Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 152 153 154 155 156 157 158 159 160 ... 236
Перейти на страницу:

Starożytne siostry, które wypowiadały tę część rytualnej przysięgi, były również zawsze świadome, jak duże pole manewru dają Trzy Przysięgi. Tu pominięcie drobnego szczegółu, tam nutka niejasności i cała opowieść zyskiwała zupełnie odwrotny do rzeczywistego wydźwięk, mimo iż została opowiedziana zgodnie z prawdą.

Akarrin wygłosiła przysięgę głośno i nieco niecierpliwie, pozostałe pięć kobiet zaś z różnym stopniem oficjalności i nieśmiałości. Wiele sióstr całe swoje życie przeżywało bez wezwania do złożenia sprawozdania przed Komnatą. Aledrin poczekała, aż ostatnia z przybyłych wypowie przysięgę, po czym pomaszerowała z powrotem do swojej ławki.

— Powiedz nam, Akarrin, co widziałyście — poleciła Moria, gdy tylko Biała Zasiadająca odwróciła się, aby odejść. Aledrin wyraźnie zesztywniała, a kiedy zajęła swoje miejsce, jej twarz była wprawdzie zupełnie pozbawiona wyrazu, lecz na policzkach widać było jaśniejsze rumieńce. Moria powinna wszak była na nią poczekać. Skoro nie poczekała, najprawdopodobniej była ogromnie zaniepokojona.

Zgodnie z tradycją... A światem Aes Sedai rządziło znacznie więcej tradycji i zwyczajów niż rzeczywistych zasad, przy czym Światłość jedna wie, że nikt nie znał nawet wszystkich licznych prawideł, zwłaszcza że nowe warstwy jednego prawa (często sprzeczne z poprzednimi) nakładały się przez stulecia na stare. Tym niemniej tradycja i zwyczaje rządziły światem Aes Sedai równie solidnie jak prawo Wieży, a może nawet bardziej...

Tak czy owak, zgodnie z tradycją Akarrin swoją odpowiedź skierowała do Zasiadającej na Tronie Amyrlin.

— To, co widziałyśmy, Matko, z grubsza wyglądało jak okrągła dziura w ziemi — odparła, niemal przy każdym słowie kiwając głową dla jego podkreślenia. Słowa dobierała jawnie ze sporą dozą ostrożności, starając się najwyraźniej zostać przez wszystkie słuchające jak najlepiej zrozumiana. — Pierwotnie mogła być ona idealnym okręgiem, jednakże w niektórych miejscach ścianki się osunęły. Otwór ma w przybliżeniu trzy mile średnicy i jakieś półtorej mili głębokości. — Któraś z sióstr głośno nabrała powietrza i Akarrin zmarszczyła brwi, jakby w obawie, że ktoś próbuje jej przerwać. W końcu podjęła opowieść: — Nie miałyśmy całkowitej pewności w kwestii głębokości tego otworu, gdyż jego dno jest przykryte wodą i lodem. Wierzymy, że ostatecznie może się przekształcić w jezioro. W każdym razie bez większych problemów mogłyśmy ustalić dokładną lokalizację tego miejsca, toteż nie mamy żadnych wątpliwości, że znajduje się ono na terenie, na którym stało kiedyś miasto Shadar Logoth.

Umilkła i przez długą chwilę słychać było jedynie szelest spódnic wiercących się niespokojnie w swoich ławkach Aes Sedai.

Egwene również miała ochotę poruszyć się na swoim siedzeniu. O Światłości, siostra mówiła o otworze, który potrafiłby pomieścić połowę Tar Valon!

— Masz jakiś pomysł co do... sposobu utworzenia tej... dziury, Akarrin? — spytała w końcu.

Poczuła dumę, że potrafi zachować mocny, równy głos. Przecież głos Sheriam straszliwie drżał! Amyrlin miała nadzieję, że nikt inny nie zauważył dziwnego zachowania stojącej obok niej Opiekunki. Nieodpowiednie uczynki Opiekunki Kronik zawsze wszak stawiały każdą Amyrlin w złym świetle. Jeżeli Sheriam pokazywała po sobie strach, sporo sióstr może pomyśleć, że także Egwene się czegoś boi. A ona wolałaby, ażeby żadna niczego takiego nawet nie podejrzewała.

