Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]
Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]

Электронная книга - «Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]». Краткое содержание книги:

Sir Richard Burton, dziewiętnastowieczny angielski podróżnik, pisarz i awanturnik, umiera. Jednak śmierć nie jest końcem, jest początkiem. Budzi się w dziwnym świecie — ogromnej krainie, będącej doliną nieskończenie długiej rzeki. Krainie zamieszkanej przez wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i umarli na ziemi — od neandertalczyków po kluczowe postacie naszej historii. Wraz z grupką niezwykłych towarzyszy wyrusza w podróż ku źródłom Rzeki w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania zasadnicze — czym jest ten świat, kto go stworzył i kto w nim ustanawia prawa. Powieść, rozpoczynająca jeden z najsłynniejszych cykli fantastycznych, zdobyła nagrodę Hugo (1972) i uznanie czytelników na całym świecie.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 55
Перейти на страницу:

Odpiął swój róg, odłożył krzemienny nóż i toporek, po czym, wszedł do rzeki z kawałkiem zielonego mydła w ręce. Woda zdawała się o jakieś dziesięć stopni chłodniejsza niż jego ciało. Namydlając się zaczął rozmowę z Wilfredą. Jeżeli była jeszcze rozgoryczona z powodu Smithsona, to nie okazywała tego. Mówiła z wyraźnym północnym akcentem, możliwe że z okolic Cumberland.

— Słyszałem o pani drobnym nieporozumieniu z tym hipokrytą baronetem. Teraz jednak nic nie powinno pani brakować do szczęścia. Znów jest pani młoda, zdrowa i piękna. Nie musi pani też harować na chleb. A także może pani robić z miłości to, co dotąd robiła pani dla pieniędzy.

Aluzje nie miały sensu z prostą dziewczyną z fabryki. I tak by pewnie nie zrozumiała. Wilfreda obrzuciła go spojrzeniem równie chłodnym jak Alicja Hargreaves.

— Sakramencko pan szczery — stwierdziła. — Anglik, co? Nie umiem ustawić pana akcentu. Chyba Londyn, ale jakby trochę cudzoziemski.

— Blisko — roześmiał się. — Nawiasem mówiąc, jestem Richard Burton. Może zechce się pani do nas przyłączyć? Zebraliśmy się razem dla bezpieczeństwa, po południu chcemy zbudować parę chat. Na wzgórzach mamy własny kamień obfitości.

Wilfreda obejrzała się na neandertalczyka i przybysza z Tau Ceti.

— Ci dwaj są z pana grupy? Słyszałam o nich. Mówią, że ten stwór to człowiek z gwiazd i przyleciał w 2000 roku. Tak powiadają.

— Nie zrobi pani krzywdy — zapewnił Burton. — Ani on, ani ten podczłowiek. Co pani na to?

— Jestem tylko kobietą — powiedziała. — Co mogę zaofiarować?

— Wszystko, co kobieta ma do ofiarowania — uśmiechnął się Burton.

Ku jego zdumieniu wybuchnęła śmiechem.

— Ależ z pana spryciarz — stwierdziła, stukając go palcem w pierś. — O co chodzi? Nie może pan znaleźć sobie dziewczyny?

— Miałem i straciłem ją — wyjaśnił Burton. Nie była to cała prawda. Nie był pewien, co zamierza Alicja i nie rozumiał, dlaczego pozostaje w jego grupie, skoro jest tak urażona i przestraszona. Być może wolała znane zło od nieznanego. Przez chwilę czuł zniechęcenie wobec jej głupoty, ale nie chciał, żeby odeszła. Miłość, którą czuł zeszłej nocy, mogła być skutkiem działania narkotyku, ale nie opuściła go zupełnie. Po co więc zapraszał do grupy tę kobietę? Może chciał wzbudzić w Alicji zazdrość; może chciał mieć kogoś, gdyby Alicja odepchnęła go dzisiaj. A może… sam nie wiedział, dlaczego.

Alicja stała na brzegu dotykając wody stopami. Brzeg w tym miejscu znajdował się ledwie o cal powyżej jej powierzchni. Krótka trawa równiny tworzyła twardy, opadający do wody materac. Burton wyczuwał ją pod stopami tak daleko, jak tylko mógł sięgnąć. Rzucił mydło na brzeg, odpłynął na jakieś czterdzieści stóp i zanurkował. Prąd był tu dużo mocniejszy, a dno o wiele głębiej. Z otwartymi oczami płynął w dół, póki nie zapadła ciemność i nie poczuł bólu w uszach. I jeszcze trochę, aż dotknął palcami dna. Tutaj też rosła trawa.

Kiedy dopłynął z powrotem do miejsca, gdzie woda sięgała mu piersi spostrzegł, że Alicja zrzuciła swój strój. Była w wodzie, bliżej brzegu, ale kucnęła i zanurzyła się po szyję. Namydlała właśnie głowę i twarz.

— Dlaczego nie wchodzisz? — krzyknął do Frigate'a.

— Pilnuję rogów obfitości.

— Bardzo dobrze!

