Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 193 194 195 196 197 198 199 200 201 ... 508
Перейти на страницу:

uchroniło ich to przed śmiercią. Nie, absolutnie w to nie wierzył.

Luna przełknęła ślinę i zamyśliła się na chwilę.

- Nie wiem, jak to ująć. Myślę, że chodziło mu o to, że niezależnie od tego, jacy

jesteśmy i co zrobiliśmy, wszystko w naszym życiu może się zmienić, jeżeli tylko

wpuścimy do swojego serca trochę ciepła. I nawet, jeżeli początkowo może się

wydawać, że wszystko wali nam się na głowę, to ostatecznie to ciepło utrzyma nas

przy życiu i może sprawić, że wszystko przybierze zupełnie inny obrót.

- Świetnie - powiedział gorzko Harry. - Może wyślę to w kartce świątecznej

Voldemortowi, to przemyśli swoje postępowanie i wejdzie na drogę światła.

Nie wiedział, że powiedział to tak głośno. Zorientował się dopiero, kiedy kilka najbliżej siedzących osób spojrzało na niego z wyrzutem i zaskoczeniem. Łącznie ze

Snape'em. Wspominanie o Voldemorcie podczas świątecznej kolacji nie było zbyt

subtelne.

- Przepraszam - wymamrotał Harry, ale Luna wcale nie wyglądała na poruszoną.

- Wiem, że mi nie wierzysz - powiedziała cicho. - Ale wiem też, że gdyby nie to

ciepło, nie byłoby nas tutaj, a Sam-Wiesz-Kto już dawno zapanowałby nad całym

światem. I nie byłoby ciebie. To nas spaja i umacnia, nawet, jeżeli ty tego nie widzisz.

- Widzę to... - szepnął, czując nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej. - Ale to ja mam

bliznę na czole i to ja kiedyś przed nim stanę i nie wiem, jak wtedy ciepło czy miłość

mogłyby mi pomóc. - Nie podobała mu się ta rozmowa. Nie chciał o tym mówić, nie

chciał o tym myśleć. Nie teraz, nie dzisiaj. - Przepraszam, czy możemy zmienić

temat?

Luna patrzyła na niego przez chwilę bez słowa, jakby się nad czymś zastanawiała,

po czym uśmiechnęła się lekko.

- Dobrze. Ale jeśli kiedyś będziesz chciał pogadać, to nie ma sprawy. Tatuś często ze

mną rozmawiał, kiedy widział, że coś mnie gryzie i potem zawsze było mi lepiej.

Miałam wrażenie, jakby wiedział to nawet lepiej ode mnie. A ciebie ciągle coś gryzie,

Harry.

Skąd ona to, do diabła, mogła wiedzieć? Przecież nie miał chyba tego wypisanego

na twarzy? Nawet Hermiona, która była przecież cholernie spostrzegawcza, nigdy

mu tego nie powiedziała wprost.

Wbił wzrok w swoją pieczoną rybę i mruknął coś niewyraźnie w odpowiedzi.

- Harry! - gruchnął głośno Hagrid, siedzący kilka miejsc dalej po nauczycielskiej

stronie stołu.. - Jak tam impreza? Ja żem odpłynął w jakimś momencie i w ogóle nie

pamiętam, jak się to wszystko skończyło.

- Ee... - odparł Harry. Skąd mógł wiedzieć? Przecież sam nie pamiętał.

- Bardzo interesująco - odpowiedziała za niego Luna. - Harry próbował wdrapać się

na choinkę, ale go z niej ściągnęliśmy.

Harry poczuł na sobie twardy wzrok Severusa, lecz udawał, że go nie widzi.

- Hoho, naprawdę? Nieźle dałeś do wiwatu, Harry! Nie mówię, żem był gorszy, ale te

trunki Aberfotha nieźle kiszą mózg. Żebym nie widział, jak kiedyś ich próbujecie! -

pogroził swoim wielkim palcem, ale w niezwykle przyjazny sposób.

Harry zerknął na Tonks. Była niezdrowo zarumieniona. Chyba zdawała sobie sprawę

z tego, że trochę przesadziła, pozwalając, aby wszyscy się tak pospijali i wyglądało

na to, że gryzą ją jednak niewielkie wyrzuty sumienia, ale przecież lepiej, że zrobili to pod jej opieka, niż gdyby mieli spróbować takich atrakcji na własną rękę. Teraz Harry

przynajmniej był pewien, że już nigdy więcej nie sięgnie po alkohol. Miał

wystarczającą nauczkę.

Przeniósł wzrok na Severusa. Mężczyzna uśmiechał się szyderczo pod nosem, ale

nic nie mówił. Wyglądał tak, jakby nie mógł się doczekać, kiedy złoży dyrektorowi

raport i pogrąży Tonks. I cieszył się na samą myśl o tym.

