Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
A jednak... było warto.
Severus wstał i odniósł pudełko, żeby postawić je na jednej z półek. Harry oparł się w
fotelu, w wyraźnie lepszym nastroju i spojrzał w ogień, biorąc kilka łyków
chłodniejszego już nieco, a przez to chyba jeszcze smaczniejszego kremowego piwa
, wciąż mając przed oczami zafascynowaną twarz mężczyzny i chichocząc do siebie
w duchu.
I wtedy, kiedy Snape wrócił, Harry usłyszał ciche stuknięcie, tak jakby na stoliku
zostało postawione coś twardego. Odwrócił głowę i zobaczył niepozorną, leżąca na
środku blatu... kulkę.
Spojrzał na mężczyznę z wypisanym na twarzy pytaniem.
- To twój prezent - oświadczył Severus, opadając na drugi fotel.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się. Spojrzał na kulkę, a następnie ponownie na Snape'a.
Na kulkę i na Snape'a.
- T-to... dla m-mnie? - wydusił w końcu, zbyt zaszokowany, aby potrafić to ukryć.
Severus dał mu prezent? Świat się chyba kończył. Nawet w najśmielszych
marzeniach nie wyobrażał sobie, aby Snape kiedykolwiek mógł zrobić coś tak...
sentymentalnego. Ale zrobił to! Pomyślał o nim! Zależało mu!
Oczy Harry'ego błyszczały, kiedy oderwał w końcu wzrok od wyraźnie już
rozdrażnionego tą przedłużającą się kontemplacją Mistrza Eliksirów i sięgnął po
prezent. Kulka była dosyć ciężka, chłodna i gładka w dotyku. Jak szkło. Miała dziwną
mleczno-szarą barwę, tak jakby w środku znajdowały się burzowe chmury.
Harry przez chwilę obracał ją w palcach, ale nic się nie wydarzyło.
- Do czego to służy? - zapytał w końcu niepewnie, nie chcąc zostać posądzonym o
ignorancję, gdyby okazało się, że powinien wiedzieć, co to takiego.
- Do przywoływania obrazów - odparł spokojnie Severus, spoglądając w ogień. - Do
oglądania twarzy ludzi, za którymi tęsknisz, z którymi chciałbyś, ale nie możesz być.
Możesz ich ujrzeć, jeżeli tylko o nich pomyślisz.
- Naprawdę? - zapytał z niedowierzaniem.
To brzmiało fantastycznie. Mógłby zobaczyć, mógłby...
Kulka rozjaśniła się. Spomiędzy chmur przebiło się światło i uformowało obraz. I
Harry ujrzał uśmiechniętą twarz swojej mamy. Wyglądała tak.. prawdziwie. Jej
niesamowicie zielone oczy błyszczały radością, kiedy spoglądała na niego.
Harry zamrugał kilka razy, nie potrafiąc uwierzyć w to, co widzi. Czuł, jak jego serce
zalewa ciepły blask, taki sam jak ten, który promieniował z przedmiotu. Ścisnął kulkę
w dłoni, ostrożnie przycisnął ją do piersi, tak jakby był to najdroższy klejnot świata i uśmiechnął się do Severusa z wdzięcznością.
- To... to najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem - wyszeptał. - Będę jej
strzegł i nigdy się z nią nie rozstanę. Dziękuję, Severusie.
Mężczyzna odwrócił głowę i na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, a w oczach
błysnęła satysfakcja. Harry ostrożnie schował kulkę do kieszeni spodni. Czuł
rozgrzewające ciepło w sercu. I nie potrafił przestać się uśmiechać, kiedy sięgnął po
piwo, odchylił się w fotelu i spojrzał na odkładającego na stolik pustą już szklankę po
whisky Snape'a.
- Co będziemy robić w te wszystkie wolne dni? - zapytał swobodnie.
Część 2
- Co będziemy robić w te wszystkie wolne dni? - zapytał swobodnie Harry.
W jego marzeniach mogliby robić tylko jedną, a właściwie dwie rzeczy. Kochać się do
nieprzytomności, a później leżeć i rozmawiać, najlepiej z piwem kremowym w ręku.
To była cudowna wizja.
- Nie wiem, co ty zamierzasz robić, ale zapewniam cię, że ja będę niezwykle wręcz
zajęty. Chyba nie pomyślałeś, że pozwolę ci się tu wprowadzić?
