Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 174 175 176 177 178 179 180 181 182 ... 253
Перейти на страницу:

— Macie znacznie świeższe i bardziej elastyczne umysły niż niektórzy z moich współbiesiadników — powiedziała Moyra. — Pomyślałam, że może powiecie mi coś ciekawego.

Suur Tris odwróciła się od zlewu i zapytała:

— Chcesz powiedzieć, że nasi i ich sauntowie są sobie równoważni? Że odpowiadają sobie jeden do jednego? Tak jakby byli wcieleniem jednego umysłu wspólnego dla wielu światów?

— To ja was o to pytam.

Nie wiedziałem, co powiedzieć. Dręczył mnie dobrze znajomy niepokój, który ogarniał mnie ostatnio za każdym razem, gdy rozmowa schodziła na podobne tory. W ostatnich słowach, wypowiedzianych kilka minut przed śmiercią, Orolo ostrzegał mnie, że tysięcznicy już o tym wiedzą i na tej podstawie opracowują nową praksis. Krótko mówiąc, twierdził, że legendy o inkanterach opierają się na faktach. Może znowu popadałem w stary nawyk zamartwiania się ponad miarę, ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że każda konwersacja, w której uczestniczę, niebezpiecznie ociera się o ten temat.

Wolny od takich trosk Arsibalt postanowił powalczyć. Odstawił umyty półmisek na suszarkę, wytarł ręce w zawój i odparł:

— Źródłem takiej hipotezy powinno być jakieś wytłumaczenie faktu, że różne umysły w różnych trajektoriach światów myślą podobnie. Można naturalnie szukać wyjaśnienia w religii… — zerknął na Orhana — ale poza tym… cóż…

— Nie musisz się kryć ze swoją wiarą w istnienie HŚT. Nie zapominaj, z kim rozmawiasz; ja już wszystko widziałam.

— Rzeczywiście, prasuur. — Arsibalt skłonił się lekko.

— W jaki sposób wiedza ze wspólnego Świata Teorycznego (nie nazwę go hylaejskim, ponieważ na Quatorze najprawdopodobniej nie było żadnej Hylaei) mogłaby przepływać do umysłów sauntów zamieszkujących różne światy? Czy w tej chwili taki przepływ też ma miejsce? Czy następuje bezpośrednio między światami?

Rzucając kolejne takie bomby, Moyra pomału cofała się w stronę tylnego wyjścia, i niewiele brakowało, żeby zderzyła się z Emmanem Beldo, który wrócił do nas, odwiózłszy swoją donę do domu.

— Wydaje mi się, że to temat na jutrzejszy messal — zauważyłem.

— Po co czekać? Nie bądźcie tacy bierni! — odparowała Moyra i zniknęła w ciemnościach nocy.

Karvall rzuciła ścierkę i wybiegła za swoją mentorką, naciągając zawój na głowę. Emman uprzejmie zszedł jej z drogi, po czym natychmiast obejrzał się i tak długo śledził ją wzrokiem, aż zupełnie zniknęła. Kiedy odwrócił się do nas, dostał od Tris gąbką w twarz.

* * *

— Nie może chyba być tak, że te punkty w przestrzeni Hemna pływają swobodnie… — zaczął Emman.

— Że błąkają się tak jak my, po omacku? — podsunąłem. Szukaliśmy odpowiedniej dla nas dyskuty.

— No. To by było bez sensu. Mam rację?

— Pytasz o trajektorie światów? O Historie?

— Tak mi się wydaje… A właśnie, o co tu chodzi?

Pytanie było cokolwiek mętne, ale wiedziałem, co mu chodzi po głowie.

— Pytasz o to, dlaczego fraa Jaad upiera się przy „Historiach”?

— Mhm. Trudno będzie to wytłumaczyć…

— Gryzipiórkom?

— Tak nazywacie ludzi w rodzaju mojej dony?

— Niektórzy z nas tak.

— No cóż, bywają uparci. I przyziemni.

— Poczekaj, spróbuję ci dać przykład. Pamiętasz, co mówił Arsibalt? O bloku lodu w jądrze gwiazdy?

— Pamiętam. Jest w przestrzeni Hemna punkt, który reprezentuje nawet taki kosmos.

— Zakodowana w nim konfiguracja kosmosu zawiera poza gwiazdami, planetami, ptakami, pszczołami, książkami, szpilami i wszystkim innym także taką jedną gwiazdę, która ma w sercu bryłę lodu. Pamiętaj, że ten punkt to nic innego, jak bardo długi ciąg liczb, współrzędnych określających jego położenie w przestrzeni Hemna. Jest tak samo rzeczywisty — albo tak samo nierzeczywisty — jak każdy inny ciąg liczb.

