Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]
Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]

Электронная книга - «Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]». Краткое содержание книги:

„Hiob” nawiązuje do „Boskiej Komedii” Dantego.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 96
Перейти на страницу:

— Jedyne, co powiedział Jezus to: „Idź i nie grzesz więcej”. Nie sądzisz chyba, że mógłbym uznać, iż mam prawo być surowszym sędzią niż on. Nie chciałem cię osądzać, szukałem tylko informacji na temat Grahama. Zwłaszcza jego interesów. Hmm. Czy podejrzewałaś kiedykolwiek, że mógłby być zamieszany w jakieś nielegalne interesy?

Uśmiechnęła się blado.

— Nawet gdybym kiedykolwiek podejrzewała coś takiego, moja lojalność wobec „niego” jest taka, że nigdy nie wyraziłabym tego na głos. I nie powiem ci nic więcej, ponieważ twierdzisz, że nie jesteś nim.

— Poddaję się. — Uśmiechnąłem się nieśmiało. Czy mogę jej powiedzieć o skrzynce? Tak jest, nawet muszę. Muszę być z nią szczery i przekonać ją, że podobna szczerość z jej strony nie będzie oznaczać nielojalności w stosunku do „mnie” (Grahama).

— Margrethe, nie pytałem cię z czystej ciekawości, ani nie chciałem się pakować w nie swoje sprawy. Mam też inne kłopoty i potrzebuję twojej rady.

Tym razem to ona była zdumiona.

— Alec… ja rzadko udzielam rad. Nie lubię tego robić.

— Wyjaśnię ci, na czym polega problem. Nie musisz mi nic radzić… ale może zdołasz mi pomóc w jego analizie.

Opowiedziałem jej szybko o tym naprawdę przerażającym milionie dolarów.

— Margrethe, czy znasz jakiś legalny powód, dla którego uczciwy człowiek mógłby mieć przy sobie milion dolarów w gotówce? Czeki podróżne, listy kredytowe, weksle, nawet obligacje na okaziciela — ale gotówka? Powiedziałbym, że jest to równie niewiarygodne jak to, co przytrafiło mi się w dole pełnym ognia. Czy potrafisz spojrzeć na to inaczej? Jaki uczciwy powód mógłby skłonić człowieka, żeby wziął ze sobą tyle gotówki, wyruszając w taką podróż jak ta?

— Nie chcę nikogo osądzać.

— Nie wymagam tego od ciebie. Chcę tylko, żebyś wytężyła swoją wyobraźnię i powiedziała mi, dlaczego ktoś miałby mieć przy sobie milion dolarów w gotówce. Czy możesz mi podać jakiś powód? Tak nieprawdopodobny jak zechcesz… ale powód.

— Powody mogły być różne.

— Czy możesz wymienić choć jeden?

Czekałem przez chwilę, lecz Margrethe milczała. W końcu westchnąłem i powiedziałem:

— Ja też nie. Widzę, rzecz jasna, mnóstwo nielegalnych powodów, na przykład tak zwane „gorące” pieniądze niemal zawsze są przewożone w gotówce. To tak oczywiste, że większość rządów, myślę, że nawet wszystkie, zakłada, iż każda większa ilość gotówki, którą obraca się bez pośrednictwa banku lub rządu, pochodzi z przestępstwa — dopóki nie udowodni się, że jest inaczej. Nęka mnie też jeszcze bardziej przygnębiająca myśl, że są to fałszywe pieniądze. Proszę cię o radę w następującej kwestii. Co powinienem z nimi robić, Margrethe? Te pieniądze nie należą do mnie. Nie mogę zabrać ich ze sobą ze statku. Z tego samego powodu nie mogę ich zostawić. Nie mogę nawet wyrzucić ich za burtę. Cóż więc mam zrobić?

To nie było pytanie retoryczne. Musiałem znaleźć odpowiedź, która pozwoli mi uniknąć wylądowania w ciupie za coś, co zrobił Graham. Jak dotąd jedyny pomysł, który przyszedł mi do głowy, to zwrócić się do jedynej władzy na statku, czyli kapitana, zdać mu sprawę ze swoich kłopotów i poprosić, aby przejął opiekę nad tym kłopotliwym milionem dolarów.

Śmieszna myśl. To doprowadziłoby jedynie do następnego zestawu niekorzystnych rozwiązań, różniących się w zależności od tego, czy kapitan uwierzyłby mi, czy też nie, czy sam był uczciwy i — być może — również innych czynników. Nie mogłem sobie jednak wyobrazić przebiegu wypadków, który zaprowadziłby mnie po rozmowie z kapitanem w inne miejsce niż do więzienia lub szpitala psychiatrycznego.

Najprostszym wyjściem z sytuacji byłoby wyrzucić to paskudztwo za burtę!

