Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 174 175 176 177 178 179 180 181 182 ... 236
Перейти на страницу:

— Możesz wejść, Min — rzuciła spokojnie Cadsuane. Na ten jej ton ludzie zwykle siadali prosto i natychmiast zwracali na nią uwagę. W każdym razie reagowali tak ci, którzy ją znali. Na policzkach Min zakwitły rumieńce. — Obawiam się, że Mistrzyni Fal już się tego wszystkiego dowiedziała sama. Może jednak zauważyłaś poświatę jakiejś innej osoby i pragniesz mi o niej opowiedzieć?

Ta szczególna zdolność dziewczyny w przeszłości bywała już pomocna i niewątpliwie mogłaby się przydać ponownie. Cadsuane uważała, że Min nie kłamie, opowiadając o widzianych obrazach i poświatach, które jej zdaniem otaczały ludzi, choć z drugiej strony dziewczyna nie zawsze chętnie rozmawiała na ten temat. Zwłaszcza kiedy chodziło o tego jednego konkretnego mężczyznę, którym zainteresowana była Cadsuane.

Mimo rumieńców na policzkach Min uniosła podbródek i przybrała hardą minę. Ta młodziutka kobieta zmieniała się od czasów Shadar Logoth czy też jeszcze wcześniejszego okresu i niestety nie zaszła w niej zmiana na lepsze.

— Rand chce, żebyś przyszła się z nim zobaczyć. Polecił mi cię o to poprosić, więc nie musisz reagować tak opryskliwie.

Cadsuane ledwie na nią spojrzała. Przez kilka minut panowała cisza. Ona była opryskliwa?! Tak, tak, charakter Min zdecydowanie nie zmieniał się na lepsze.

— Odpowiedz mu, Min, że przyjdę, gdy będę mogła — odrzekła wreszcie. — I mocno zamknij za sobą drzwi.

Młoda kobieta otworzyła usta z jawnym zamiarem udzielenia jakiejś riposty, miała wszakże najwyraźniej dość rozumu, by milczeć. Mimo swoich śmiesznych butów wykonała nawet szybki, niedbały ukłon w przelocie, po czym wyszła i głośno zamknęła za sobą drzwi. Ściśle rzecz biorąc, niemal nimi trzasnęła.

Verin znowu potrząsnęła głową i wybuchnęła niegłośnym śmiechem, w którym trudno się było jednak dosłuchać szczerego rozbawienia.

— Min jest zakochana w tym młodzieńcu, Cadsuane. Oddała mu swe serce. Niezależnie od twoich słów albo tego, co zrobisz, postąpi zgodnie z nakazami swojego serca, nie zaś umysłu. Moim zdaniem dziewczyna uważa, że z powodu ich miłości on o mało nie umarł. Wiesz, jak taka myśl działa na niektóre kobiety.

Cadsuane zacisnęła wargi. Verin wiedziała więcej o tego rodzaju relacjach z mężczyznami niż ona, która nigdy nie pozwoliła sobie na własnych Strażników, jak to czyniły Zielone, inni mężczyźni zaś nie wchodzili w rachubę. Tym niemniej Brązowa przypadkiem trafiła w sedno. W każdym razie Cadsuane sądziła, że żadna inna siostra nie wie o więzi Min i młodego al’Thora. Sama odkryła prawdę tylko dlatego, że dziewczynie kilka razy wymknęło się nieostrożne słówko. Nawet najściślej przylegający do muszli małż w końcu się od niej odklei, jeśli zrobisz w niej pierwszą małą szczelinę. Czasami takie działanie może zaowocować również niespodziewaną perłą. Tak, Min na pewno chciałaby utrzymać tego młodzieńca przy życiu, czy go kochała czy też nie... Ale i Cadsuane z pewnością nie chciała przecież jego śmierci.

Verin zawiesiła płaszcz na wysokim oparciu krzesła, potem podeszła do najbliższego kominka i wyciągnęła ręce, usiłując ogrzać je nad niewysokim płomieniem. Nikt by nie powiedział, że Verin porusza się posuwistym krokiem, tym niemniej miała w sobie więcej wdzięku, niż wskazywała jej nieco przyciężkawa sylwetka. A może wcale nie była tęga? Każda Aes Sedai stale się ukrywała za jakąś maską. Po pewnym czasie niektórym wchodził ten zwyczaj w krew.

— Wierzę, że sytuację w Łzie wciąż jeszcze da się rozwiązać w sposób pokojowy — oświadczyła, wpatrzona w ogień. Zdawała się mówić sama do siebie. Lub chciała podsunąć Cadsuane tę kwestię do przemyślenia. — Desperacja Hearne’a i Simaana rośnie. Obaj się obawiają, że inni Wysocy Lordowie wrócą z Illian i rozprawią się z nimi w mieście. Być może są skłonni zaakceptować Darlina, szczególnie jeśli wezmą pod uwagę inne możliwości. Estanda wolałaby ostrzejszy ruch, ale pewnie da się przekonać, o ile dostrzeże korzyści dla siebie...

— Zakazałam ci się do nich zbliżać — przerwała jej surowym tonem Cadsuane.

