Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 165 166 167 168 169 170 171 172 173 ... 236
Перейти на страницу:

Kiedy pospiesznie szła głównymi korytarzami, których podłogę wyłożono kaflami pomalowanymi w powtarzające się pasy siedmiu barw oznaczających siedem Ajah, przyszło jej do głowy, że w Bibliotece jest ciszej niż zwykle, nawet jeśli wziąć pod uwagę, jak niewiele Aes Sedai pozostało obecnych w Tar Valon. Zawsze można było tutaj spotkać jedną czy dwie siostry, choćby tylko bibliotekarki — na przykład Brązowe, które miały w Bibliotece pokoje (oprócz swoich apartamentów w Wieży) — tym niemniej Alviarin widywała dziś jedynie ogromne płaskorzeźby na korytarzowych ścianach, przedstawiające ozdobnie odzianych ludzi i dziwaczne, wysokie na dziesięć albo więcej stóp zwierzęta. Od podmuchów wiatru wiszące dziesięć kroków nad jej głową zawile rzeźbione lampy lekko skrzypiały na łańcuchach. A własne kroki wydawały jej się nienaturalnie głośne, szczególnie że wszelkie dźwięki odbijały się od kopulastego sufitu.

— Mogę ci w czymś pomóc? — spytała nagle za nią szeptem jakaś kobieta.

Zaskoczona Alviarin odwróciła się w kierunku głosu, o mało nie upuszczając przy tym swojego płaszcza. Na szczęście szybko zdążyła nad sobą zapanować.

— Chciałam po prostu pochodzić po terenach Biblioteki, Zemaille — wyjaśniła i natychmiast ogarnęła ją irytacja.

Skoro była tak zdenerwowana, że tłumaczyła się byle bibliotekarce, zatem naprawdę musiała się wziąć w garść, zanim stanie przed Mesaaną z raportem. Niemal pragnęła opowiedzieć Zemaille, co się zdarzyło na Tremalking — tylko po to, ażeby sprawdzić, czy kobieta się wzdrygnie.

Uprzejma mina na ciemnawej twarzy Brązowej siostry nie zmieniła się, choć w jej tonie pojawiła się osobliwa, niemożliwa do zinterpretowania emocja. Wysoka i bardzo szczupła Zemaille zawsze przybierała maskę pozornej rezerwy i dystansu, lecz Alviarin podejrzewała, że w rzeczywistości kobieta była znacznie mniej nieśmiała, niż udawała, a także o wiele mniej sympatyczna.

— Jest to całkowicie zrozumiałe — odparła teraz. — W Bibliotece można znaleźć ukojenie, a obecny czas smuci nas wszystkie. A jeszcze bardziej ciebie. Ma się rozumieć.

— Zgadza się — przytaknęła Alviarin zupełnie bez namysłu.

Czas smutku? Szczególnie dla niej?! Zastanowiła się, czy nie zaciągnąć Zemaille w jakiś odosobniony kąt, gdzie mogłaby ją przepytać, a później zabić, w tym momencie wszakże dostrzegła w korytarzu inną Brązową — krągłą kobietę o cerze nawet ciemniejszej niż karnacja Zemaille. Nowo przybyła przyglądała im się z pewnej odległości. Aiden i Zemaille nie były zbyt silne, jeśli chodzi o władanie Mocą, jednakże równoczesne pokonanie ich obu mogło być trudne, o ile w ogóle możliwe. W jakim celu zeszły we dwie tutaj, na parter? Widywano je obie na wyższych piętrach, gdzie kursowały między dzielonym z Nyein (trzecią siostrą z Ludu Morza) apartamentem oraz tak zwanym Trzynastym Magazynem, siedzibą tajnych archiwów. Wszystkie trzy tam pracowały, z chęcią oddając się swoim obowiązkom. Rozmyślając o nich, Alviarin ruszyła niedbale dalej, wmawiając sobie, że niepokoi się zupełnie bez powodu. Niestety nic jej nie uspokajało i stale czuła ciarki przechodzące po plecach między łopatkami.

