Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]
Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]

Электронная книга - «Gdzie wasze ciała porzucone [To Your Scattered Bodies Go - pl]». Краткое содержание книги:

Sir Richard Burton, dziewiętnastowieczny angielski podróżnik, pisarz i awanturnik, umiera. Jednak śmierć nie jest końcem, jest początkiem. Budzi się w dziwnym świecie — ogromnej krainie, będącej doliną nieskończenie długiej rzeki. Krainie zamieszkanej przez wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i umarli na ziemi — od neandertalczyków po kluczowe postacie naszej historii. Wraz z grupką niezwykłych towarzyszy wyrusza w podróż ku źródłom Rzeki w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania zasadnicze — czym jest ten świat, kto go stworzył i kto w nim ustanawia prawa. Powieść, rozpoczynająca jeden z najsłynniejszych cykli fantastycznych, zdobyła nagrodę Hugo (1972) i uznanie czytelników na całym świecie.
1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 55
Перейти на страницу:

Frigate przyjrzał się opuchniętym kostkom prawej dłoni i zadrapaniom na jej grzbiecie.

— Biłem się — wyjaśnił, wskazując palcem kobietę, która grzała się kucnąwszy obok Alicji. — W nocy na brzegu był istny dom wariatów. Ta guma musiała zawierać jakiś narkotyk. Nie uwierzyłbyś, co ludzie wyprawiali. A może byś uwierzył? W końcu jesteś Richardem Francisem Burtonem. Nieważne; wszystkie kobiety, nie wyłączając tych najbrzydszych, były w ten czy inny sposób zajęte. Przestraszyłem się, a potem nagle dostałem szału. Przyłożyłem swoim cylindrem dwóm facetom, aż padli. Atakowali dziesięcioletnią dziewczynkę. Może ich zabiłem. Mam nadzieję, że tak. Próbowałem namówić małą, żeby przyszła tu ze mną, ale uciekła gdzieś w ciemność. Postanowiłem wrócić. Czułem się dość paskudnie po tym, co zrobiłem tym dwóm ludziom, nawet jeśli na to zasłużyli. To była wina narkotyku, musiał wyzwolić hamowaną przez całe życie wściekłość i frustrację. Ruszyłem z powrotem i po drodze trafiłem na jeszcze dwóch, tylko że ci napastowali kobietę, tę tutaj. Nie sądzę, by była przeciwna idei kontaktu, raczej nie spodobał się jej ich pomysł równoczesnego ataku, jeśli rozumiesz, co mam na myśli. W każdym razie krzyczała, czy raczej próbowała krzyczeć i wyrywała się, a oni właśnie zaczęli ją bić. Więc przyłożyłem im pięścią, kopnąłem parę razy i walnąłem rogiem obfitości. Potem zabrałem kobietę, nawiasem mówiąc ma na imię Loghu, tylko tyle o niej wiem, bo z jej mowy nie rozumiem ani słowa. Poszła ze mną. Ale — uśmiechnął się znowu — nie doszliśmy tutaj.

Spoważniał i zadrżał.

— Przebudziliśmy się w deszczu. Błyskawice i gromy uderzały wokoło, jak obraz gniewu Bożego. Pomyślałem, nie śmiej się, pomyślałem, że może nadszedł Dzień Sądu, że Bóg dał nam swobodę na jeden dzień, byśmy sami mogli się osądzić. A teraz wszystkich nas strąci w otchłań.

Zaśmiał się wymuszenie.

— Byłem agnostykiem odkąd skończyłem czternaście lat i umarłem jako agnostyk w wieku lat dziewięćdziesięciu, choć wtedy myślałem już, czy nie wezwać księdza. To dziecko, które boi się Boga Ojca, Ogni Piekielnych i Potępienia gdzieś tam w nas pozostaje, nawet w starcu. Albo w młodzieńcu, powstałym z martwych.

— Co się stało? — przerwał mu Burton. — Czy świat skończył się w huku gromu i uderzeniu błyskawicy? Wciąż tu jesteś, jak widzę, i nie wyrzekłeś się rozkoszy grzechu w osobie tej oto niewiasty.

— Niedaleko gór znaleźliśmy kamień obfitości. Jakąś milę na zachód stąd. Zgubiliśmy się i błądziliśmy zmarznięci, mokrzy i podskakujący ze strachu za każdym uderzeniem pioruna. I wtedy znaleźliśmy kamień. Było przy nim pełno ludzi, ale bardzo przyjaznych: No i wśród tylu ciał było ciepło, nawet jeżeli trochę wody przeciekło przez trawę. Zasnęliśmy w końcu, długo po tym, jak deszcz przestał padać. Kiedy się obudziłem zacząłem szukać, aż znalazłem Loghu. W nocy jakoś się zgubiła. Ale chyba się ucieszyła na mój widok a ja ją lubię. Jest między nami jakieś pokrewieństwo. Może kiedy nauczę ją angielskiego, dowiem się czemu. Próbowałem z nią rozmawiać również po francusku, niemiecku, trochę po rosyjsku, po litewsku, grecku, we wszystkich językach skandynawskich, w tym fińskim, w klasycznym Nahuatl, aramim, hebrajskim, Onondaga, języku Irokezów i Ojibwayów, po włosku, hiszpańsku, po łacinie, greką współczesną i homecką i tuzinem innych. Rezultat: puste spojrzenie.

Musisz być niezłym lingwistą — stwierdził z uznaniem Burton.

