Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 160 161 162 163 164 165 166 167 168 ... 296
Перейти на страницу:

Strażnicy nagle puścili Min, odstępując. Dziewczyna jęknęła i usiadła. Strażnicy przesunęli się, by chronić Imperatorową. Jeden, który dotknął Min, ściągnął rękawice i rzucił je na ziemię. Wytarł ręce o napierśnik, jak gdyby próbując oczyścić z czegoś ręce.

Fortuona nie wydawała się lękać. Podeszła do Min z półotwartymi ustami, niemal w zachwycie. Młoda Imperatorowa wyciągnęła rękę i dotknęła twarzy Min.

– Czy to, co on mówi… to prawda?

– Tak – odrzekła Min niechętnie.

– Co widzisz wokół mnie? – zapytała Fortuona. – Powiedz, Widząca Przeznaczenie. Rozpoznam znaki, które widzisz, i osądzę, czy mówisz prawdę, czy kłamiesz!

To zabrzmiało niebezpiecznie.

– Widzę cholerną, zakrwawioną różę i trzy płynące statki. Owad w ciemności. Czerwone światła, które rozpościerają się nad polem, które porośnięte jest dojrzałym, bujnym zbożem. Mężczyzna o zębach wilka.

Fortuona odetchnęła gwałtownie. Popatrzyła na Mata.

– Przywiodłeś ze sobą wspaniały prezent, Knotai. Wystarczy, by uznać twą pokutę za odbytą. Wystarczy, byś miał więcej niż me zaufanie. Wspaniały dar.

– Cóż… ja…

– Nie należę do nikogo – powiedziała Min. – Poza Randem, on zaś należy do mnie.

Fortuona zignorowała ją, wstając.

– Ta kobieta jest moją nową Soe’feia. Widząca Przeznaczenie, Mówczyni Prawdy! Święta kobieta, której nie wolno dotykać. Zostaliśmy pobłogosławieni. Niech zostanie to ogłoszone. Kryształowy Tron nie posiadał czytającej omeny od ponad trzystu lat!

Min usiadła, zszokowana, a Mat pomógł jej wstać.

– Czy to dobra rzecz? – wyszeptała.

– Niech mnie kule biją, jeśli wiem – odrzekł Mat. – Pamiętasz, co powiedziałem ci o ucieczce od niej? Cóż, teraz prawdopodobnie możesz o tej ucieczce zapomnieć.

28

Zbyt wielu ludzi.

– Lord Agelmar przysłał nas tu bezpośrednio – powiedział Arafelianin do Lana. Mężczyzna wpatrywał się w kierunku linii frontu, gdzie jego towarzysze walczyli o życie.

Polem bitwy w Shienarze wstrząsnął piorun. W powietrzu dał się wyczuć drażniący zapach spalonego ciała i włosów. Władcy Strachu nie dbali o to, czy przy okazji ich ataków ginęły Trolloki, jeśli udawało im się trafić w ludzi.

– Jesteś pewny? – zapytał siedzący na koniu Lan.

– Oczywiście, Dai Shan – odrzekł mężczyzna. Miał długie warkocze i dzwonki pomalowane na czerwono z niezrozumiałego dla Lana powodu. Miało to coś wspólnego z rodami Arafelian i ich podejściem do Ostatniej Bitwy. – Jeśli kłamię, rozkaż wybatożyć mnie sto razy i pozostawić na słońcu. Byłem zdziwiony rozkazem, ponieważ myślałem, że moi ludzie mają strzec flanki. Posłaniec nie tylko znał prawidłowe hasła, ale rozkaz potwierdził także człowiek, którego posłałem do namiotu dowództwa.

– Dziękuję, kapitanie – powiedział Lan, dając mu znać, że może powrócić do swoich ludzi. Popatrzył na Andere i księcia Kaisela. Obaj siedzieli nieopodal, wyglądając na zdezorientowanych. Słyszeli, jak Lan przesłuchiwał wcześniej dowódcę chorągwi Kandoru, który twierdził to samo co Arafelianin.

Lord Agelmar przysłał ich obu. Dwa oddziały posiłków, wysłane osobno. Jeden nie wiedział o drugim. Lan poczuł po prawej stronie powiew chłodnej bryzy znad rzeki. Obrócił konia i pogalopował ku tylnym szeregom.

– Lan? – zapytał Andere, kiedy on i Kaisel znaleźli się na koniach obok Mandarba.

– O co chodzi?

– Zbyt wielu ludzi zostało wysłanych, by zapełnić wyrwę, która powstała w naszych szeregach – rzekł cicho Lan.

– Łatwo popełnić taki błąd – zauważył książę Kaisel. – Obawa, że Trolloki przebiją się przez nasze szeregi, jest realna teraz, kiedy Władcy Strachu włączyli się do bitwy. Generał przysłał dwie chorągwie zamiast jednej. To ważne dla naszego bezpieczeństwa. Prawdopodobnie zrobił to celowo.