Tęga siostra zamrugała, patrząc na nią w zdumieniu.

— Nie zbliżałam się do nich. Po ulicach wszakże stale krąży mnóstwo pogłosek, ja zaś umiem te pogłoski składać w całość, a później je przesiewać, pozostawiając wyłącznie prawdę. Widziałam Alannę i Rafelę, lecz skryłam się za sprzedawcą zachwalającym swoje paszteciki z mięsem, więc mnie nie zobaczyły. Tak, jestem stuprocentowo pewna, że mnie nie widziały.

Zamilkła, wyraźnie czekając na wyjaśnienia Cadsuane. Nie rozumiała, dlaczego powinna unikać także Aes Sedai.

— Teraz muszę pójść na spotkanie z młokosem, Verin — odparła tamta, zamiast się tłumaczyć.

Na tym polegał problem, kiedy człowiek zgodził się komuś doradzać. Mimo iż Cadsuane zdołała na samym początku ustalić wszystkie warunki, a przynajmniej ich większość, i tak teraz musiała się zjawiać na każde wezwanie Randa. Prędzej czy później, ale w końcu musiała się z nim spotkać. Chociaż akurat to wezwanie przyszło w odpowiednim momencie — dało jej pretekst, dzięki któremu mogła uniknąć natrętnej ciekawości Verin. Odpowiedź była bowiem prosta. Jeśli ktoś próbuje rozwiązać wszystkie problemy, ostatecznie nie rozwiązuje żadnego. A w przypadku niektórych kwestii na dłuższą metę naprawdę nie ma znaczenia sposób, w jaki zostały one rozwiązane. Nie odpowiadając Verin, Cadsuane pozostawiła ją z łamigłówką do rozwiązania, nad którą kobieta zapewne strawi sporo czasu. Kiedy Cadsuane nie była kogoś pewna, wolała, ażeby ta osoba również nie miała pewności co do niej.

Verin wzięła płaszcz i wyszła z pokoju wraz z nią. Czyżby zamierzała jej towarzyszyć? Na szczęście przed salonem spotkały idącą energicznie korytarzem Nesune, która na ich widok nagle się zatrzymała. W sumie niewiele osób ignorowało Cadsuane, jednakże Nesune nieźle się to udało, natychmiast bowiem skupiła niemal czarne oczy na Verin.

— Wróciłaś zatem, nieprawdaż? — Nawet najlepsze z Brązowych miały osobliwy zwyczaj potwierdzania oczywistości. — To ty napisałaś tekst o zwierzętach Zatopionych Ziem, o ile sobie dobrze przypominam. — Co oznaczało, że Verin na pewno napisała ten tekst, jako że Nesune zawsze zapamiętywała każdy fakt, o który się kiedykolwiek otarła. Umiejętność ta była oczywiście niezwykle przydatna i gdyby Cadsuane ufała Nesune, na pewno potrafiłaby ją jakoś wykorzystać. — Lord Algarin pokazał mi skórę wielkiego węża, która jego zdaniem pochodzi z Zatopionych Ziem, ja wszakże jestem przekonana, że identyczną widziałam...

Verin rzuciła Cadsuane bezradne spojrzenie przez ramię, gdy wysoka Nesune ciągnęła ją za rękaw, ale zanim zrobiły trzy kroki, już pogrążyły się w poważnej dyskusji nad tym głupim wężem.

Cadsuane uznała to zdarzenie za nadzwyczajne, a równocześnie — w jakimś sensie — kłopotliwe. Nesune pozostawała lojalna wobec Elaidy, w każdym razie kiedyś była wobec niej lojalna, Verin natomiast należała do tych Aes Sedai, które pragnęły zdetronizować Amyrlin. Albo niegdyś do takich należała... A teraz sympatycznie gawędziły o wężach. Przyczyna, dla której obie przysięgły wierność młodemu al’Thorowi, wiązała się zapewne z faktem, że Rand był ta’veren i nieświadomie zmieniał wokół siebie Wzór. Czyż jednak ta przysięga wystarczyła obu kobietom do zapomnienia o odmiennych poglądach związanych z osobą, która powinna zostać Zasiadającą na Tronie Amyrlin? A może wielka bliskość tego ta’veren tak na nie wpłynęła? Cadsuane bardzo chciałaby poznać odpowiedzi na te pytania. Spośród jej ozdób żadna nie chroniła przed ta’veren. Wprawdzie nie znała w pełni możliwości dwóch ryb i jednego z księżyców, jednak szczególna moc tych błyskotek nie wydawała jej się prawdopodobna. Może po prostu Verin i Nesune dobrze się rozumiały, ponieważ obie należały do Brązowych Ajah? Brązowe potrafiły zapomnieć o całym świecie, ilekroć się skoncentrowały na swoich badaniach. Węże, też coś! Małe ozdoby zakołysały się, Cadsuane bowiem potrząsnęła głową, a następnie się obróciła, zostawiając za sobą dwie odchodzące Brązowe. Zastanowiła się, czego tym razem może chcieć od niej ten młody człowiek? Nigdy, niezależnie od sytuacji, nie podobała jej się rola doradczyni.

1 ... 174 175 176 177 178 179 180 181 182 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)