Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 163 164 165 166 167 168 169 170 171 ... 236
Перейти на страницу:

— Muszę porozmawiać z Matką sam na sam — oznajmiła Nisao, tak mocno otulając się płaszczem, jakby w powietrzu już unosił się zimny biały puch.

Taki stanowczy ton był u tej niewysokiej kobiety czymś kompletnie niezwykłym.

Amyrlin kiwnęła głową Chesie, która dygnęła, choć po drodze do wyjścia z namiotu nie potrafiła się powstrzymać przed uwagą: „Postaraj się zjeść, zanim śniadanie wystygnie”.

Halima znieruchomiała, przypatrując się najpierw Nisao, potem Egwene, w końcu podniosła płaszcz niedbale rzucony na stertę u stóp jej łóżka.

— Przypuszczam, że Delana ma dla mnie jakąś pracę — stwierdziła z lekką irytacją w głosie.

Popatrując na plecy wychodzącej Halimy, Nisao zmarszczyła brwi, nic jednak nie powiedziała. Po sekundzie objęła saidar, tkając wokół siebie i Amyrlin zabezpieczenie przed podsłuchem. Nawet nie spytała Egwene o pozwolenie w tej kwestii!

— Anaiya i jej Strażnik nie żyją — rzuciła od razu. — Kilku robotników wnoszących worki z węglem słyszało ubiegłej nocy hałas... coś w rodzaju szamotaniny... toteż pobiegli zobaczyć, co się dzieje. Znaleźli Anaiyę i Setaganę leżących na śniegu. Oboje byli martwi.

Amyrlin usiadła powoli na krześle, które nie wydało jej się w tej chwili szczególnie wygodne. Anaiya nie żyła! Anaiya... Piękny miała jedynie uśmiech, lecz kiedy się uśmiechała, całe otoczenie wokół niej jakoś się ogrzewało. Miała przeciętną twarz i uwielbiała się stroić w koronki. Egwene wiedziała, że powinna odczuwać smutek także z powodu śmierci Setagany, jednakże był on jedynie Strażnikiem. Gdyby przeżył swoją Aes Sedai, i tak bez wątpienia nie pożyłby długo.

— Jak to się stało? — spytała.

Wiedziała, że Nisao nie utkałaby zabezpieczenia przeciwpodsłuchowego jedynie dla przekazania informacji o śmierci Anaiyi.

Rysy Nisao stwardniały i mimo zabezpieczeń kobieta obejrzała się przez ramię, jakby w obawie, że ktoś stoi na progu i przysłuchuje się ich rozmowie.

— Robotnicy sądzili, że ci dwoje zjedli nieodpowiednio zamarynowane grzyby. Niektórzy farmerzy zbierają nam wszystko, byle się tylko tego pozbyć i oczywiście dla zarobku, a nieodpowiedni gatunek albo mieszanka grzybów może doprowadzić do zadławienia, zatrzymania oddechu lub opuchlizny gardła. A wtedy człowiek umiera, walcząc o powietrze. — Egwene niecierpliwie pokiwała głową. W końcu wychowała się w wiosce. — Początkowo wszyscy zaakceptowali takie wyjaśnienie — podjęła Nisao. Wyraźnie się nie spieszyła z opowieścią. W palcach zwijała i miętosiła fałdy płaszcza. Jawnie nie miała ochoty wygłosić ostatecznych wniosków. — W każdym razie — podjęła — oboje nie mieli żadnych ran ani skaleczeń. Nie wydawał się istnieć powód do szukania innej przyczyny zgonu niż zatrucie grzybami nabytymi od chciwego farmera. Tym niemniej... — Westchnęła, ponownie zerknęła przez ramię, po czym jeszcze bardziej ściszyła głos: — Przypuszczam wszakże, iż ich śmierć ma związek z wczorajszą dyskusją w Komnacie... Dyskusją o Czarnej Wieży. Poszukałam bowiem rezonansu i odkryłam, że oboje zostali zabici przy użyciu saidina. — Grymas wstrętu wykrzywił jej twarz. — Myślę, że ktoś po prostu utkał mocne przepływy Powietrza wokół ich głów i obojgu pozwolił się udusić.

Zadrżała, po czym szczelniej otoczyła się płaszczem.

Egwene też miała ochotę zadrżeć. Była zaskoczona, że udało jej się pozostać w stanie nieruchomym. Anaiya nie żyła! Została uduszona! Tę umyślnie okrutną metodę morderstwa wybierały osoby, które starały się nie zostawiać żadnych śladów.

— Powiedziałaś już o tym komuś?

— Oczywiście, że nie — odparła z oburzeniem Nisao. — Przyszłam prosto do ciebie. W każdym razie... natychmiast, kiedy się dowiedziałam, że wstałaś.

