Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 191 192 193 194 195 196 197 198 199 ... 508
Перейти на страницу:

tak zwlekać, aby półolbrzym nie pomyślał, że wcale nie ma na to ochoty i żeby się na

niego nie obraził.

Luna nie odzywała się wiele. Rozglądała się wokół nieco rozmarzonym wzrokiem i

powiedziała Harry'emu, że wygląda na bardzo radosnego i podekscytowanego.

Jakby na coś czekał.

To byłoby głupie udawać, że tak nie jest, bo wiedział, że jakąkolwiek wymówkę by nie

wymyślił, to Luna i tak nie uwierzyłaby mu. Ponieważ widziała prawdę. Dlatego po

prostu skinął głową i pozwolił, by jego usta rozciągnęły się w uśmiechu.

- Połamania przyrodzenia - odparła radośnie i Harry przez kilka minut miał poważne

problemy z oddychaniem po tym, jak zakrztusił się ziemniakiem. Dopiero dzięki

pomocy pani Pince, która podbiegła do niego i przy pomocy różdżki cisnęła w jego

plecy silne pole uderzeniowe, udało mu się złapać haust powietrza.

Luna patrzyła na niego wyraźnie przestraszona.

- Przepraszam, jeżeli powiedziałam coś nie tak, Harry. Kilka razy słyszałam, jak moi

dalecy mugolscy krewni życzyli sobie tego, kiedy na coś czekali. Tylko, że oni mówili

o nogach, ale chyba nikt nie chciałby połamać sobie nóg, bo to bardzo bolesne. A

potem, kiedy bawili się w zjeżdżanie po poręczy i najmłodszy z nich nagle zaczął

wrzeszczeć jak opętany i dziwnie piskliwym głosem powiedział mojej ciotce, że

"uszkodził sobie przyrodzenie", to pomyślałam, że to chyba jest nawet bardziej bolesne, niż złamanie obu nóg. No i tak samo trudno się po tym chodzi, ponieważ on

tylko leżał na podłodze i się wił. Więc pomyślałam, że lepiej jest życzyć właśnie tego.

Bo jak raz życzyłam połamania nóg mojej ciotce, kiedy miała jechać na jakieś

mugolskie zabiegi przeciw reumatyzomywomowi, czy jakoś tak, to strasznie zaczęła

na mnie krzyczeć - zakończyła Luna i odetchnęła głęboko, spoglądając na Harry'ego,

który odwdzięczył się nieco nerwowym uśmiechem i pomyślał sobie w duchu, że

Luna jest wspaniałą przyjaciółką, ale gdyby miał być z nią w związku, to chyba

musiałby codziennie zażywać eliksiry, które przynajmniej częściowo potrafiłyby stępić

jego poczucie rzeczywistości. Albo zacząłby się narkotyzować.

Patrząc na zerkające ukradkowo na siebie Lunę i Tonks, przypomniał sobie o czymś.

Snape powiedział, że złoży raport na Tonks. Ale wyglądało na to, że pomiędzy

Nimfadorą a dyrektorem wszystko było w najlepszym porządku. Dumbledore

pochwalił jej tęczowy kolor włosów i wyraził nadzieję, iż oznacza on tylko jedno - że

Tonks jest w Hogwarcie bardzo szczęśliwa. Nieco nerwowych spojrzeń pojawiło się

dopiero, kiedy zapytał o to, jak udała się impreza, ale wszyscy, którzy na niej byli,

łącznie z Harrym, zapewnili, że była naprawdę świetna i że nie mogą się doczekać

następnej.

Czy to oznaczało, że Snape zrezygnował? Nie, to nie w jego stylu. Może po prostu

postanowił zaczekać i zrobić to po świętach? Dla Harry'ego? Możliwe. Ta myśl

rozgrzała go i dokończył obiad z uśmiechem na twarzy i w bardzo dobrym humorze.

Po posiłku, nie oglądając się na nikogo i z nikim nie rozmawiając, wrócił szybko do

dormitorium. Był zbyt podekscytowany. Teraz myślał już tylko o świątecznej kolacji i o

tym, co wydarzy się po niej. A nie miał najmniejszych wątpliwości, że coś się

wydarzy.

Kiedy tylko rzucił się na łóżko, poczuł ciepło w kieszeni. Wyjął kamień, a jego serce

zaczęło bić nieco szybciej. Odczytał wiadomość:

Po kolacji, w moich komnatach.

Teraz serce Harry'ego przyspieszyło już tak, że przez kilkanaście minut miał problem

z uspokojeniem go. Był tak cholernie podekscytowany, że przez jakiś czas krążył

tylko po pomieszczeniu, nie wiedząc, co powinien teraz zrobić, w jakiej kolejności to

zrobić i czy w ogóle coś robić.

