Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 130
Перейти на страницу:

— Bardzo dobrze. Jedźmy.

III

Dojrzała truskawka świsnęła Markowi koło ucha i rozbiła się za nim o ścianę koszar.

— Na miłość boską, Pakhymer — powiedział ze znużeniem. — Odłóż tę swoją cholerną kata-pultę i bądź łaskaw wysłuchać tego, co mam ci do powiedzenia, dobrze?

— Tylko ją sprawdzałem — niewinnie odparł Laon Pakhymer. Pomimo blizn i gęstej brody uśmiechał się jak mały chłopiec. Dowodził pułkiem lekkiej kawalerii z Khatrish, małej krainy przy wschodniej granicy Imperium. Jak wszyscy Khatrishe, których znał Skaurus, nie potrafił brać niczego poważnie. Żadnej gravitas — pomyślał trybun.

Mimo to cieszył się, że Pakhymer postanowił przyjść na zebranie oficerów legionu. Choć właściwie nie podlegał Skaurusowi, jego ludzie dobrze współpracowali z rzymską piechotą.

Jak gdyby latająca truskawka była jakimś dziwnym sygnałem, porucznicy trybuna przestali rozmawiać miedzy sobą i patrzyli na niego, czekając aż rozpocznie spotkanie. Trybun wstał ze swojego miejsca u szczytu stołu i przeszedł się kilka razy tam i z powrotem, by uporządkować myśli. Plama po truskawce na czystym, wybielonym tynku tuż przy jego twarzy rozpraszała go trochę. W końcu zaczął mówić:

— Wszystkie założenia można wyrzucić do śmieci. Znowu. Czasami wydaje mi się, że nigdy nie dojdzie do walki z Yezd. Najpierw wojna domowa z Ortaiasem Sphrantzesem, potem Ono-magoulos, a teraz wielki — wymówił to słowo z ironią — Książę Drax.

— Jakie są ostatnie wieści? — zapytał Sekstus Minucjusz z wahaniem. Po raz pierwszy brał udział w takim zebraniu jako podoficer i zdawał się być pewny, że wszyscy inni są lepiej poinformowani od niego. Skaurus chciałby, żeby tak było.

— Obawiam się, że wiem tyle samo, co cała reszta. Jest tak, jak powiedział Apokavkos, gdy przyniósł nam wczoraj nowiny. Kiedy Drax pobił Onomagoulosa na zachodzie, okazało się, że dowodzi jedyną prawdziwą armią w tamtych okolicach. Zdaje się, że zdecydował się tam osiąść.

— Ale ziemie zachodnie: Garsavra, Kypas, Kyzikos zawsze należały do nas — zaprotestował Czerwony Zeprin, ze złością na swej rumianej twarzy. Nie był Videssańczykiem, mimo tego „nas”, ale najemnikiem z Haloga, który służył Imperium tak długo, że właściwie stał się jego obywatelem, tak jak Phostis Apokavkos czuł się już Rzymianinem. Przed Maragha miał wysoki stopień i należał do Straży Imperatora. Wiele się zmieniło od czasu Maragha.

— Namdalajczycy także byli Videssańczykami — powiedział trybun. Zeprin burknął coś i ponuro pokiwał głową. Marek mówił dalej:

— A skoro już o tym mówimy, to Drax spełnia stare marzenia wyspiarzy o nowym Namdalen na ziemi Imperium. Gdy te wieści dotrą do Księstwa, ujrzymy żądnych ziemi baronów, żeglujących na zachód, żeby tylko zdążyć uszczknąć jakąś część dla siebie. Jedyny sposób, aby do tego nie dopuścić, to według mnie szybkie rozbicie sił Draxa.

Gagik Bagratouni, nakharar, który dowodził oddziałem Vaspurakanerów przy legionie Skaurusa, podniósł rękę.

— Jest… jak wy mówicie?… więcej Namdalajczyków bliżej Draxa niż tych w Księstwie. — Jego szeroka twarz z haczykowatym nosem wyrażała głęboką koncentrację, kiedy się odzywał; mówienie po videssańsku nie przychodziło mu łatwo. — Mnóstwo ma ich Utprand tutaj. Co myśli… Co zamierza Thorisin z nimi zrobić?

— Dowiedz się tego, a wygrasz worek złota — mruknął Gajusz Filipus. Bagratouni podniósł gęste brwi, nie do końca rozumiejąc.