Nie. To był błąd. Niewielki, ale błąd. Prawidłowym ruchem byłoby wycofanie żołnierzy i ustabilizowanie ich szeregów. Potem powinna przybyć jedna chorągiew kawalerii i wyciąć nadchodzące Trolloki. Działania dwóch chorągwi można byłoby skoordynować, ale bez ostrzeżenia dwóch kapitanów istniało ryzyko, że wpadną jedni na drugich – co się też stało.

Lan potrząsnął głową i ogarnął wzrokiem pole bitwy. Niedaleko znajdował się sztandar królowej Ethenielle. Lan pospieszył w jego kierunku. Królowa oczekiwała w towarzystwie swej honorowej straży, mając lorda Baldhere u swego boku. Miecz Kirukanu miał ostrze skierowane dokładnie w kierunku królowej, choć ona sama nie wyraziła chęci osobistego udziału w bitwie. Lan zastanowił się pobieżnie, czy Ethenielle nie miała zamiaru iść w ślady Tenobii, ale właściwie nie powinien był snuć takich rozważań. Ethenielle była wyjątkowo rozważną kobietą. Co więcej, otaczała się rozsądnymi doradcami.

Lord Ramsin – jej nowy mąż – rozmawiał z grupą swych dowódców. Wyglądający szelmowsko człowiek w stroju zwiadowcy przemknął obok jadącego Lana, wioząc rozkazy. Lord Agelmar zazwyczaj nie wydawał rozkazów poszczególnym oddziałom; koncentrował się na całości bitwy. Informował dowódców, co chce osiągnąć, pozostawiając szczegóły osiągania celów w ich gestii.

Obok królowej usiadła korpulentna kobieta, spokojnie coś do niej mówiąc. Zauważyła Lana i skinęła głową. Lady Serailla była główną doradczynią królowej. Ona i Lan… mieli nieporozumienia w przeszłości. Lan szanował ją na tyle, na ile można szanować człowieka, którego chciałoby się udusić i strącić z klifu.

– Dai Shan – rzekła królowa, kiwając na niego. Ramsin, stojący nieopodal, skinął dłonią. Uderzył piorun. Nie spadł jednak deszcz, a Lan nie spodziewał się tego, zważywszy na intensywną wilgoć powietrza. – Jesteś ranny? Poślę w takim razie po jedną z Uzdrowicielek.

– Są potrzebne gdzie indziej – odrzekł krótko Lan. Strażnicy zasalutowali na jego widok. Każdy z nich miał na napierśniku zieloną, luźną tunikę z wyszytym na niej Czerwonym Koniem, a na każdej lancy widać było czerwoną i zieloną serpentynę. Hełmy miały stalową, kratkowaną osłonę twarzy, w przeciwieństwie do szerokiego, malkierskiego hełmu Lana, który był otwarty z przodu. – Czy mogę wypożyczyć lorda Baldhere, Wasza Wysokość? Mam do niego pytanie.

– Jeśli o to prosisz, Dai Shan – odrzekła królowa Ethenielle, choć lady Serailla posłała mu kose spojrzenie. Było oczywiste, że zastanawiała się, czego chciał od miecznika królowej Kandoru.

Baldhere podszedł do Lana, przekładając Miecz Kirukanu do drugiej ręki, tak by jego rękojeść wciąż była skierowana ku Królowej. To była formalność, ale lord Baldhere był formalistą. Andere i książę Kaisel przyłączyli się do nich, Lan zaś nie polecił im, by się oddalili.

– Lord Agelmar wysłał czwartą część naszych rezerw, by uzupełniła małą wyrwę w naszych szykach – powiedział Lan tak cicho, że mogli go usłyszeć tylko Baldhere, Andere i Kaisel. – Nie jestem pewien, czy taka liczba ludzi była potrzebna.

– Wydał rozkazy, aby nasza saldaeańska lekka kawaleria pozostawiła wschodnią flankę – powiedział Baldhere – i by uderzyć w lewą flankę Trolloków, atakując w głąb ich szeregów, stosując nieoczekiwany atak uderzaj-i-uciekaj. Mówi, że chce, by uwaga Władców Strachu rozpierzchła się. Twierdzi też, że wywarcie wrażenia, że nasza obrona jest słabsza niż w rzeczywistości, sprawi, że Władcy Ciemności popełnią błąd.

– A twoja opinia? – zapytał Lan.

– To dobry ruch – odrzekł Baldhere – jeśli chcemy, by bitwa trwała długo. Nie martwiłbym się dopóty, dopóki Saldaeańczycy byliby w stanie ujść żywi. Nie słyszałem wcześniej o oddziałach posiłkowych. To pozostawia nas bardzo odsłoniętymi na wschodzie.

1 ... 160 161 162 163 164 165 166 167 168 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)