Peanatema [Anathem - pl]
- Автор: Стивенсон Нил Таун
- Год: 2009
- Язык: польский
- Год: Mag
- ISBN: 978-83-7480-126-3
- Переводчик: Wojciech Szypula
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:
— Jest dobra. Ktoś ją zauważył. A jak wojsko czegoś chce, to dostaje.
— A skąd ty o tym wiesz? Też masz coś wspólnego z aspektem militarnym?
Lio nie odpowiedział. Znowu kilka minut upłynęło w ciszy.
— Parę dni temu przenieśli mnie do nowego laboratorium — powiedział w końcu. Widziałem, że długo się zbierał, żeby zrzucić to brzemię.
— Tak? Co tam robisz?
— Wygrzebali skądś starą dokumentację. Taką naprawdę starą. Przeglądamy ją, próbujemy odcyfrować, sprawdzamy stare słowa, które wyszły z użycia.
— Co to za dokumentacja?
— Rysunki techniczne, specyfikacje, instrukcje… gryzmoły na kopertach.
— Co przedstawiają?
— Oni nie chcą nam powiedzieć, nikomu nie pozwalają ogarnąć całości, ale jak tak pogadałem z innymi, potem na spotkaniu dyskuty porównaliśmy notatki, uwzględniliśmy datowanie dokumentów… Pochodzą tuż sprzed Straszliwych Wypadków. No i właściwie jesteśmy pewni, że oglądamy oryginalne plany megazabójcy.
Parsknąłem śmiechem — tak zwyczajnie, z przyzwyczajenia. O megazabójcach wspominało się wyłącznie takim samym tonem, jakim czasem mówi się o Bogu albo piekle. Tymczasem zachowanie Lio sugerowało, że nie żartuje i mówi jak najbardziej dosłownie. Zapadła długa cisza. Potrzebowałem czasu, żeby przyswoić sobie nowe fakty.
— Ale to przecież sprzeczne ze wszystkimi fundamentami naszego świata! — powiedziałem w końcu, żeby mu wytknąć, że jednak się myli. Oczywiście miałem na myśli świat po Rekonstrukcji. — Jeżeli są skłonni się do tego posunąć, to nic już nie jest rzeczywiste.
— Wielu ludzi by się z tobą zgodziło, dlatego właśnie… — Lio odetchnął. — Dlatego chcę cię prosić, żebyś dołączył do mojej dyskuty.
— Jaki jest jej cel?
— Niektórzy chcą przejść na stronę Antarktyjczyków.
— Przejść na stronę… Chcecie połączyć siły z Geometrami?!
— Z Antarktyjczykami — poprawił mnie Lio z naciskiem. — Ustalono, że zabita kobieta w kapsule była Antarktyjką.
— Na podstawie próbek krwi?
Lio skinął głową.
— Pociski w jej ciele pochodziły z kosmosu Pangei — dodał.
— Dlatego pojawiły się domysły, że Antarktyjczycy są po naszej stronie…
— I w konflikcie z Pangeańczykami.
— Chcecie zawrzeć sojusz? Deklarantów z Antarktyjczykami?
— Otóż to.
— Nieźle… Jak sobie to wyobrażacie? Jak chcecie się z nimi porozumieć, żeby państwo sekularne się o tym nie dowiedziało?
— To proste. Właściwie już załatwione — odparł Lio, ale wiedział, że taka odpowiedź mnie nie zadowoli. — W dużych teleskopach są lasery naprowadzające. Możemy je wycelować w dwudziestościan. Geometrzy zobaczą światło, a nikt nie będzie mógł go przechwycić. Chyba że stanie na drodze promienia.
Przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku miesięcy, kiedy zastanawialiśmy się, czy pomysł, że znajdujemy się pod stałą obserwacją itów, to tylko legenda, czy jednak jest w niej ziarnko prawdy. Rozejrzałem się, tak jakbym się spodziewał, że ukryte mikrofony nagle postanowiły się nam ujawnić.
— Czy itowie…
— Niektórzy wiedzą.