— Widzę trzy rozwiązania, a każde z nich jest tak samo ryzykowne — powiedział Marek i wyliczył je na palcach. — Może oddzielić ich od reszty armii i wysłać w kierunku… powiedzmy, granicy z Khatrish. Byliby wtedy z dala od Draxa, ale kto miałby ich powstrzymać, gdyby zdecydowali się pójść w jego ślady? Może także zostawić ich tutaj, w stolicy, z tym samym jednak zastrzeżeniem. A jeśli zajmą miasto Videssos, Imperium Videssos jest zgubione.

Trybun przypomniał sobie Soteryka, z zachwytem przedstawiającego mu taki projekt. Bagratouni ściszonym głosem przetłumaczył szybko słowa Skaurusa swojemu porucznikowi Me-sropowi Anhoghin. Jeżeli videssański Bagratouni był kulawy, to jego adiutant nie mówił nim w ogóle. Chudy Anhoghin miał jeszcze większą i gęstszą brodę niż nakharar. Marek dokończył:

— Albo może zostawić ich przy nas i mieć nadzieję, że nie przejdą na stronę Draxa przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ja też mam taką nadzieję — dodał, wywołując lekki śmiech.

— Tak, tylko tego by nam brakowało — powiedział Gajusz Filipus. — Walka z tymi cholernymi Namdalajczykami jest wystarczająco trudna, kiedy masz ich przed sobą. Zimno mi się robi, gdy pomyślę, że mogliby zdradzić i zaatakować nas z flanki.

— Słyszałem, że Drax i Utprand nie kochają się zbytnio — powiedział Minucjusz. — Czy coś o tym wiadomo?

— Tak, to prawda, choć nie znam przyczyny ich sporu — odparł Marek. Przesunął wzrokiem wzdłuż stołu. — Czy ktoś zna?

— Ja — powiedział szybko Laon Pakhymer. Właściwie Skaurus nie był zaskoczony. Khatrishe, ciekawi jak sroki, stworzeni byli do plotkowania.

— Byli kiedyś przyjaciółmi i sprzymierzeńcami. Połączyli siły, żeby zdobyć zamek jakiegoś magnata. Ten zamek był nad jeziorem. Utprand zajął się oblężeniem od strony lądu, a Drax pilnował jeziora. Siedzieli tam i siedzieli, chcąc wziąć biedaka głodem. On się ciągle bronił, chociaż nie miał żadnych szans. Myślę, że nie chciał się poddać Utprandowi.

Przypominając sobie zimne oczy kapitana, Skaurus doszedł do wniosku, że nie mógłby mieć o to pretensji do niefortunnego magnata. Pakhymer kontynuował:

— No i nie zrobił tego. Otworzył bramy przy brzegu jeziora i poddał siebie i zamek Draxowi, i tylko Draxowi. Gdy Utprand poprosił o swoją część zdobyczy, wielki Książę — Pakhymer był równie sarkastyczny, jak przed chwilą Marek — powiedział mu, gdzie ma sobie iść. Od tego czasu jakoś nie mogą się ze sobą dogadać — uśmiech Pakhymera był zaraźliwy.

— To dobry powód — zagrzmiał Czerwony Zeprin. — Bogowie plują na krzywoprzysięzców. — Pomimo całego trudu świętego Kveldulfa, Haloga wciąż byli poganami, oddając cześć bandzie własnych ponurych bóstw.

Opowieść Pakhymera uspokoiła nieco Marka; rzeczywiście wydawało się, że między dwoma przywódcami Namdalajczyków istniała prawdziwa i trwała wrogość. Tego rodzaju konflikty mogły być użyte przez zręcznych polityków z Videssos, a ci umieli dopiąć swego.

Trybun zastanawiał się także przez moment, do jakiego stopnia lojalny okaże się Bagratouni i jego Vaspurakanerzy. To prawda, że Yezda zmusili ich do opuszczenia ojczyzny i zepchnęli do Videssos, ale znacznie bardziej ucierpieli na skutek prześladowań, które rozpoczął jakiś fanatyczny vi-dessański kapłan. Być może bardziej będzie im odpowiadać rola sprzymierzeńców, a nie wrogów Draxa. Mogą się także zdecydować na wspólną walkę, jako wyznawcy herezji. Jeszcze jedno zmartwienie — pomyślał — i na razie przestał się tym zajmować.

Spotkanie wkrótce się skończyło; brak informacji nie pozwalał na układanie dalszych planów. Gdy oficerowie się rozeszli, Skaurus przywołał do siebie Gajusza Filipusa.

— Co byś teraz zrobił, gdybyś był Thorisinem Gavrasem? — zapytał sądząc, że wyostrzony zmysł praktyczny weterana pozwoli mu przeniknąć zamierzenia Imperatora.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)