Brak bibliotekarek chroniących frontowe wejście tylko zwiększył w niej uczucie niepokoju. Bibliotekarki zawsze stały przy każdym dosłownie wejściu, starając się dopilnować, ażeby żaden kawałek papieru nie opuścił Biblioteki bez ich wiedzy. Alviarin przeniosła nieco Mocy, usiłując z pewnej odległości pchnąć i otworzyć jedne z wysokich wyrzeźbionych drzwi, które następnie pozostawiła uchylone na spiżowych zawiasach, sama zaś pospieszyła w dół szerokimi, marmurowymi schodami. Obszerną, otoczoną szpalerem dębów, kamienną ścieżkę prowadzącą do wysokiej, masywnej bryły Wieży odśnieżono — w przeciwnym razie Alviarin za pomocą Jedynej Mocy stopiłaby śnieg przed sobą. Niech sobie wszyscy myślą, co chcą. Mesaana dokładnie jej uzmysłowiła niebezpieczeństwo związane ze znajomością splotu używanego do Podróżowania, w przeciwnym razie Alviarin z miejsca przemieściłaby się w ten właśnie sposób. Teraz, ponieważ Wieża była w zasięgu wzroku, majacząc nad drzewami i błyszcząc w bladym porannym świetle słonecznym, kobieta mogłaby się dostać do niej jednym krokiem. Zamiast tego zwalczyła ochotę biegu.

Nie zaskoczyło jej, że szerokie i wysokie korytarze Wieży są puste. Przemknęło obok niej tylko kilku służących z białym Płomieniem Tar Valon na piersiach, pospiesznie się kłaniając lub dygając na jej widok. Nie byli dla niej ważni, nie bardziej niż podmuchy wiatru, od których płomienie pozłacanych lamp stojących migotały, a ich cienie drgały na tle jasnych gobelinów wiszących na śnieżnobiałych ścianach. Obecnie siostry, jeśli tylko mogły, trzymały się naturalnie kwater zajmowanych przez własne Ajah i póki Alviarin nie spotka pokrewnej duszy, bezużyteczna będzie dla niej każda napotkana Aes Sedai, nawet taka, która bez wątpienia przynależy do Czarnych Ajah. Alviarin znała je, niestety one nic nie wiedziały o niej, toteż nie zamierzała ujawniać się komuś, komu nie musiała. Może pewnego dnia niektóre spośród tych uwodzicielskich instrumentów z Wieku Legend, o których opowiadała Mesaana, pozwolą jej natychmiast wypytać każdą siostrę — o ile Wybrana naprawdę je kiedyś skonstruuje. Na razie wszakże Mesaana nadal pozostawiała jej zaszyfrowane rozkazy na poduszkach bądź też w tajnych skrytkach. Odpowiedzi, które niegdyś wydawały się niemal natychmiastowe, teraz Alviarin uznawała za niesamowicie spóźnione.

Krępy, łysy służący, wykonujący akurat ukłon, przełknął głośno ślinę na widok jej miny, więc opanowała się i wygładziła rysy. Szczyciła się swoją lodowatą obojętnością i obcym zawsze okazywała nieporuszoną maskę chłodu. W każdym razie przejście przez korytarze Wieży i rzucanie na boki groźnych spojrzeń prowadziło naprawdę donikąd.

W Wieży przebywała jedna osoba, której miejsce pobytu Alviarin znała dokładnie i którą mogła wypytać o wszystko, nie obawiając się, co ta kobieta sobie pomyśli. Nawet w takim przypadku potrzebna była — to zrozumiałe — niewielka rozwaga, gdyż nieostrożne pytania ujawniały więcej tajemnic, niż warta była większość odpowiedzi, jednakże Elaida na pewno rozwieje wszelkie jej wątpliwości. Tak, Elaida powie jej wszystko. Westchnąwszy, Alviarin zaczęła się wspinać po stopniach.

1 ... 165 166 167 168 169 170 171 172 173 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)