— Żadnego z tych języków nie znam biegle — wyjaśnił Frigate. — Czytam w większości z nich, ale potrafię wypowiedzieć tylko po kilka najprostszych zdań. W przeciwieństwie do ciebie nie władam płynnie trzydziestoma dziewięcioma językami, nie wyłączając słów dalekich od używanych w literaturze.

Ten człowiek dużo wie, pomyślał Burton. Będzie musiał kiedyś sprawdzić, jak dużo.

— Szczerze mówiąc, Peter rzekł — zdumiewa mnie to, co mówisz o swojej agresywności. Nie sądziłem, że będziesz zdolny pobić tylu ludzi. Twoje skrupuły…

— To ta guma. Otworzyła drzwi klatki.

Przykucnął obok Loghu i potarł ramieniem o jej ramię. Spojrzała na niego lekko skośnymi oczami. Kiedy odrosną jej włosy, będzie piękna, pomyślał Burton.

— Jestem taki nieśmiały i petem skrupułów — mówił dalej Frigate — ponieważ boję się gniewu, boję się pragnienia przemocy, które tkwi gdzieś we mnie. Lękam się gwałtu, gdyż jestem gwałtowny. Lękam się tęgo, co się stanie, gdy przestanę się bać. Do diabła, znam to uczucie od czterdziestu lat. I dużo mi z tego przyszło.

Spojrzał na Alicję.

— Dzień dobry — powiedział.

Alicja odpowiedziała mu dość wesoło i nawet uśmiechnęli się do Loghu, gdy Amerykanin przedstawi je sobie. Nie starała się unikać wzroku Burtona i odpowiadała na zadawane jej pytania. Ale nie rozmawiała z nim i spoglądała surowo.

Monat, Kazz i dziewczynka podeszli do ogniska ziewając szeroko. Burton zbadał obrzeża obozu i stwierdził, że Triesteńczycy zniknęli. Niektórzy pozostawili nawet swoje rogi obfitości. Przeklinając ich beztroskę myślał, czy nie zostawić cylindrów w trawie, by dać im nauczkę. W końcu jednak pozbierał je i włożył w zagłębienia głazu.

Jeśli właściciele nie powrócą, będą głodni, chyba że ktoś się z nimi podzieli. Ale jedzenia z ich cylindrów nie będzie można ruszyć. Nie da się ich otworzyć. Poprzedniego dnia odkryli, że tylko właściciel rogu — może go używać. Eksperymenty z długim kijem wykazały, że w dodatku musi on dotknąć rogu palcami lub inną częścią ciała, zanim odsunie pokrywę. Frigate wysunął teorię, że każdy Z rogów nastawiony jest na szczególny układ napięcia elektrycznego skóry. Lub może mieści w sobie bardzo czuły detektor fal mózgowych.

Niebo tymczasem rozjaśniło się całkowicie, choć słońce kryło się jeszcze za wysokim na 20000 stóp wschodnim urwiskiem. Minęło jakieś pół godziny zanim z głazu obfitości wystrzelił błękitny płomień i przetoczył się grom. Huk kamieni znad brzegu odbił się echem od skał.

W rogach znaleźli jajka sadzone i bekon, szynkę, grzanki, masło, dżem, mleko, papierosy, po ćwiartce melona i kubku ciemnobrązowych kryształków. Frigate stwierdził, że to kawa rozpuszczalna. Wypił mleko, wypłukał kubek, napełnił go z bambusowego pojemnika i postawił przy ogniu. Kiedy woda zawrzała, wsypał łyżeczkę kryształków. Kawa była doskonała, a kryształków wystarczyło na sześć kubków. Potem Alicja wrzuciła je do wody bez podgrzewania jej na ognisku i okazało się, że nie trzeba tego robić: Zimna woda wrzała w ciągu trzech sekund od włożenia do niej kryształków.

Po jedzeniu wymyli pojemniki i włożyli je do cylindrów. Burtona przypiął swój do nadgarstka. Miał zamiar zbadać teren i nie chciał pozostawiać go na głazie. Wprawdzie tylko on mógł z niego skorzystać, ale ktoś zły potrafiłby ukraść róg tylko dla przyjemności patrzenia, jak on, Burton, umiera z głodu.

Zaczął lekcje języka z dziewczynką i Kazzem, a Frigate sprowadził Loghu, żeby także posłuchała. Uważał, że powinno się przyjąć jakąś uniwersalną mowę, a to z powodu wielu, zbyt wielu języków i dialektów, może nawet pięćdziesięciu do sześćdziesięciu tysięcy, którymi rodzaj ludzki posługiwał się w ciągu kilku milionów lat swego istnienia i których używał nad rzeką. Oczywiście, jeżeli istotnie cała ludzkość została wskrzeszona. W końcu wiedział tylko o kilku milach kwadratowych, które zdążył zobaczyć. Niezłą ideą byłoby propagowanie esperanto, sztucznego języka wymyślonego przez polskiego okulistę, doktora Zamenhofa w 1887 roku. Gramatyka esperanto jest bardzo prosta i całkowicie regularna, a kombinacje dźwięków, choć nie dla każdego tak łatwe do wymówienia jak twierdzono, nie były jednak trudne. A podstawą słownika jest łacina, z wieloma słowami pochodzącymi z angielskiego, niemieckiego i innych języków zachodnioeuropejskich.

1 ... 11 12 13 14 15 16 17 18 19 ... 55
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)