Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 296
Перейти на страницу:

Zabójca przyszedł po niego. Albo zdał sobie sprawę, że Perrin będzie strzegł tego miejsca, albo miał zamiar wykonać wreszcie swój atak na Randa. Tak czy inaczej, Perrin pochwycił jego spojrzenie. Zabójca stał na skalnej grani, patrząc na dolinę – ciemna figura z łukiem i w czarnym płaszczu, targanym wiatrami nawałnicy. Poniżej, w kurzu i cieniu, wciąż trwała bitwa. Tysiące tysięcy ludzi umierało, zabijając i zmagając się w realnym świecie. To miejsce mogły nawiedzić tylko zjawy.

Perrin ujął swój młot.

– Spróbuj mnie dostać – wyszeptał. – Tym razem znajdziesz we mnie innego przeciwnika.

Zabójca uniósł swój łuk, po czym wystrzelił. Strzała rozmnożyła się – pojawiły się cztery, potem szesnaście, a następnie ich grad pomknął w kierunku Perrina.

Perrin zawarczał, potem zaatakował słup powietrza, który stworzył Zabójca, by powstrzymać wiatr. Słup zniknął, strzały zaś pochwyciła szalejąca wichura, wprawiając je w wir.

Zabójca pojawił się na wprost Perrina, wywijając nożem i mieczem. Perrin skoczył ku niemu, bo w pobliżu pojawili się przystrojeni w czerwone zasłony Aielowie. Zajęli się nimi Gaul wraz z wilkami. W tym czasie Perrin mógł skoncentrować się na swoim przeciwniku. Obrócił się z rykiem, wytrącając Zabójcy broń z ręki i skierowując się ku jego głowie.

Zabójca uskoczył i stworzył kamienne ramiona, które wytrysnęły z ziemi, by pochwycić Perrina. Odłamki skały rozprysnęły się wokół. Perrin skoncentrował się i ramiona eksplodowały, upadając na ziemię. Perrin wyczuł ostry zapach zdumienia Zabójcy.

– Jesteś tutaj w cielesnej postaci – wysyczał Zabójca.

Perrin skoczył ku niemu, przenosząc się w półskoku, tak by szybciej dostać Zabójcę. Ten osłonił się tarczą, która pojawiła się na jego ramieniu. Mah’alleinir pozostawił na niej wielkie wgłębienie.

Zabójca zniknął i pojawił się o pięć kroków dalej, na krawędzi ścieżki prowadzącej do jaskini.

– Jestem bardzo zadowolony, że przybyłeś tutaj, polując na mnie, wilcze szczenię. Zabroniono mi cię szukać, ale teraz jesteś tutaj. Oskalpowałem ojca rodu, teraz czas na szczenię.

Perrin mignął w skoku i dopadł do Zabójcy. Takie skoki wykonywał, by przedostać się z jednego szczytu wzgórza na drugi. Zderzył się z przeciwnikiem i obaj potoczyli się na krawędź znajdującą się na wprost wejścia do Szczeliny, po czym spadli dziesięć stóp w dół.

Młot Perrina tkwił za paskiem – nie pamiętał, by go tam umieścił – ale nie miał zamiaru uderzyć nim mężczyzny. Chciał poczuć, jak uderza w jego twarz pięścią. Cios nastąpił, gdy spadali, ale twarz Zabójcy okazała się twarda jak kamień.

W tym momencie ich walka nie była już tylko walką ciała przeciwko ciału, ale woli przeciwko woli. Ponieważ upadli razem, Perrin wyobraził sobie, że twarz Zabójcy jest delikatna, a pod wpływem jego uderzenia jej kości pokruszą się i pękną. W odpowiedzi Zabójca wyobraził sobie, że jego twarz jest twarda jak głaz.

W rezultacie policzek Zabójcy rzeczywiście był twardy jak skała, lecz Perrin i tak go roztrzaskał. Upadłszy na ziemię, przetoczyli się po niej. Kiedy Zabójca wstał, okazało się, że jego policzek wyglądał niczym statua rozbita młotem. Na skórze widać było małe pęknięcia.

Zaczęła się przez nie sączyć krew, a Zabójca otworzył oczy ze zdumienia. Podniósł rękę, dotykając policzka i poczuł wilgoć. Skóra na powrót stała się cielesna i pojawiły się na niej szwy, jak gdyby założone przez chirurga. Nie byłoby to możliwe w wilczym śnie.

Zabójca posłał Perrinowi pogardliwe spojrzenie, po czym zaatakował. Obaj rzucali się do przodu i cofali się, otoczeni chmurą pyłu, który formował twarze ludzi walczących o swe życie w innym miejscu, w innym świecie. Perrin przebił się przez nie, a z Mah’alleinira posypał się pył. Zabójca cofnął się i stworzył wiatr, który miał zdmuchnąć Perrina z drogi, po czym zaatakował zbyt szybko.

