Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 153 154 155 156 157 158 159 160 161 ... 296
Перейти на страницу:

– Nie zgadzam się – zaprotestowała Fortuona. – Twoje wojska nie mają decydującego znaczenia. Tworzą je dzieci tych, którzy złamali przysięgę. Walczysz z Cieniem i za to zasłużyłaś na mój szacunek. Jeślibyś przegrała, ja wróciłabym do Seanchan i użyłabym całej potęgi Zawsze Zwycięskiej Armii, by przeciwstawić ją tej… okropności. Wciąż bylibyśmy w stanie wygrać Ostatnią Bitwę. Byłoby to trudniejsze bez ciebie, a ja nie chciałabym marnować ludzkich istnień albo damane, ale jestem pewna, że możemy samodzielnie przeciwstawić się Cieniowi.

Ich spojrzenia zetknęły się ze sobą.

„Jakie zimne oczy” – pomyślała Egwene. Blefuje. Musi to robić. Raporty, jakie przychodziły od ludzi, którzy byli oczami i uszami Siuan, mówiły, iż w Seanchan panował chaos. Kryzys sukcesji.

Być może Fortuona naprawdę wierzyła, że Cesarstwo byłoby w stanie samo przeciwstawić się Cieniowi. Jeśli tak, to była w błędzie.

– Będziesz walczyła wraz z nami – powiedziała Egwene. – Zawarłaś pakt z Randem, złożyłaś mu przysięgę, jak sądzę.

– Tremalking jest nasz.

– O? – rzekła Egwene. – Czyżbyś ustanowiła tam przywódcę? Jednego z Ludu Morza, tak by utwierdzić swą władzę?

Fortuona nie rzekła nic.

– Większa część krain, które podbiłaś, jest ci lojalna – ciągnęła Egwene. – Czy będzie lepiej, czy gorzej, Altaranie i Amadicianie podążą za tobą. Tarabonianie także. Ale Lud Morza… Nie mam doniesień, by ktokolwiek z nich popierał cię albo deklarował chęć szczęśliwego życia pod twym panowaniem.

– Granice…

– Granice, o których wspomniałaś jako o przedstawionych na mapach, pokazują Tremalking jako ziemie Ludu Morza. Nie twoje. Jeśli nasz układ respektuje obecne granice, będziesz musiała osadzić w Tremalking władcę, który cię poprze.

Argument ten wydawał się Egwene dość słaby. Seanchanie byli zdobywcami. Czy dbaliby o jakiekolwiek prawowite przejęcie władzy? Jednakże Fortuona zdawała się rozważać słowa Egwene. Zmarszczyła brwi, namyślając się.

– To… dobry argument – powiedziała wreszcie. – Nie zaakceptowali nas. Są głupcami, odrzucając pakt, który im oferowaliśmy, ale tak zrobili. Dobrze więc, zrezygnujemy z Tremalking, ale ja dodam warunek do naszej umowy.

– Jaki to warunek?

– Ogłosisz w swej Wieży i na swych ziemiach, że każdej marath’damane, która będzie chciała przybyć do Ebou Dar i nosić przepisową obrożę, musi to być zezwolone.

– Czy sądzisz, że ludzie naprawdę chcą nosić obroże? – Ona była chyba szalona. Musiała być szalona.

– Oczywiście, że tak – odparła Fortuona. – W Seanchan bardzo rzadko się zdarza, byśmy w naszych poszukiwaniach nie odnaleźli ludzi, którzy potrafią przenosić. Kiedy odkrywają, jakie mają zdolności, sami do nas przychodzą i proszą, by im nałożyć obrożę, tak jak to jest właściwe. Nie zmusisz nikogo, by trzymał się od nas z daleka. Pozwolisz im, by do nas przychodzili.

– Obiecuję, ale nikt tego nie uczyni.

– Tak więc nie będziesz miała kłopotu, by to obwieścić – rzekła Fortuona. – Poślemy emisariuszy, który będą nauczać twój lud o pożytkach z bycia damane – będzie to misja pokojowa, bo honorujemy nasz układ. Sądzę, że będziesz zaskoczona. Ludzie sami zobaczą, co jest słuszne.

– Rób, jak sobie życzysz – powiedziała Egwene, ubawiona. – Nie złamiecie prawa, a jak przypuszczam, twoi emisariusze zostaną zaakceptowani. Ale nie mogę się wypowiadać za każdego władcę.

– A co z ziemiami, którymi władasz? Tar Valon? Wpuścisz tam naszych emisariuszy?

– Jeśli nie złamią prawa – rzekła Egwene – ja nie stanę im na przeszkodzie. Dopuszczę ich do Białych Płaszczy, jeśli to, co będą mieli do powiedzenia, nie doprowadzi do zamieszek. Ale, Światłości, kobieto. Nie wierzysz chyba naprawdę…

Przerwała, obserwując Fortuonę. Ona naprawdę w to wierzyła. Na tyle, na ile Egwene mogła to ocenić, Fortuona dawała temu wiarę.

