Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zmrużyły. Usta zacisnęły tak bardzo, iż zamieniły się w ledwie widoczną kreskę.
Harry wpatrywał cię w dwa ciemne, wdzierające się niemal w jego duszę tunele, i
próbował coś w nich dostrzec. Chciał znowu ujrzeć to pęknięcie, które zniknęło tak
nagle, jakby wcale go tam nie było. Czerń była gładka niczym powierzchnia jeziora
podczas bezwietrznej nocy. I jedyne, co dostrzegał, to... maleńkie światła gwiazd
odbijające się w jego tafli. Oczy Severusa migotały, kiedy patrzył na Harry'ego. Jego
wzrok nie był ani surowy, ani karcący. W mrocznych głębinach tlił się ciepły blask.
Zbyt odległy, by mógł ogrzać, ale dostatecznie widoczny, aby mieć nadzieję, że
kiedyś dotrze do celu i roztopi to, co przez wiele lat pozostawało skute lodem.
Severus oblizał wargi i odchrząknął. Harry zamrugał. Wyglądało na to, że tym razem
on wpadł w letarg. Ale nic nie mógł na to poradzić. Za każdym razem, kiedy patrzył w
te głębokie oczy, opadał na samo ich dno.
- Przyszedłem tutaj... aby ci powiedzieć, że zmieniłem zdanie - odezwał się po chwili
Severus. Jego głos był nieco niepewny, ostrożny, jakby się obawiał, że Harry mógłby
w każdej chwili spłoszyć się i uciec niczym przerażone zwierzątko. - Nie chcę, żebyś
zrezygnował z Quidditcha. - Widząc malujące się na twarzy Harry'ego zaskoczenie,
kontynuował: - Nikt nie dowie się o małej, brudnej tajemnicy tej róż... Tonks. - Nie
potrafił powstrzymać lekkiego skrzywienia się, wypowiadając to nazwisko - Ani o tym,
co robiła. I z kim. Merlin świadkiem, że z chęcią bym się jej pozbył, ale jeżeli to ma
cię zr... - urwał i zamyślił się na chwilę, marszcząc brwi. Harry nie poruszał się ani nie odzywał. Nie potrafiłby. Nie teraz, kiedy twarz Snape'a była tak blisko i słyszał te
nieprawdopodobne zapewnienia spływające z jego cienkich warg. - I żeby to było
jasne... - kontynuował Severus. - Nie chcę niczego w zamian. Nie robię tego dlatego,
że chcę, albo dlatego, że mnie o to prosiłeś, tylko dlatego, że... zrozumiałeś, iż
popełniłeś błąd i byłeś na tyle odważny i odpowiedzialny, aby się do niego przyznać i
ponieść konsekwencje swojego czynu. Sam już się wystarczająco ukarałeś. Mam
nadzieję, że dobrze zapamiętasz tę lekcję. - Harry skinął głową, zbyt zaszokowany,
aby wydusić z siebie chociaż słowo. - Ale to nie zmienia faktu, że i tak złożę na nią
raport do dyrektora za to, że świadomie naraziła cię... was na niebezpieczeństwo.
Chyba to rozumiesz? - Harry ponownie pokiwał głową. Wiedział, że ma szeroko
otwarte oczy, ale nie potrafił się powstrzymać. Był absolutnie zszokowany.
Nadal może grać w Quidditcha? Sekret Luny i Tonks jest bezpieczny? I Snape nie
ma do niego żadnych pretensji o to, co mu powiedział? O tym, jak bardzo pragnie,
aby go pocałował? Nie wspominał o tym ani słowem, jakby złożył to po prostu na
garb zamroczenia alkoholowego. Wszystko... wszystko jest już dobrze?
Wpatrywał się w ciemne oczy Snape'a, poszukując w nich jakiegoś haczyka, ale nic
nie dostrzegał. Wyglądało na to, że... to wszystko... naprawdę...
Poczuł, że do jego serca wlewa się ciepło. Nie, nie ciepło. Gorąco. Nie umiał się
opanować. Szarpnął się do przodu i przywarł do wysokiego, chłodnego ciała,
owijając ramiona wokół Severusa i przyciskając się do niego z taką siła, jakby chciał
zgnieść w tym uścisku każdą złą myśl i każdą nieznośną łzę.
- Dziękuję - wyszeptał, nie potrafiąc powstrzymać radości w swoim głosie i uśmiechu,
który wypłynął na jego wargi i nie chciał już ich opuścić.
