Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 171 172 173 174 175 176 177 178 179 ... 253
Перейти на страницу:

— Twój przyjaciel, fraa Jesry, podzielił się z nami twoimi spostrzeżeniami na temat spadochronu — podpowiedział.

— No tak… — wykrztusiłem i stwierdziłem, że moje gardło rozpaczliwie domaga się ode mnie odchrząknięcia. — Spadochron był zupełnie zwyczajny. W niczym nie przypominał nowomaterii.

— Gdyby Geometrzy umieli wytwarzać nowomaterię, zrobiliby lepszy spadochron — przełożył moje słowa Paphlagon.

— Albo wymyślili metodę lądowania, która nie byłaby tak żenująco prymitywna! — wyśpiewał Barb, ściągając na siebie gniewny wzrok donów. Nikt nie pytał go o zdanie.

— Fraa Tavener ma całkowitą słuszność — zauważył fraa Jaad, rozładowując napięcie. — Może powie nam coś ciekawego jeszcze później, kiedy go o to poprosimy.

— Sens tych wypowiedzi, jeśli dobrze zrozumiałam, jest taki, że każda z czterech grup Geometrów używa materii właściwej dla kosmosu, z którego pochodzi — podsumowała Ignetha Foral.

— Nadano im tymczasowe nazwy — wtrącił Zh’vaern. — Antarktyjczycy, Pangeajczycy, Diaspowie i Quatorzy.

Po raz pierwszy — i chyba ostatni — jego słowa wywołały powszechną wesołość.

— Brzmią dziwnie… geograficznie — przyznała suur Asquin. — Ale co…

— Na burcie ich statku dostrzeżono namalowane cztery planety — mówił dalej Zh’vaern. — Są dobrze widoczne na fototypie saunta Orola. Znalezione w kapsule fiolki z krwią również są opisane wizerunkami planet. Ich nieoficjalne nazwy są inspirowane cechującymi je ciekawostkami natury geograficznej.

— Niech zgadnę… — odezwała się znowu suur Asquin. — Na Pangei jest jeden duży kontynent?

— Na Diaspie mnóstwo wysp, rzecz jasna — dodał Lodoghir.

— Quator wziął się od słowa „equator”, równik: większość lądów znajduje się tam w okolicach zerowego równoleżnika — ciągnął Zh’vaern. — A cechą charakterystyczną Antarkty jest olbrzymi zlodowaciały ląd na biegunie południowym. — Po czym, zapewne spodziewając się kolejnego wtrętu ze strony Barba, dodał: — To znaczy, na tym biegunie, który znajduje się u dołu ekranu.

Barb prychnął.

Fraa Zh’vaern mógł się wydać podejrzanie dobrze poinformowany jak na członka pustelniczej sekty deolatrów, który niedawno przybył na konwoks, ale wyjaśnienie tego faktu było całkiem zwyczajne: podobnie jak ja wziął udział w spotkaniu, na którym różni fraa i suur przedstawiali dopuszczonym do przygarnięcia przybyszom aktualne informacje na interesujące konwoks tematy — albo (gdyby przyjąć bardziej cyniczny punkt widzenia) wciskali nam to, co hierarchowie chcieli, żebyśmy wiedzieli. Dopiero teraz zaczynałem się pomału uczyć, w jaki sposób prawdziwe informacje krążą na konwoksie.

Nastąpiła trwająca kilka minut wymiana żarcików. Zaczynałem się już nawet niecierpliwić, dopóki nie zauważyłem, że Moyra i Paphlagon wykorzystują tę okazję, żeby nadrobić zaległości w jedzeniu. Część posługaczy poszła do kuchni przygotować deser. Dopiero kiedy zaczęliśmy uprzątać talerze, żarty się skończyły, suur Asquin wymieniła porozumiewawcze spojrzenia z Ignethą Foral, odchrząknęła w serwetkę i wróciła do tematu:

— Z naszej dotychczasowej wymiany zdań wnoszę, że żadna z czterech ras Geometrów nie wynalazła nowomaterii…

— A jeśli nawet, to nie chcą, żebyśmy o tym wiedzieli — wtrącił Lodoghir.

— Rzeczywiście… Każda z nich pochodzi z takiego kosmosu, Historii czy też trajektorii świata, w których naturalne stałe są minimalnie różne od tych, które znamy.

Nikt nie zaprotestował.

— Moim zdaniem jest to niewiarygodnie doniosłe odkrycie — odezwała się Ignetha Foral. — Doprawdy nie rozumiem, dlaczego tak niewiele o nim wiadomo.

