Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 159 160 161 162 163 164 165 166 167 ... 296
Перейти на страницу:

Min także tego nie zrozumiała. Coś o fladze? Ostatnio studiowała Starą Mowę, ale Mat wymówił te słowa zbyt szybko.

– Hmm, co? – zapytał. – Nie słyszeliście tego nigdy wcześniej? To powiedzenie Pokonanej Armii Kardii.

– Czyje? – zapytał zbity z tropu Galgan.

– Nieważne – prychnął Mat. – Tylee, czy nie zechciałabyś poprowadzić swego legionu do walki, zakładając, że dobry generał wyrazi na to zgodę?

– Będę zaszczycona, Książę Kruków – odparła stojąca nieopodal kobieta w napierśniku. Na hełmie, który trzymała pod ramieniem, widniały cztery pióra. – Zawsze chciałam zobaczyć z bliska działania generała Garetha Bryne’a.

Mat spojrzał na Galgana, który, pocierając podbródek, przyglądał się mapom.

– Weź swój legion, poruczniku-generale Khirgan, tak jak sugeruje Książę Kruków.

– I – dodał Mat – musimy wziąć na celownik tych sharańskich łuczników. Mają zamiar przemieścić się na północ wzdłuż rzeki, tak by mieć lepsze pozycje, aby trafiać w prawą flankę Bryne’a.

– Jak możesz być tego pewien?

– To oczywiste – powiedział Mat, stukając palcami w mapę. – Wyślij rakena, żeby się upewnić, jeśli masz ochotę.

Galgan zawahał się, po czym wydał rozkaz. Min nie była pewna, czy wciąż jest potrzebna, dlatego zaczęła się wycofywać, ale Mat schwycił ją za ramię.

– Hej. Mógłbym…uch… wykorzystać cię, Min.

– Wykorzystać mnie? – zdziwiła się.

– Zrobić z ciebie użytek. To miałem na myśli. Ostatnio mam problem ze słowami, które wypowiadam. Ale tylko głupcy robią z tego problem. Tak czy inaczej, czy mogłabyś…uch… no wiesz…

– Nie widzę wokół ciebie nic nowego – powiedziała Min – choć przypuszczam, że oko na skali równowagi wreszcie zaczyna mieć dla ciebie sens.

– Tak – przytaknął Mat, mrugając. – To jest cholernie oczywiste. A co z Galganem?

– Sztylet wbija się w serce kruka.

– Krwawe popioły…

– Nie sądzę, by chodziło o ciebie – dodała. – Nie umiem powiedzieć dlaczego.

Galgan rozmawiał z kilkoma pomniejszymi szlachetnie urodzonymi. Mieli więcej włosów niż on sam, co było oznaką ich niższej pozycji. Mówili przyciszonymi głosami, a Galgan od czasu do czasu popatrywał na Mata.

– On nie wie, co o mnie myśleć – powiedział cicho Mat.

– Jakie to nietypowe. Nie znam nikogo innego, kto by tak na ciebie reagował, Mat.

– Ha ha. Jesteś pewna, że ten krwawy sztylet nie oznacza mnie? Kruki… cóż, kruki to w pewien sposób ja, nieprawdaż? Czasami? Jestem teraz cholernym Księciem Kruków.

– Nie chodzi o ciebie.

– Galgan próbuje zdecydować, kiedy ma mnie skrytobójczo zabić – powiedział cicho Mat, rzucając na Galgana dyskretne spojrzenie. – Zajmuję w armii miejsce tuż za nim i Galgan boi się, że zajmę jego pozycję. Tuon mówi, że jest oddanym żołnierzem, tak więc, gdy zakończy się Ostatnia Bitwa, zaatakuje mnie.

– To okropne!

– Wiem. On nie chce zagrać ze mną w karty. Miałem nadzieję, że przeciągnę go na swoją stronę. Parę razy celowo przegram.

– Nie sądzę, żebyś zdołał to zrobić.

– Wymyśliłem, jak przegrywać, już wieki temu – odparł Mat. Wydawał się zupełnie poważny. – Tuon mówi, że byłaby to oznaka braku szacunku, gdyby nie próbował mnie zabić. Oni są szaleni, Min. Są cholernie szaleni.

– Jestem pewna, że Egwene pomogłaby ci uciec, gdybyś ją o to poprosił, Mat.

– Nie powiedziałem, że nie są zabawni. Po prostu są szaleni. – Mat poprawił kapelusz. – Ale jeśli ktoś z nich spróbuje jeszcze…

Urwał, bo strażnicy na zewnątrz padli na kolana, a następnie na ziemię. Mat westchnął.

– Wypowiedz imię Ciemności, a ona już skieruje wzrok na ciebie. Yalu kazath d’Zamon patra Daeseia asa darshi.

– Co? – zapytała Min.