Czuł przyprawiający go za każdym razem o zawroty głowy intensywny, ziołowy
zapach Severusa, czuł szorstkość jego szaty, która drapała go w policzek, słyszał
spokojne bicie jego serca i wiedział, że tu jest jego miejsce. Dokładnie tu, przy nim, w tych chłodnych ramionach, które oplatały go teraz powoli, jakby niepewnie... i także
przyciągały do siebie.
Harry zacisnął powieki i po prostu wtulał się w ciemność, otoczony zapachem i
oddechem Snape'a. I marzył tylko o tym, aby mógł zostać tak już na zawsze.
Wiedział, że nie cofnąłby niczego, co zrobił, nie zmienił żadnego swojego wyboru,
który doprowadził go aż tutaj, do tego miejsca. Że każda decyzja, każda cena, którą
zapłacił, była tego warta. I zawsze będzie.
- Czy teraz pójdziesz spać? - usłyszał cichy głos tuż nad swoją głową. Mruknął coś w
odpowiedzi, wtulając się głębiej w ramiona Severusa. - Potter, zadałem ci pytanie. -
Głos stał się nieco ostrzejszy i Harry westchnął z rezygnacją. Lepiej nie wystawiać na
próbę cierpliwości Severusa. Poza tym znajdowali się przecież w Pokoju Wspólnym
Gryffindoru. Snape może i rzucił na nich jakieś maskujące zaklęcia, ale to nadal nie
było zbyt bezpieczne miejsce.
Harry westchnął jeszcze raz, puścił Severusa i odsunął się, spoglądając na niego z
uśmiechem.
- Pójdę - odparł cicho, sięgając po dłoń mężczyzny i przysuwając ją do swoich ust. -
Pójdę, oczywiście. Już zaraz. Tylko... - wymamrotał, po czym zamilkł i po prostu
pocałował chłodne palce. Opuścił powieki i całował. Całował opuszki palców,
knykcie, szorstką, poprzecinaną bliznami i stwardnieniami skórę wewnętrznej strony
dłoni. I nie potrafił przestać. Przepełniała go taka radość i wdzięczność, że nie byłby
jej w stanie wyrazić nawet tysiącami pocałunków. - Dziękuję - wyszeptał jeszcze raz,
całując po raz kolejny opuszki palców. Uniósł powieki i spojrzał we wbite w siebie,
migoczące oczy Severusa.
Tak, widział w nich blask. Teraz jeszcze wyraźniejszy niż przedtem. I znacznie
bliższy. Severus oblizał wargi i łagodnie wyciągnął dłoń z uścisku Harry'ego.
- Wystarczy już, Potter. Miałeś iść spać.
Harry zmusił się, aby puścić jego rękę.
- A tak. Już. Spać. Jasne. - Uśmiechnął się szeroko i zrobił kilka kroków w tył.
Och, i tak wiedział, że nie zaśnie. Czuł się zbyt szczęśliwy, a to uczucie płonęło w
nim i nasycało go energią. Wydawało mu się nieprawdopodobne, że jeszcze chwilę
temu rozklejał się na tej kanapie, a teraz miał wrażenie, że niewiele dzieli go od
podskakiwania.
Od depresji do szczęścia w kilka chwil. Tylko Snape potrafił go do tego doprowadzić.
Podszedł tyłem do schodów, nie spuszczając wzroku z przypatrującego mu się
zmrużonymi oczami mężczyzny.
Ale zanim odwrócił się, aby wbiec na górę, uśmiechnął się jeszcze raz i powiedział
radosnym szeptem:
- Dobranoc, Severusie.
Na wargach Snape'a pojawił się krzywy uśmieszek.
- Dobranoc.
Harry odwrócił się i wbiegł po schodach, czując, że jego serce jest lżejsze niż
kiedykolwiek.
* "Something I can never have" by Nine Inch Nails
_________________
--- rozdział 35 ---
35. Christmas Time
I'm lost in you everywhere I run
Everywhere I turn I'm finding something new
Lost in you, something I can't fight
I cannot escape
I could spend my life lost in you! Lost in you!*
Część 1
Harry obudził się w niezwykle dobrym humorze, pomimo tego, że zasnął dopiero nad
ranem, kiedy niebo już się rozjaśniało. Nawet metaliczny posmak w ustach, język
przylepiony do podniebienia i pulsujący ból głowy nie potrafiły mu zepsuć
samopoczucia. I nie czuł się wcale zmęczony. No, może odrobinę... To nieważne, że
nogi się pod nim uginały, a kiedy wstał, zakręciło mu się w głowie i musiał usiąść