Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Peanatema [Anathem - pl]
Peanatema [Anathem - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Peanatema [Anathem - pl]

Электронная книга - «Peanatema [Anathem - pl]». Краткое содержание книги:

Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowców, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost — jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
1 ... 169 170 171 172 173 174 175 176 177 ... 253
Перейти на страницу:

— Może przy okazji dowodzenia, że wszystkie dzieła saunta Proca były doskonałe, zajęlibyśmy się jakąś konkretną teoryką?!

Po tych słowach nawet Lodoghir się przymknął i Paphlagon mógł bez przeszkód kontynuować:

— Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto zorganizować messal poświęcony Wielości Światów; powód dla niektórych niemal równie fascynujący jak wywody fraa Lodoghira na tematy syntaktyczne; powód czysto teoryczny. Chodzi o to, że Geometrzy są zbudowani z innej materii niż my. Materii niepochodzącej z naszego kosmosu. Co więcej, niedawno otrzymaliśmy wyniki z laboratorium, w którym badano próbki płynu, najprawdopodobniej krwi, z czterech fiolek dostarczonych kapsułą na Ecbę. Płyn w każdej z czterech fiolek jest zbudowany z innej materii. Próbki różnią się między sobą w takim samym stopniu, w jakim różnią się od naszej krwi.

— Fraa Paphlagonie, dowiedziałam się o tym dopiero w drodze na messal — powiedziała Ignetha Foral. — Możesz przybliżyć nam tę kwestię? Co to znaczy, że zawartość fiolek różni się między sobą?

— Jądra atomów w tworzących płyn cząsteczkach są niekompatybilne. — Paphlagon powiódł wzrokiem po twarzach współbiesiadników, odchylił się na oparcie krzesła i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Rozłożył ręce, ustawiając dłonie pionowo jak dwa równoległe ostrza, jakby mówił „wyobraźcie sobie jądro”. — Jądra atomowe powstają w jądrach gwiazd. Kiedy gwiazda umiera, eksploduje i jądra zostają wyrzucone na zewnątrz jak popiół z paleniska. Mają dodatni ładunek elektryczny, dzięki czemu po ostygnięciu przyciągają elektrony i stają się atomami. Dalsze ochłodzenie sprzyja oddziaływaniu między elektronami, które prowadzi do powstania kompleksów nazywanych cząsteczkami i będących budulcem wszystkiego, co znamy. Faktyczne tworzenie świata zaczyna się jednak w jądrach gwiazd, gdzie jądra atomowe powstają zgodnie z regułami obowiązującymi tylko w bardzo gorących i bardzo ciasnych miejscach. Chemia materii, z której jesteśmy zbudowani, w pewien okrężny sposób odzwierciedla te reguły. Zanim nauczyliśmy się wytwarzać nowomaterię, wszystkie jądra atomowe w naszym wszechświecie były skonstruowane zgodnie z tymi uniwersalnymi przepisami. Tymczasem Geometrzy wiedzą o istnieniu czterech innych zestawów takich reguł, niewiele różniących się między sobą, ale zupełnie do siebie nieprzystających. Ba, nie tylko o nich wiedzą, ale są z takich atomów zbudowani!

— Co oznacza, że nauczyli się wytwarzać nowomaterię… — odezwała się suur Asquin. — Albo…

— Albo pochodzą z różnych kosmosów — dokończył fraa Paphlagon. — Wobec czego Messal Wielości Światów wydaje mi się jak najbardziej na miejscu.

— To niezwykłe… — zabrzmiał dźwięczny głos z wyraźnym obcym akcentem. — Niewiarygodne!

Nie widząc, żeby ktoś poruszył ustami, przeprowadziliśmy szybki proces eliminacji i jak jeden mąż spojrzeliśmy na matarrhitę, który na desce w kuchni figurował jako Zh’vaern, bez poprzedzającego imię — i zdradzającego płeć — „fraa” lub „suur”. Poruszył się lekko na krześle (sądząc po głosie, raczej był mężczyzną) i skinął ręką. Jego posługacz, kolumna czarnego materiału, pochylił się nad nim, wypuścił nibynóżkę i zabrał mu sprzed nosa talerz, co sąsiedzi Zh’vaerna przyjęli z wyraźną ulgą.

— Nie wierzę własnym uszom, ale my tu naprawdę całkiem poważnie rozważamy tak niewiarygodną ewentualność jak istnienie innych wszechświatów — ciągnął matarrhita. — I twierdzimy, że to właśnie stamtąd pochodzą Geometrzy!

Miało się wrażenie, że przemawia w imieniu wszystkich siedzących przy stole.

Wszystkich — poza Jaadem.

