Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
niemal przepalony pragnieniem szept:
- Przyjemnie ci?
Co? Severus go o coś pytał? Ale jak miał odpowiedzieć, jeżeli nie pamiętał w ogóle,
do czego, poza jęczeniem, używa się strun głosowych?
- Tak - wydusił w końcu. - Czuję...
Nie był w stanie dokończyć, nie, kiedy ten niesamowicie rozpalony język musnął jego
szyję.
- Co czujesz? - mruknął Severus, owiewając wilgotną skórę gorącym oddechem.
- Czuję... ciebie. Wszędzie. I... - Musiał przerwać, aby złapać uciekający mu z płuc
oddech, kiedy Severus zatrzymał usta milimetry od jego ucha i dyszał ciężko, tak
jakby czekał na odpowiedź Harry'ego. - I czuję się... szczęśliwy. I chcę... żebyś ty
także był szczęśliwy - wydukał i odwrócił twarz, spoglądając prosto w zamglone,
hebanowe oczy mężczyzny, znajdujące się teraz zaledwie kilka centymetrów od jego
własnych.
Były tak blisko. Czuł ciepły oddech Severusa na swojej twarzy. Severusa, który
wyglądał tak... inaczej. Jego włosy były w nieładzie, splątane. Cienkie usta
zaczerwienione i nabrzmiałe, wilgotne i lekko rozchylone wyglądały tak...
zapraszająco. Ale Harry nie odważył się po nie sięgnąć. Pomimo oszołomienia, w
jakim się znajdował, zapamiętał tę lekcję doskonale.
Szybko przeniósł spojrzenie na płomienie wijące się w czarnych źrenicach i poczuł
jednocześnie przyjemne i bolesne ukłucie w lędźwiach.
Tak blisko. Tak blisko. Czuł go całym sobą. Każdym skrawkiem rozgrzanej skóry. I
chciał więcej. Jeszcze więcej.
Przechylił głowę i potarł policzkiem o szorstki policzek mężczyzny. Zamknął oczy,
zatracając się w niesamowitym uczuciu dotyku ciała o ciało. Skóry przy skórze.
Puścił szatę i położył dłoń na drugim policzku. I poczuł, jak twarz Severusa staje się
cieplejsza, jak rozgrzewa się pod wpływem jego dotyku i delikatnego ocierania się
policzkami.
To była taka intymna chwila. I Harry wyczuwał to w swoim sercu. I musiał coś zrobić,
musiał coś powiedzieć, aby to z siebie wyrzucić. Aby przekazać, co teraz czuje.
- Severusie, ja... - wyszeptał i urwał. Czuł zamęt. Chciał coś powiedzieć. Ale było
tego zbyt wiele. Od czego miałby zacząć? - Ja... - Mistrz Eliksirów odsunął twarz i
spojrzał na niego. I wszystkie słowa ponownie uleciały z jego głowy. Przełknął ślinę,
szykując się do kolejnej próby. Otworzył usta i...
...wydał z siebie głośne westchnienie, kiedy mężczyzna złapał dłoń, która cały czas
spoczywała na jego policzku i przysunął do swych ust, aby ją pocałować. I Harry,
czując ciepłe usta przyciskające się do wnętrza jego dłoni, zupełnie zapomniał o tym,
co miał jeszcze chwilę temu zrobić, czy powiedzieć.
Przez jego zamroczony umysł przebiegła absurdalna myśl, że chyba nigdy jej już nie
umyje. I wiedząc, że dotykały jej usta Severusa, również będzie ją od teraz całował.
Mężczyzna puścił jego rękę i zamknął na chwile oczy, oddychając głęboko. I Harry,
kierując się instynktem, przesunął ją w dół, zatrzymując na niesamowicie twardej
wypukłości w spodniach mężczyzny. Kiedy to poczuł, jego oczy rozbłysły, ale nie
cieszył się zbyt długo, ponieważ Severus złapał jego dłoń i umieścił z powrotem na
swojej szacie. Rozciągnął usta w krzywym uśmieszku, a zmarszczka pomiędzy jego
brwiami pogłębiła się. Wyglądało na to, że Severus w końcu zdołał się nieco
opanować.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem - wymruczał.
I Harry niemal zlewitował z jego kolan, kiedy poczuł długie palce zaciskające się
ostrożnie na jego drżącej erekcji. Jeżeli wcześniej był już nieziemsko podniecony,
teraz miał wrażenie, że najmniejszy nawet dotyk to będzie dla niego zbyt wiele.
