Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Harry wyszczerzył się.
- A, to... przyniosłem kilka drobiazgów, które... a zresztą sam zobaczysz. - Odwrócił
się tyłem do mężczyzny, aby nie widzieć wyrazu jego twarzy, po czym wyciągnął z
worka małą, kolorową, przystrojoną bombkami choinkę. Postawił ją na środku stolika
i uśmiechnął się z zadowoleniem. A później szybko, zanim Mistrz Eliksirów dojdzie
do siebie i zdoła wydusić jakieś słowo sprzeciwu, wyciągnął z worka kilka zielono-
złotych łańcuchów i światełek i ciągnąc je za sobą, ruszył w kierunku kominka i półek.
- Potter... - do jego uszu dotarł zduszony głos Severusa, który brzmiał tak, jakby
musiał przedrzeć się przez zaciśnięte niemal do granicy połamania zęby. - Czy
możesz mi powiedzieć, co ty wyprawiasz?
Harry, nie spoglądając na Snape'a, stanął na palcach i zaczepił łańcuch o róg jednej
z półek, po czym przeciągnął go tak, aby zwisał tuż nad kominkiem.
- Uznałem, że trzeba wprowadzić tutaj trochę świątecznego nastroju. Mam nadzieję,
że nie masz nic przeciwko temu, Severusie... - Och, niech żyje ślizgońska część jego
natury! Zaczynał ją nawet lubić.
- Uznałeś, tak? Ty uznałeś? - Głos Snape zaczynał coraz bardziej przypominać syk. -
Natychmiast zabieraj stąd te śmieci!
- Przecież to tylko kilka ozdób - odparł beztrosko Harry, udając, że nie ma pojęcia, o
co to całe zamieszanie. Zaczepił świecidełka o róg biblioteczki i udekorował nimi
sporą część ściany. Popatrzył z uśmiechem na swoją pracę i wrócił na fotel. - No,
teraz jest znacznie bardziej... świątecznie. - Spojrzał na Severusa i zmarszczył brwi
widząc wściekły wzrok, który w niego wbijał. - Proszę, Severusie, to tylko na kilka dni.
- Skoro udawanie beztroskiego nie pomogło, to musi przejść do opcji "błagania".
- To o kilka dni za dużo - warknął mężczyzna i wyciągnął różdżkę, aby pozbyć się
niechcianych ozdób. Kiedy łańcuch i świecidełka trafiły do worka, Harry'emu uśmiech
spłynął z twarzy. Severus wskazał różdżką na stojącą na stoliku choinkę i zerknął na
niego. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Harry uciekł wzrokiem i spuścił głowę,
czekając, aż mężczyzna zniszczy jego dobre zamiary i świetny nastrój. Ale nic się nie
wydarzyło. Harry poderwał głowę i spojrzał na nietkniętą choinkę, a później na
odkładającego worek na podłogę Snape'a.
- Dziękuję - wyszeptał Harry, czując, jak ciepło w jego wnętrzu ponownie się rozrasta.
- Ale nie dłużej, niż na kilka dni.
Chłopak energicznie pokiwał głową, uśmiechając się z wdzięcznością, podczas gdy
Severus wstał i podszedł do swojego barku. Przez chwilę coś w nim przygotowywał.
Harry rozparł się wygodnie w fotelu i zapatrzył w ogień.
Było miło. Nawet bardzo miło. Severus nie warczał na niego, a nawet wyglądało na
to, że... cieszy się z jego towarzystwa. Wydawał się być w wyjątkowo dobrym
nastoju. A jeżeli Severus miał dobry humor, to Harry automatycznie także był
szczęśliwy.
Odwrócił głowę do podchodzącego z powrotem do fotela Snape'a, aby mu
powiedzieć, że cieszy się, iż spędza z nim święta, ale słowa zamarły mu na ustach,
kiedy zobaczył, co Snape trzyma w dłoni.
Parujące piwo kremowe z ogromną ilością piany.
Patrzył zaszokowany, jak mężczyzna stawia je przed nim na stoliku i siada w swoim
fotelu ze szklanką whisky w ręku.
- Przygotowałem ci to, Potter, ponieważ, z oczywistych względów, nie możesz pić nic
innego - powiedział Severus takim tonem, jakby chciał uciąć wszelkie podejrzenia co
do swoich intencji.
Ale Harry nie wierzył w ani jedno słowo. Nie potrafił na razie nic z siebie wydusić,
sięgnął więc po piwo i przysunął je do ust. Pachniało cynamonem.