Ten pomysł wzbudził we mnie sprzeciw z powodów moralnych. Złamałem w życiu kilka przykazań i naruszyłem kilka innych, lecz uczciwość w sprawach finansowych zawsze przychodziła mi bez trudności. Co prawda ostatnio mój kręgosłup moralny nie wydawał się być tak mocny, jak sądziłem, niemniej nie odczuwałem pokusy, aby ukraść ten milion, nawet tylko po to, żeby go wyrzucić.

Istniała też jednak poważniejsza przyczyna moich obiekcji. Czy znacie kogoś, kto mając w ręku milion dolarów, mógłby się zdobyć na to, aby je zniszczyć?

Może i znacie, bo ja nie. Mógłbym oddać te pieniądze kapitanowi w mgnieniu oka, ale zniszczyć ich nie potrafię w żadnym wypadku. A może przemycić je na brzeg? Alec, gdy tylko wyjmiesz je z tej skrzynki, będzie to znaczyło, że ukradłeś. Czy zgodzisz się zniszczyć swój szacunek do siebie za milion dolarów? Za dziesięć milionów? Za pięć dolarów?

— No więc, Margrethe?

— Alec, wydaje mi się, że rozwiązanie jest oczywiste.

— Słucham?

— Starałeś się rozwiązać swoje problemy w niewłaściwej kolejności. Najpierw musisz odzyskać pamięć. Wtedy dowiesz się, dlaczego masz ze sobą te pieniądze. Okaże się, że jest to jakiś niewinny i całkowicie logiczny powód. — Uśmiechnęła się. — Znam cię lepiej, niż ty znasz samego siebie. Jesteś dobrym człowiekiem, Alec. Nie jesteś przestępcą.

Rozjątrzyła mnie swą postawą i zarazem wprawiła w dumę z powodu zdania, jakie miała o mnie. Gniew okazał się silniejszy.

— A niech to! Kochanie, ja nie straciłem pamięci. Nie jestem Alec Graham. Jestem Alexander Hergensheimer. Tak się nazywam od urodzenia. Pamiętam wszystko wyraźnie. Czy wiesz, jak się nazywała moja nauczycielka w drugiej klasie? Panna Andrews. Albo jak doszło do tego, że po raz pierwszy poleciałem sterowcem, gdy miałem dwanaście lat? Naprawdę pochodzę ze świata, w którym sterowce przelatują nad każdym z oceanów, a nawet nad Biegunem Północnym, gdzie Niemcy są monarchią, Unia Północnoamerykańska cieszyła się stuletnim okresem pokoju i dobrobytu, a statek, na którym się znajdujemy, byłby uważany za tak przestarzały, kiepsko wyposażony i powolny, że nikt nie chciałby na nim pływać. Prosiłem cię o pomoc, nie o konsultację psychiatryczną. Jeżeli uważasz, że zwariowałem, powiedz to… i zmienimy temat.

— Nie chciałam cię zdenerwować.

— Najdroższa! Nie zdenerwowałaś mnie. Po prostu wyładowałem na tobie swój niepokój i frustrację. Nie powinienem był tak postąpić. Przepraszam cię. Naprawdę jednak mam kłopoty i powtarzanie mi, że winna jest moja pamięć, nie rozwiąże ich, nawet gdyby było to prawdą. Kłopoty nadal pozostaną. Niepotrzebnie cię objechałem, Margrethe, jesteś wszystkim, co mam… w obcym i niekiedy przerażającym świecie. Przepraszam!

Ześliznęła się z mojej koi.

— Nie ma za co. Alec. Dalsza dyskusja nie ma teraz sensu. Jutro… jutro obejrzymy dokładnie ten odcinek kciuka w pełnym słońcu. Wtedy się przekonasz. Być może wywoła to natychmiastowy powrót twojej pamięci.

— Albo natychmiastowe załamanie twojego uporu, najwspanialsza z dziewcząt.

Uśmiechnęła się.

— Zobaczymy. Jutro. Wydaje mi się, że powinnam się już położyć. Doszliśmy do punktu, w którym oboje powtarzamy te same argumenty… i wyprowadzamy się nawzajem z równowagi. Nie chcę tego, Alec. To wszystko psuje.

Odwróciła się i skierowała w stronę drzwi, nie oferując nawet pocałunku na dobranoc.

— Margrethe!

— Słucham, Alec?

— Wróć tu i pocałuj mnie.

— Czy powinnam, Alec? Jesteś żonaty.

— Hmm… na miłość boską, pocałunek to nie to samo co cudzołóstwo.

Potrząsnęła głową ze smutną miną.

— Są pocałunki i pocałunki, Alec. Nie mogłabym cię pocałować w ten sposób, jak robiliśmy to dotąd, jeżeli nie jesteś gotów z zadowoleniem posunąć się dalej i kochać się ze mną. Dla mnie byłaby to całkowicie niewinna rzecz, która przyniosłaby mi szczęście, ale dla ciebie byłoby to cudzołóstwo. Sam mówiłeś, co powiedział Chrystus kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie. Ja nie popełniłam grzechu… i nie chciałabym, żebyś ty popełnił go przeze mnie.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)