Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 236
Перейти на страницу:

Nigdzie między namiotami nie dostrzegła Sheriam, chociaż na alejce przed siedzibą Komnaty wcale nie znajdowały się same. Po drugiej stronie wejścia czekało tu bowiem jeszcze sześć kobiet — Akarrin i te Aes Sedai, które zawsze wraz z nią wyruszały na wyprawy: pięć sióstr reprezentujących pięć Ajah. Większość dygnęła przed Egwene z roztargnieniem, tym niemniej żadna się nie przybliżyła. Być może otrzymały zakaz rozmowy z kimkolwiek przed złożeniem sprawozdania Komnacie. Jako Amyrlin, Egwene mogłaby je oczywiście natychmiast skłonić do zdania raportu. I może nawet by jej go przedstawiły — jako Zasiadającej na Tronie Amyrlin. Prawdopodobnie tak, prawdopodobnie otrzymałaby od nich sprawozdanie... Z drugiej strony, kontakty Amyrlin z Ajah zawsze były delikatne, często nawet kontakty z Ajah, z której dana Amyrlin została wyniesiona. Niemal tak delikatne jak jej relacje z Komnatą. Egwene zmusiła się do uśmiechu i łaskawie skłoniła głowę. Gdyby zazgrzytała zębami pod tym uśmiechem... no cóż, przynajmniej będzie wtedy trzymała język za zębami.

Nie wszystkie siostry wydawały się świadome jej obecności. Akarrin, smukła w prostej brązowej wełnie i płaszczu z zaskakująco wyszukanym, zielonym haftem, gapiła się tępo przed siebie, co jakiś czas kiwając bezmyślnie głową. Najwidoczniej przygotowywała sobie mowę, którą wygłosi wewnątrz. Akarrin nie była silna we władaniu Mocą, niewiele silniejsza niż Siuan, jeśli w ogóle, choć dorównywała jej w tym tylko jedna Aes Sedai z towarzyszącej piątki — Therva, szczupła kobieta w jeździeckich spódnicach z żółtymi wstawkami i płaszczu obrzeżonym żółcią. Niepokojąca wydawała się potęga strachu, które siostry odczuwały przed tą straszliwą manifestacją przenoszonego saidara. Najsilniejsze z nich powinny wszak żywić chęć odkrycia prawdy i zmierzenia się z nią, jednak chyba tylko samej Akarrin nie brakowało w tej kwestii zapału; jej towarzyszki bynajmniej nie podchodziły do sprawy z entuzjazmem. Shana zazwyczaj zachowywała głęboką rezerwę, mimo iż oczy miała stale osobliwie przestraszone, a teraz ze zmartwienia otwierała je tak szeroko, że Egwene zaczęła się obawiać, czy za chwilę nie wyskoczą jej z orbit. Kobieta łypała ku wejściu do Komnaty, którego lekkie klapy pozostawały jeszcze zamknięte, a palcami stale miętosiła fałdy płaszcza, jakby nie potrafiła utrzymać rąk przy sobie. Błękitna Reiko, tęga Arafelianka, stała z wiecznie spuszczonym wzrokiem, jednakże srebrne dzwoneczki w jej długich, ciemnych włosach co chwilę słabo podzwaniały, toteż Amyrlin podejrzewała, że siostra potrząsa czasem głową wewnątrz kaptura. Tylko twarz Thervy — wyrazista dzięki długiemu nosowi — wyglądała jak maska absolutnego spokoju. Z drugiej strony, ten niezachwiany i niewzruszony spokój wydawał się w jej przypadku złym znakiem, ponieważ Żółta siostra z natury była pobudliwa. Co takiego te Aes Sedai widziały? I czego szukały Moria oraz inne dwie Zasiadające?

Egwene zapanowała nad zniecierpliwieniem. Najwyraźniej zebranie Komnaty jeszcze się nie zaczęło. Zasiadające właśnie się zbierały. Kilka z nich minęło Amyrlin i weszło do dużego namiotu zupełnie bez pośpiechu. Salita zawahała się, jakby chciała coś powiedzieć, zrezygnowała wszakże — jedynie lekko się skłoniła, uginając kolana, po czym poprawiła na ramionach szal z żółtymi frędzlami i ruszyła ku wejściu do siedziby Komnaty. Kwamesa ledwie łypnęła na Egwene podczas dygnięcia, a następnie zmarszczyła ostry nos, studiując krótko Anaiyę i pozostałe. Tyle że ta szczupła Szara patrzyła tak na każdego. Nie była wysoka, lecz usiłowała sprawiać takie wrażenie. Berana, kobieta o minie pyszałkowatej i dużych brązowych, ale zimnych jak śnieg oczach, zatrzymała się na chłodny ukłon przed Amyrlin, a potem zmarszczyła brwi, patrząc na Akarrin. Po długiej chwili, może rozumiejąc, że Akarrin wcale jej nie dostrzega, zupełnie niepotrzebnie wygładziła haftowane srebrną nicią białe spódnice i staranniej ułożyła szal na ramionach, toteż tylko białe frędzle wisiały luźno, po czym ruszyła ku wejściowym klapom, prześlizgując się przez nie tak niedbale, jak gdyby całkiem przypadkowo się tu zabłąkała. Wszystkie te trzy Zasiadające Siuan uznała za zbyt młode. Podobnie jak Malind i Escaralde. Moria jednak była Aes Sedai od stu trzydziestu lat. O Światłości, Siuan jawnie doszukiwała się we wszystkim konspiracji!

