Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:

– Bridget! Ale schudłaś!

– Naprawdę? – spytałam zachwycona, zanim dotarło do mnie, że Tom dokonał tej obserwacji, będąc na drugim końcu kabla. Wtedy Tom zaczął się rozwodzić nad swą podróżą do San Francisco.

– Chłopak w czasie odprawy celnej był absolutnie boski. Spytał: „Czy ma pan coś do oclenia?”, a ja na to: „Tylko tę niesamowitą opaleniznę!” A on dał mi swój telefon i bzykaliśmy się w łaźni!

Poczułam znajome ukłucie zazdrości na myśl o luzie w gejowskim świecie seksu, gdzie ludzie bez namysłu chodzą ze sobą do łóżka, bo obaj mają na to ochotę, i gdzie nikt nie zawraca sobie głowy odbębnieniem trzech randek i nie zastanawia się, ile czasu trzeba odczekać, zanim się zadzwoni. Po czterdziestopięciominutowym opisie coraz bardziej skandalicznych wybryków powiedział:

– No ale wiesz, jak nie cierpię mówić o sobie. Co tam u ciebie? Co słychać u tego całego Marka z jędrną pupką?

Powiedziałam mu, że Mark jest w Nowym Jorku, ale postanowił rzucić tego chłoptasia z króliczkiem, bo obawiał się nadmiernej stymulacji seksualnej. Zamiast tego woli nudzić się w pracy.

– Muszę znaleźć inną pracę, bo ta naprawdę podkopuje moje poczucie godności osobistej i własnej wartości. Potrzebuję czegoś, co mi pozwoli w poważny sposób wykorzystać własne talenty i umiejętności.

– Hmmm. Wiem, co masz na myśli. A nie myślałaś o tym, żeby pójść na ulicę?

– Bardzo śmieszne.

– Może zajęłabyś się jakimś dziennikarstwem na boczku? Zrobiłabyś parę wywiadów w wolnym czasie?

To był naprawdę cudowny pomysł. Tom powiedział, że pogada ze swym znajomym Adamem z „Independent”, żeby dał mi jakiś wywiad do przeprowadzenia, recenzję czy coś innego! Zostanę wytrawną dziennikarką i stopniowo będę się pięła coraz wyżej i wyżej, zarobię kupę forsy i będę mogła rzucić pracę i tylko siedzieć sobie z laptopem na kanapie. Hurra!

5 lutego, środa

Właśnie dzwoniłam do taty, żeby sprawdzić, co u niego, i spytać, czy miałby ochotę spędzić miło czas w walentynki.

– Och, taka jesteś dobra, kochanie, ale twoja matka powiedziała, że powinienem rozwijać swoją świadomość.

– No i?

– Jadę z Geoffreyem do Scarborough na golfa. Super.

Cieszę się, że u niego wszystko w porządku.

13 lutego, czwartek

58,5 kg. jedn. alkoholu 4, papierosy 19, wizyty na siłowni O, wczesne walentynki O, wzmianki dokonane przez faceta na temat walentynek O, sens Dnia Zakochanych, skoro facet nawet o nim nie wspomina 0.

Mam już kompletnie dosyć. Jutro walentynki, a Mark nawet o tym nie wspomniał. Nie rozumiem, dlaczego musi na cały weekend zostać w Nowym Jorku. Kancelarie adwokackie na pewno są zamknięte.

Cele osiągnięte podczas nieobecności Marka:

1. Liczba wizyt na siłowni 0.

2. Wieczory spędzone z Jude i Shazzer (i zanosi się na to, że jutro jeszcze jeden).

3. Minuty spędzone z tatą 0.

Minuty spędzone na rozmowie z tatą o jego uczuciach 0.

Minuty spędzone na rozmowie z tatą o golfie z Geoffreyem, który ryczał w tle 287.

4. Napisane artykuły 0.

5. Zrzucone kilogramy 0.

6. Zyskane kilogramy 1. Mimo wszystko wysłałam Markowi walentynkę. Czekoladowe serce. Wysłałam je do hotelu z dopiskiem: „Nie otwierać przed 14 lutego”. Chyba się domyśli, że to ode mnie.

14 lutego, piątek

59 kg, wizyty na siłowni O, walentynki O, kwiaty, błyskotki, prezenty walentynkowe O, sens walentynek O, różnice między walentynkami a każdym innym dniem O, sens życia: niepewny, prawdopodobieństwo wpadnięcia w rozpacz z powodu niewalentynkowego dnia: lekkie.

8.00.

Naprawdę już mi nie zależy na tych całych walentynkach. W szerszej perspektywie nie są aż tak ważne.

8.20.

Zejdę tylko na dół, żeby sprawdzić, czy przyszła poczta.

8.22.

Poczta nie przyszła.

8.27.

Poczta jeszcze nie przyszła.

