Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 162 163 164 165 166 167 168 169 170 ... 296
Перейти на страницу:

Nie. Nie będzie patrzył na nich w ten sposób. Mężczyźni i kobiety walczyli z odwagą i zapamiętaniem. To nie były dzieci, lecz bohaterowie. Jednak ujrzenie ich pokonanymi sprawiło, że położył uszy. Znowu podjął pieśń, i to głośniej, ale tym razem nie była to pieśń żałobna. Nie śpiewał jej wcześniej. Była to pieśń o rośnięciu, choć nie traktowała jak wiele innych, które znał, o drzewach. Loial śpiewał głośno i ze złością, siejąc zniszczenie swoim toporem. Wszędzie wokół zazieleniła się trawa, a życie kiełkowało. Trzonki kijów w łapach Trolloków zaczęły wypuszczać liście. Wiele bestii ryczało, odrzucając broń z przerażeniem.

Loial walczył. To nie była pieśń zwycięstwa. To była pieśń życia. Loial nie miał zamiaru ginąć tutaj, na zboczu wzgórza.

Światłości, nim wyruszył na wojnę, zaczął czytać książkę i nie skończył jej!

Mat stał w budynku seanchańskiego dowództwa, otoczony sceptycznie nastawionymi generałami. Min wróciła po tym, jak ją zabrano i przystrojono na sposób seanchański. Tuon odeszła do jakichś swoich cesarskich obowiązków.

Patrząc ponownie na mapy, Mat miał ochotę kląć. Mapy, mapy i jeszcze raz mapy. Kawałki papieru. Większa część z nich została wykonana przez kancelistów Tuon przy słabym świetle, wczorajszego wieczoru. Skąd można było wiedzieć, że są dokładne? Pewnej nocy, w Caemlyn, Mat widział ulicznego artystę, szkicującego portret pięknej kobiety, a finałowy obraz mógłby być sprzedawany jako wyobrażenie umarłej Cenn Buie w sukni.

Mat coraz bardziej był przekonany, że mapy były tak użyteczne, jak futro w Łzie. Chciał zobaczyć bitwę, a nie to, co myśleli o niej inni. Mapy były zbyt pobieżne.

– Wyjdę i popatrzę na pole bitwy – zadeklarował.

– Co takiego? – zdumiała się Courtani. Seanchańska Generał Sztandaru była tak urodziwa, jak wiązka patyków wbita w zbroję. Mat doszedł do wniosku, że musiała pewnego razu zjeść coś kwaśnego, a potem – odkrywszy, że grymas na twarzy skutecznie odstrasza ptaki – zdecydowała się go przyjąć raz na zawsze.

– Wyjdę i popatrzę na pole bitwy – powtórzył Mat. Zdjął kapelusz, po czym sięgnął ponad głowę i schwycił za tył swojej bogatej, obszernej szaty. Ściągnął ubranie przez głowę, czemu towarzyszył szelest jedwabiu i koronek, a następnie odrzucił je na bok.

Pozostał przystrojony jedynie w swą zawiązaną na szyi chustkę, medalion oraz dziwaczne spodnie do jazdy konnej, które mu wręczono, czarne i nieco sztywne. Min uniosła brew, widząc jego nagą pierś, co sprawiło, że Mat zarumienił się. Ale jakie to miało znaczenie? Min była związana z Randem, więc dla Mata była prawie jak siostra. W pomieszczeniu znajdowała się także Courtani, ale Mat nie był przekonany, czy rzeczywiście jest ona kobietą. Nie był nawet przekonany, czy naprawdę jest człowiekiem.

Mat zanurkował na chwilę pod stół i wyciągnął pakunek, który schował na później, po czym wyprostował się. Min założyła ręce na piersiach. Jej nowe ubranie świetnie się na niej prezentowało, a suknia była niemal tak bogata jak ta, którą nosiła Tuon. Szata Min była ciemnozielona, uszyta z błyszczącego jedwabiu i ozdobiona czarnym haftem. Miała szerokie, rozcinane rękawy, tak długie, że można było niemal włożyć w nie głowę. Włosy Min upięto, ozdabiając je srebrem i kamieniami szlachetnymi. Były ich setki. Jeśli nie powiodłoby się jej w roli Widzącej Przeznaczenie, śmiało mogłaby pracować jako żyrandol.

Min wyglądała w nowym stroju całkiem ponętnie. Dziwne. Mat zawsze postrzegał ją jako nieco chłopięcą, ale teraz uznał, iż jest pociągająca. Nie żeby na nią patrzył…

Seanchanie w pokoju wyglądali na zaskoczonych faktem, że Mat nagle rozebrał się do pasa. Ten z kolei nie rozumiał, co w tym dziwnego. Zdarzało się, że ich służący nosili znacznie mniej odzieży niż on. Światłości, tak naprawdę było.