Spojrzał na Severusa migoczącymi oczami i uśmiechnął się szelmowsko.
- Ciekawe, skąd wiedziałeś, że je lubię?
- Każdy uczeń w tej szkole dałby się pokroić za kufel tego świństwa - odparł Severus,
usiłując nadać swojemu głosowi odcień pogardy. - Nietrudno było zgadnąć.
- Mmm... - mruknął Harry, zaciągając się cudownym, słodkim zapachem. - I do tego
ten cynamon...
Oczy Snape'a błysnęły ostrzegawczo i Harry ukrył chichot, zanurzając usta w słodkiej
pianie.
Severus pamiętał o jego prośbie. Dlaczego taki niewielki gest sprawił, że miał
wrażenie, jakby jego serce chciało wyfrunąć z piersi?
Mężczyzna upił łyk ze swojej szklanki, nie odrywając spojrzenia od Harry'ego. W jego
oczach pojawiło się coś... spragnionego. Przesunął wzrokiem po jego czerwonej
koszuli, a następnie ponownie spojrzał na jego twarz. Za tym spojrzeniem kryło się
coś, co bardzo chciało dopaść Harry'ego. I chłopak to wyczuwał, ponieważ
wywoływało to gęsią skórkę na jego ciele.
Próbując uspokoić szalone bicie serca, Harry wypił kilka łyków i westchnął z
zadowoleniem. Piwo było pyszne. Jeszcze lepsze niż w Trzech Miotłach. I lepsze
nawet niż to, które przygotowują skrzaty. Miało w sobie szczyptę czegoś pikantnego.
Smakowało zupełnie inaczej i... Harry spojrzał na Severusa, a jego oczy rozszerzyły
się.
Czy to możliwe, aby Snape sam je przygotował?
To było, to było...
- To jest przepyszne - powiedział w końcu rozmarzonym głosem. - Powinieneś
spróbować, Severusie. Od razu zmieniłbyś zdanie na jego temat.
- Wybacz, ale nie skorzystam - odparł Severus, wciąż nie odrywając spojrzenia od
Harry'ego. Płonęło dziwnie i zdawało się, że z każdą chwilą błyszczy coraz bardziej.
Harry czuł przyjemne ciepło, które rozlewało się po jego ciele wraz z piwem i
rozgrzewało go. Uśmiechnął się do mężczyzny i wypalił nagle:
- Cieszysz się, że spędzamy razem święta? - Snape zrobił kwaśną minę - Wiem, że
się cieszysz - kontynuował Harry, niezrażony brakiem odpowiedzi. Wiedział, że
Snape sam z własnej woli nigdy się do tego nie przyzna. - Ja się bardzo cieszę.
Cieszę się, że nareszcie wszyscy dali mi święty spokój i że mogę być tutaj z tobą jak
długo zechcę i możemy po prostu siedzieć razem i pić piwo kremowe. I cieszyć się -
zakończył nieco kulawo, czując, że trochę się zaplątał.
- Potter, skoro nawet piwo kremowe sprawia, że zachowujesz się jak odurzony, to
jest już z tobą naprawdę źle - odparł spokojnie Snape po chwili milczenia.
Harry zarumienił się. Nie chciał paplać. Ale czasami nie potrafił się powstrzymać. A
kiedy próbował z tego wybrnąć, zaczynał paplać jeszcze bardziej. Dokładnie tak, jak
w tej chwili.
- No przecież mam prawo się cieszyć. Jesteśmy tu razem, są święta, jest przyjemnie
i... - potoczył wzrokiem po otoczeniu - ...i mamy taką ładną choinkę.
Brwi Snape'a powędrowały w górę.
- Ale nie zamierzasz się na nią wspinać? - zapytał kpiąco.
Harry próbował spiorunować go wzrokiem, ale nie bardzo mu to wyszło, kiedy
jednocześnie starał się nie rumienić.
Severus parsknął w swoją szklankę i Harry mógłby przysiąc, że zobaczył cień
uśmiechu na jego wargach oraz nieudolną próbę ukrycia go.
Wyszczerzył się. Wiedział, że tylko on potrafi rozbawić Severusa. I czuł się z tą
wiedzą po prostu znakomicie. Tylko on, tylko on potrafił doprowadzić do tego, by na
wiecznie surowej twarzy Mistrza Eliksirów zagościł uśmiech. Albo przynajmniej coś
bardzo podobnego.
I wtedy przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym, co leżało ukryte w jego kieszeni.