Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 104
Перейти на страницу:

– No? – zapytał Dolinin Pelagię. Ta wyjaśniła:

– Samochwał, próżniak. Kłamca zawołany. Nieobce mu było też złodziejstwo.

– Pasuje jak ulał – zauważył Sergiusz Siergiejewicz. – Zwyczaje zgadzają się. Dlaczego Szełuchin wydalił się nagle z tej pięknej okolicy? Niechaj lepiej pani o to zapyta, siostro, bo my z tym matuzalemem jakoś nie bardzo nawzajem się rozumiemy.

Pelagia zapytała.

Sołtys, wymieniwszy spojrzenia z milkliwymi chłopami, odrzekł, że Piet'ka „odszedł z dzikim Tatarzynem".

– Z kim? – zapytali chórem Sergiusz Siergiejewicz i zakonnica.

– Tuto byl taki człek. Nie nasz. Z dalecza, nie świadomo zjąd.

– Co to takiego „tuto"? – Dolinin spojrzał niecierpliwie na pomocnicę. – I jeszcze to „zjąd".

– Ależ proszę zaczekać. – Pelagia niegrzecznie opędziła się od niepojętnego śledczego. – Powiedzcie, dziadku, to jednak, skąd... zjąd Tatarzyn przyszedł?

– Nizjąd. Tatarzyna bo przyprowadziła Głuptaczka. Tu już i czernica się pogubiła.

– Co?

Po długich wyjaśnieniach, obfitujących we wszelkiego rodzaju nieporozumienia, okazało się, że Głuptaczka nazywają niemą i zdziwaczałą dziewczynkę, mieszkankę Stroganowki.

Między tubylcami rozgorzał spór na temat tego, jak naprawdę Głuptaczka ma na imię.

Jeden z chłopów uważał, że Stieszka, drugi, że Fimka. Sołtys na temat imienia głuptaski niczego powiedzieć nie potrafił, oznajmił jednak, że niemowa mieszka z babką Bobrychą, która „siedm roków" cierpi na „leżuchę" (paraliż). Głuptaczka opiekuje się chorą, jak potrafi, a i gromada tym czy tamtym pomaga.

Pewnego razu wiosną, trzy lata temu, ta właśnie Głuptaczka nie wiadomo skąd przyprowadziła „dalecznego" człowieka, „czyście dzikiego".

– Dlaczego dzikiego? – zapytała Pelagia.

– Ano nijak, tylko dziki. Łbem świdrzy, oczyska wypałubia, nieco rokuje, niby po ludzku, jedno bez nijakiego wyrozumienia. „Ej, fuani, ej, fuani". Czysty koślawiec, z tych, co to w miastach pod cerkwią mendykują.

– Koślawiec? To znaczy, że był kaleką? – przerwał słuchający z natężeniem Sergiusz Siergiejewicz.

– Nie – odparła mniszka. – „Koślawiec" to „nawiedzony". Powiedzcie, dziadku, a jak ten człowiek był odziany?

– Rachuj, że nijak. Bez portek, w samym wańtuchu, po wierzchu opasany jacynktowym sznorem.

– Jakim, jakim sznurem, siostrzyczko?

Pelagia odwróciła się do śledczego i cicho powiedziała:

– „Jacynktowy" to niebieski...

Dolinin gwizdnął.

– Masz, babo, placek. A zatem ten w skrzyni to nie Manujła... Quod erat demonstrandum.

– Proszę zaczekać. – Pelagia znowu zwróciła się do sołtysa. – A skąd wam to przyszło, że jest Tatarem?

Dziad spojrzał koso na czernicę, ale wprost nie odpowiedział – polecił zrobić to jednemu z chłopów.

– Dońka, ty jej rzeknij, mnie się nie godzi.

– My go do bani, coby go umyć, a u niego pyta obkorowana – wyjaśnił Dońka. – Jak u tatarstwa.

– Co? Co?

– To akurat zrozumiałem – odezwał się Sergiusz Siergiejewicz. – „Dziki Tatarzyn" był obrzezany. Nie ma wątpliwości, to Manujła. Ten łajdak istotnie jest nieśmiertelny...

W dalszej rozmowie ujawniły się kolejne szczegóły.

Piet'ka Szełuchin, najmarniejszy chłopina w całej Stroganowce, z jakichś powodów przywiązał się do „dzikiego", przygarnął do swej chaty i chodził za nim wszędzie jak za rodzonym bratem. Wedle świadectwa sołtysa naprawdę byli do siebie podobni – i z oblicza, i ze wzrostu. I tak właśnie Pietka nazywał obcego: „starszym bratem", ów zaś ochrzcił swego opiekuna mianem „Obłupanego"

– Niee, nie Obłupany. Obłupaniec. Szelujak. Tak go Tatarzyn wołał – poprawił Dońka.