— To niedobrze, Nisao. Będziesz musiała wyjaśnić wszystkim motywy swojej zwłoki. Nie możemy zatrzymać tego sekretu dla siebie. — Chociaż właściwie mogłyby. Wiele rządzących Amyrlin ukrywało przed resztą Aes Sedai co mroczniejsze tajemnice, jeśli uważały, że należy tak postąpić dla dobra Wieży. — Skoro jest wśród nas mężczyzna, który potrafi przenosić Moc, nie możemy pozostawić sióstr w nieświadomości. Muszą być przygotowane na najgorsze. — Ukrywający się między robotnikami czy żołnierzami osobnik z umiejętnością przenoszenia saidina wydawał się czymś nieprawdopodobnym, choć jeszcze dziwniejszy byłby ktoś obcy, specjalnie przybywający do obozu z zamiarem zabicia jednej konkretnej siostry i jej Strażnika. Tak czy owak, tu pojawiało się kolejne pytanie: — Dlaczego akurat Anaiya? Czyżby znalazła się tylko w niewłaściwym miejscu o nieodpowiedniej porze, Nisao? Gdzie oni umarli?

— Blisko wozów na południowej stronie obozowiska. Nie wiem, po co wybrali się tam w środku nocy. No chyba, że Anaiya szła do ustępu, a Setagana uznał, że nawet tam powinien jej pilnować.

— Będziesz się musiała tego dowiedzieć dla mnie, Nisao. Co porabiali Anaiya i Setagana, podczas gdy reszta z nas spała? Dlaczego ich zabito? Zarówno swoje śledztwo, jak i ewentualne odkrycia w tej kwestii zachowasz w całkowitym sekrecie. Póki nie znajdziesz jednoznacznego wytłumaczenia, tylko my dwie będziemy wiedziały, że poszukujesz rozwiązania.

Nisao otworzyła usta, a następnie je zamknęła.

— Jeśli trzeba, to trzeba — mruknęła chwilę później, na wpół szepcząc. Właściwie nie była przyzwyczajona do zachowywania tajemnic i doskonale o tym wiedziała. Ostatnie sekrety doprowadziły ją do przysięgi wobec Zasiadającej na Tronie Amyrlin. — Czy morderstwo powstrzyma rozmowy o porozumieniu z Czarną Wieżą?

— Szczerze wątpię — odrzekła Egwene znużonym głosem. O Światłości, jak to możliwe, że o tak wczesnej porze już czuła zmęczenie? Słońce nawet nie wspięło się jeszcze w pełni nad horyzont. — Tak czy inaczej, sądzę, że czeka nas kolejny bardzo długi dzień.

I najlepsze, na co mogła mieć nadzieję, to następna noc bez bólu głowy.

21

Znak

Alviarin przeszła przez bramę, która zamknęła się za nią, powoli odcinając olśniewający błękit. Kobieta prawie natychmiast kichnęła od kurzu, który wznieciły jej buty. Po chwili kichnęła po raz drugi, przy trzecim kichnięciu zaś stanęły jej w oczach łzy. Oświetlony jedynie unoszącą się przed Alviarin rozjarzoną kulą magazyn o surowych ścianach, wyrąbany z podłoża skalnego trzy poziomy pod Biblioteką Wieży, był pusty z wyjątkiem warstw nagromadzonego przez stulecia kurzu. Kobieta wolałaby raczej wrócić prosto do swoich apartamentów w samej Wieży, niestety, zawsze istniało ryzyko natknięcia się na sprzątającą służącą, którą musiałaby zabić, a następnie pozbyć się ciała i wierzyć, że nikt nie zapamięta służebnej dziewczyny wchodzącej do jej pokojów. Wszak Mesaana rozkazała jej trzymać się w ukryciu i nie wzbudzać nawet najmniejszych podejrzeń. Alviarin uznała to polecenie za przesadną ostrożność, skoro Czarne Ajah bezkarnie chodziły po Wieży od momentu jej założenia, tyle że... gdy jedna z Wybranych wydawała jakieś polecenie, tylko głupiec był wobec niego nieposłuszny. Przynajmniej wtedy, kiedy Wybrana mogła się o jego niesubordynacji dowiedzieć.

Poirytowana Alviarin przenosiła przez moment Moc, starając się usunąć z powietrza drobinki kurzu i machając rękoma tak energicznie, że o mało nie zatrzęsła się kamienna podłoga. Nie musiałaby stale powtarzać tego rytuału, gdyby po prostu zmiotła cały kurz do kąta, zamiast przesuwać go z miejsca na miejsce. Sądziła, że od lat nikt inny nie zaszedł tak głęboko w sutereny Biblioteki, więc jej zdaniem nikt nie zauważyłby niespodziewanej czystości tego pomieszczenia. Chociaż... Zawsze znajdzie się ktoś, kto postępuje inaczej niż wszyscy. Sama Alviarin często wybierała działania niestandardowe i nie miała zamiaru dać się przyłapać przez własną durną pomyłkę czy niedopatrzenie. Tym niemniej gderała pod nosem, gdy przenosiła Jedyną Moc, usiłując także oczyścić z czerwonawego błota buty, brzegi spódnic i płaszcza. Wydawało jej się nieprawdopodobne, że ktoś mógłby rozpoznać, iż błoto pochodzi z Tremalking, największej wyspy Ludu Morza, jednak potencjalnego obserwatora mógłby zastanowić fakt, gdzie kobieta się tak ubrudziła, skoro tereny wokół Wieży były zasypane śniegiem, z wyjątkiem miejsc, które odśnieżono, tam jednak ziemia była mocno zmrożona.

1 ... 163 164 165 166 167 168 169 170 171 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)