Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 161 162 163 164 165 166 167 168 169 ... 296
Перейти на страницу:

– Załóżmy – powiedział Lan cicho i uważnie – że ktoś miał możliwość sabotować całą armię. Załóżmy, że chciał to zrobić, lecz bardzo subtelnie, tak by nie być o nic podejrzewanym. Co byście zrobili na miejscu takiej osoby?

– Cofnąłbym nasze tylne szyki ku rzece – odparł powoli Baldhere. – Zająłbym pozycje na położonych wyżej terenach, wystawiając nas jednak na niebezpieczeństwo bycia otoczonymi. Wciągnąłbym nas w śmiertelną walkę, potem odsłoniłbym wyrwę w naszych siłach, co sprawiłoby, że zostałyby rozdzielone. Spróbowałbym sprawić wrażenie, że każdy krok byłby racjonalny.

– A twój kolejny krok? – zapytał Lan.

Baldhere zastanawiał się. Wyglądał na zakłopotanego.

– Należałoby sprawić, by łucznicy opuścili wzgórza i udali się na wschód. Teren jest tam nierówny, toteż Władcy Ciemności mogliby okrążyć naszych zwiadowców – podczas gdy oczy wszystkich będą skierowane na nasze przednie szyki – i podejść bliżej. Dostrzegliby ich łucznicy i podnieśli alarm. Być może byliby w stanie odpierać Trolloki tak długo, by dotarły posiłki. Jeśli jednak łucznicy zmieniliby swoje pozycje, a oddziały rezerwowe znajdujące się od wschodniej strony zostałyby wciągnięte do walki, nasi wrogowie mogliby okrążyć wschodnią flankę i zaatakować nasze tyły… nasza cała armia zostałaby przyparta do rzeki. Nasza klęska byłaby wtedy tylko kwestią czasu.

– Lordzie Mandragoran! – Książę Kaisel popędził konia do przodu. Rozejrzał się, jak gdyby zawstydzony. – Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Z pewnością nie podejrzewasz, że lord Agelmar mógłby być zdrajcą!

– Nie możemy sobie pozwolić na to, by pozostawić kogokolwiek poza podejrzeniami – powiedział ponuro Lan. – Powinienem był gorliwiej słuchać przestróg. Możliwe, że tak naprawdę nic się nie stało. Możliwe.

– Będziemy mieli dość problemów z wydostaniem się z naszych pozycji – oznajmił Andere, marszcząc brwi. – Jeśli przyprą nas do rzeki…

– Pierwotny plan zakładał użycie lekkiej kawalerii, by osłaniała odwrót – rzekł Lan. – Pierwsza wycofałaby się piechota, która przekroczyłaby rzekę, a potem moglibyśmy przeprowadzić przez bramy kawalerię. Rzeka nie jest bardzo rwąca, a lekka kawaleria mogłaby ją sforsować, podczas gdy Trolloki nie odważyłyby się. Dopóki nie zostałyby do tego zmuszone. To był dość dobry plan.

Plan był dobry, o ile nie zostaliby zmuszeni do wycofania piechoty. Potem wszystko zaczęłoby się walić. A gdyby zostali otoczeni, Lan nie zdołałby już uratować armii. Nie mieli wystarczającej liczby przenoszących, by przemieścić całą armię. Jedynym sposobem na wycofanie się byłoby pozostawienie na polu walki piechoty i skazanie połowy opuszczonej armii na wycięcie. Nie, prędzej by umarł, niż pozwolił, żeby to się stało.

– Wszystko, co ostatnio robi lord Agelmar, jest dość dobrym planem – stwierdził dobitnie Baldhere. – Dobrym, by uniknąć podejrzeń, ale nie dość dobrym, by zwyciężyć. Lan… coś z nim jest nie w porządku. Znam go od lat. Proszę. Wciąż wierzę, że jest po prostu zmęczony, ale rzeczywiście robi błędy. Mam rację. Wiem, że mam.

Lan skinął głową. Pozostawił Baldhere na posterunku i wraz ze swą strażą pojechał ku tylnym szeregom i namiotowi dowództwa.

Groza, jaką czuł Lan, była jak kamień, który utkwił w jego gardle. Chmury, wydawało się, zwisały niżej niż wcześniej. Grzmiało. Bębny Czarnego, które pojawiły się, by przywłaszczyć sobie ludzkie życie.

Nim dotarł do namiotu dowództwa, Lan minął dobrą setkę ludzi. Kiedy podjechał bliżej, dostrzegł młodego shienarańskiego posłańca – bez zbroi, z czubem z piór powiewającym, gdy biegł w kierunku swego konia. Lan dał znak i Andere schwycił lejce tego wierzchowca, mocno je przytrzymując. Posłaniec zmarszczył brwi.

– Dai Shan? – zapytał, salutując na widok podjeżdżającego Lana.

– Dostarczasz rozkazy od lorda Agelmara? – zapytał Lan, zsiadając z wierzchowca.

