Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 179 180 181 182 183 184 185 186 187 ... 296
Перейти на страницу:

– Chciałybyśmy poznać powód naszego spotkania – powiedziała spokojnie Saerin.

Obok Egwene siedziała na niewielkim krześle Silviana, a inne siostry były zarządzane przez Ajah. Niektórych brakowało, między innymi jednej z Żółtych, według najlepszej wiedzy Mata.

Tuon skinęła głową na Mata. Miał poprowadzić to spotkanie. Uchylił kapelusza, na co Tuon uniosła brew. Jej groźne spojrzenie zniknęło, ale wciąż była Imperatorową.

– Aes Sedai – zaczął Mat, wstając i uchylając kapelusza na znak powitania. – Kryształowy Tron docenia, że poszłyście po cholerny rozum do głowy i pozwoliłyście, byśmy to my poprowadzili tę bitwę.

Silviana wybałuszyła oczy, jak gdyby ktoś nadepnął na jej stopę. Kątem oka Mat dostrzegł, że Tuon uśmiecha się leciutko. Krew i krwawe popioły, obie kobiety powinny wiedzieć, żeby tego nie robić, jeśli chciały zachęcić go do działania.

– Jesteś elokwentny jak zawsze, Mat – powiedziała oschle Egwene. – Czy wciąż masz swego małego liska?

– Tak jest – potwierdził Mat. – Kiedy się przytula, jest miło i ciepło.

– Dbaj o niego – rzekła Egwene. – Nie chciałabym, by spotkał cię los Garetha Bryne’a.

– Tak więc to naprawdę był Przymus? – zapytał Mat. Egwene przysłała mu już o tym wiadomość.

– Na ile potrafimy to potwierdzić – oznajmiła Saerin. – Nynaeve Sedai widzi sploty nałożone na czyjś umysł, jak mi mówiono, ale żadna z nas tego nie potrafi.

– Teraz Bryne’em zajmują się nasze Uzdrawiające – powiedziała krępa Domani Aes Sedai. – Teraz nie możemy ufać żadnym planom bitewnym, w których tworzeniu miał udział, przynajmniej dopóty, dopóki nie określimy, jak długo był pod wpływem Cienia.

Mat skinął głową.

– To brzmi rozsądnie. A tak poza tym, musimy wycofać nasze siły znad brodu.

– Dlaczego? – chciała wiedzieć Lelaine. – Mamy tam stabilną pozycję.

– Nie za bardzo. Nie podoba mi się ten teren, a nie powinniśmy walczyć tam, gdzie nie chcemy.

– Nie jestem chętna, by oddać Cieniowi choćby cal terenu – oświadczyła Saerin.

– Ustąpienie o jeden krok może sprawić, że o świcie postąpimy o dwa kroki – odrzekł Mat.

Galgan zamruczał na znak zgody, a Mat zorientował się, że właśnie zacytował Artura Jastrzębie Skrzydło.

Saerin zmarszczyła brwi. Wydawało się, że inne Zasiadające oddały jej prowadzenie tego spotkania. Egwene w przeważającej części pozostawała nieco z boku. Splótłszy przed sobą ręce, zasiadała z tyłu zgromadzenia.

– Powinnam wam chyba powiedzieć – rzekła Saerin – że nasz wielki dowódca nie był jedynym dotkniętym przez Cień. Davram Bashere i lord Agelmar także wiedli swe armie ku destrukcji. Elayne Sedai doskonale sprawiła się w bitwie, zniszczywszy ogromną siłę Trolloków, ale była w stanie to zrobić tylko dzięki temu, że przybyły na pomoc siły Czarnej Wieży. Mieszkańcy Ziem Granicznych zostali rozbici, straciwszy prawie dwie trzecie ludzi.

Mat poczuł, jak przeszywa go dreszcz. Dwie trzecie? Światłości! Były to jedne z najlepszych oddziałów walczących po stronie światła.

– Lan?

– Lord Mandragoran żyje – powiedziała Saerin.

To już coś.

– A co z armią walczącą na Ugorze?

– Lord Ituralde poległ w bitwie – odrzekła Searin. – Nikt nie wie, co się z nim stało.

– To zostało bardzo dobrze zaplanowane – rzekł Mat, błyskawicznie oceniając sytuację. – Krew i krwawe popioły. Próbowali zniszczyć cztery fronty bitewne za jednym zamachem. Nie mogę sobie wyobrazić, jakiej to wymagało koordynacji…

– Jak powiedziałam wcześniej – wyszeptała Egwene – musimy być bardzo ostrożni. Cały czas miej przy sobie swego lisa.

– Co ma zamiar uczynić Elayne? – zapytał Mat. – Czy to nie ona dowodzi?

