Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 150 151 152 153 154 155 156 157 158 ... 194
Перейти на страницу:

Ponieważ Styles spodziewał się powrotu do stylu życia oficera flagowego, Honor zemściła się, nie biorąc stewarda. Styles przyzwyczajony był do przywilejów rangi flagowej i uważał je za coś naturalnego i należnego. To, że niczym sobie nie zasłużył na nie, było bez znaczenia — miał właściwy stopień, więc należały mu się jak psu gnat i kropka. Skoro jednak Honor, nie dość, że wyższa stopniem, to na dodatek pozbawiona jednej ręki, nie korzystała z podstawowego przywileju, to i on nie mógł. Gdyby się uparł, wyszedłby na idiotę i egoistę. A Honor czerpała czystą i mściwą satysfakcję z faktu, że brakowało mu stewarda dotkliwiej niż jej samej.

Styles zresztą powinien się cieszyć, że była to jedyna forma zemsty, jakiej padł ofiarą, bo gdyby Honor zrobiła to, na co naprawdę miała ochotę, najlepsi chirurdzy plastyczni Gwiezdnego Królestwa Manticore mieliby zajęcie na długie lata. I nie tylko plastyczni…

Nimitz uśmiechnął się, pokazując kły, i bleeknął z całkowitą aprobatą. A potem skoncentrował się i Honor parsknęła śmiechem, gdy w jej głowie pojawił się obraz przerażonej wiewiórki (naturalnie ze Sphinksa), ale z głową Stylesa, zmykającej aż się za nią kurzyło. Spojrzała zaskoczona na Nimitza, był to bowiem pierwszy raz, gdy przesłał jej obraz nie tego, co widzi lub widział i zapamiętał, lecz wyobrażenie. I do tego humorystyczne, bo twarz Stylesa była karykaturą i miała wiewiórcze rysy.

Zaskoczenie zmieniło się w następnej sekundzie w napad śmiechu, gdyż wiewiórka uciekła z jej wyobraźni niczym z ekranu monitora, a na jej miejsce wpadł treecat z wyciągniętymi pazurami. Na lewym oku miał przepaskę, na łbie beret Royal Manticoran Navy, a całości dopełniały czerwono-złote naramienniki z dystynkcjami komodora. Przemknął przez jej pole widzenia i zniknął w ślad za wiewiórką.

Honor opadła na łóżko, płacząc ze śmiechu. A Nimitz bleeknął radośnie zachwycony, że ją do tego stanu doprowadził. Odczekał parę sekund, a gdy zaczęła się uspokajać, siadł dumnie wyprostowany, owinął łapy ogonem i zajął się pielęgnacją wąsów, emanując taką dumą i zadowoleniem, że Honor wybuchnęła śmiechem na nowo.

Kiedy się uspokoiła ostatecznie, stwierdziła:

— Jesteś prawie równie złośliwy jak ja. A poza tym nie masz cienia szacunku dla stopnia.

Nimitz potwierdził entuzjastycznie.

Podrapała go za uszami i zajęła się wkładaniem butów. Wbrew opinii Nimitza Styles był groźniejszy, niż można było sądzić, gdyż był drugim pod względem rangi jeńcem sił zbrojnych Sojuszu na planecie. Co oznaczało, że jeżeli nie była gotowa całkowicie go usunąć z funkcji związanych z dowodzeniem, nie mogła ustawić go tak, jak chciała. A był na tyle tępy, że mógł zrobić coś niewyobrażalnie wręcz głupiego tylko po to, by udowodnić jej, jak jest ważny. W tej sytuacji regularne przycieranie mu nosa nie było najrozsądniejsze, ale nie mogła się powstrzymać mimo pełnej świadomości słuszności słów Machiavellego o skutkach zadawania wrogom lekkich ran. Styles był tak niekompetentnym, nadętym, złośliwym, irytującym i wrednym zerem, że po prostu nie była w stanie go ignorować.

Poza tym istniały też inne powody, dla których zrezygnowała ze stewarda. Jednym z nich było to, że po prostu czułaby się głupio. Nie wątpiła, że większość jeńców uznałaby, że steward jej się należy, ale nie miała zamiaru stwarzać między sobą a nimi dodatkowych barier. Nie chciała izolować się od ludzi, którzy zależeli od jej dowodzenia, i już to, że musiała skorzystać z admiralskiego stopnia, żeby utrzymać Stylesa w ryzach, wydało jej się wystarczająco złe.

