Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 173 174 175 176 177 178 179 180 181 ... 296
Перейти на страницу:

Nie było co do tego wątpliwości – lewe skrzydło jej armii znowu zostało zepchnięte o kolejne trzydzieści kroków. Nawet z pomocą Aes Sedai przegrywali tę bitwę.

Najwyższa pora, by odszukać Garetha Bryne’a.

Kiedy Egwene i Gawyn znaleźli się w obozie, Egwene zsiadła z konia i przekazała go Leilwin, polecając jej, by wierzchowiec został teraz wykorzystany do przewożenia rannych. Było mnóstwo ludzi, których wleczono przez bród w bezpieczne miejsce. Ranni żołnierze osuwali się w ramiona przyjaciół.

Niestety, nie miała już siły na Uzdrawianie, nie mówiąc o otwieraniu bram umożliwiających wysyłanie rannych do Tar Valon lub Mayene. Większość tych Aes Sedai, które nie działały na brzegu rzeki, nie wyglądała lepiej od niej.

– Egwene – rzekł cicho Gawyn. – Jeździec. Seanchanka. Wygląda na szlachetnie urodzoną.

„Jedna z Krwi?” – zastanowiła się Egwene, patrząc w kierunku wskazanym przez Gawyna. Przynajmniej miał jeszcze siłę, by stać na straży. Dlaczego jakaś kobieta miałaby dobrowolnie przybywać do obozu, przekraczało możliwości zrozumienia Egwene.

Zbliżająca się kobieta nosiła wytworne seanchańskie jedwabne odzienie. Na ten widok Egwene poczuła ucisk w żołądku. Tak wspaniałe stroje przysługiwały grupie zniewolonych przenoszących, zmuszonych do posłuszeństwa Kryształowemu Tronowi. Kobieta w sposób oczywisty była jedną z Krwi, bo towarzyszyła jej grupa Straży Skazańców. Musisz być bardzo ważna dla…

– Światłości! – wykrzyknął Gawyn. – Czy to Min?

Egwene otworzyła usta ze zdumienia. To była Min.

Min podjechała ku nim, patrząc wilkiem.

– Matko – powiedziała do Egwene, skłaniając głowę. Stała pośród strażników o kamiennych twarzach, odzianych w czarne zbroje.

– Min… jak się masz? – zapytała Egwene. „Bądź ostrożna, nie udzielaj zbyt wielu informacji”. Czyżby Min była jeńcem? Chyba nie dołączyła do Seanchan?

– Och, wszystko w porządku – odparła Min kwaśno. – Byłam rozpieszczana, ubrano mnie w ten strój i częstowano wszelakim najdelikatniejszym jedzeniem. Mogę dodać, że dla Seanchan delikatne nie znaczy smaczne. Powinnaś zobaczyć, co piją, Egwene.

– Widziałam – oznajmiła Egwene, niezdolna do zachowania obojętnego tonu.

– Och. Tak. Przypuszczam, że widziałaś. Matko, mamy problem.

– Jaki problem?

– Cóż, to zależy, na ile ufasz Matowi.

– Ufam mu, jeśli chodzi o wpakowanie się w kłopoty. Ufam mu, jeśli chodzi o poszukanie okazji do napicia się i hazardu, niezależnie od tego, gdzie pójdzie.

– Czy ufasz mu na tyle, by mógł poprowadzić armię? – zapytała Min.

Egwene zawahała się. Czy ufała mu na tyle?

Min pochyliła się do przodu, tak by znaleźć się bliżej Egwene.

– Posłuchaj – wyszeptała. – Mat sądzi, że Bryne prowadzi twoją armię do klęski. Mówi… sądzi, że Bryne jest Sprzymierzeńcem Ciemności.

Gawyn wybuchnął śmiechem.

Egwene podskoczyła. Spodziewała się po Gawynie złości, gniewu.

– Gareth Bryne? – zdziwił się Gawyn. – Sprzymierzeniec Ciemności? Już szybciej podejrzewałbym o to własną matkę. Powiedz Cauthonowi, żeby trzymał się z daleka od królewskich napitków swej żony; wypił chyba za dużo.

– Jestem skłonna zgodzić się z Gawynem – powiedziała Egwene. Nie mogła zignorować nieprawidłowości w dowodzeniu armią. Musi to przemyśleć.

– Mat zawsze szuka towarzystwa niewłaściwych ludzi – zauważyła. – Po prostu usiłuje mnie chronić. Powiedz mu, że doceniamy jego… ostrzeżenie.

– Matko – naciskała Min. – On to mówi poważnie. To nie żart. Mat chce, żebyś powierzyła mu dowództwo twej armii.

– Mojej armii – powiedziała Egwene bez emocji.

– Tak.

– W ręce Matrima Cauthona.

– Um… tak. Powinnam była wspomnieć, że Imperatorowa powierzyła mu dowództwo nad całymi seanchańskimi siłami. Jest teraz Marszałkiem Generałem Cauthonem.