– Nie znasz i tego? – zdziwił się Mat. – Czy nikt, do cholery, nic nie czyta?

Do wnętrza wkroczyła Imperatorowa Seanchan. Min była zaskoczona, ujrzawszy, że nie nosi sukni, ale szerokie spodnie. Albo… cóż, może to była suknia. Min nie była w stanie orzec, czy Imperatorowa nosiła spódnice dostosowane do jazdy konnej, czy spodnie z fałdzistymi nogawkami. Górna część szat Fortuony była uszyta ze ściśle przylegającego szkarłatnego jedwabiu, a na to wszystko Imperatorowa nałożyła rozciętą na przodzie błękitną szatę z bardzo długim trenem. Strój wyglądał jak ubranie żołnierza, rodzaj munduru.

Obecni w pomieszczeniu padli na kolana, po czym skłonili się do ziemi, nawet generał Galgan. Mat stał. Zagryzając zęby, Min uklękła. No cóż, ta kobieta była w końcu Imperatorową. Min nie ukłoniła się Matowi i generałom, ale właściwe było okazanie szacunku Fortuonie.

– Kim jest ta dziewczyna, Knotai? – zapytała z ciekawością Fortuona. – Ma o sobie dobre mniemanie.

– Och, cóż – rzekł niedbale Mat. – To kobieta Smoka Odrodzonego.

Catrona, która w kącie pokoju pochylała się do ziemi, wydała z siebie zdławiony odgłos. Przyglądała się Min wyłupiastymi oczami.

„Światłości” – pomyślała Min. – „Pewnie myśli, że obraziła mnie albo coś w tym rodzaju”.

– A to ciekawe – powiedziała Fortuona. – To stawia ją na równi z tobą, Knotai. Oczywiście, ty wydałeś się zapomnieć, by się pokłonić.

– Mój ojciec poczułby się upokorzony – rzekł Mat. – Zawsze był dumny, jak dobrą mam pamięć.

– Znowu wprawiasz mnie w zakłopotanie.

– Tylko w takim stopniu, w jakim wprawiam w zakłopotanie samego siebie – uśmiechnął się, po czym zawahał, jak gdyby przemyśliwał wypowiedziane słowa.

Imperatorowa także się uśmiechnęła, choć wyglądała bardzo drapieżnie. Przeszła w głąb pokoju, a obecni wstali, toteż i Min podniosła się z klęczek. Mat natychmiast popchnął ją w kierunku drzwi.

– Mat, zaczekaj – wyszeptała Min.

– Chodźmy stąd – odrzekł. – Nie ryzykuj, że Imperatorowa każe cię pochwycić. Ona nie jest szczególnie chętna, by pozwalać ludziom odejść, gdy już ma ich w garści. – W jego głosie pobrzmiewała jednak duma.

„Jesteś tak samo nienormalny jak oni” – pomyślała Min.

– Mat, krwawy kwiat.

– Co? – zapytał, wciąż ją popychając ku wyjściu.

– Krwawy kwiat wokół jej głowy – powiedziała Min. – Zwiędła lilia. Ktoś ma zamiar ją wkrótce zabić.

Mat zamarł. Fortuona odwróciła się gwałtownie.

Min nie zauważyła, że dwóch strażników przesuwało się dopóki nie przycisnęli jej do ziemi. Wyglądali osobliwie w czarnej zbroi – choć gdy Min znalazła się bliżej, ujrzała, że właściwie była to ciemna zieleń.

„Idiotka” – pomyślała, gdy przyciskano jej do twarz do podłogi. – „Powinnam była pozwolić, by Mat wyprowadził mnie z tego pomieszczenia”. Min od lat nie popełniła takiego błędu jak ten – nie powiedziała o swoich wizjach na tyle głośno, by usłyszeli o nich inni. Co się z nią działo?

– Stop! – zawołał Mat. – Podnieście ją!

Mat mógł zostać wyniesiony do osób Krwi, ale Strażnicy najwidoczniej nie mieli skrupułów, by zignorować jego rozkazy.

– Skąd ona to wie, Knotai? – zapytała Fortuona, podchodząc do Mata. W jej głosie brzmiała złość. Może rozczarowanie. – Co się dzieje?

– Nie to, co podejrzewasz, Tuon – odparł Mat.

„Nie, nie mów…”

– Ona widzi rzeczy – mówił dalej Mat. – Nie ma powodu do złości. To taki figiel Wzorca, Tuon. Min dostrzega wizje wokół ludzi, podobne do małych obrazków. Mówiąc to, Min nie miała nic na myśli. – Zaśmiał się. Śmiech był wymuszony.

W pomieszczeniu zapadła cisza. Było tak cicho, że Min po raz kolejny mogła usłyszeć odległe eksplozje.

– Widząca Przeznaczenie – szepnęła Fortuona.

1 ... 159 160 161 162 163 164 165 166 167 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)