— Każdą z nas wybrano do tego typu zadań, ponieważ posiadamy zdolność interpretowania takich znalezisk, Matko. Tak czy inaczej, taka interpretacja przychodzi nam łatwiej niż większości ludzi. — A zatem nie wybrano ich tylko dlatego, że żadna z silniejszych sióstr nie była zainteresowana! Amyrlin postanowiła sobie ten fakt zapamiętać. Działania Aes Sedai naprawdę rzadko były tak proste, jak się wydawały na pierwszy rzut oka. Egwene już wcześniej odkryła ten fakt, a jednak stale o tej zasadzie zapominała. — Nisain jest z nas najlepsza w sprawie tego rodzaju pozostałości — dorzuciła Akarrin. — Za twoim pozwoleniem, Matko, poproszę ją o odpowiedź na twoje pytanie.

Nisain nerwowo wygładziła spódnice z ciemnej wełny i odchrząknęła. Ta wysoka i chuda Szara o mocno zarysowanym podbródku i niepokojąco niebieskich oczach cieszyła się pewną renomą specjalistki w sprawach prawa i traktatów, czuła się wszakże wyraźnie nieswojo, przemawiając przed Komnatą. Spojrzała teraz wprost na Amyrlin jak ktoś, kto wybiera sobie na rozmówcę jedną osobę, nie chce bowiem pamiętać, że przemawia do wszystkich zebranych w sali Zasiadających.

— Biorąc pod uwagę użytą tam ilość saidara, Matko, nic dziwnego, że pozostałości znalazłyśmy w pobliżu tak grubej pokrywy śnieżnej. — Jej akcent był melodyjny i mocno murandiański. — Wiem, że może powinnam mieć jakieś pomysły w związku z tą sprawą, niestety jest mi ona zupełnie obca, więc niewiele mogę o niej powiedzieć. Udało mi się jedynie ustalić splot, lecz nie ma on w ogóle sensu. W ogóle! Naprawdę wydał mi się kompletnie nieznajomy, toteż nie mógł zostać utkany... — Znów odchrząknęła, po czym przełknęła ślinę. Jej twarz stała się nieco bledsza. — ...Nie mógł zostać utkany przez kobietę. Sądziłyśmy zatem, że utkali go Przeklęci, toteż sprawdziłam rezonans. Wszystkie go sprawdziłyśmy. — Obróciła się nieco i wskazała na swoje towarzyszki, po czym pospiesznie wróciła wzrokiem do Egwene. Zdecydowanie wolała patrzeć na nią niż na pochylone ku niej i przypatrujące jej się bacznie Zasiadające. — Nie potrafię wyjaśnić, co się tam działo, wiem jedynie, że ktoś uszkodził powierzchnię na obszarze trzech mil. Nie wiem, jak tego dokonano, na pewno jednak użyto także saidina. Rezonans był tak silny, że każda z nas mogła go wyczuć. Właściwie użyto więcej saidina niż saidara, o wiele, wiele więcej. Jakby postawić Smoczą Górę przy byle wzgórzu. To absolutnie wszystko, co mogę powiedzieć z całym przekonaniem, Matko.

Przez namiot przebiegł cichy dźwięk, gdy większość sióstr wypuściła wstrzymywany dotąd oddech. Najgłośniej sapnęła chyba Sheriam, lecz może tak się tylko wydało Egwene, gdyż Opiekunka znajdowała się najbliżej niej.

Amyrlin z trudem zachowała spokój. Przeklęci jednym splotem umieliby zniszczyć połowę Tar Valon. Jeśli Malind rzeczywiście zaproponuje ucieczkę, czy wtedy Egwene uda się próba namówienia sióstr do pozostania i stawienia czoła niebezpieczeństwu? Ale czy mogłaby opuścić Tar Valon, Wieżę i Światłość jedna wie, jak wiele dziesiątek tysięcy osób?

— Czy ktoś inny ma jakieś pytania? — spytała.

— Ja mam jedno — odrzekła Romanda cierpkim tonem. Jak zwykle zachowywała absolutny spokój. — Choć nie do tych sióstr. Jeżeli nikt nie ma do nich pytań, zapewne wolałyby się oddalić, a szczególnie zejść z oczu Komnacie.

Właściwie nie ona powinna coś takiego zasugerować, w sumie jednak miała do tego niejakie prawo, więc Egwene pominęła jej wypowiedź milczeniem. Okazało się, że rzeczywiście nikt nie ma pytań do Akarrin czy jej towarzyszek, więc Romanda w zaskakująco ciepły sposób podziękowała im za ich wysiłki. Chociaż i te podziękowania nie należały zasadniczo do jej zadań.

1 ... 152 153 154 155 156 157 158 159 160 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)