— Dopiero dzisiaj spłynęły ostateczne wyniki z laboratorium — przypomniał jej Zh’vaern.

— Po czym władze konwoksu bezzwłocznie zorganizowały nasz messal — zauważył Lodoghir. — Jeszcze zanim skończyło się przygarnięcie.

— Niektóre dyskuty już przed dwoma dniami znały wstępne wyniki — wtrącił Paphlagon.

— Ich członkowie powinni byli natychmiast nas o tym poinformować! — żachnęła się Ignetha Foral.

— Taka już jest natura dyskut, że mniej się o nich mówi niż o wynikach z laboratorium — podkreśliła suur Asquin, gładko wchodząc w rolę łagodzicielki sporów i niezręczności. Jaad posłał jej takie spojrzenie, jakby była progiem spowalniającym, który nagle wyrósł na drodze przed jego mobem.

— Jest jeszcze inny powód — dodała suur Moyra — i może on być dla pani sekretarz bardziej zrozumiały. Do dzisiaj rana ogromną popularnością cieszyła się hipoteza, że to układ napędowy międzygwiezdnego statku Geometrów ma wpływ na materię. Zmienia ją.

— Zmienia materię?

— Tak. Powoduje lokalne zmiany praw natury i stałych fizycznych.

— Czy to możliwe?

— Taki napęd został wymyślony dwa tysiące lat temu, i to tutaj, w Tredegarhu. Po tym, jak w zeszłym tygodniu wspomniałam o nim, przez kilka dni idea ta cieszyła się sporą popularnością… więc w pewnym sensie to także moja wina.

— Nie zyskałaby takiej popularności, gdyby nie fakt, że ludzie nie wiedzieli, co myśleć — odezwał się fraa Jaad. — Wizje innych Historii wydały im się niepokojące. Szukali wyjaśnienia niewymagającego od nich przyswojenia sobie nowych wzorców myślenia i odrzucenia Grabi.

— Cóż za elokwentny wywód, fraa Jaadzie — zadrwił mój don. — Piękny przykład jednego z tych ukrytych nurtów, które jakże często kierują dyskusją udającą rzetelny dyskurs teoryczny.

Jaad posłał Lodoghirowi spojrzenie, którego nie umiałem zinterpretować, z pewnością jednak nie nazwałbym go życzliwym.

Ktoś pociągnął za mój sznurek; nauczyłem się już rozpoznawać rękę Emmana. I rzeczywiście — czekał na mnie przy wejściu do kuchni.

— Kiedy tylko ruszymy w drogę powrotną do domu, pani sekretarz zacznie rozmowę od tego, że każe mi się wkręcić do odpowiedniej dyskuty.

— W takim razie wybrałeś niewłaściwego człowieka. Ja dopiero dziś rano wyszedłem z kwarantanny.

— Co czyni z ciebie idealnego kandydata: będziesz miał wzięcie.

Zdążyłem się zorientować w rozkładzie konwoksowego dnia na tyle, żeby wiedzieć, że poranki (przed certyfikiem) spędza się w laboratorium: udam się w wyznaczone miejsce i będę pracował przy wskazanym projekcie razem z innymi deklarantami, którzy tak jak ja zostali do niego przydzieleni. Część dnia od certyfiku do messalu nazywano peryklinem: ludzie spotykali się, mieszali i wymieniali informacjami (na przykład na temat wyników z laboratorium), które następnie się sortowało i — podczas messali — puszczało w dalszy obieg. Po messalu spotykały się dyskuty, czyli nocne grupy robocze. Panowało powszechne przekonanie, że najbliższa noc zapowiada się wyjątkowo ciekawie, ponieważ przygarnięcie i plenum zabrały mnóstwo dnia roboczego — chociaż, prawdę mówiąc, to właśnie dyskuty były głównym miejscem pracy na konwoksie. Wszystkim zależało na tym, żeby robota posuwała się do przodu, ale wielu uważało, że sformalizowane struktury laboratorium, messalu i tym podobne tylko ich ograniczają. A w pracach dyskuty mogli się wykazać inicjatywą. Przez pół dnia użerał się człowiek z jakimiś półmózgami, potem hierarchowie przydzielali go do jakiegoś usypiającego messalu — za to przynajmniej na spotkaniu dyskuty mógł robić, co mu się żywnie podobało.

— Byłoby mi bardzo miło, gdybyś zechciał mi towarzyszyć w dyskucie — powiedziałem do Emmana. Całkiem szczerze. — Powinieneś jednak zrozumieć, że nie gwarantuję…

1 ... 171 172 173 174 175 176 177 178 179 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)