Podniósł na chwilę głowę i napotkał wzrok Harry'ego. W jego oczach błysnął triumf.

Harry znał to spojrzenie, ale nic nie mógł na nie poradzić. Snape obiecał, że nie

powie o Tonks i... jednej z uczennic, lecz przecież mógł naprawdę zmieszać ją z

błotem za to, że okazała się "nieodpowiedzialną ignorantką". A Harry wiedział, że z pewnością to zrobi i że będzie miał rację.

Kiedy rozmowa zeszła z tematu imprezy, Tonks wyraźnie się ożywiła. Hagrid

zamęczał ich historyjkami o swoich kolejnych "milusińskich", a dyrektor wspominał

dawne czasy i opowiadał anegdotki z przeszłości, kiedy nie był jeszcze głową

Hogwartu. Każdy wydawał się być w niesamowicie dobrym nastroju. Harry zapomniał

o wcześniejszej rozmowie z Luną i z zaciekawieniem słuchał, jak Tonks opowiadała o

obławie na kilku niezwykle niebezpiecznych czarnoksiężników, którzy wykorzystywali

do swoich praktyk młode mugolskie kobiety. W pewnym momencie dyrektor musiał

się wtrącić i poprosił, aby z uwagi na to, że przy stole znajdują się dzieci, ograniczyła szczegółowe opisy owych praktyk. Wszyscy zaczęli się śmiać. Tylko Mistrz Eliksirów

wyglądał przez cały czas tak, jakby połknął cytrynę. Jakby pragnął tylko stąd uciec. A

Harry chciał uciec razem z nim. Wiedział, że on znacznie skuteczniej potrafi go

rozbawić i poprawić mu humor. I chciał to zrobić jak najszybciej.

- Harry, podałbyś mi bułeczki? - zapytała Tonks, przerywając na chwilę kolejną

opowieść.

Harry wyciągnął rękę, ale Luna była szybsza. Zgarnęła koszyk z pieczywem i

uśmiechając się nieśmiało, podała go Tonks. Ich dłonie musnęły się na ułamek

sekundy i w tym momencie włosy Nimpfadory rozbłysły nieco jaśniej. Ktoś, kto nie

obserwowałby uważnie, nawet by tego nie dostrzegł, ale Harry się przyglądał. I nie

tylko on. Zobaczył, że Snape uśmiechnął się drwiąco i odwrócił głowę, muskając

Harry'ego wzrokiem.

"On wie!" - przebiegło przez głowę Gryfona.

No jasne, że wie, nie jest przecież ślepym ignorantem. Potrafi obserwować, a skoro

wiedział, kogo i pod jakim kątem ma obserwować, to bardzo szybko zauważył to,

czego nie dało się nie zauważyć.

Ciekawe, kiedy się domyślił. Musiał podejrzewać to już od dawna. Przecież Harry

przez cały wieczór widział spojrzenia, które obie panie rzucały sobie nawzajem. O

cholera! Czy to oznacza, że gdyby ktoś jego też tak uważnie obserwował i

zobaczyłby spojrzenia, jakimi obdarzał Snape'a, to czy też mógłby się domyślić?

Rozejrzał się nerwowo po siedzących przy stole osobach. Ale wszyscy tylko

rozmawiali ze sobą, jedli, wymieniali się uwagami na różne tematy albo chichotali.

Nikt się na niego nie gapił. Na całe szczęście. Wszyscy wydawali się niezwykle

wręcz ożywieni i zadowoleni. Wszyscy z wyjątkiem Severusa.

Snape zdawał się być całkowicie wyłączony i odosobniony. Ciemna, nieruchoma

plama pomiędzy kolorową, ożywioną i roześmianą materią. I to było może i nieco

dziwne, ale Harry czuł się tak samo. Marzył tylko o tym, żeby wszyscy zniknęli, żeby

to się już skończyło, żeby mógł znaleźć się w lochach i... być z nim.

Potrzebował jakiegoś kontaktu. Już teraz. Musiał zobaczyć ten błysk ożywienia w

czarnych oczach. Błysk, który, wydawało się, że tylko Harry potrafi wywołać.

Nie zdając sobie sprawy z tego, co robi, strącił but i bardzo powoli zaczął przesuwać

nogę. Błogosławił w tej chwili ten długi, całkowicie zakrywający nawet jego uda

świąteczny obrus, którym przykryty był cały stół.

Udając, że je swoją porcje ryby w cieście, powoli i ostrożnie przesuwał stopę,

spodziewając się w każdej chwili natrafić na...

Jest!

1 ... 193 194 195 196 197 198 199 200 201 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)