Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 178 179 180 181 182 183 184 185 186 ... 194
Перейти на страницу:

Rachel Yang spojrzała na niego z obrzydzeniem i nacisnęła serię klawiszy na klawiaturze swojego modułu łączności. Twarz towarzysza generała zniknęła z ekranu zastąpiona jej twarzą.

— Tu komodor Rachel Yang — powiedziała wyraźnie. — Pani rozkazy zostaną wykonane, admirał Harrington. Mamy jednak poważne problemy z łącznością, dlatego potrzebuję trochę czasu, by przekazać stosowne polecenia na wszystkie okręty konwoju.

— Doskonale, komodor Yang: ma pani pięć minut na poinformowanie wszystkich okrętów — odparła Harrington. — i na uprzedzenie kapitanów, że moi ludzie dokonają abordażu w zbrojach. Jakikolwiek opór, jakikolwiek powtarzam, spotka się z użyciem siły.

— Rozumiem — wycedziła Yang przez zaciśnięte zęby.

— Lepiej, żeby tak było, bo wszyscy moi ludzie przez lata musieli znosić samowolę funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Nie zawahają się sekundy, by zabić, a większość wręcz będzie czekała na okazję, by wyrównać rachunki z ubekami.

— Rozumiem — powtórzyła Yang.

— To doskonale. — W prawej połowie twarzy Harrington błysnęły zęby w grymasie, który można by uznać za uśmiech. — Jeszcze jedno, komodor Yang. Poinformuje pani kapitanów okrętów, że każda próba samozniszczenia, opuszczenia okrętu czy uszkodzenia systemu komputerowego będzie uznana za niewykonanie rozkazów i także spotka się z użyciem siły. To jednostki UB i nasze pryzy, a w związku z tym, co funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa wyczyniali z jeńcami na tej planecie, nikogo z was nie chronią przepisy konwencji denebskiej. Poinformuje ich pani o tym. I lepiej będzie dla was, jeżeli będziecie o tym cały czas pamiętać.

Harrington przez cały ten czas ani razu nie podniosła głosu, ale czuło się w nim zdecydowanie i obojętność.

Rachel Yang poczuła, że gdzieś w środku robi się jej zimno, i bez słowa skinęła głową na potwierdzenie, że rozumie aż za dobrze.

Rozdział XLVII

— Przygotowania zakończone, milady — zameldowała oficjalnie kapitan Gonsalves.

Honor skinęła głową z poważną miną.

Przez ostatnie czterdzieści osiem godzin wszyscy gorączkowo pracowali. Po to by wreszcie mogły paść te słowa.

— Doskonale, kapitan Gonsalves — odpowiedziała równie formalnie. — Ma pani zezwolenie na odlot. Powodzenia, Cynthia.

Ostatnie zdanie dodała znacznie ciszej i wcale nie uroczyście.

— Dziękuję — uśmiechnęła się Gonsalves. — Zobaczymy się w systemie Trevor Star, ma’am. Proszę się nie spóźnić!

I zakończyła połączenie.

Honor uniosła głowę znad ekranu łączności i rozejrzała się po swym nowym pomoście flagowym. Na głównym ekranie taktycznym widać było transportowce schodzące z orbity i biorące kurs ku granicy wejścia w nadprzestrzeń. Towarzyszył im jeden okręt eskorty, a na ich pokładach znajdowało się ponad dwieście osiemdziesiąt sześć tysięcy ludzi. Było to więcej, niż zakładał Montoya, ale też tłok wewnątrz panował solidny. Natomiast systemy podtrzymywania życia wzmocnione pokładowymi systemami kilkudziesięciu promów i pinas cumujących na burtach miały jeszcze margines bezpieczeństwa na wypadek awarii. Fakt, że niewielki, ale miały.

Nawet patrząc na ich odlot, Honor z trudem wierzyła, że zdołali tego dokonać. Niedowierzanie i duma walczyły w niej o prymat, przytłumiając pozostałe uczucia. Głównie żal po stracie trzech okrętów, których tak potrzebowała. A której można było uniknąć, gdyby tego zasrańca towarzysza generała nie sparaliżował strach.