Perrin bez namysłu przemienił się w wilka, dzięki czemu miecz Zabójcy nie trafił w jego głowę. Młody Byk skoczył na przeciwnika, uderzając go od tyłu i pokonując wizję dwóch walczących ze sobą Aielów. Ich wizerunki eksplodowały, zamieniając się w piasek i kurz. Inne, które widoczne były po bokach, zostały zdmuchnięte.

Wyjąca nawałnica brzmiała w uszach Młodego Byka jak ryk, a kurz osiadł mu na skórze i w oczach. Przeturlał się po ciele Zabójcy, po czym sięgnął do jego gardła. Jak słodko będzie posmakować krwi tego dwunożnego. Zabójca przemieścił się.

Młody Byk stał się Perrinem. Trzymał młot w pogotowiu, kucając na równinie, na której toczyła się fragmentaryczna walka pomiędzy zmieniającymi się ludźmi. „Ostrożnie” – pomyślał. – „Jesteś wilkiem, ale bardziej człowiekiem”. Nagle zdał sobie sprawę, że niektóre z odczuć nie były całkiem ludzkie. Ujrzał dwie postacie, które przypominały węże, ale szybko zniknęły.

„Czy w tym miejscu odbijają się obrazy innych światów?” – zastanowił się Perrin, nie będąc pewnym, co myśleć o fantomach.

Zabójca znowu znalazł się blisko, zaciskając zęby. Perrin poczuł, jak młot rozgrzewa mu się w rękach, a jego noga tętni w miejscu, w które został uderzony podczas ostatniej walki z Zabójcą, a które zostało Uzdrowione. Perrin ryknął. Miecz Zabójcy znalazł się niebezpiecznie blisko, drasnął go w policzek, po czym uderzył w bok przeciwnika.

Zabójca zniknął.

Perrin zakołysał się i przez chwilę wydawało mu się, że Zabójca został pokonany. Ale nie, uderzenie młotem było zbyt słabe. Był gotów, by się przenieść. Perrin poczuł, jak po rosnącym na podbródku zaroście płynie mu krew; na policzku miał cięcie w mniej więcej tym samym miejscu, w którym on uderzył Zabójcę.

Wciągnął powietrze, obracając się i starając się wyczuć, gdzie znajduje się jego wróg. Gdzie on podążył? Nic nie czuł.

Zabójca nie przeniósłby się do jakiegoś miejsca w wilczym śnie. Wiedział, że Perrin podążyłby tam za nim. Zamiast tego musiał przeskoczyć do świata przebudzonych. Perrin zawył, zrozumiawszy, że stracił swą ofiarę. Była to skarga wilka, któremu nie udało się polowanie, zaś Perrinowi trudno było odzyskać nad sobą kontrolę.

Stało się to na skutek zapachu, który go doleciał. Płonące futro. Towarzyszyło temu wycie pełne bólu.

Perrin przeniósł się z powrotem na początek ścieżki. Poparzone i umierające wilki leżały pośród ciał Aielów. Dwóch z nich wciąż żyło. Stali odwróceni do siebie plecami, a, co dziwne, ich zasłony były spuszczone. Mieli spiłowane zęby i uśmiechali się jak szaleńcy, przenosząc. Spalając wilka za wilkiem na popiół. Gaul zmuszony był schronić się za skałę, a jego ubranie tliło się. Wydzielał zapach strachu.

Dwóch uśmiechniętych przenoszących nie wydawało się dbać o to, że ich towarzysze wykrwawiają się na śmierć. Perrin podszedł do nich. Jeden z Aielów uniósł rękę i wyemitował strumień ognia. Perrin przemienił go w dym, wszedł weń, a szaroczarne pasmo zawirowało, po czym odpłynęło.

Drugi z Aielów także przeniósł, przedtem jednak próbował rozerwać ziemię pod stopami Perrina. Ten wiedział, że tak się nie stanie, że grunt wytrzyma sploty. Miał rację. Perrin nie widział splotów, ale wiedział, iż ziemia – nagle znacznie bardziej twarda – nie drgnie, choćby próbowano ją poruszyć.

Pierwszy z Aielów z rykiem sięgnął po włócznię, ale Perrin schwycił go za kark.

Tak bardzo chciał zmiażdżyć jego gardło. Zabójca znowu mu się wymknął, a wilki padły martwe z rąk tych dwóch. Wstrzymał się jednak. Zabójca… Zabójca zasługiwał na coś więcej niż śmierć za wszystko, co zrobił. Perrin nie wiedział wiele o pokonanych Aielach i nie był pewien, czy zabicie ich teraz nie równałoby się unicestwieniu ich na zawsze, bez możliwości odrodzenia.

1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)