- Nie? - mruknął Harry z niezadowoleniem. - Więc niepotrzebnie przyniosłem piżamę
i szczoteczkę - dodał, chichocząc w duchu, kiedy Severus rzucił mu pełne
niedowierzania i przerażenia spojrzenie. Nie potrafiąc nad sobą zapanować, zaczął
śmiać się na głos. - Żartuję. Gdybyś widział swoją minę, Severusie... - chichotał dalej, próbując się uspokoić - A więc, czym będziesz tak niezwykle wręcz zajęty? - zapytał
w końcu, nie zważając na morderczy wzrok Snape’a.
Wiedział już, że Severusowi zależy i nawet gdyby straszył go Cruciatusem, to Harry i
tak by się tym nie przejął.
- To nie twoja sprawa - odparł mężczyzna.
- Och, właśnie mi się przypomniało, że ja też będę niezwykle wręcz zajęty -
powiedział Harry, spoglądając w sufit i udając, że przeszukuje swoją pamięć.
Severus rzucił mu pytające spojrzenie. - Tak. Będę zajęty myśleniem o tobie i
tęsknieniem za tobą - dodał Harry, szczerząc się.
Na ustach mężczyzny pojawił się lekki uśmiech.
- Lepiej spożytkowałbyś czas, gdybyś przyłożył się do nauki - powiedział po chwili.
- W takim razie będziesz musiał mnie przypilnować i mieć mnie na oku - odparł
zawadiacko Harry. - Albo ty mnie możesz uczyć. Albo mogę się po prostu uczyć tutaj.
- Nigdy nie dajesz za wygraną, co? - zapytał Severus, ale bez zwykłego cienia kpiny.
- Zgadza się. - Harry zerwał się z fotela. Złapał piwo kremowe i ruszył w stronę
Severusa. - I nie poddam się, dopóki go nie spróbujesz. Nawet sobie nie
wyobrażasz, jakie jest pyszne. - Stanął tuż przed Severusem, wyciągając w jego
kierunku kufel. - Proszę...
Mężczyzna uniósł głowę i spojrzał na niego. I Harry znowu to dostrzegł. Dzikie
wyczekiwanie czające się za oczami Severusa. Teraz jeszcze wyraźniejsze i jeszcze
bliższe. I w końcu zrozumiał, co to było.
Coś, co w jednej chwili mogło rozpalić każdy nerw w jego ciele. I dokonało tego.
To było spojrzenie drapieżnika, który w końcu schwytał swoją ofiarę i nareszcie mógł
zrobić z nią to, co tliło się w jego duszy i spojrzeniu przez cały czas, kiedy ją
obserwował.
Harry poczuł zaciskającą się na jego nadgarstku dłoń Severusa. Mężczyzna wyjął
kufel z jego dłoni i odstawił go na stolik, nie odrywając spojrzenia od twarzy
Harry'ego, po czym przyciągnął go do siebie, zmuszając, by usiadł mu okrakiem na
kolanach. Harry nie opierał się. Nie potrafił oderwać wzroku od tej surowej, ale w tej
chwili tak niezwykle... łagodnej twarzy. Czarne, głębokie oczy wpatrywały się w niego
z uwagą, zainteresowaniem i czymś, co wyglądało na... niecierpliwe wyczekiwanie,
niemal na krawędzi wybuchu. Tak, jakby Snape pragnął czegoś tak bardzo, iż z
trudem panował nad sobą, aby po prostu nie sięgnąć i tego nie wziąć. Ale coś go
powstrzymywało. Ciemne brwi zbiegły się, a u nasady nosa pojawiła się głęboka
zmarszczka. Harry zapragnął ją pocałować. Zapragnął scałować to pragnienie z tej
pięknej twarzy i pozwolić mu się porwać, pozwolić mu zrobić ze sobą wszystko.
Uniósł dłoń i łagodnie musnął szorstki policzek, nie odrywając spojrzenia od
ściągniętej twarzy. Czuł przepływającą przez swoje żyły radość, a serce wydawało
się tak lekkie, jak nigdy dotąd. Severus podarował mu prezent. Taki cudowny
prezent. I były święta. I spędzał je z nim. I...
...i tak bardzo go kochał...
Och.
Pomyślał to. Naprawdę to pomyślał!
Ale musiał to w końcu przyznać. Choćby to słowo wydawało się tak bardzo nie na
miejscu, i choćby wydawało mu się tak... ogromne i przerażające, to... pasowało.
Ponieważ nie wyobrażał już sobie życia bez niego. Nie wyobrażał sobie powrotu do
tego, co było wcześniej. Nie wiedział, jak mógłby teraz istnieć, gdyby ktoś mu go
odebrał.