Ta’veren. Egwene potrząsnęła głową.

– Mat jest dobrym taktykiem, ale powierzenie mu armii Białej Wieży… Nie, to poza moimi możliwościami. Poza tym, armia nie należy do mnie, bym ją mogła komuś oddawać. Władzę nad armią ma Komnata Wieży. A teraz, czy mogłabyś przekonać jakoś tych panów, że będziesz bezpieczna w moim towarzystwie?

Egwene niechętnie przyznawała przed samą sobą, że potrzebowała Seanchan. Nie miała zamiaru rezygnować ze współpracy z nimi, by ratować Min, zwłaszcza że nie wydawało się, by ta znajdowała się w szczególnym niebezpieczeństwie. Oczywiście, jeśli Seanchanie zorientują się, że Min najpierw złożyła przysięgę w Falme, a potem uciekła…

– Nie martw się o mnie – skrzywiła się Min. – Sądzę, że lepiej będzie mi się wiodło przy Fortuonie. Ona… wie o pewnym moim talencie, dzięki któremu mogę jej pomóc. I ty również możesz.

Ostatnie zdanie było znaczące. Straż Skazańców była zbyt stoicka, by jawnie ustosunkować się do faktu, że Min używała imienia Imperatorowej. Strażnicy stali sztywno z obojętnym wyrazem twarzy. „Bądź ostrożna, Min” – pomyślała Egwene. – „Otaczają cię kolczaste chwasty”.

Min nie wydawała się dbać o pozory.

– Czy w końcu rozważysz to, co mówi Mat?

– To, że Gareth Bryne jest Sprzymierzeńcem Ciemności? – To było naprawdę zabawne. – Wracaj i powiedz Matowi, by, jeśli musi, podawał swoje sugestie bitewne pod naszą rozwagę. A teraz muszę znaleźć moich dowódców, byśmy zaplanowali nasze kolejne kroki.

„Garecie Bryne, gdzie jesteś?”

Niemal niezauważalnie w powietrze wzniosły się czarne strzały, po czym spadły niczym uderzająca fala. Potem uderzyła ona w armię Ituralde znajdującą się u wejścia do przesmyku, prowadzącego do doliny Thakan’dar. Niektóre strzały odbiły się o tarcze, inne trafiły w cel. Jedna upadła o kilka cali od miejsca, w którym na skalnym występie stał Ituralde.

Ituralde nawet się nie wzdrygnął. Stał wyprostowany, założywszy ręce za plecami. Jednakże mruknął pod nosem:

– Pozwoliliśmy, żeby strzały upadły zbyt blisko, czyż nie?

Binde, Asha’man, który stał obok, skrzywił się. Był odpowiedzialny za to, by strzały nie sięgały celu. Jak do tej pory radził sobie dobrze. Czasami jednakże miał nieobecny wyraz twarzy i zaczynał mamrotać coś o „nich”, którzy próbują „brać jego ręce”.

– Bądź czujny – polecił mu Ituralde.

Głowa mu tętniła. Wcześniej, dzisiejszej nocy, miał sny, i to bardzo realne. Widział Trolloki żywiące się ciałami jego rodziny, a on sam był zbyt słaby, by im pomóc. Walczył i łkał, gdy bestie zjadały Tamsina i jego dzieci, napawając się jednocześnie zapachami gotujących się i płonących ciał.

Przy końcu snu Ituralde dołączył do ucztujących stworów.

„Usuń te sny ze swego umysłu” – polecił sobie. Ale nie było to łatwe. Sny były bardzo żywe. Ituralde był zadowolony, gdy zbudził go atak Trolloków. Był nań przygotowany. Jego ludzie rozpalili ogniska na barykadach. Trollokom udało się wreszcie pokonać kolczaste fortyfikacje, ale zapłaciły za to wysoką cenę. Teraz ludzie Ituralde walczyli u wejścia do przesmyku, odpierając hordy wroga usiłujące dostać się do doliny.

Dobrze wykorzystali te dni, podczas których Trolloki musiały walczyć z uciążliwymi barierami w przesmyku. Wejście do doliny było teraz zagrodzone wysokimi wałami ziemnymi. Świetnie nadawały się dla kuszników jako zasłona, na wypadek gdyby włócznicy zostali wyparci zbyt daleko.

Obecnie Ituralde podzielił armię na grupy liczące po trzy tysiące ludzi, po czym uformował oddziały pikinierów, kuszników i halabardników. Konni kusznicy mieli staczać potyczki na flankach, zaś straż przednią liczącą sześć szyków stanowili pikinierzy. Mieli wielkie włócznie, długie na dwadzieścia stóp. Ituralde nauczył się pod Maradonem, że pomiędzy Trollokami a jego armią warto było zachowywać dystans.

1 ... 173 174 175 176 177 178 179 180 181 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)