— Jaki dokładnie układ chcecie zawrzeć z Antarktyjczykami?
— Spory na ten temat zabierają nam dużo czasu. Za dużo. Jest paru czubków, którym się wydaje, że po prostu polecimy sobie do dwudziestościanu, zamieszkamy wśród obcych i będzie tak, jakbyśmy doświadczyli wniebowstąpienia, ale większość jest rozsądna. Nawiążemy niezależną łączność z Geometrami i… zaczniemy negocjować na własną rękę.
— To stoi w całkowitej sprzeczności z ideą Rekonstrukcji!
— A czy Rekonstrukcja wspomina coś o obcych? Albo o wielu różnych kosmosach?
Zamknąłem się. Wiedziałem, kiedy mnie plantują.
— Zresztą… — zaczął Lio.
— Zresztą Rekonstrukcja i tak traci sens, skoro postanowili odkurzyć megazabójców.
— Coraz częściej mówi się o świecie „postmatemowym”. O Drugim Odrodzeniu.
— Kto jest dopuszczony do sprawy?
— Sporo posługaczy. Paru donów.
— Jakie zakony? Które matemy?
— No… Deklaranci z Doliny Dzwoneczków uważają użycie megazabójców za niehonorowe… jeśli coś ci to pomoże.
— Gdzie się spotykacie? Taka dyskuta musi być spora…
— Jest ich kilka. Jak komórki w sieci. Porozumiewamy się.
— A ty, Lio? Czym dokładnie się zajmujesz?
— Stoję pod ścianą, pozuję na twardziela i nasłuchuję.
— Czego?
— Są wśród nas wariaci… Rozumiesz, nie takie zupełne świry, tylko tacy, którzy myślą za bardzo racjonalnie. Wiesz, o co mi chodzi? Nie mają pojęcia o taktyce, lekceważą względy ostrożności…
— I co mówią?
— Że już czas, żeby mądrzy ludzie znowu zaczęli rządzić światem. Że trzeba odebrać władzę takim osobnikom jak Niebiański Strażnik.
— Takie gadanie to prosta droga do Czwartej Łupieży!
— Niektórzy idą jeszcze dalej. Mówią: „Chcecie wojny? Śmiało. Geometrzy nas obronią”.
— To doprawdy wstrząsająca lekkomyślność.
— Dlatego ich słucham, a potem donoszę o wszystkim mojej dyskucie, która w porównaniu z tamtą wydaje się całkiem rozsądna.
— Po co Geometrzy mieliby interweniować, żeby powstrzymać Łupież?
— Przykro mi to mówić, ale ci, którzy w to wierzą, to najczęściej zatwardziali zwolennicy HŚT. Odkąd na fototypie Orola zobaczyli dowód Twierdzenia Adrakhonesa, zakładają, że Geometrzy są naszymi braćmi. Fakt, że na miejsce pierwszego lądowania wybrali Orithenę, jakby to dodatkowo potwierdzał.
— Lio? Mam pytanie…
— Mów.
— Nie udało mi się skontaktować z Alą. Jesry twierdzi, że Ala unika nas obu, bo próbuje zrobić porządek z nawiązanymi romansami, ale to do niej niepodobne. Czy ona coś wie o istnieniu waszej grupy?
— Zapoczątkowała ją.
Sfenicy: Frakcja teorów popularna w antycznym Ethras, którego zamożni mieszkańcy wynajmowali ich w charakterze guwernerów dla swoich dzieci. W wielu klasycznych dialogach przedstawiani jako oponenci Thelenesa, Protasa i innych przedstawicieli ich szkoły. Ich główny protagonista, Uraloabus, został podczas dialogu tak ostro splantowany przez Thelenesa, że na miejscu popełnił samobójstwo. Sfenicy nie zgadzali się z tezami Protasa i — w pewnym uproszczeniu — twierdzili, że cała teoryka odbywa się w ludzkiej głowie i nie ma żadnego związku z rzeczywistością zewnętrzną, taką jak protyjskie czyste formy. Spadkobiercami sfeników są saunt Proc, proceńczycy i referaty syntaktyczne.