Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 171 172 173 174 175 176 177 178 179 ... 194
Перейти на страницу:

Nawet gdyby miał takowe, to przyznanie się do tego ubekowi byłoby szczytem idiotyzmu i proszeniem się o kłopoty.

— Mogę tylko powiedzieć, że jedna z wiadomości przesłanych do obozu Hades, a więc pochodzących z Shilo miała oznaczenie informujące, że wymaga natychmiastowej odpowiedzi — powiedział ostrożnie. — To standardowa procedura; chodzi o to, by załoga kuriera nie odleciała z systemu zbyt szybko. Przeczytanie wszystkiego po rozszyfrowaniu i napisanie odpowiedzi może potrwać, a dzięki takiemu oznaczeniu wiadomo, że musimy poczekać na odpowiedź. Nie wiemy, która to wiadomość i czego dotyczy, ale w tym wypadku wszystkie pochodziły z systemu Shilo, stąd moje założenie, że odpowiedź była przeznaczona dla towarzysza generała majora Thornegrave’a.

— Rozumiem — powtórzył po raz kolejny Chernock i pomilczał parę sekund. — Doskonale, towarzyszu komandorze. Był pan bardzo pomocny. Sądzę, że to byłoby wszystko… na razie.

Ostatnie zdanie dodał odruchowo, jakby straszenie oficerów Ludowej Marynarki na zakończenie rozmowy stało się już nawykiem. Heathrow skinął głową, nie dając po sobie niczego poznać.

— Oczywiście, sir. Jeżeli będę mógł pomóc jeszcze w czymś, proszę się natychmiast skontaktować.

— Zrobię to — zapewnił go rzeczowo Chernock. I przerwał połączenie.

— O Jezu! — westchnął z uczuciem Justin Bouret. — Już myślałem, że przylecą tu kupą i wybebeszą nam cały bank pamięci.

— Nic by im to nie dało i on doskonale o tym wiedział — odparł Heathrow dziwnie obojętnie.

Dopiero teraz zaczynał czuć strach i zdenerwowanie — nagle się spocił i zaczęły mu drżeć dłonie. Ocierając pot z czoła, nawet nie próbował ukryć drugiego objawu.

— Bez kodów dostępu dowództwa sektora Shilo albo głównego programu dostępu, który jest tylko w kwaterze głównej UB, prędzej zniszczyliby urządzenie, niż złamali zabezpieczenia programowe — wyjaśnił.

— Jestem pewien, że gdyby nie to, już byśmy mieli nieproszonych gości — ocenił poważnie Bouret.

— Może — uciął Heathrow, zanim tamten zdążył powiedzieć coś, czego potem mógłby żałować, i uśmiechnął się do Howard. — Doskonale się spisałaś, Irene.

— Dziękuję, sir — powiedziała cicho ze wzrokiem wbitym w pokład.

A potem niespodziewanie uniosła głowę i uśmiechnęła się.

— Ale pan spisał się jeszcze lepiej, sir! — dodała.

I zarumieniła się błyskawicznie, osiągając barwę dojrzałego buraka.

* * *

— Jak myślisz, Brig: mówią prawdę? — spytał towarzysz generał major Seth Chernock.

— Myślę, że tak — odparł po chwili towarzysz pułkownik Therret, a widząc pytające spojrzenie dowódcy, wzruszył ramionami i wyjaśnił: — Wszystko, co Heathrow powiedział, można łatwo sprawdzić z zapisami pokładowymi. Jeżeli nawet nie tu i nie teraz, to gdy tylko skończy rozwozić wiadomości. Gdyby rzeczywiście była to jego wina, nie podkładałby się tak głupio. A nie mówiłby tego, co powiedział, gdyby nie był pewien, że zapisy potwierdzą jego wersję. Co oznacza, że mówił prawdę, bo inaczej musielibyśmy z niego wyciągać te informacje. Nie podawałby ich tak chętnie i wyczerpująco zanim został zapytany o szczegóły.

— Ale to jest niemożliwe — ocenił rzeczowo Chernock. — To był ruch Dennisa!

— Sir, rozumiem, jak ważna jest dla pana ta rozgrywka szachowa, ale…

— Nic nie rozumiesz, Brigham. Albo nie zdajesz sobie sprawy z tego, co rozumiesz. Tu nie chodzi o głupią partię szachów. Dennis i ja gramy korespondencyjnie w szachy od dziewięciu standardowych lat i ani razu żaden z nas nie zapomniał o tym. Dennis wiedział, że Heathrow tu przyleci, i miał aż za dużo czasu, by obmyśleć swój ruch. Nigdy nie zaprzepaściłby takiej okazji do przesłania go!

