Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 156 157 158 159 160 161 162 163 164 ... 296
Перейти на страницу:

Davram Bashere był Sprzymierzeńcem Ciemności.

– Bashere zostaje zwolniony ze swej funkcji – powiedziała Elayne.

– Ale… – wybełkotał. Jego żona położyła mu rękę na ramieniu, patrząc na Elayne z ogniem w oczach. Bashere wycelował palcem w Tama. – Wysłałem ludzi z Dwu Rzek! Tam al’Thor jest winowajcą. Próbuje cię zwieść, Wasza Wysokość!

– Talmanes – powiedziała Elayne, czując zimno w kościach. – Niech pięciu Czerwonorękich weźmie lorda Bashere i jego żonę pod straż.

Bashere wyrzucił z siebie strumień przekleństw. Elayne była zdziwiona swoim spokojem. Jej emocje były przytłumione. Obserwowała, jak strażnicy zabierają Bashere.

Nie mieli zbyt wiele czasu.

– Zbierz naszych dowódców – zakomenderowała Elayne. – Galad, Arganda… Wykończcie tę armię Trolloków, atakując ze wzgórz! Powiadomcie ludzi o moim rozkazie. Rzućcie wszystkie nasze siły do walki! Jeśli nie pokonamy Trolloków w ciągu następnej godziny, zginiemy!

– Talmanes, smoki nie są zbyt użyteczne w walce z Trollokami teraz, gdy są otoczone. Ryzykujesz, że zostaną trafieni nasi ludzie. Niech Aludra zadba, by wszystkie wozy ze smokami znalazły się na najwyższym wzgórzu, tak byśmy mogli zaatakować wroga, który nadchodzi z południa. Powiedz Ogirom, by stworzyli kordon wokół wzgórza ze smokami. Tam, niech twoi strzelcy z Dwu Rzek czuwają na sąsiednich wzgórzach. Legion Smoków niech uformuje przednie szyki, kusznicy na przodzie, a ciężka kawaleria z tyłu. Światłości. Oby wystarczyło nam czasu, by wykończyć otoczone Trolloki.

Muszą działać szybko. Światłości! Jeśli druga armia otoczy jej ludzi…

Elayne wzięła głęboki oddech, a potem otworzyła się na działanie saidara. Jedyna Moc wlała się w nią, choć mogła jej zaczerpnąć tylko strużkę. Mogła działać tak, jak gdyby nie była wyczerpana, lecz jej ciało znało prawdę.

Poprowadzi ich mimo wszystko.

27

Przyjacielski ogień.

Gareth Bryne szedł przez obóz, który rozkazał rozbić po stronie Arafelian, kilkaset kroków od kandorskiej granicy, na wschód od brodu. Gareth nie zwracał uwagi na żołnierzy, którzy mu salutowali. Z jednej strony śpieszyła obok niego Siuan, z drugiej posłaniec z wiadomościami. Za nimi szła grupa strażników i sług, którzy nieśli mapy, tusz i papier.

Stojące w płomieniach miejsce zatrzęsło się od eksplozji Mocy. Straszliwy łoskot i kataklizm… było tak, jakby nadeszła lawina kamieni.

Garethowi przestał dokuczać zapach dymu. Wcześniej był wszechobecny. Przynajmniej część ognisk została zagaszona; przenoszący z Seanchan rozlokowali się nad rzeką i czerpali z niej strumienie wody.

Gdy w obóz uderzyła Jedyna Moc, stojący nieopodal stojak na broń drzewcową z łoskotem upadł na ziemię. Gareth potknął się, wokół niego i Siuan rozprysnęła się ziemia, a kamyki uderzyły w jego hełm i pancerz.

– Mów dalej, człowiecze – warknął Gareth do Holcoma, posłańca.

– Hm, tak, panie. – Patykowaty mężczyzna miał twarz niczym koń. – Aes Sedai na Czerwonym, Zielonym i Błękitnym wzgórzu trzymają się. Te z Szarego wycofały się, a Białe donoszą, że zaczynają odczuwać brak sił.

– Inne Aes Sedai także będą zmęczone – rzekła Siuan. – Nie jestem zaskoczona, że pierwsze przyznały to Białe. To nie będzie dla nich powód do wstydu, tylko kolejny fakt.

Bryne chrząknął, ignorując kolejną fontannę, która na nich spadła. Musiał wykonać jakiś ruch. Cień miał teraz zbyt wiele bram. Będą próbowali uderzyć w jego ośrodek dowodzenia. To było to, co uczyniłby on sam, będąc na ich miejscu. Najlepszą ripostą na strategię wroga byłoby nie mieć centrum dowodzenia, a w każdym razie nie takie, które można łatwo znaleźć.

