Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 192 193 194 195 196 197 198 199 200 ... 508
Перейти на страницу:

Dumbledore'a. Dumbledore'a, który właśnie przerwał rozmowę z siedząca po jego

prawej stronie profesor McGonagal i uśmiechnął się do Harry'ego.

- Harry, mój drogi chłopcze, czekaliśmy na ciebie - powiedział jowialnie.

- Przepraszam - wymamrotał chłopak. - Zapomniałem, że to...

- Och, nie przejmuj się - dyrektor machnął ręką. - Najważniejsze, że w końcu tu

dotarłeś. Opowiadałem wam, jak kiedyś jeden z uczniów skręcił nie w ten korytarz, co

trzeba i zaginął? Znaleźliśmy go po trzech dniach na poddaszu Wieży

Astronomicznej. Nie potrafił wyjaśnić, jak się tam dostał. Prawdopodobnie trafił na

jedno z tych losowo przemieszczających się po zamku przejść lustrzanych. Do tej

pory nie udało mi się żadnego upolować, a próbuję już od... prawie pół wieku. -

Dumbledore wyglądał na nieco mniej zmęczonego niż zazwyczaj i znacznie

radośniejszego. Albo sprawy zaczęły układać się w końcu po jego myśli, albo to po

prostu czas świąt tak na niego wpłynął. Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że jest to

okres magiczny.

Harry uśmiechnął się uprzejmie i zajął miejsce obok Luny, ale zanim zdążył choćby

spojrzeć na Snape'a po raz drugi, dziewczyna pochyliła mu się do ucha i wyszeptała:

- Zajęłam dla ciebie miejsce, Harry.

Chłopak poczuł, jak na jego policzki wypływa rumieniec. Wymamrotał podziękowanie

i zerknął na Severusa, który właśnie w tym samym momencie podniósł głowę i

spojrzał prosto na niego. Jego twarz pozostała bez zmian, ale Harry to dostrzegł.

Jasny, szybki i bardzo mocny błysk w czarnych oczach. Potrafił już bezbłędnie

odczytywać takie sygnały. A ten sprawił, że zrobiło mu się ciepło w środku i jego

policzki przybrały jeszcze intensywniejszą barwę.

Widząc to, Severus zmarszczył brwi, a Harry szybko pochylił głowę, nakazując sobie

w myślach zachować spokój. Ale łatwo było mówić "zachowaj spokój", kiedy Severus siedział zaledwie metr od niego. A jeżeli wliczyć dolną część stołu, to nawet bliżej. A

może gdyby się postarał, to mógłby go nawet dotknąć nogą...

Nie, nie. Nie! Nie teraz! To zbyt niebezpieczne.

Ale, do cholery, on jest tak blisko...

Harry skarcił się w myślach i całą siłą woli zmusił się, aby siedzieć spokojnie.

- Potter, zachowujesz się jak sklątka tylnowybuchowa przed eksplozją - warknął

cicho Snape, spoglądając na niego ze zmarszczonymi brwiami. - Jeżeli moje

towarzystwo aż tak wyprowadza cię z równowagi, to może zamienisz się z kimś

miejscami? Wydaje mi się, że tak będzie bezpieczniej dla... ciebie - zakończył Mistrz

Eliksirów, chociaż pauza przed ostatnim słowem sugerowała, że zamierzał

powiedzieć coś zupełnie innego.

Harry najeżył się. Chciał siedzieć naprzeciw Severusa! Nie da się stąd wyrzucić tylko

dlatego, że Snape myśli, że Harry nie potrafi się opanować. Wiedział, że jest trochę

zdenerwowany, ale potrzebuje jedynie trochę czasu, aby się uspokoić.

- Dziękuję profesorze - odparł spokojnie - ale dobrze mi tu, gdzie jestem. Mogę pana

zapewnić, że nie zamierzam wybuchać, jeżeli oczywiście pan nie zrobi tego

pierwszy.

Po tych słowach coś za oczami mężczyzny zabłysło, a Harry zachichotał w duchu.

Runda pierwsza zaliczona. I wyglądało na to, że Harry zdobył punkt.

- Och, zapewniam cię Potter, że prędzej zamienię się w skrzyżowanie buchorożca i

bachantki ognistej - wycedził Snape, wbijając w Harry'ego pociemniałe, ale

jednocześnie dziwnie błyszczące spojrzenie. I Harry poczuł, jak coś mu się

przewraca w żołądku, kiedy przypomniał sobie właściwości skrzyżowanej ze sobą

krwi buchorożca i bachantki.

Czy, czy Snape właśnie przyznał, że on także...? I to jeszcze bardziej...