Therret ugryzł się w język w ostatniej chwili. Nigdy nie był w stanie zrozumieć dziwnej przyjaźni łączącej Chernocka i egoistycznego chama, jakim był Tresca. Zgoda, Tresca miał zarówno nienaganny przebieg służby, jak predyspozycje psychiczne oraz stosowne plecy, bo inaczej nigdy nie dostałby przydziału tak ważnego jak nadzorowanie więziennej planety. Therret jednakże zbyt dobrze znał się na ludziach i słyszał zbyt wiele plotek, by mieć choćby cień złudzeń co do charakteru Treski. Był to sadysta, leń, kłamca i, ogólnie mówiąc, mały, drobny wszarz, który spełnił wreszcie swe marzenia i zdobył władzę. Folgowanie sadystycznym skłonnościom w stosunku do więźniów było godne ubolewania, natomiast w stosunku do podkomendnych winno być karalne, gdyż nic nie potrafiło skuteczniej zniszczyć dyscypliny.

Ta relacja była tym bardziej niezrozumiała, że Chernock organicznie nie tolerował podobnych zachowań jako osoba z natury powściągliwa i z wyboru cały czas kontrolująca się. Towarzysz generał major był jednym z niewielu prawdziwych intelektualistów w Urzędzie Bezpieczeństwa. A do UB wstąpił bardzo krótko po rewolucji. Wcześniej był profesorem socjologii na Uniwersytecie Rousseau w Noveau Paris. Stąd też wzięła się jego samodyscyplina — inaczej zacząłby głosić swe niezadowolenie z poprzednich rządów, a zwłaszcza z ich niezdecydowania objawiającego się trwaniem przy resztkach kapitalizmu, i to sztucznie reanimowanych przy równoczesnej dystrybucji dóbr na wzór socjalistyczny. Gdyby tak postąpił, prawdopodobnie zostałby jednym ze stałych mieszkańców Hadesu.

Maskował się jednak tak doskonale, że o jego przekonaniach nie wiedziały nie tylko bezpieka czy władze uczelni, ale nawet koledzy wykładowcy. Zdołał także ukryć swą przynależność do Unii Praw Obywatelskich, co było już prawdziwym osiągnięciem. Po zamachu na Harrisa ujawnił się jako jeden z wiodących intelektualnych popleczników Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego. Jego szybkie wstąpienie do UB było, jak Therret podejrzewał, wynikiem rozczarowania wywołanego postępowaniem Komitetu. Chernock musiał prędko zdać sobie sprawę, że Pierre nie chce, lub co bardziej prawdopodobne nie może zrealizować w samym środku wojny wszystkich radykalnych reform, których zwolennikiem był Chernock. Ponieważ jego przekonania nie zmieniły się, a zapał nie przygasł, Urząd Bezpieczeństwa był idealnym miejscem dla niego. Jak i dla każdego, kto był gotów poświęcić się, by stworzyć grunt do takich radykalnych zmian.

Od chwili wstąpienia do UB Chernock jeszcze staranniej i wszechstronniej kontrolował swe zachowanie. I stał się znacznie bardziej oschły. Therret znał go co prawda tylko sześć lat standardowych, ale nawet w tym okresie zauważył zmiany w jego zachowaniu. Choć towarzysz generał pozostał zdolny do przyjaźni i okazywania ogromnego ciepła, to coraz bardziej ograniczał grono tych, których nimi obdarzał. Wobec reszty gatunku ludzkiego występował w lodowym pancerzu swego intelektu i poświęcenia dla rewolucji.

Wszystko to powinno doprowadzić go do pogardy i obrzydzenia w stosunku do Treski, bo nie dość, że ten intelektualistą żadną miarą nie był, to jeszcze stanowił sztandarowy przykład braku dyscypliny. I co Chernock musiał zauważać, towarzysz brygadier Tresca był na dokładkę znacznie bardziej oddany sprawie Dennisa Treski (a zwłaszcza jego dobrobytu) niż sprawie rewolucji ludu. A mimo to Chernock polubił go od pierwszego spotkania, ba, nie dość na tym — w znacznej mierze przyczynił się do mianowania go nadzorcą. No i namiętnie od tego momentu grywał z nim w szachy, nie mogąc wręcz doczekać się każdego ruchu przeciwnika. Jedno bowiem Therret musiał byłemu podoficerowi przyznać — Tresca w szachy grał naprawdę dobrze. No ale z drugiej strony Therret nigdy nie uważał, że coś jest nie w porządku z wrodzoną inteligencją szachowego partnera Chernocka, tylko z tym, jak jej używał. Albo raczej nie używał.

1 ... 171 172 173 174 175 176 177 178 179 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)