Sumując wszystko, bitwa toczyła się zgodnie z planem. Kiedy coś takiego się zdarzało, było niespodzianką. Na polu bitewnym należy być raczej przygotowanym na to, że trzeba będzie gruntownie zmienić taktykę – ale tym razem wszystko szło gładko.

Aes Sedai raziły w Sharanów ze wzgórz znajdujących się na południe od brodu, wspomagane deszczem strzał łuczników, którzy zajęli pozycje poniżej, na zboczach. Dzięki temu dowódca – Demandred we własnej osobie – nie mógł rzucić wszystkich swoich oddziałów przeciwko obrońcom stacjonującym nad rzeką. Nie mógł też wystawić wszystkich swoich sił przeciwko Aes Sedai – które mogły Podróżować – toteż poświęcanie się w pełni walce z nimi przyniosłoby bardzo niewiele korzyści. Zamiast tego musiał podzielić swe siły, wysyłając Trolloki z prawej flanki w kierunku wzgórz – poniosły ciężkie straty, lecz wciąż naciskały na Aes Sedai – i rzucić Sharanów do walki z oddziałami Białej Wieży nad rzeką.

Seanchanie skupiali większą część uwagi przenoszących wroga. To nie powstrzymywało jednak części sharańskich przenoszących, by przerzucić ogień wysoko przez rzekę rażąc obóz Bryne’a. Gareth wiedział, iż nie ma sensu zastanawiać się nad tym, czy zostanie trafiony. Był tu tak samo bezpieczny jak gdziekolwiek indziej – inaczej byłoby w przypadku, gdyby miał rejterować do Białej Wieży. Nie mógł znieść świadomości, że mógłby pozostawać bezpieczny w jakiejś komnacie, wiele mil od pola walki.

„Światłości” – pomyślał. – „Tak prawdopodobnie będą się zachowywać dowódcy w przyszłości. Bezpieczne pozycje dowodzenia, dostępne tylko za pomocą bram”. Ale on jako generał potrzebował czuć puls pola bitwy. Nie mógłby zaś go poczuć, znajdując się wiele mil od frontu.

– Jak sobie dają radę pikinierzy na wzgórzach? – chciał wiedzieć.

– Bardzo dobrze, mój panie – odparł Holcom. – Na tyle, na ile to możliwe po godzinach odpierania ataków Trolloków. – Bryne rozmieścił linie defensywne, złożone z pikinierów, w połowie drogi wiodącej na każdy szczyt; każdy Trollok, który zdołałby przedrzeć się przez ten kordon, zostałby trafiony przez łuczników znajdujących się powyżej. Nie istniałaby potrzeba zakłócania pracy Aes Sedai. – Pikinierzy broniący Czerwonych Ajah pośrodku wzgórza wkrótce będą potrzebowali wzmocnienia oddziałów. Stracili dużo ludzi podczas ostatniego ataku.

– Będą musieli jeszcze trochę wytrzymać. Te Czerwone są dostatecznie groźne, by zająć się pewną liczbą Trolloków, które będą się przedzierały przez szyki pikinierów. – Miał taką nadzieję. Kolejna eksplozja zburzyła namiot stojący obok. – Jak szwadrony łuczników na wzgórzach? – Bryne kopnął leżącą na ziemi halabardę.

– Niektórym zaczyna brakować strzał, panie.

Cóż, na to Gareth nie mógł wiele poradzić. Popatrzył w kierunku brodu, ale tam panował totalny zamęt. Goryczą napełniła go myśl, że był tak blisko walk i nie wiedział, jak mają się sprawy z jego żołnierzami.

– Czy ktoś ma informacje, co dzieje się przy brodzie? – ryknął, zwracając się do swej świty. – Nie widzę rzeczy, które są wysadzane za pomocą Światła. Oślepiają nas kłębowiska ciał i kule ognia wstrzelane w tę i w tamtą stronę!

Holcom zbladł.

– Te seanchańskie kobiety przenoszą tak, jakby to był rozżarzony pręt. Mam na myśli to, że sprawiają Sharanom niezłą łaźnię, panie. Na naszej lewej flance jest wiele ofiar, ale walczą nad podziw mężnie.

– Czy nie ustanowiłem Joni dowódcą lansjerów?

– Kapitan Shagrin nie żyje. – Do Garetha podszedł kolejny posłaniec z wiadomością. Na głowie miał świeżą ranę. – Właśnie stamtąd przychodzę.

„Do diabła”. Cóż, Joni zawsze chciał polec w bitwie. Bryne pohamował emocje.

– Kto teraz dowodzi?

– Uno Nomesta – odrzekł posłaniec. – Wziął nas pod swoją komendę po śmierci Joni, ale przysyła wiadomość, że wróg naciera coraz silniej.

1 ... 156 157 158 159 160 161 162 163 164 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)