– Tak, panie.

– Jakie to rozkazy?

– Dotyczące łuczników kandorańskich na wschodzie – odrzekł posłaniec. – Ich wzgórze znajduje się zbyt daleko od głównej części pola walki i lord Agelmar uważa, że będą użyteczniejsi, jeśli ruszą naprzód i ostrzelają Władców Strachu.

Łucznicy najprawdopodobniej myśleli, że saldaeańska lekka jazda wciąż była na miejscu. Saldaeanie myśleli z kolei, że łucznicy pozostaną na wzgórzach, a oddziały rezerwy sądziły, że jazda i łucznicy wstrzymają się z atakiem do czasu, aż zostaną ponownie rozlokowani.

To wciąż mógł być zbieg okoliczności. Agelmar pracował zbyt ciężko albo może miał jakiś większy plan, którego nie pojmowali inni generałowie. Nigdy nie oskarżaj człowieka o poważne przestępstwo, chyba że gotów jesteś zabić go własnoręcznie przy użyciu swego miecza.

– Wstrzymuję ten rozkaz – powiedział zimno Lan. – Zamiast tego poleć saldaeańskim zwiadowcom, by rozlokowali się na wzgórzach. Niech obserwują, czy siły Pomiotu Cienia nie przeniknęły tam, by w nas uderzyć. Niech łucznicy będą gotowi do ostrzału, potem wróć tutaj i zdaj mi ze wszystkiego relację. Sprawiaj się szybko i nikomu prócz zwiadowców i łuczników nie mów o swoim zadaniu.

Posłaniec wyglądał na zdumionego, ale zasalutował. Agelmar był generałem dowodzącym armią, ale Lan – jako Dai Shan – miał ostatnie słowo co do rozkazów, a jedyną osobą, mającą większą władzę wojskową niż on, była Elayne.

Lan skinął na dwóch ludzi z Wielkiej Straży. Washim i Geral byli Malkierczykami, których Lan skłonił do poszanowania paktów podczas tygodni wspólnej walki.

„Światłości, to były zaledwie tygodnie? Wydaje się, jakby minęły miesiące…”

Odepchnął tę myśl, zaś dwaj Malkierczycy pospieszyli za posłańcem, by upewnić się, że zrobi dokładnie to, co mu polecono.

Lan zacząłby wyciągać konsekwencje z tego, co się już wydarzyło, tylko wówczas, gdyby znał wszystkie fakty.

Tylko wtedy.

Loial nie wiedział wiele o sztuce wojennej. Ale nie trzeba było wiedzieć wiele, by zdawać sobie sprawę, że siły Elayne przegrywają.

On i pozostali Ogirowie walczyli, stawiając czoła hordzie tysiąca tysięcy Trolloków – drugiej armii, która nadeszła z południa, omijając miasto. Ogirów osłaniali z boków kusznicy z Legionu Smoka, wystrzeliwując salwy bełtów. Wycofali się z przednich szyków, gdy uderzyły w nie Trolloki. Wróg rozproszył ciężką jazdę, której żołnierze byli wyczerpani. Kompanie włóczników opierały się desperacko fali Trolloków, a Wilcza Gwardia przyłączyła się do rozproszonych szeregów na sąsiednim wzgórzu.

Loial słyszał fragmenty opowieści o tym, co się stało na polu walki. Armia Elayne rozbiła północną armię Trolloków i wycięła ją, a podczas gdy Ogirowie walczyli, osłaniając smoki, które raziły z wyżej położonych wzgórz, coraz więcej i więcej żołnierzy napływało, by przyłączyć się do nowego frontu walki. Przybywali zakrwawieni, wyczerpani i słabi.

Druga armia Trolloków pokonała ich.

Ogirowie śpiewali żałobną pieśń. Był to lament dla drzew, które wycięto lub które zostały połamane podczas burzy. Była to pieśń o stracie, żalu i nieuchronności losu. Loial przyłączył się do śpiewu podczas refrenu:

Wszystkie rzeki wyschną, Wszystkie pieśni skończą się, Każdy korzeń obumrze, Każda gałąź złamie się…

Loial obalił warczącego Trolloka, ale inny zatopił zęby w jego nodze. Loial ryknął, przerywając śpiew, schwycił Trolloka za kark i rzucił go w kierunku rzędów bestii znajdujących się za jego plecami.

Wszędzie wokół jego stóp znajdowały się ciała ludzi. Delikatnych ludzi. To, że stracili życie, napełniało Loiala bólem. Każdy z nich dostał tak niewiele czasu, by żyć. Ci, którzy przeżyli, walczyli. Wiedział, że myśleli o sobie jako o mocniejszych, niż byli w rzeczywistości, ale tutaj, na polu bitwy – wśród Ogirów i Trolloków – wydawali się niczym dzieci, które plątały się pod nogami.

1 ... 161 162 163 164 165 166 167 168 169 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)