Harry zamrugał, próbując mentalnie pozbierać szczękę.

No dobra, powiedzmy, że jest remis.

Kiedy Harry szykował, jakąś ripostę, Dumbledore wstał i wszelkie rozmowy przy stole

natychmiast ucichły.

- Cieszę się, że zebraliśmy się tutaj wszyscy. Mam nadzieję, że te święta będą dla

nas udane i przyniosą ze sobą nadzieję, tak potrzebną w tych trudnych czasach.

Życzę wam wszystkim wytrwałości i odwagi na krętych ścieżkach życia, najeżonych

przeszkodami i trudnymi wyborami, ale wiedzcie, że zawsze odnajdziecie drogę,

jeżeli tylko będziecie podążali za światłem miłości. Życzę wam także, aby te święta

zmieniły coś w waszym życiu, abyście mogli przeżyć je w radości i z uśmiechem na

twarzy - Dumbledore zerknął w kierunku skwaszonego Snape'a, a jego oczy

zamigotały. - I mam nadzieję, że za rok również się tu spotkamy, niezależnie od tego,

co się w międzyczasie wydarzy. - Harry, siedzący naprzeciw Snape'a, zobaczył, jak

mężczyzna odwraca głowę i marszczy brwi, zatrzymując wzrok na płonącej w

lichtarzu świecy. - A teraz wystarczy już, bo pewnie jesteście równie głodni, jak ja.

Wesołych Świąt, pełnego brzucha i dobrej zabawy!

Wszyscy zaczęli bić brawa, łącznie z Harrym. Mistrz Eliksirów klasnął dwa razy,

musnął wzrokiem twarz Harry'ego i szybko przeniósł go ponownie na płomień

świecy.

To było.. dziwne, pomyślał Harry, ale bardzo szybko został wciągnięty w wir śmiechu

i entuzjazmu, którym emanowali niemal wszyscy wokół niego. Na stole pojawiły się

półmiski z przeróżnymi smakołykami i zaczęły wędrować z rak do rąk, podobnie jak

szepty i rozmowy. I Harry nie miał nawet chwili czasu, aby pomyśleć o ripoście dla

Snape'a, który jako jedyny nie uczestniczył w zbiorowej radości.

- Cieszę się, że zostałam, a ty, Harry? - zapytała Luna, nakładając sobie cały talerz

grzybowego puddingu. - Nie wiedziałam, że święta w Hogwarcie mogą być takie miłe.

- Ja też się cieszę - odparł Harry i kątem oka zerknął na pochylonego nad swoim

talerzem Severusa. To było dziwne. Siedział tak blisko niego, że niemal czuł jego

zapach, a nie mógł go dotknąć ani nawet spoglądać na niego przez zbyt długi czas,

aby nie wydało się to podejrzane. Lecz sama jego obecność, tak cholernie blisko,

wystarczyła, aby doprowadzić do tego, że jego ciało co chwilę pokrywało się gęsia

skórką, szczególnie kiedy parę razy ich stopy otarły się o siebie przypadkowo pod

stołem I Harry musiał wstrzymywać powietrze, aby nie westchnąć i nie uśmiechnąć

się do siebie tym dziwnym rozmarzonym uśmiechem, którego tak nie znosił.

- Widzę - uśmiechnęła się Luna i wpakowała sobie do ust łyżkę puddingu, zanim

Harry zdążył rzucić jej oburzone spojrzenie. Gdy przełknęła, na jej twarzy pojawił się

błogi wyraz zadowolenia i Harry poczuł ukłucie w żołądku, kiedy przypomniał sobie

gdzie i w jakiej sytuacji widział ostatnio na niej taki wyraz. - Coś się stało? - zapytała, spoglądając na niego i marszcząc brwi.

- Nie - mruknął Harry, pochylając się nad własnym talerzem i z całej siły walcząc z

wypływającym na policzki rumieńcem. Luna przysunęła się do niego i wyszeptała mu

do ucha:

- Bardzo podobała mi się przemowa dyrektora. Mam wrażenie, jakby chciał nam coś

przekazać.

- Co? - Harry odwrócił do niej głowę i zmarszczył brwi. Pamiętał jedynie, że

Dumbledore mówił o tym, co zawsze, że miłość zwycięży, czy coś takiego i bla bla

bla. Nie wierzył w to. Jak miłość mogła pokonać najpotężniejszego czarodzieja

świata? To prawda, że ocaliła go, kiedy był mały. Ale przecież Voldemorta nie

pokonała. Mnóstwo ludzi, których zabił, także kochało swoich bliskich, a wcale nie

1 ... 192 193 194 195 196 197 198 199 200 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)