Trzecim, nader ważnym powodem było to, że jej stewardem był MacGuiness, tak jak ona była jego admirałem i nie miała zamiaru choćby czasowo pozwolić komukolwiek naruszyć ich wzajemnych stosunków.

Nimitz bleeknął ponownie, ale tym razem z lekkim rozbawieniem i silną aprobatą, które zresztą przekazał jej też empatycznie. MacGuiness był także jego przyjacielem i także mu go brakowało. A poza tym Mac doskonale wiedział, jak upieczonego królika Nimitz lubi najbardziej.

Honor przyjrzała mu się z krzywym uśmiechem, wzięła z krzesła krawat i podeszła do drzwi. Łokciem nacisnęła otwierający je przycisk i jak się spodziewała, ledwie się otworzyły, na progu stanął Andrew LaFollet jak zwykle w nienagannie czystym i świeżym uniformie Gwardii Harrington. Jednym z kilku uszytych dlań przez Dessouix.

W tym momencie Honor zdała sobie sprawę z czegoś, co powinna była sobie uzmysłowić znacznie wcześniej. Zanim Phillips skontaktowała się z nią, musiała zawiadomić o wszystkim LaFolleta. A jeśli nie ona, to ktoś z dyżurnej wachty. Inaczej obecność świeżutkiego i przepisowo ubranego LaFolleta byłaby po prostu niewytłumaczalna. Andrew co prawda zgodził się, by kilku wybranych (przez niego naturalnie) Marines z Royal Manticoran Marine Corps, których kilkudziesięciu znalazło się wśród jeńców, trzymało za niego służbę przy drzwiach Honor. Ale tylko wtedy gdy spała. I za każdym razem, gdy z jakiegoś powodu była budzona w środku nocy, Andrew przytomny i gotów czekał przed jej drzwiami. Zupełnie jakby nie sypiał, co nie było prawdą.

Dokonać tego mógł tylko w jeden sposób — musiał zorganizować wszystko tak, by każdy, kto uzna za niezbędne obudzić ją, musiał wpierw zbudzić jego. A znając go, było wysoce prawdopodobne, że przy tej okazji niejako cenzurował problemy, czyli że wszystko, co uznał za mało istotne lub mogące poczekać, nie docierało do niej i nie przerywało jej snu. Podobnie jak sprawy, które według LaFolleta mógł załatwić ktoś inny.

To wszystko przemknęło jej przez głowę, ale nie odbiło się w żaden sposób na wyrazie twarzy. Teraz, gdy to sobie uświadomiła, miała zamiar przeprowadzić delikatne śledztwo, by potwierdzić podejrzenia. A jeżeli, czego była prawie pewna, miała rację, będzie zmuszona odbyć kolejną pogawędkę z LaFolletem.

Nie miała zresztą złudzeń, że przyniesie ona jakąś radykalną zmianę na lepsze. Pogawędki takie miały miejsce okresowo, choć z rozmaitą częstotliwością, i jak dotąd nie wpłynęły na generalne podejście LaFolleta do niej. Mogło przy niej zabraknąć Maca czy Mirandy, ale nie zabrakło opiekuna i była pewna, że oboje wymienieni wyraziliby gorące poparcie dla jego postępowania.

Nic jednakże na ten temat nie powiedziała — zamiast tego wyciągnęła do niego dłoń z krawatem i powiedziała po prostu:

— Pomocy.

A potem zadarła podbródek, żeby mógł jej założyć to kretyństwo. Okazało się, że nawet zawiązanego krawata nie zdoła umocować równo i wyprostować kołnierzyka, mając tylko jedną rękę. A ponieważ zapomniała się uprzeć, by była to przypinana atrapa, było jej wszystko jedno, czy cholerstwo będzie za każdym razem wiązane czy zakładane przez głowę. Andrew naturalnie wolał za każdym razem wiązać go na nowo, twierdząc, że dzięki temu lepiej wygląda. Nie mając wyjścia, czekała cierpliwie, aż skończy.

— Gotowe, milady — oznajmił, wygładzając kołnierzyk jej koszuli i zapinając dwa guziczki.

— Dzięki — powiedziała i wróciła do sypialni po kurtkę mundurową.

1 ... 150 151 152 153 154 155 156 157 158 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)