– Kusi mnie, żeby zrobić to samo co ty – mruknęła Min, zbierając suknię z przodu.

Mat zamarł, a potem zakrztusił się. Chyba połknął muchę czy coś takiego.

– Cholera – powiedział, wkładając koszulę, którą wyciągnął z węzełka. – Dam ci sto marek z Tar Valon, jeśli to zrobisz, tak żebym mógł o tym opowiadać.

Za to zarobił gniewne spojrzenie, choć nie rozumiał dlaczego. Min była jedną z tych, z którą trzeba było gadać niczym z cholerną Panną Aiel zmierzającą do łaźni.

Min tego nie zrobiła, co zasmuciło Mata. Musiał być co do niej ostrożny. Był pewien, że jeden nieodpowiedni uśmiech mógł spowodować, że oberwałby nożem nie tylko od niej, ale także od Tuon, a byłby znacznie szczęśliwszy, gdyby utkwił w nim tylko jeden nóż.

Medalion w kształcie głowy lisa spoczywał spokojnie na jego piersi – dzięki Światłości, Tuon zrozumiała, że go potrzebował – podczas gdy Mat narzucał wydobyty z węzełka płaszcz.

– Jak udało ci się go zatrzymać? – zapytał generał Galgan. – Byłem przekonany, że twoje odzienie zostało spalone, Książę Kruków.

Galgan wyglądał bardzo głupio z jednym pasmem białych włosów na głowie, ale Mat o tym nie wspomniał. Taki był styl panujący w Seanchan. Galgan mógł wyglądać zabawnie, ale Mat nie wątpił, że generał poradziłby sobie na polu bitwy, niezależnie od tego, jak wyglądał.

– To? – spytał, wskazując na swój płaszcz i koszulę. – Naprawdę nie mam pojęcia. Po prostu leżały tam na dole. Jestem zaskoczony. – Był bardzo zadowolony, dowiedziawszy się, że seanchańscy strażnicy… pomimo stoickiego wyrazu twarzy i sztywnej postawy… brali łapówki tak jak wszyscy inni ludzie.

Wszyscy prócz Straży Skazańców. Mat nauczył się już, że nie ma co próbować ich przekupywać. Spojrzenie, jakie mu wtedy posłali, przekonało go, że jeśli zrobi to raz jeszcze, wyląduje twarzą w błocie. Może byłoby lepiej w ogóle nie rozmawiać ze Strażą Skazańców, ponieważ było dość oczywiste, że każdy z nich i wszyscy oni razem przehandlowali swoje poczucie humoru za te przerośnięte podbródki.

Ale przynajmniej wiedział, komu naprawdę może zaufać w sprawie bezpieczeństwa Tuon.

Mat ruszył ku wyjściu. Przechodząc, schwycił ze ściany swój ashandarei. Courtani i Min pospieszyły za nim. To niedobrze, że Tylee była taka dobra w tym, czym się zajmowała. Mat wolałby porzucić jej towarzystwo i na jej miejsce przyjąć stracha na wróble. Może powinien tak zrobić. Niektóre Trolloki mogły ją wziąć za swojaka.

Niestety, musiał poczekać, aż stajenny przyprowadzi jego konia, a to dało czas, by zaalarmować Tuon. Zobaczył, jak nadchodzi. Cóż, powiedział wszak, że wkrótce wróci, tak więc nie powinien był oczekiwać, że uniknie konfrontacji.

Min zawahała się, klnąc cicho w fałdy swego ubrania.

– Wciąż próbujesz zdecydować, czy uciekać? – zapytał pod nosem Mat.

– Tak – odparła kwaśno Min.

– Łóżka tutaj są wygodne. I Seanchanie wiedzą, jak traktować człowieka, tak długo, aż nie zdecydują, żeby pozbawić go głowy. Wciąż się zastanawiam, co ich jeszcze powstrzymuje.

– Cudownie.

Mat obrócił się do niej.

– Zdajesz sobie sprawę, że gdyby Rand był tutaj, prawdopodobnie poprosiłby cię, żebyś została?

Min rzuciła mu gniewne spojrzenie.

– To po prostu prawda, Min. Cholerna prawda. Byłem przy tym, jak Rand przeciągnął ich na swoją stronę i mówię ci, był zaniepokojony. Seanchanie i Aes Sedai nie mają za dobrych relacji, jeśli jeszcze nie zauważyłaś.

– To tak oczywiste, jak twoja duma, Mat.

1 ... 162 163 164 165 166 167 168 169 170 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)