Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 175 176 177 178 179 180 181 182 183 ... 194
Перейти на страницу:

Pięciokrotnie większe od krążowników, mimo słabszych napędów miały znacznie większe żagle, toteż pojawiały się w normalnej przestrzeni niczym olbrzymie ażurowe bańki mydlane, przypominając krótkotrwałe błękitne słońca na tle smolistej czerni. Dopiero ich widok uzmysławiał w pełni, jak są wielkie. Naturalnie istniały okręty czy statki jeszcze większe, ale Thornegrave pierwszy raz zdał sobie sprawę z ich prawdziwego ogromu. I został zmuszony do docenienia skali, na jaką ludzkość realizowała swe marzenia. Tak na dobrą sprawę transportowce klasy Longstop były zwykłymi przerośniętymi barkami, o czym dobrze wiedział. Ale nie sposób było ich tak traktować, gdy promieniowały błękitem na tle wiecznego mroku.

Nasunęła mu się na ten widok refleksja, że skoro potrafią budować takie jednostki, to muszą także być w stanie dokończyć rewolucję… dopóki nie uświadomił sobie, że nie tylko oni. I że ci równie zdolni mogą zdołać ich powstrzymać…

W takich właśnie chwilach najbardziej brak mu było towarzyszki Cordelii Ransom. Thornegrave należał do tych nielicznych, którzy wiedzieli, gdzie naprawdę zginęła i w jakich okolicznościach. Uważał też, że propaganda postąpiła słusznie, zatajając to i podając taką wersję wydarzeń, na jaką zdecydowano się ostatecznie. Czyli że zginęła wraz z okrętem jako osobisty wysłannik Komitetu na froncie. W sumie zresztą była to prawda — nie licząc drobnych detali technicznych. W walce klasowej zmagania toczyły się wszędzie, a frontów istniało wiele. Dzięki temu towarzyszka Ransom zyskała status bohaterki, na który w pełni zasłużyła, i stała się męczenniczką rewolucji. Jej strata była poważnym ciosem dla nowego porządku i żałował, że konieczność opóźnienia ogłoszenia tej wiadomości zmusiła Urząd Bezpieczeństwa do okłamywania tak wielu funkcjonariuszy i towarzyszy. Tak jednak było lepiej, patrząc z szerszej perspektywy, i Komitet musiał to dostrzec natychmiast i zrozumieć. Przyznanie, że zdołały ją zabić sługusy burżuazji, po tym jak zdecydowała się wykonać sprawiedliwy wyrok na tej arystokratycznej morderczyni, byłoby ciosem dla towarzyszy rewolucjonistów i ludu pracującego Ludowej Republiki. A nagranie z egzekucji Harrington, choć nieprawdziwe, stanowiło cios dla morale wroga, bohaterska śmierć towarzyszki Ransom krzepiła zaś serca ludu.

Mruknął poirytowany, otrząsając się z rozmyślań. Spojrzał na ekran z na wpół dokończonym zdaniem i prychnął. Zapisał i zarchiwizował tekst, zamknął plik i wyłączył komputer. Od pobytu w obserwatorium minęło ponad pięć godzin i nadszedł czas powrotu na pomost flagowy.

* * *

— Nieprzyjaciel rozpoczyna podchodzenie do orbity parkingowej, milady — zameldowała cicho komandor Phillips.

Honor kiwnęła głową, nie odrywając oczu od holoprojekcji taktycznej.

Głos Phillips był bardziej niż nieco zachrypnięty, czemu nie należało się dziwić. Napięcie w sali rosło cały czas, a potęgował je, co dziwniejsze, brak jakichkolwiek oznak podejrzanego zachowania ze strony konwoju. Wyglądało to zupełnie tak, jakby wszyscy obecni czekali, kiedy ich plan zacznie się walić, a każda minuta jego bezproblemowej realizacji zwiększała tę obawę.

Naturalnie nie był to ich plan, tylko plan Honor, ale to akurat dla nikogo poza nią nie miało najmniejszego znaczenia. A ona już wkrótce nie będzie miała czasu się martwić, czy okaże się trafiony. Nimitz zresztą był zdania, że gryzie się niepotrzebnie, o czym świadczyło jego ciche, prawie niesłyszalne mruczenie.

Jak zwykle działało na nią uspokajająco, toteż tym łatwiej było jej stać spokojnie z dłonią wsuniętą za pas. Poza była dziwna, ale jednej ręki nie dało się założyć za plecy, jak to miała w zwyczaju robić w takich sytuacjach. Uśmiechnęła się, wyobrażając sobie, jak by taka próba mogła wyglądać, i w tym momencie Phillips spojrzała na nią. I uniosła brwi w niemym pytaniu o powód tej dziwnej wesołości.