„Przynajmniej jest szczera” – pomyślała Egwene. – „Szalona. Szalona, ale szczera”.

.A damane, które teraz przetrzymujesz? – zapytała Egwene. – Pozwolisz iść odejść, jeśli będą tego chciały?

– Nikt, kto jest odpowiednio wytrenowany, nie zechce tego.

– Równowaga musi panować po obu stronach – powiedziała Egwene. – Jeśli stwierdzicie u jakiejś dziewczyny zdolności do przenoszenia, lecz ona nie będzie chciała zostać damane, pozwolicie jej opuścić swe ziemie i przyłączyć się do nas?

– To byłoby, jak pozwolenie rozwścieczonemu grolmowi wyjść na miejski rynek.

– Powiedziałaś, że ludzie ujrzą prawdę – rzekła Egwene. – Jeśli twój sposób życia i twoje ideały są prawdziwe, ludzie to dostrzegą. Jeśli takimi nie są, nie można ich forsować na siłę. Daj wolność tym kobietom, które chcą być wolne, a ja pozwolę twoim ludziom przemawiać w Tar Valon. Światłości, dam im zakwaterowanie i darmowe wyżywienie. I tak będzie w każdym mieście!

Fortuona spojrzała na Egwene.

– Wiele naszych sul’dam przystąpiło do tej wojny, przewidując szansę pozyskania nowych damane spośród tych, które służą Cieniowi. Te Sharanki, na przykład. Czy chciałabyś, żebyśmy uwolnili je albo twoje siostry, sługi Cienia? By niszczyły, mordowały?

– By zostały osądzone i stracone w imię Światłości.

– Dlaczego nie zrobić z nich użytku? Po co marnować ich życie?

– To, co robisz, jest wstrętne! – powiedziała Egwene, poirytowana. – Nawet Czarne Ajah nie zasługują na coś takiego.

– Nasze zasoby ludzkie nie mogą być tak łatwo marnowane.

– Czyżby? – zapytała Egwene. – Czy zdajesz sobie sprawę, że każda z twych cennych trenerek, sul’dam, jest marath’damane?

Fortuona obróciła się ku niej.

– Nie rozpowszechniaj takich kłamstw.

– Och? Sprawdzimy to, Fortuono? Powiedziałaś, że ćwiczyłaś je sama. Jesteś sul’dam, jak zakładam? Nałóż na szyję a’dam. Rzucam ci wyzwanie. Jeśli się mylę, a’dam nie uczyni ci nic złego. Jeśli mam rację, będziesz poddana jego mocy i udowodnisz, że jesteś marath’damane.

Oczy Fortuony rozszerzyły się ze złości. Zlekceważyła uszczypliwe nazwanie jej przez Egwene przestępczynią, ale to oskarżenie było poważniejsze… Egwene postanowiła wbić nóż jeszcze głębiej.

– Tak – powiedziała. – Pozwól nam to zrobić i sprawdzić prawdziwą siłę twego zaangażowania. Jeśli udowodnisz, że umiesz przenosić, czy zrobisz to, co według ciebie powinny zrobić inne kobiety? Czy zaakceptujesz obrożę i nałożysz ją na swą szyję, Fortuono? Czy będziesz posłuszna prawu twego kraju?

– Będę posłuszna – odrzekła zimno Fortuona. – Jesteś ignorantką. Być może to prawda, że sul’dam może się nauczyć przenoszenia. Ale to nie to samo, co bycie marath’damane – różnica jest taka, jak w przypadku mężczyzny, który może zostać mordercą a uznaniem go za takowego.

– Zobaczymy – powiedziała Egwene. – Jeszcze raz twój lud przekona się o kłamstwach, które są mu opowiadane.

– Osobiście cię zniszczę – wymamrotała Fortuona. – Pewnego dnia twoi ludzie sami cię do mnie przyprowadzą. Zapomnisz, kim jesteś, a twoja arogancja doprowadzi cię do naszych granic. Będę czekała.

– Planuję żyć przez stulecia – wysyczała Egwene. – Zobaczę rozpad twego imperium, Fortuono. Będę przypatrywała się temu z radością. – Wyciągnęła palec, by przyłożyć go kobiecie do klatki piersiowej, ale Fortuona zareagowała ze zdumiewającą szybkością, chwytając Egwene za nadgarstek. Jak na kogoś tak niewielkiego wzrostu, była zdumiewająco szybka. Egwene sięgnęła do Źródła. Stojące nieopodal damane z trudem złapały oddech, a wokół nich pojawiło się światło Jedynej Mocy.

Mat wepchnął się pomiędzy Egwene i Fortuonę i rozdzielił je, przytrzymując ręce na ich klatkach piersiowych. Egwene instynktownie wykonała splot, chcąc pozbyć się jego ręki za pomocą splotu Powietrza. Rozpadł się, oczywiście. „Krew i popioły, to irytujące!”

1 ... 153 154 155 156 157 158 159 160 161 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)