- Nie... nie wytrzymam już długo - wydusił, zaciskając powieki i usiłując utrzymać
biodra w jednej pozycji.
- Wiem... - odparł łagodnie Severus. - Zrobię to delikatnie.
I jakby dla potwierdzenia tych słów, zaczął powoli, niemal leniwie przesuwać ręką po
trzonie, tworząc z dłoni niewielki tunel, którego ścianki tylko nieznacznie muskały
pulsującą erekcję Harry'ego. Ale to i tak było... było...
- O cholera! - wykrztusił Harry, poruszając biodrami w rytmie przesuwającej się po
jego penisie dłoni i rytmicznie pociągając za szatę Snape'a. Nie był w stanie
utrzymać oczu otwartych. Zaciskał powieki tak mocno, iż widział pod nimi
rozbłyskujące białe plamy. Wszystkie jego zmysły były skupione tylko na tym jednym
organie, tylko na tej jednej chłodnej dłoni, przesuwającej się po jego rozżarzonej
skórze i wywołującej w lędźwiach eksplozję coraz boleśniejszej przyjemności.
- Czy dobrze to robię? - Harry miał wrażenie, że do jego uszu dobiegło pytanie, ale
zamieniony w papkę umysł zareagował dopiero po chwili. I wykrył w tym pytaniu nutę
złośliwości.
- Doskonale - odparł drżącym szeptem. Nie wiedział, w jaki sposób udało mu się
składnie odpowiedzieć, ponieważ miał wrażenie, że z jego zmysłów nie pozostało już
zupełnie nic.
- Jesteś tego pewien? - Kolejne, ironiczne pytanie. - No nie wiem... Może
powinienem przyspieszyć?
I zrobił to. Całe ciało Harry'ego poderwało się, a ręce pociągnęły mocno za szatę na
piersi mężczyzny.
Harry zaczął desperacko kręcić głową. Nie chciał dojść tak szybko. Pragnął, aby to
zniewalające uczucie trwało i trwało i trwało... i nigdy się nie skończyło.
- Nie? - Severus udawał, że czuje się rozczarowany. - No cóż... to może spróbujemy
zrobić tak?
Mistrz Eliksirów otworzył dłoń i zsunął ją niżej, dotykając napiętych, drżących jąder.
Och, to było jeszcze lepsze!
Harry zakwilił i znowu zadrżał, ciągnąc za szatę tak mocno, iż niewiele dzieliło go od
rozerwania jej. Palec Severusa zsunął się jeszcze niżej i zaczął głaskać miejsce tuż
za jądrami i to było takie cudowne...
Mimowolnie rozsunął nogi, pragnąc jeszcze więcej. I Severus zgiął palec,
podrażniając ten punkt paznokciem.
- Och! - sapnął Harry i gwałtownie otworzył załzawione oczy, spoglądając na swojego
zaczerwienionego, niemal bordowego penisa.
Nie mógł, nie mógł już dłużej...
Jego wzrok był zamglony, ale i tak dostrzegł samotną kroplę, która pojawiła się na
samym czubku główki jego pulsującej erekcji i powoli po niej spływała.
Nie, jeszcze nie teraz!
Ale to było takie...
- Och! - zajęczał ponownie, kiedy Snape zabrał rękę i przyłożył palec do trzonu,
zatrzymując niesforną kroplę.
Harry zacisnął zęby, z całej siły powstrzymując się i wiedząc, że nie da rady, że nie
jest już w stanie...
Severus oblizał wargi i powoli przesunął palcem w górę, prowadząc kroplę z
powrotem ku główce i zbierając po drodze kolejną, po czym łagodnie rozsmarował je
na samym czubku.
Ostatkiem sił spojrzał na twarz Snape’a, kiedy mężczyzna owijał powoli dłoń wokół
jego drżącej spazmatycznie i błagającej o ukojenie erekcji. I wtedy właśnie Severus
uniósł głowę, zanurzając spojrzenie w oczach Harry'ego, a płonący w nich obu ogień
połączył się ze sobą i rozpalił jeszcze większym płomieniem.
Severus ścisnął.
I Harry poczuł, że odpływa, osuwa się i opada. I krzyczy. Krzyczy tak długo i tak
głośno, jakby nigdy nie miał skończyć. A jego ciało topi się, spala i zamienia w popiół.
Nie wiedział, jak to możliwe, że wygina je i podryguje, drżąc w spazmach i nie będąc