Honor potrząsnęła przecząco głową — tłumaczenie na pewno nie przyczyniłoby się do wzmocnienia jej wizerunku jako spokojnego i pewnego siebie dowódcy. Poza tym wesołość w części przynajmniej była skutkiem napięcia. Do którego miała spore powody, gdyż zamiast spodziewanych dwóch krążowników liniowych i trzech ciężkich krążowników transportowcom towarzyszyło sześć krążowników liniowych, cztery ciężkie i dwa lekkie. Co prawda nie powinno to mieć znaczenia ani wpływu na ostateczny wynik, ale znacznie zmieniło stosunek sił. I wywołało niepewność, jakie też inne niespodzianki może kryć konwój.

Jeśli chodziło o niespodzianki, to ona też miała parę. Spojrzała na ekran taktyczny pokazujący tylko okolice Niflheima, najdalszego księżyca planety. W jego cieniu, całkowicie ukryte przed sensorami jednostek konwoju czekały Krashnark i Bacchante gotowe do akcji, gdyby zaszła taka potrzeba. Nie chodziło naturalnie o ich siłę ognia, znikomą w porównaniu do tej, jaką dysponowała obrona satelitarna, ale o mobilność i skuteczność jako broni psychologicznej. Stanowiły bowiem dla wroga najlepszy dowód na to, że byli jeńcy wiedzą, jak zdobyć ubeckie okręty.

Jednostki konwoju zakończyły ostatnią zmianę kursu tuż przed wewnętrzną sferą min i zaczęły zajmować wyznaczone pozycje na orbicie parkingowej. Używały przy tym aktywnych sensorów, ale tego nie mogła im zabronić, gdyż wzbudziłoby to podejrzenia. Przy tej ilości okrętów i liczbie min w pobliżu był to jak najbardziej sensowny środek ostrożności. Zawsze istniała możliwość, że któraś będzie miała awarię, i żaden rozsądny kapitan (nawet z UB, jak widać) wolał nie dowiedzieć się o tym w ostatnim momencie. Jednak po zajęciu wyznaczonych pozycji okręty kolejno posłusznie wygaszały napędy.

— Czy na którymkolwiek jest aktywne uzbrojenie? — spytała Phillips oficera taktycznego.

— Nie, ma’am — zameldował zapytany. — I wszystkie frachtowce wyłączyły już napędy.

— A reszta? — spytała ostro Phillips.

— Ciężkie krążowniki także to robią, choć jeszcze nie wszystkie… natomiast węzły napędów krążowników liniowych pozostają gorące, ma’am.

Phillips wymamrotała coś pod nosem i spojrzała pytająco na Honor.

Ta wzruszyła ramionami, nie tracąc ani odrobiny spokoju.

— Z taką ewentualnością się liczyliśmy — przypomniała. — Gdybym to ja dowodziła eskortą, nakazałabym wszystkim jednostkom tak postąpić. To jedyny sposób, by zdążyć uciec przed dryfującą miną. Natomiast jest to całkowicie bez znaczenia wobec takiej siły ognia, jaką my dysponujemy.

— Mimo to byłabym szczęśliwsza, gdyby wszystkie okręty wyłączyły napędy, milady. — Phillips uśmiechnęła się bez śladu wesołości.

— Ja także — przyznała Honor.

Po czym wzięła głęboki oddech, podeszła do głównego stanowiska łączności i ujęła podany przez dyżurnego oficera mikrofon. Przez cały czas od momentu nawiązania łączności z konwojem komputerowy brygadier Tresca stworzony przez Scotty’ego i Harknessa spisywał się doskonale, ale teraz przyszła pora na chwilę prawdy.

Spojrzała na Phillips i poleciła:

— Proszę przekazać na Krashnarka i Bacchante, by przygotowali się do wykonania Flypaper.

— Aye, aye, ma’am.

* * *

— Dziwne… — mruknęła towarzyszka komodor Yang. Towarzysz generał major uniósł głowę znad ekranu, na którym znajdowała się twarz kapitana transportowca Voyager. Ten nadal odpowiadał na zadane pytanie, ale towarzysz generał major już go nie słuchał. Obserwował towarzyszkę komodor, która pochyliła się nad ekranem stanowiska taktycznego i przyglądała się czemuś ze zmarszczonymi brwiami.

1 ... 175 176 177 178 179 180 181 182 183 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)