Po krótkim namyśle postanowił wdrożyć w życie swój "przebiegły" plan. Myślał o nim już wcześniej, lecz wciąż trochę się obawiał. Ale co tam, w końcu ma spędzić z

Severusem święta, musi więc wprowadzić nieco świątecznego nastroju w jego

mroczne komnaty! Wezwał Zgredka i poprosił go o dostarczenie kilku łańcuchów,

świecidełek i jakiejś małej choinki, bo chciał "udekorować jeszcze trochę swoje

dormitorium". Zgredek jak zwykle wykazał się przesadnym entuzjazmem i przyniósł

mu cały wór różnego rodzaju ozdób świątecznych. Harry spędził dobrych kilkanaście

minut na wybieraniu z niego jakichś odpowiednich kolorystycznie i nieprzesadnie

złoconych łańcuchów i girland. Skupił się raczej na zieleni i srebrze. No i czerwieni.

Musiał przecież wprowadzić nieco swojej osobowości. Wszystko zapakował do

mniejszego worka, po czym wykradł się z dormitorium w pelerynie niewidce i ukrył go

za posągiem wściekłego ghula, znajdującym się tuż przy schodach prowadzących do

lochów, po czym szybko wrócił na górę. Zabierze go, kiedy będzie szedł do Snape'a.

Do kolacji pozostało jeszcze kilka godzin. Skrajną głupotą byłoby rozpoczęcie

przygotowywania się do niej już teraz. Ale Harry w swoim obecnym stanie nie myślał

zbyt racjonalnie. Najpierw przekopał się przez swój kufer, wyciągając z niego nową,

czerwoną koszulę i czarny krawat. Były pogniecione, a więc rzucił na nie zaklęcie

wygładzające. Ze spodniami nie poszło mu już tak łatwo. Wiedział, jak zreperować

okulary, ale naprawa podartych i zakrwawionych spodni nie była już tak prosta i

spędził dobrych kilkanaście minut na wertowaniu podręcznika do zaklęć. Po jakimś

czasie, kiedy najpierw zabarwił spodnie na fioletowo, a następnie zmniejszył je i

zamienił w tekturowe, udało mu się je w końcu załatać i wyczyścić. Poszłoby

szybciej, gdyby nie to, że jedyne, o czym myślał, to Snape. Nie potrafił skupić się

nawet na tak prostej czynności jak zawiązanie krawatu. Po obowiązkowym prysznicu,

kiedy ubrał się w końcu i zmniejszył prezent dla Severusa tak, aby zmieścił mu się do

kieszeni i kiedy stanął przed lustrem, aby sprawdzić wyniki swoich zabiegów, zegar w

Pokoju Wspólnym wybił punkt osiemnastą.

O cholera! Kolacja zaczynała się godzinę wcześniej niż zwykle! Zupełnie o tym

zapomniał! Szybko przygładził włosy, a przynajmniej spróbował to zrobić, sprawdził,

czy niczego nie zapomniał, po czym, z bijącym szybko sercem, zszedł na dół do

głównego holu. Kiedy wszedł do Wielkiej Sali, wszystkie miejsca przy stole były już

zajęte.

No pięknie. Przyszedł jako ostatni!

Ale kiedy podszedł bliżej, jego serce zabiło jeszcze mocniej. Jedyne wolne miejsce,

które pozostało, znajdowało się... tuż naprzeciw Mistrza Eliksirów. Przez chwilę, gdy

szedł wzdłuż długich stołów domów, nie potrafił uwierzyć w swoje szczęście, ale

potem napłynęło zrozumienie. Po prostu żaden z uczniów nie chciał siedzieć twarzą

w twarz ze swoim znienawidzonym nauczycielem. Nawet młodzi Ślizgoni woleli swoje

towarzystwo przy jednym z końców stołu. A kolejną niespodzianką było to, że tuż

obok wolnego miejsca... siedziała Luna, która odwróciła się do niego i uśmiechnęła.

Kiedy Harry podszedł jeszcze bliżej, nareszcie mógł przyjrzeć się Snape'owi.

Mężczyzna siedział z lekko pochyloną głową i skrzywioną, niezadowoloną miną.

To było dziwne, ale Harry poczuł nagły przypływ czułości na jego widok. Został

przecież wyrwany ze swoich ukochanych, chłodnych, mrocznych lochów i rzucony na

pastwę świecidełek, grających świąteczne piosenki stroików i ubranego w purpurę

1 ... 191 192 193 194 195 196 197 198 199 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)