Burton — zaklął pod nosem. Powinien sam o tym pomyśleć i wyznaczyć kogoś do pilnowania. Właściwie nie był dobrym przywódcą, miał tendencję do pozostawiania spraw ich własnemu biegowi i dopuszczał do rozkładu dyscypliny. Musiał to przyznać. Na Ziemi prowadził wiele wypraw, z których żadna nie wyróżniła się dobrą organizacją. A jednak podczas wojny krymskiej, kiedy dowodził Nieregularnym Oddziałem Beatsona i ćwiczył dzikich tureckich jeźdźców, baszybuzuków, radził sobie całkiem dobrze. O wiele lepiej niż większość innych. Więc nie powinien mieć do siebie pretensji…

Lev Ruach wyszedł na brzeg i przejechał dłońmi po ciele, by strząsnąć krople wody. Burton także wyszedł i siadł obok niego. Alicja odwróciła się plecami. Nie wiedział — umyślnie czy przypadkiem.

— Wiesz, nie tylko to, że znów jestem młody tak mnie zachwyca — oświadczył Lev swoim mocno akcentowanym angielskim. — Bardziej to, że znowu mam nogę.

Postukał się w prawe kolano.

— Straciłem ją w wypadku drogowym na New Jersey Turnpike kiedy miałem pięćdziesiąt lat. — Roześmiał się. — To była ironia sytuacji, którą można by nazwać losem. Dwa lata — wcześniej byłem w niewoli u Arabów. Złapali mnie, kiedy szukałem minerałów na pustyni, w państwie Izraela, rozumiesz…

— Masz na myśli Palestynę? — przerwał Burton.

— Żydzi założyli niezależne państwo w 1948 roku — wyjaśnił Lev. — Naturalnie, nie możesz o tym wiedzieć. Kiedyś ci wszystko opowiem. W każdym razie arabscy partyzanci złapali mnie i torturowali. Nie będę wchodził w szczegóły; jeszcze teraz robi mi się niedobrze, kiedy o tym pomyślę. Ale nocą zwiałem, choć nie obyło się bez rozwalenia dwóch głów kawałem skały. Dwóch następnych zastrzeliłem. Reszta uciekła. Miałem szczęście, znalazł mnie patrol wojskowy. A dwa lata później, w Stanach, kiedy jechałem Turnpike, ciężarówka z wielką naczepą, później wytłumaczę, co to jest, zajechała mi drogę i wpadła w poślizg, a ja w nią walnąłem. Byłem poważnie ranny i amputowali mi prawą nogę poniżej kolana. Lecz głównym punktem tej historii jest fakt, że kierowca ciężarówki pochodził z Syrii. Sam widzisz, Arabowie chcieli mnie dorwać i udało im się, chociaż mnie nie zabili. To załatwił nasz przyjaciel z Tan Ceti. Zresztą, nie sądzę, żeby wyrządził ludzkości wielką krzywdę. Najwyżej przyspieszył koniec.

— O co ci chodzi? — nie zrozumiał Burton.

— Miliony ludzi umierały z głodu, nawet w Stanach racjonowano żywność, a zanieczyszczenie wód, ziemi i powietrza zabijało następne miliony. Naukowcy twierdzili, że ziemska rezerwa tlenu skończy się w ciągu dziesięciu lat, ponieważ plankton, produkujący połowę atmosferycznego tlenu, umiera. Oceany były zatrute:

— Oceany?

— Nie wierzysz? No cóż, umarłeś w 1890, więc trudno ci to pojąć. Już w 1968 przewidywano, co się zdarzy w 2000. Wierzyłem w to, byłem biochemikiem. Ale większa część ludzkości, a zwłaszcza ci, którzy się liczyli: masy i politycy, nie chciała wierzyć, póki nie było za późno. Kiedy sytuacja się pogarszała, podejmowano pewne środki, lecz zawsze były one zbyt słabe i spóźnione, no i zwalczane przez grupy, które mogłyby utracić dochody, gdyby zaczęto działać skutecznie. To długa i smutna historia, a jeżeli mamy budować domy, lepiej zacząć zaraz po lunchu.

Alicja wyszła z wody i przesunęła dłońmi po cielę. Słońce i wiatr szybko ją osuszyły. Podniosła swój strój, ale nie włożyła go. Wilfreda spytała dlaczego, więc wyjaśniła, że zbyt drażni skórę, ale zachowa go by założyć w nocy, gdy się ochłodzi… Alicja zachowywała się wobec Wilfredy uprzejmie, lecz z wyraźną rezerwą. Słyszała większą część rozmowy i wiedziała, że tamta była robotnicą. w fabryce, potem prostytutką i że zmarła na syfilis, a w każdym razie tak uważała. Nie pamiętała swojej śmierci. Widocznie, jak stwierdziła beztrosko, wcześniej straciła rozum.

Słysząc to Alicja odsunęła się jeszcze bardziej. Burton uśmiechnął się. Ciekawe, co by zrobiła, gdyby się dowiedziała, że on także przeżył tę chorobę zarażony przez niewolnicę w Kairze, kiedy udając muzułmanina podróżował do Mekki w 1853. Został „wyleczony” i w jego mózgu nie zaszły fizyczne zmiany, choć silnie przeżył to psychicznie. Ważne było jednak, że przy wskrzeszeniu każdy otrzymał świeże; młode, zdrowe ciało i to, czym był na ziemi nie powinno mieć znaczenia. Nie powinno mieć, co nie znaczy nie miało.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 55
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)