarz
mężczyzny. Wiedział, jaki jest Snape. I wiedział, że ta obietnica zapewne musiała go
bardzo dużo kosztować. I wiedząc to, od razu poczuł się lepiej. Snape mógł sobie
drwić, ale wyglądało na to, że mimo wszystko... naprawdę mu zależało. Harry widział
to w jego oczach i w tym poważnym wyrazie twarzy, z którym na niego patrzył. I
poczuł ciepło w środku.
Odetchnął głęboko i zdecydował. W końcu poświęcił się, aby to przygotować.
Wiedział, że to, co zrobił, miało naprawdę olbrzymią wartość. Przynajmniej dla niego.
Oblizał wargi i powiedział cicho.
- Daj mi ją. - Severus podał mu figurkę. Harry przysunął ją do ust i starając się
walczyć z rumieńcem, wyszeptał do niej: - Jęcz dla mnie.
Kątem oka ujrzał, jak Snape unosi brwi i otwiera usta, aby coś powiedzieć, ale w tej
samej chwili z figurki zaczęły dobiegać odgłosy... Jęki i ciężkie, coraz szybsze
dyszenie Harry'ego. Zobaczył, jak oczy mężczyzny rozszerzają się i zaczynają
błyszczeć. Wbił w niepozorną figurkę takie spojrzenie, jakby nagle okazała się jakimś
drogocennym klejnotem.
- Później - przerwał Harry, stukając w figurkę różdżką i czując, że jego policzki płoną.
Ale Severus nie oderwał wzroku, a wyraz jego twarzy można było określić tylko jako
całkowicie zaabsorbowany. - Jeżeli będziesz miał ochotę, to możesz później sam
tego posłuchać... Kiedy nie będzie mnie w pobliżu... - wyszeptał. - Wiem, że lubisz
moje jęki - dodał odważnie, spoglądając prosto w twarz mężczyzny.
Na wargach Severusa pojawił się krzywy uśmieszek, a kiedy oderwał oczy od figurki i
spojrzał w oczy Harry'ego... chłopak poczuł nagły, bolesny ucisk w kroczu, kiedy
ponownie dostrzegł tam to samo niecierpliwe, drapieżne wyczekiwanie.
- Jeszcze bardziej lubię cię do nich doprowadzać - wyszeptał cicho Severus,
sprawiając, że coś w żołądku Harry'ego wywróciło się.
Przełknął ślinę i próbując zapanować nad przyspieszonym biciem serca, podał
mężczyźnie figurkę i obserwował ukradkiem, jak Severus odkłada ją do pudełka z
taką ostrożnością, jakby obawiał się, że upadnie i się zbije. Harry ukrył uśmiech,
który niepostrzeżenie napłynął na jego usta.