Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 176 177 178 179 180 181 182 183 184 ... 194
Перейти на страницу:

— Co się stało, towarzyszko komodor? — spytał po chwili.

— Prawdopodobnie nic, towarzyszu generale — odparła, nie spuszczając wzroku z ekranu. — Tyle tylko że ciągle jesteśmy namierzani przez dużą ilość aktywnych sensorów obrony systemowej. Głównie radary i lidary.

— Dlaczego? — Spytał, nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi. Yang wzruszyła ramionami.

— Namierzali nas przez całą drogę, to rutynowy środek ostrożności, ale nie rozumiem, dlaczego robią to nadal, skoro już jesteśmy na orbicie. Chyba że… no tak, ćwiczenia! Z pewnością operatorom obozu Charon przyda się każda okazja do potrenowania z prawdziwymi okrętami, a nie tylko na symulacjach. Zaskoczyło mnie, że namierza nas aż tyle lidarów. Ale to logiczne: artylerzyści też potrzebują ćwiczeń.

— Artylerzyści? — zaniepokoił się Thornegrave.

— To, że ich sensory są aktywne, nie oznacza, że działa także. Standardowa procedura w czasie ćwiczeń jest wręcz przeciwna, więc nie obawiam się, że ktoś do nas strzeli przez przypadek. Zaskoczyła mnie po prostu skala tych ćwiczeń i… I urwała, widząc, jak oficer łącznościowa najpierw podskakuje, potem odwraca się w jej stronę, przypomina sobie o obecności Thornegrave’a i zamiera w połowie drogi. Widać było, że nie wie, komu ma się zameldować, co było wysoce niepokojące, ale jeszcze dziwniejsza była jej ostateczna decyzja — nie zwróciła się do żadnego z nich, tylko patrząc w punkt w połowie drogi między obojgiem, powiedziała mechanicznym i wypranym z emocji głosem:

— Towarzyszu generale, myślę, że powinien pan wysłuchać tej wiadomości z planety.

— Jakiej wiadomości? — warknął Thornegrave. — Towarzysz nadzorca Tresca rozłączył się dopiero dziesięć minut temu. O czym chce ze mną tak szybko rozmawiać?

— To nie… — Oficer łącznościowy przełknęła ślinę. — To… proszę, towarzyszu generale!

I podała mu własną słuchawkę uszną w wyciągniętej dłoni.

Thornegrave był tak zaskoczony, że przez moment jedynie jej się przyglądał. Ponieważ znajdowała się po przeciwnej stronie pomostu, prychnął i polecił:

— Proszę przełączyć na ten ekran, towarzyszko komandor!

Przyglądała mu się jeszcze przez chwilę, po czym wzruszyła ramionami, wsunęła słuchawkę w ucho i odwróciła się do swojej konsoli.

— Odtwarzam oryginalną wiadomość, towarzyszu generale — powiedziała, nadal tym samym mechanicznym tonem.

Thornegrave przyglądał się jej, podobnie jak i Yang, zastanawiając się, co mogło spowodować tak dziwaczne zachowanie dotąd zupełnie normalnego oficera. A potem przestał, gdyż na stojącym przed nim ekranie pojawiła się postać innej kobiety, a raczej jej popiersie. Dziwnie znajome, tylko w niewłaściwym mundurze… mundur zresztą w ogóle był dziwaczny… niebieska kurtka, dziwaczna czapka z daszkiem, gwiazdy na naramiennikach niewłaściwego kształtu… kobieta nie miała lewej ręki, a lewa połowa twarzy wyglądała na sparaliżowaną… Zmarszczył brwi, myśląc intensywnie… i twarz, i mundur wyglądały znajomo, tylko nie bardzo potrafił je zidentyfikować… A potem ponad prawym ramieniem kobiety pojawił się porośnięty futrem łeb zwieńczony parą stojących uszu i nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce. To był mundur graysońskiego admirała! A kobietą była…

— Uwaga krążownik liniowy Urzędu Bezpieczeństwa Farnese — przemówiła kobieta zimnym, twardym głosem. — Jestem Honor Harrington z Marynarki Graysona i informuję, że mam pod kontrolą całą planetę Hades wraz z obroną systemową. Ta wiadomość jest przeznaczona dla towarzysza generała Thornegrave’a, a nadawana kierunkowym laserem, by zapewnić brak podsłuchu. Robię to dlatego, by umożliwić panu odpowiedź, nim wszyscy się dowiedzą, jak wygląda sytuacja, i ktoś zrobi coś głupiego. Nadaję z centrum ogniowego obozu Charon, a działa, których lidary namierzają pańskie okręty, znajdują się pod moją kontrolą. Rozkazuję natychmiast wyłączyć napędy wszystkich okrętów i przygotować się do przyjęcia abordażu. Jakakolwiek próba oporu czy niewykonanie rozkazów moich bądź moich podkomendnych oznaczać będzie użycie przez nas siły. Wymagam natychmiastowej odpowiedzi.