– Ano tak – potwierdził drugi chłop. – Obłupaniec. I Piet'ka to przywziął.

Śledczy polecił zawezwać dziewczynkę, która przyprowadziła „Tatarzyna".

Sprowadzono ją, tyle że nic rozsądnego z tego nie wyszło. Głuptaczka miała zapewne około czternastu lat, ale z powodu mizernego wzrostu i zamorzenia wyglądała na dziesięć. O cokolwiek ją pytano, nie rozumiała – i tylko coś meczała. Przeczesywała brudną dłonią zmierzwione włosy i pociągała nosem.

Dolinin w końcu machnął na nią ręką.

– To, powiadasz, Szełuchin zaprzyjaźnił się z przybyszem? – zwrócił się do sołtysa. – A na jakiej właściwie podstawie?

Pelagia, westchnąwszy ciężko nad niepoprawnym Sergiuszem Siergiejewiczem, przygotowała się do przetłumaczenia pytania na język mieszkańców Stroganowki – w przeciwnym bowiem razie powtórzona zostałaby rozmowa księcia duńskiego z grabarzem („A na jakim podłożu? – Na jakim? Tu, w Danii"[3]). Gdy nagle, całkiem przypadkowo, spojrzała na kulącą się u drzwi Głuptaczkę. Teraz, kiedy dorośli przestali zwracać na nią uwagę, wyraz jej twarzy uległ zmianie: w pustych oczach zapaliły się ogniki, a głupkowatość zniknęła. Dziewczynka przysłuchiwała się rozmowie, i to jak pilnie!

– Mykaj, mykaj! – zawołał do niej sołtys. Niechętnie wyszła.

Rozmowa o „dzikim" była kontynuowana.

– To w czym Tatarzyn Piet'ce ugodził? – zapytała Pelagia.

– Piet'ka kłapał, że dziki o Świętej Ziemi mu rokował. W rzeczy o tym, jak żyć po prawdzie.

– Dlaczego „kłapał"?

– Alboż to Tatarzynowi o Świętej Ziemi rokować, acz on po naszemu ni zacz nie gwarzył?

– To znaczy, że zupełnie nie umiał mówić?

– Aha.

Jeden z chłopów (nie Dońka, tylko drugi) wtrącił swoje trzy grosze:

– Jak to tam oni z Głuptaczką, ojczaszku, a? Ona meczy, on glegocze. Zabawka. Ochrim to niegdy zadurowal, nie? „Głuptaczka – peda – oblubionego se przyswatała. Niczegowata rodzinka – Głupek i Głuptaczką".

Tu pogładził ręką brodę, co, jak się zdaje, oznaczało w Stroganowce najwyższy stopień lekkomyślności, sołtys bowiem osadził wesołka:

– Zębów nie susz. Alboż to przepomniałeś, jako było potem?

– A co było potem? – zainteresował się natychmiast Dolinin.

Stroganowowcy spojrzeli po sobie.

– Ano, wyświecili my Tatarzyna – powiedział sołtys. – Pokołatali słusznie, łbem do gruby i puhami precz.

– Co oni zrobili? – Sergiusz Siergiejewicz spojrzał bezradnie na mniszkę.

– Prawie na śmierć pobili, wrzucili do dołu z nieczystościami, a potem przegnali ze wsi batogami.

– Za co? – Dolinin skrzywił się na miejscowe obyczaje.

– Trza go było, szkaradę, na śmierć sprawić – z powagą oświadczył sołtys. – Albo pytę mu tatarską urwać. Głuptaczkę, sirotę ubogą, co to za nim jako psina latała, zesromocić chciał. Bo i nosi ziemia bestyje. Głuptaczka potem dwa dni leżała zamartwe.

Sergiusz Siergiejewicz zachmurzył się.

– No, a co Szełuchin?

– Za swoim Tatarzynem w las się podał. Jak my zaczęli paskudę sprawiać, Piet'ka polazł za łby z chłopami, nie dawał swojego „starszego" nakarać. To i Piętce my mordę skołatali. A jak pognali my Tatarzyna w las, Piet'ka tobołkę zawiązał i za nim. „Zatraci się on w lesie! – zwał. – To człowiek Boży!" I sporzej my Piętki nie widali, aż do dzisia.

– A powiedz no, dziadku, w którą to stronę odszedł od was Tatarzyn? Na zachód, na wschód, ku północy czy... jak to tam... ku siewioru? – zapytał Dolinin.

Pelagia cichutko wstała i skierowała się do drzwi.

вернуться

3

William Szekspir, Hamlet, w przekładzie Macieja Słomczyńskiego.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)