— Czyli jego rzeczywistość, a w tym wypadku nierzeczywistość, musi wynikać z innych uwarunkowań — domyślił się Emman.

— Brawo. W tym wypadku takim uwarunkowaniem jest całkowita absurdalność opisywanej przez niego sytuacji.

— Jak to się mogło stać, tak? — Emman wyraźnie zaczynał coś kojarzyć.

— Stać się: to słowo-klucz. — Żałowałem, że nie umiem mu tego wyłuszczyć z takim przekonaniem jak Orolo. — Co to znaczy, że coś się dzieje? — To akurat zabrzmiało kiepsko. — Nie jest przecież tak, że ta sytuacja, ten odosobniony punkt w przestrzeni konfiguracyjnej nagle pojawia się i równie nagle znika; że jest sobie gdzieś tam w kosmosie całkiem zwyczajna gwiazda, aż tu nagle bum! i na jedno uderzenie kosmicznego zegara w jej jądrze pojawia się lodowy blok. Drugie bum! — i znika bez śladu.

— Ale mogłoby się tak wydarzyć, gdybyśmy mieli teleporter działający w przestrzeni Hemna. Dobrze myślę?

— To by był całkiem ciekawy eksperyment myślowy… Masz na myśli jakiś gadżet z książek Moyry? Czarodziejską budkę, w której wpisujesz współrzędne punktu, ona cię do niego przenosi, a ty skaczesz do następnego?

— No tak, bez oglądania się na prawa teoryki i inne takie. Wtedy moglibyśmy zmaterializować blok lodu w jądrze gwiazdy. Gdzie natychmiast by się roztopił.

— Roztopiłby się, gdybyś pozwolił od tej pory działać prawom naturalnym. Mógłbyś go jednak ocalić, teleportując się do innego punktu w tym samym kosmosie, ułamek sekundy później, w którym blok lodu nadal by istniał.

— No tak, rozumiem… Ale tak normalnie, to by się roztopił.

— W takim razie, Emmanie, pytanie brzmi: co to znaczy „normalnie”? Albo inaczej: czym różniłby się zbiór punktów w przestrzeni Hemna, jakie musiałbyś pospinać swoim teleporterem, żeby przez okna budki zobaczyć kosmos, w którym w jądrze gwiazdy tkwi nietopiący się blok lodu, od poprawnej trajektorii świata?

— Poprawnej, czyli takiej, na której obowiązują prawa naturalne?

— Tak.

— Nie wiem.

Obaj roześmialiśmy się.

— Zaczynam rozumieć część opowieści Orola o sauncie Evenedryku. Evenedryk studiował datonomię, dziedzinę będącą wytworem filozofii krakerskiej i zajmującą się tym, co jest nam dane; co możemy obserwować. Bo przecież w gruncie rzeczy na tym właśnie musimy się opierać w naszej pracy.

— No dobrze, powiedz mi — zgodził się Emman. — Co możemy obserwować?

— Nie pojedyncze punkty w przestrzeni Hemna, które są spójne, czyli opisują stan kosmosu, gdzie nie ma lodu w jądrach gwiazd, ale całe spójne ciągi takich punktów: trajektorię świata, który mógł się wydarzyć.

— A co to za różnica?

— Chodzi o coś więcej niż kawał lodu w gwieździe: on nie tylko nie może się tam znajdować, ale nie ma sposobu, żeby go tam ulokować i utrzymać. Nie istnieje spójna Historia kosmosu uwzględniająca taką ewentualność. Rzecz nie w tym, co jest możliwe, bo w przestrzeni Hemna wszystko jest możliwe, ale co jest współmożliwe: taki kosmos musiałby spełniać mnóstwo dodatkowych warunków, żeby dopuszczać istnienie lodu w jądrze gwiazdy.

— To by się chyba dało zrobić…

W głowie Emmana zaczęły się obracać praksyczne trybiki. W taki przecież sposób zarabiał na chleb: został urlopowany z agencji kosmicznej i wyznaczony na doradcę technicznego Ignethy Foral.

— Można by zbudować rakietę, pocisk z głowicą z grubego żaroodpornego materiału wypełniony lodem. Gdyby ta rakieta wbiła się z dużą szybkością w gwiazdę, ognioodporna osłona wypaliłaby się, a potem przez ułamek sekundy mielibyśmy blok lodu we wnętrzu gwiazdy.

1 ... 174 175 176 177 178 179 180 181 182 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)