8.30.

Poczta przyszła! Hurra!

8.35.

To był wyciąg z banku. Nic od Marka, nic, nic, nic, nic, nic. Nic.

8.40.

Nie mogę uwierzyć w to, że znowu spędzam walentynki sama. Najgorzej było dwa lata temu, kiedy wybrałam się z Jude i Shaz do Gambii, i z powodu rozkładu lotów musiałyśmy wyruszyć dzień wcześniej. Kiedy zeszłyśmy na kolację, poczułyśmy się beznadziejnie. Przy każdym stoliku siedziała para trzymająca się za rękę, a my musiałyśmy kisić się we własnym sosie i czytać Jak pokochać samą siebie. B. mi smutno. To niemożliwe, że nie wiedział. Po prostu mu nie zależy. To znaczy, że jestem Dziewczyną Na Dochodne, bo, jak to jest napisane w Marsjanach i Wenusjankach na randce, uważam, że jeżeli mężczyzna jest poważnie zainteresowany kobietą, to zawsze kupuje jej drogie prezenty, jak bieliznę i biżuterię, a nie książki czy odkurzacze. Może chce mi w ten sposób dać do zrozumienia, że to już koniec, a zawiadomi mnie o tym po powrocie.

8.43.

Może Jude i Shaz miały rację i powinnam po prostu odejść, kiedy pojawiły się sygnały ostrzegawcze. Gdybym w zeszłym roku, kiedy Daniel wystawił mnie do wiatru na naszej pierwszej randce, wymigując się jakąś żałosną wymówką, odeszła i się zdystansowała, zamiast stosować wyparcie, nie skończyłoby się tym, że znalazłam nagą kobietę na leżaku na jego tarasie na dachu. A swoją drogą: Daniel to anagram słowa Denial [20]! To się układa w pewien wzór. Ciągle znajduję nagie osoby w domach swoich facetów. I powtarzam schemat.

8.45.

O Boże. Mam debet na 200 funtów. Skąd? Skąd? Skąd?!

8.50.

No i co? Wszystko ma swoje dobre strony. Znalazłam jakiś dziwny czek na wyciągu na 149 funtów, którego nie rozpoznaję. To na pewno czek, który wypisałam dla pralni chemicznej na 14,90 albo coś w tym rodzaju.

9.00.

Zadzwoniłam do banku, żeby się dowiedzieć, na kogo był wystawiony ten czek, i okazało się, że jest dla jakiegoś „Monsieur S.F.S.” Ta pralnia chemiczna to oszuści. Zadzwonię do Jude, Shazzer, Rebeki, Toma i Simona i uprzedzę ich, żeby już nigdy nie chodzili do Duraciean.

9.30.

Ha. Poszłam do Duraciean, żeby sprawdzić tego całego „Monsieur S.F.S”, pod pretekstem, że chcę oddać do prania czarną, jedwabną koszulkę nocną. Nie mogłam nie zauważyć, że pracownik w pralni nie wyglądał na Francuza, a raczej na Hindusa. No, może na Hinduso-Francuza.

– Czy mógłby mi pan podać swoje imię? – poprosiłam faceta, oddając koszulkę.

– Salwani – odparł, uśmiechając się podejrzanie miło. S.

– A jak pani na imię? – spytał.

– Bridget.

– Bridget. Napisz tu swój adres, Bridget.

Było to bardzo podejrzane. Postanowiłam podać adres Marka, bo on ma alarm przeciwwłamaniowy.

– Znasz Monsieur S.F.S.? – spytałam, na co facet zrobił figlarną minę.

– Nie, ale ciebie chyba skądś znam – odparł.

– Nie myśl sobie, że nie wiem, co się tu wyprawia – powiedziałam, po czym wybiegłam z pralni. No i co? Biorę sprawy w swoje ręce.

22.00.

Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. O wpół do dwunastej wszedł do biura jakiś młodzieniec z ogromnym bukietem czerwonych róż i przyniósł mi je do biurka. Do mnie! Szkoda, że nie widzieliście wyrazu twarzy Patchouli i Strasznego Harolda. Nawet Richard Finch oniemiał, stać go było tylko na żałosne: „Sami je sobie przysłaliśmy, co?” Otworzyłam liścik i przeczytałam, co następuje:

Wesołych walentynek światłu mego steranego, starego życia. Bądź jutro na Heathrow, terminal 1, o 8.3O, żeby odebrać bilet z British Airways (odn.: P23/R55) na czarodziejskie, tajemnicze miniwakacje. Powrót w poniedziałek odpowiednio wcześnie rano, żeby zdążyć do pracy. Spotkamy się na miejscu. (Postaraj się wypożyczyć kombinezon narciarski i jakieś sensowne buty).

вернуться

[20] Denial (ang) – wyparcie się

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)