Towarzysz generał major Thornegrave gapił się na ekran wytrzeszczonymi oczami, zbyt zszokowany, by w jakikolwiek sposób funkcjonować. Jego umysł nie był w stanie uwierzyć w to, co widzi i słyszy, i zachowywał się niczym pijany na lodzie. To było niemożliwe! Harrington zginęła wraz z Ransom, całe miesiące wcześniej, niż to oficjalnie ogłoszono. Nie mogła mu wydawać rozkazów, bo, do cholery, była martwa!

Ale wcale na taką nie wyglądała…

Ocknął się, słysząc za plecami cichy szept.

— Mój Boże! — westchnęła Yang, przyglądając się postaci na ekranie. — To… to nie może być ona! Oglądałam jej egzekucję! Chyba że…

Oderwała wzrok od ekranu i spojrzała na Thornegrave’a podejrzliwie. A on mógł tylko gapić się na nią, gdyż jego umysł odmawiał uwierzenia zmysłom.

A w następnej chwili to wszystko zeszło na dalszy plan, gdyż oficer łącznościowy zameldowała:

— Odbieram kolejną transmisję:

I przełączyła ją na jego ekran już bez pytania czy czekania na rozkazy.

— Czekam na odpowiedź, towarzyszu generale Thornegrave — oznajmiła zimno Harrington — ale moja cierpliwość się kończy. Albo wykona pan moje polecenia natychmiast, albo każę otworzyć ogień do pańskich okrętów. Ma pan trzydzieści sekund na decyzję.

— Musimy coś zrobić, towarzyszu generale! — ponagliła go Yang.

— Ale my… to znaczy, ja nie… — Thornegrave przełknął ślinę i warknął: — Towarzyszko komandor?

— Słucham, towarzyszu generale? — spytała oficer łącznościowa.

— Ona mówi prawdę czy ta transmisja dociera także do pozostałych okrętów?

— Nie sądzę, towarzyszu generale. Jest nadawana w zakodowanej postaci przez kierunkowy laser komunikacyjny jednego z satelitów łączności planetarnej. Wydaje mi się, że rzeczywiście chwilowo pragnie utrzymać rozmowę w tajemnicy. — Towarzyszka komandor umilkła, odchrząknęła i spytała: — Będzie odpowiedź, towarzyszu generale?

— Nie będzie! — warknął towarzysz generał major Thornegrave. — Poinformuję was, towarzyszko komandor, kiedy zdecyduję się odpowiedzieć na cokolwiek. Rozumiecie?

— Rozumiem — odparła, nie siląc się na dodanie „towarzyszu generale”.

Thornegrave spojrzał na nią wściekle. Zdawał sobie sprawę, że zrugał ją, bo był spanikowany, ale nie na wiele mu się to przydało, bo umysł nadal odmawiał współpracy, a nad paniką nie zdołał zapanować.

— To nie pora na awantury, towarzyszu generale! — Głos Yang był cichy, ale zdecydowany. — Czas nam się kończy, a jesteśmy nieruchomym celem. Musi pan jej odpowiedzieć!

— Nic nie muszę, towarzyszko komodor! — warknął Thornegrave.

— Właśnie że pan musi! — warknęła w odpowiedzi. — Dała panu okazję załatwienia tego bez masakry. Jeżeli pan ją odrzuci, będzie rzeźnia!

— Nie mam w zwyczaju słuchać poleceń zbiegłych więźniów, którzy… — zaczął Thornegrave, ale nie zdołał dokończyć, bo Yang weszła mu w słowo.

— Ona nie jest zbiegłym więźniem, do cholery, tylko kimś, kto ma dość dział, żeby w mgnieniu oka zniszczyć wszystkie nasze okręty!

— Nonsens! To przesada i panika…

— Nie przesadzam! To jest to, na czym ja się znam, nie pan! Jesteśmy bezbronni: żaden okręt nie ma ekranu, nie możemy manewrować, obrona rakietowa nieaktywna… nawet, cholera, pola antyradiacyjnego nie mamy aktywnego! A jeżeli ktoś spróbuje uaktywnić napęd czy uzbrojenie, to jej sensory natychmiast to wykryją i zdąży nas rozstrzelać, nim będziemy choć mieli namiar celu i…

1 ... 176 177 178 179 180 181 182 183 184 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)