– Elayne Sedai pomaga obecnie ludziom z Ziem Granicznych – odparła Saerin. – Poinformowała nas, że Shienar jest stracony, zaś Asha’mani przeprowadzili wojsko lorda Mandragoran w bezpieczne miejsce. Jutro Elayne planuje przeprowadzenie swej armii przez bramy i przytrzymanie Trolloków na Ugorze.

Mat potrząsnął głową.

– Musimy zająć wspólne stanowisko. – Zawahał się. – Czy Elayne mogłaby przedostać się do nas przez jedną z tych bram? A przynajmniej z nami skontaktować?

Nie było sprzeciwu. W namiocie Egwene i Zasiadających w krótkim czasie pojawiła się kolejna brama. Elayne przeszła przez nią. Była w bardzo zaawansowanej ciąży, a w jej oczach płonął ogień. Za jej plecami Mat dostrzegł wyczerpanych żołnierzy, z trudem pokonujących spowite mrokiem pole bitwy.

– Światłości – rzekła Elayne. – Mat, czego chcesz?

– Wygrałaś bitwę?

– Ledwo, ale tak. Trolloki w Cairhien zostały zniszczone. Miasto jest bezpieczne.

Mat skinął głową.

– Musimy opuścić nasze pozycje nad rzeką.

– Doskonale – odparła Elayne. – Co powiesz na to, by resztki oddziałów z Ziem Granicznych połączyły się z waszymi siłami?

– Chciałbym zrobić coś więcej, Elayne – rzucił Mat, postępując do przodu. – Wybieg, który zastosował Cień… był sprytny, Elayne. Cholernie sprytny. Wykrwawiamy się i jesteśmy bliscy załamania. Nie możemy sobie dłużej pozwolić na walkę na czterech frontach równocześnie.

– Zatem co mamy czynić?

– Ostatni zryw – powiedział Mat cicho. – Wszyscy razem, w jednym miejscu, w którym teren by nam sprzyjał.

Elayne zamilkła, a ktoś podsunął jej krzesło, by usiadła obok Egwene. Zachowywała postawę godną królowej, lecz jej potargane włosy i nadpalone w wielu miejscach ubranie wskazywało na to, że jest wyczerpana. Mat poczuł napływający z pola bitwy zapach dymu, bo brama z niego była ciągle otwarta.

– To brzmi desperacko – zauważyła Elayne w końcu.

– Jesteśmy zdesperowani – odrzekła Saerin.

– Powinniśmy naradzić się z naszymi dowódcami… – Elayne urwała. – Czy jest ktoś, co do kogo możemy być pewni, że nie jest pod wpływem Przymusu?

– Jest tylko jeden – rzekł Mat ponuro, napotykając jej spojrzenie. – I on mówi ci, że będziemy skończeni, jeśli będziemy walczyć w taki sposób, jak do tej pory. Wcześniejszy plan był dobry, ale po dzisiejszych stratach… Elayne, możemy gotować się na śmierć, chyba że wybierzemy jedno miejsce, zbierzemy nasze siły i będziemy walczyć.

Ostatni rzut kośćmi.

Elayne siedziała przez chwilę w milczeniu.

– Gdzie? – zapytała wreszcie.

– Tar Valon? – zaproponował Gawyn.

– Nie – odparł Mat. – Tar Valon zostałby oblężony, a potem wróg ruszyłby dalej. To nie może być miasto, w którym by nas zamknięto. Potrzebujemy terytorium, które będzie nam sprzyjało i na którym Trollokom będzie się trudno wyżywić.

– Na Ziemiach Granicznych powinno znaleźć się takie miejsce – powiedziała Elayne, krzywiąc się. – Armia Lana spaliła tam niemal każde miasto i pole, tak by pozbawić Cień zaplecza.

– Mapy – rzekł Mat, dając znak ręką. – Niech ktoś przyniesie mi mapy. Musimy ulokować się na południu w Shienarze albo w Arafel. To powinno być miejsce dość blisko, takie, które Cień uznałby za kuszące i takie, w którym moglibyśmy natychmiast zacząć wspólną walkę…

– Mat – odezwała się Elayne – czy w ten sposób nie damy przeciwnikowi tego, czego oczekuje? Szansy, by nas zmieść z powierzchni ziemi?

– Tak – odparł Mat cicho, podczas gdy Aes Sedai posłały po mapy. Widniały na nich oznaczenia i zapiski. Sądząc z ich treści, zostały wykonane ręką generała Bryne’a. – Musimy zaprezentować się jako kuszący cel. Musimy przyciągnąć wroga, stanąć z nim twarzą w twarz i albo go pokonać, albo zostać pokonanym.

1 ... 179 180 181 182 183 184 185 186 187 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)