Ponieważ jednak dupek nie skorzystał z jej propozycji, nie miała wyboru. A więcej czasu nie mogła mu dać, bo nie wiedziała, co on naprawdę robi. Jego ogłupienie mogło być udawane, a jeśliby grał w ten sposób na zwłokę, jego podwładni mogli nawiązać łączność z pozostałymi okrętami i koordynować atak. Kierunkowe lasery nadawały się do tego celu idealnie, gdyż nie była w stanie ani podsłuchać przekazywanych przez nie informacji, ani nawet dowiedzieć się, że są właśnie używane. Co prawda opór nie na wiele by się przydał, ale wtedy mogła zostać zmuszona do zniszczenia wszystkich lub większości okrętów. Bardziej prawdopodobne było, że wykorzystują ten czas do zniszczenia banków pamięci pokładowych systemów komputerowych, co sprawiłoby jej poważny kłopot. Mogła skopiować oprogramowanie Krashnarka, ale krążowniki liniowe były większe i potrzebowały bardziej rozwiniętego oprogramowania, by móc sprawnie funkcjonować. Jedyne, co by jej wówczas pozostało, to opróżnić je ze wszystkiego i przerobić prowizorycznie na transportowce. W walce nie byłaby w stanie w żaden sposób ich wykorzystać.

A tak straciła tylko jeden z nich. No i jeden ciężki krążownik, i jeden lekki.

I zabiła ze cztery tysiące funkcjonariuszy UB.

I co dziwne, nie żałowała tych zabitych. Na garnizonie Piekła nie zemściła się, ponieważ nie mogła. Teraz, choć nie chęć zemsty nią kierowała, po części wyrównała rachunki z ubekami. I czuła się z tym dobrze. A najistotniejsze w tym wszystkim było to, że jej akcja dała spodziewany efekt — załogi pozostałych okrętów były tak przerażone, że wręcz nie mogły się doczekać pójścia do niewoli i przewiezienia na powierzchnię planety, zanim ona nie zdecyduje się również ich zabić.

To były zdecydowanie pozytywne konsekwencje, ale niestety były też i negatywne. Najpoważniejszą z nich zaś stanowiły uszkodzenia, jakie odniósł Farnese. Co prawda udało się odblokować ponad dwie trzecie jego prawoburtowego uzbrojenia, głównie poprzez wycięcie zablokowanych i zniekształconych klap ambrazur. Nic więcej nie dało się zrobić, gdyż w systemie nie było ani możliwości przeprowadzenia stosownych napraw, ani też potrzebnych do tego części czy narzędzi. A okazało się, że oprócz tego, iż na prawej burcie nie ocalał ani jeden sensor i ani jedno sprzężone działko laserowe, to w dodatku osłona burtowa ma nie więcej niż piętnaście procent mocy znamionowej z powodu zniszczenia większości generatorów. Oznaczało to, iż okręt może używać w walce tylko jednej burty, a jeśli komuś uda się trafić go w drugą…

Mimo uszkodzeń był to jednak nadal krążownik liniowy ze sprawnym napędem i systemem podtrzymywania życia, stanowiąc piątą jednostkę klasy Warlord, którą dysponowała. Do tego miała cztery ciężkie krążowniki klasy Mars oraz lekki krążownik Bacchante. Uszkodzony Sabine obsadzony załogą szkieletową został wysłany wraz z transportowcami jako okręt flagowy Cynthii Gonsalves. Nawet jednak bez niego Flota Elizjum nabrała imponujących rozmiarów. Tak imponujących, że problemem stało się znalezienie załóg, by obsadzić wszystkie okręty.

Uśmiechnęła się krzywo na wspomnienie własnej pomysłowości. Ponieważ Farnese nie był w pełni sprawny, okazało się, że do jego obsługi wystarczy załoga licząca siedmiuset, a nie tysiąc trzystu ludzi. Dzięki temu udało się (ledwie) obsadzić pozostałe okręty załogami zredukowanymi, ale złożonymi z wyszkolonych lub doszkolonych ludzi. Co prawda przy tej okazji obsada naziemna centrum ogniowego i kontroli lotów prawie przestała istnieć. Została tylko jedna pełna wachta oraz niewyszkoleni dyżurni pilnujący przez cały czas łączności i sensorów. Przeciwko temu jednak nikt nie protestował — wszyscy skupili się na wybiciu jej z głowy pomysłu, by na jednostkę flagową obrać Farnese.

McKeon był pierwszy, acz tylko dlatego, że LaFollet skojarzył pewne fakty odrobinę później. Za to obaj byli zgodni — żaden nie chciał, by znalazła się w przestrzeni, gdyby miało dojść do bitwy, a jeżeli już, to na pewno nie na nie w pełni sprawnym okręcie. Postawiła na swoim wbrew ich zdaniu i wbrew opiniom Ramireza, Benson i Simmonsa. I to bynajmniej nie dlatego, że (jak obawiał się LaFollet) życie jej obrzydło.

1 ... 178 179 180 181 182 183 184 185 186 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)