— Słowa bywają zawodne — powiedział tysięcznik. — Wszechświat z definicji jest tylko jeden. Nie mam na myśli kosmosu, który obserwujemy gołym okiem albo przez teleskop; to tylko jedna z wielu Historii, pojedynczy wątek w przestrzeni Hemna, w której jest ich znacznie więcej. Dla uczestników tych Historii wydają się one odrębnymi kosmosami. Geometrzy pochodzą z innej niż my Historii, ale podróżując, dotarli do naszej i stali się jej częścią.

Rzuciwszy tę bombę, fraa Jaad przeprosił, wstał od stołu i wymknął się do toalety.

— A co to niby miało znaczyć? — zdziwił się fraa Lodoghir. — Gadał jak recenzent literacki!

W jego głosie nie było jednak lekceważenia, lecz szczera fascynacja.

— Możliwe, że ten messai już przekształcił się w ten twór, którego powstanie zapowiadali jego krytycy — zauważyła Ignetha Foral.

I nie czekając, aż ktoś podejmie jej wyzwanie, spróbowała skierować rozmowę na temat badań, które prowadziła dawno temu, jeszcze jako unarystka.

Paphlagon był mężczyzną w siódmej dekadzie życia, z wyglądu raczej imponującym niż atrakcyjnym, z pewnością przyzwyczajonym do tego, że jest najstarszym i najbardziej szanowanym uczestnikiem wszystkich dyskusji, w których bierze udział. Siedział nieruchomo z dyskretnym krzywym uśmiechem na ustach i wpatrywał się w blat stołu. Nie tracąc pogody ducha, pogodził się z rolą tłumacza fraa Jaada.

— Fraa Jaad wspomniał o przestrzeni Hemna — powiedział. — Chyba dobrze się stało, że ten temat wypłynął tak wcześnie. Idea przestrzeni Hemna, zwanej także przestrzenią konfiguracyjną, odzwierciedla sposób myślenia znakomitej większości teorów. W Epoce Praksis stało się oczywiste, że przestrzeń Hemna będzie dla nas lepszym miejscem do prowadzenia prac teorycznych, więc gromadnie się do niej przenieśliśmy. Mówienie o wszechświatach równoległych wydaje się fraa Jaadowi równie niedorzeczne jak nam jego słowa.

— Skoro to takie ważne… — zgodziła się Ignetha Foral. — Może zrobiłbyś nam krótkie wprowadzenie?

Paphlagon znów uśmiechnął się po swojemu, kąśliwie, i westchnął.

— Pani sekretarz… Postaram się w taki sposób streścić tę ideę, żeby nasz messal nie przerodził się w roczny suwin teoryczny.

I z radością rozpoczął wykład wstępny na temat przestrzeni Hemna. Nauczył się zerkać pytająco na suur Moyrę, kiedy miał kłopot z objaśnieniem jakiegoś trudniejszego konceptu, a ona zwykle umiała przyjść mu z pomocą. Już wcześniej udowodniła, że będzie wartościowym słuchaczem, a ogromna wiedza, którą dysponowała jako lorytka, czyniła z niej świetną nauczycielkę: zawsze umiała odwołać się do jakiejś użytecznej analogii albo klarownej argumentacji, którą jacyś fraa albo suur przedstawili w mniej lub bardziej odległej przeszłości.

W samym środku dyskusji poczułem szarpnięcie za sznurek, a kiedy wróciłem do kuchni, na jego drugim końcu zastałem Emmana Beldo. Posługacz Zh’vaerna stał przy piecu i mieszał w tajemniczym kotle, porozumieliśmy się więc z Emmanem bez słów i przeszliśmy w przeciwległy kąt, blisko otwartych drzwi do ogrodu.

— O czym my tu, do diabła ciężkiego, rozmawiamy? — zapytał Emman. — O podróżach w czwartym wymiarze?

— Cieszę się, że o to zapytałeś, ponieważ zupełnie nie masz racji. Przestrzeń Hemna nie ma nic wspólnego z czwartym wymiarem. Pokutują w tobie stare koncepcje, w których osobne trójwymiarowe wszechświaty piętrzyły się jedne na drugich jak stronice w książce, a człowiek mógł się przemieszczać między nimi…

Emman kiwał głową.

— …jeśli wymyślił sposób na poruszanie się w czwartym wymiarze — dokończył. — Ta cała przestrzeń Hemna… to jest coś innego?

— W przestrzeni każdy punkt, czyli ciąg N liczb, gdzie N oznacza liczbę wymiarów przestrzeni Hemna, zawiera całą informację niezbędną do opisania pełnego stanu układu w danym momencie.

— Jakiego układu?

— Opisywanego przez przestrzeń Hemna.

— Rozumiem: możesz sobie stworzyć przestrzeń Hemna…

1 ... 169 170 171 172 173 174 175 176 177 ... 253
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)