W chwili gdy Egwene zaczęła podejrzewać, iż za moment jej głowa wybuchnie — jeśli nie od migreny, to przynajmniej z tłumionej frustracji — nagle pojawiła się Sheriam; przytrzymując sobie fałdy płaszcza i spódnic, na wpół pędziła po brudnym, rozdeptanym śniegu alejki.

— Ogromnie przepraszam, Matko — wyrzuciła z siebie zadyszana, pospiesznie przenosząc Moc, by oczyścić się z błota, którym się ochlapała. Gdy potrząsała spódnicami, drobiny brudnego śniegu spadały na alejkę w postaci suchego proszku. — Ja... Słyszałam, że rozpoczęło się posiedzenie Komnaty, wiedziałam więc, że będziesz mnie poszukiwała, dlatego przybiegłam najprędzej, jak mogłam. Bardzo mi przykro.

Czyli że Siuan wciąż jej szukała.

— Teraz jesteś tutaj — odparła stanowczo Amyrlin. Sheriam chyba była naprawdę zdenerwowana, skoro błagała ją o wybaczenie na oczach innych sióstr, nie tylko Anaiyi i reszty, ale także Akarrin i jej towarzyszek. Nawet osoby, które szanowały Egwene jako Zasiadającą na Tronie Amyrlin, nie mogły uznać takiego zachowania za właściwe, nikt bowiem nie powinien widzieć przepraszającej i błagającej o wybaczenie Opiekunki Kronik. Z czego Sheriam na pewno zdawała sobie sprawę. — Idź pierwsza i zapowiedz mnie.

Opiekunka wciągnęła głęboki wdech, odrzuciła kaptur płaszcza, poprawiła wąską, błękitną stułę i weszła między lekkie klapy wejściowe. Jej głos zadźwięczał czysto w rytualnych frazach.

— Nadchodzi, ona nadchodzi...

Egwene ledwie mogła się doczekać, aż Sheriam dokończy zdanie. A gdy w końcu usłyszała: „...Płomień Tar Valon, Zasiadająca na Tronie Amyrlin”, ruszyła wielkimi krokami wśród koszy z płonącymi węglami i lamp stojących pod ścianami namiotu. Lampy dawały dobre światło, kosze zaś z płonącymi węglami wydzielały dziś zapach lawendy, równocześnie ogrzewając całą przestrzeń Komnaty. Nikt nie miał ochoty zmuszać się do ignorowania zimna, skoro mógł odczuwać rzeczywiste ciepło.

Namiot Komnaty urządzono zgodnie ze starożytnymi regułami, które tylko nieznacznie zmodyfikowano, ażeby uwzględnić fakt, iż posiedzenie nie odbywa się w wielkiej półokrągłej izbie zwanej Komnatą Wieży ani nigdzie w Białej Wieży. W najdalszym od wejścia końcu tutejszej siedziby na pudełkowym podwyższeniu stała prosta, lecz wypolerowana do połysku ława, przykryta pasiastym materiałem w siedmiu kolorach Ajah. Jedynie tam i na stule otaczającej szyję Egwene reprezentowane były w tej chwili Czerwone Ajah. Niektóre Błękitne chciały usunąć ten kolor, odkąd pochodząca z Czerwonych Elaida bezprawnie zasiadła na Tronie Amyrlin i poleciła utkać stułę bez niebieskiego pasa, Egwene jednakże zaparła się i na to nie pozwoliła. Miała być przedstawicielką wszystkich Ajah i żadnej, toteż na jej stule musiało pozostać siedem kolorów siedmiu Ajah. Teraz Amyrlin przeszła po jaskrawych dywanach pokrywających podłogę namiotu, między dwoma rzędami ławek, ustawionych ukośnie w grupach po trzy, na kwadratach pomalowanych również w kolorach Ajah. Tym razem jednak sześciu Ajah. Zgodnie z tradycją, dwie najstarsze Zasiadające mogły żądać dla swoich Ajah miejsc najbliżej Zasiadającej na Tronie Amyrlin, toteż te miejsca tutaj zajmowały Żółte i Błękitne. Resztę miejsc wskazywały członkiniom danej Ajah ich Zasiadające w momencie przybycia, a zatem układ zależał od kolejności ich nadejścia.

1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)