Każde martwe marzenie
- Автор: Вегнер Роберт М.
- Серия: Opowieści z meekhańskiego pogranicza #5
- Год: 2018
- Язык: польский
- Год: Powergraph
- ISBN: 9788364384868
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Każde martwe marzenie». Краткое содержание книги:
Na stole miał kilka nowych raportów ze Wschodu, w tym od szpiegów umieszczonych w samym Złotym Namiocie, ale postanowił, że przejrzy je za chwilę. Patrząc na plamę czerwieni na ścianie i otaczające ją kartki, miał wrażenie, że cały czas coś mu umyka. Jakiś ważny szczegół, który połączy wszystko w logiczną całość. Religia i wojna, krew, śmierć i cierpienie niezbędne, by umierające ciało otworzyło się na otaczające je dusze i zapoczątkowało proces powstawania ana’boga… Ale po co? Dla panteonu, ba, nawet dla jakichś lokalnych, plemiennych bożków taka istota stanowiłaby jeśli nawet nie zagrożenie, to spory kłopot.
Z tego, co wiedział, a miał dostęp do naprawdę zakazanej wiedzy, w większości przypadków ana’bóg był bytem tylko na wpół świadomym, zazwyczaj niezdolnym do logicznego działania. Wędrował, a raczej szalał po świecie jak niszczycielska siła i często rozpadał się samoistnie, gdy tworzący go konglomerat duchów nie potrafił osiągnąć jedności. Po co więc ktoś miałby dążyć do jego powstania? Na Wschodzie prawie się udało, gdyby nie ściągnięto tej małej z haków, byłoby źle.
A w Ponkee-Laa? Luwo spojrzał na kartkę, na której kilkanaście dni temu sam nakreślił drżącą ręką słowo „Rdzeń”. Na Wyżynie Lytherańskiej rdzeniem dla młodego ana’boga stała się Key’la Kalevenh, verdańska dziewczynka, a w portowym mieście? Tu wydarzenia miały jakiś inny, ale jednocześnie podobny przebieg. W czasie walk w mieście pojawił się punkt kulminacyjny, gdy obie strony już miały rzucić się sobie do gardeł i wysłać tysiące dusz do… gdzie właściwie?
Kim był rdzeń, który miał je pochłonąć? Czy to śmierć lub przerwanie cierpienia tej osoby uniemożliwiły powstanie półbóstwa i zakończyły religijne starcia? Czy dlatego wygasły one tak nagle? Wobec tego kto będzie takim rdzeniem na Dalekim Południu? I przede wszystkim, po co ktokolwiek chce powołać do życia ana’boga?
Luwo już jakiś czas temu przestał zadawać sobie pytanie „kto”? Na to pytanie było po prostu za wcześnie, zbyt wielu potencjalnych graczy siedziało przy stole, krzyżowało się tu zbyt wiele interesów. To było Zadanie, które trzeba rozwiązywać po kolei; dopiero gdy znajdzie odpowiedź na pytanie „po co”, będzie mógł zacząć pytać „kto”. A wtedy…
Znajdzie sposób, by ten ktoś zapłacił.
Odwrócił się od ściany i usiadł przy stole. Wieści ze Wschodu… Ekkenhard Plawers, Wolny Szczur, który miał mieć oko na Wozaków, raportował krótkimi, oszczędnymi zdaniami o sytuacji na Wyżynie Lytherańskiej. Sojusz Sahrendey i Verdanno wydawał się jak na razie niewzruszony, zawarto nawet pierwsze małżeństwa między Odzyskanymi Dziećmi a Wozakami przybyłymi z Imperium, jeszcze bardziej zacieśniając węzły między tymi ludami. Ich połączone siły, kombinowana armia oparta na taborach, piechocie i jeździe, zepchnęły już hordy Ojca Wojny daleko na południowy wschód poza Amerthę.
Kult Key’li Wybranej był coraz silniejszy, a droga, którą wskazywał, czyli powrót wozackich wojowników na końskie grzbiety, była coraz chętniej wybierana przez młode pokolenie. Grupa czarowników ze wszystkich wozackich obozowisk wybrała się zaś na wschodni kraniec ziem Verdanno, by sprawdzić plotki o dziwnych wydarzeniach w pobliżu Uroczyska, zwanego Upadkiem Owertha. Na razie nie było o nich wieści.
Luwo sięgnął po ołowiany rysik i pod raportem Ekkenharta napisał:
„Po pierwsze – kontrolować postępy Wozaków i Sahrendey, nie dopuszczając do powstania koalicji między nimi a innymi plemionami W. Stepów. Zapobiec powstaniu kolejnego koczowniczego imperium na tych terenach. Przewidywany czas działań: piętnaście do dwudziestu pięciu lat. Ważne.
Po drugie – wesprzeć wozackich kapłanów Laal, kult Wybranej nie może się przekształcić w osobną religię, nie, póki dziewczyna być może żyje. Zasugerować uznanie jej za awenderi Pani Stepów. Przewidywany czas działań: pięć do dziesięciu lat. Ważne.
Po trzecie – dyskretnie zaproponować pomoc przy badaniu Uroczyska. Wsparcie magów i uczonych. Sprawdzić korelację czasową z aktywnością na Wenderladzkim Bagnie i Szkarłatnych Wzgórzach oraz innych Uroczyskach. Przewidywany czas działań: rok do trzech lat. B. ważne”.
Te notatki nie były mu potrzebne, ale musiał się liczyć z tym, że cesarz spełni swoją groźbę i każe go zabić. Perspektywa śmierci w ogóle go nie przerażała, lecz chciał mieć pewność, że jego ewentualny następca, czytając te papiery, będzie wiedział, co Luwo-asw-Nodares uważał za istotne i jakie działania należało kontynuować dla dobra Imperium.
Odłożył raport na specjalną półkę z pismami, które sam określał jako ważne lub bardzo ważne. Pora na resztę.
Rombrehrten Umwerlicht, kupiec pochodzący z jednego ze sprzymierzonych plemion Wschodu, od miesiąca rezydował w wielkim mieście namiotów, będącym wędrowną stolicą se-kohlandzkiego państwa. A dokładniej rezydował w samym Złotym Namiocie. To była bardzo skomplikowana i bardzo niebezpieczna operacja, w której Meekhan domagał się głowy Umwerlichta, oskarżając go o zdradę i spisek w celu wywołania buntu przeciw Imperium. Ten sam Meekhan odrzucał jednocześnie wszelkie oskarżenia o wspieranie agresji Verdanno i rebelii Sahrendey.
Gdyby Luwo miał poczucie humoru, mógłby uznać całą sytuację za zabawną. W każdym razie ich szpieg tkwił w najbliższym otoczeniu samego Ojca Wojny, bliżej nawet niż jakikolwiek agent Ogarów, i od czasu do czasu przesyłał raporty. Głównie o tym, ile razy dziennie trzeba Yawenyrowi zmieniać pieluchy. Ten stary sukinsyn naprawdę umierał.
Czasem całymi dniami nucił dziecięce kołysanki, to znów wzywał przyjaciół i kamratów nieżyjących już od lat. Niekiedy dopytywał się o tę piękną niewolnicę, która była mu pociechą przez ostatnie pół roku. Nie pamiętał co prawda jej imienia, lecz najwyraźniej dokładnie wiedział, komu zawdzięczał swoją drugą młodość, dzięki której mógł dowodzić w czasie bitwy z Wozakami.