Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 147 148 149 150 151 152 153 154 155 ... 194
Перейти на страницу:

— Co potwierdzałby taki drobiazg, że przez cały dzień nie wymienił ani jednego podzespołu — dodała Longmont. — Twierdzi, że wykonał przegląd czternastu zbroi i w żadnej nie znalazł niczego, co musiałby wymienić… To wysoce podejrzane… ale nie na tyle, by zrównoważyć całkowity brak dowodów, że przebywał na miejscu zabójstwa w czasie jego popełnienia.

— Wiedział o kamerze w swojej kwaterze i wiemy, że wcześniej co najmniej cztery razy świadomie ją uszkodził — sprzeciwił się Hurst. — A ktoś uszkodził ją także tego popołudnia przed zabiciem Weiller. Dlaczego miałby to zrobić ktoś inny?

— A dlaczego on miałby to zrobić? — skontrował Simmons. — Fakt: poprzednie zachowania rzucają na niego podejrzenia, ale wszystkie miały miejsce krótko po przywiezieniu Weiller na Styx. Wygląda to tak, jakby się wstydził uprawiać z nią seks…

— Gwałcić wielokrotnie, sir — przerwała mu stanowczo Gonsalves.

Simmons zamilkł zaskoczony, zastanowił się i przytaknął.

— Gwałcić — zgodził się głośno. Longmont potwierdziła ruchem głowy.

— Ma pani rację, kapitan Gonsalves — dodała. — I nikt z nas nie uważa, że Mangrum nie jest odrażającym śmieciem zasługującym na stryczek. Niestety, ja jestem przekonana także, że nie mamy dość dowodów, że to on ją zamordował. Same zeznania, tym bardziej tak mało wiarygodnych świadków jak ci, nie wystarczą. A jak sądzę, komodorowi Simmonsowi chodzi o to, że w miarę upływu czasu Mangrum pozbywał się wstydliwości i nie psuł już kamery.

Spojrzała pytająco na Simmonsa. Ten skinął potakująco głową i nie odezwał się, jakby przekazując jej w ten sposób głos.

— Z nagrań wynika, że nie majstrował przy kamerze przez ponad trzy tutejsze miesiące poprzedzające śmierć Weiller — ciągnęła Longmont. — Więc jeśli założymy, że tym razem zepsuł kamerę, sfałszował kartę pracy i przedostał się do kwatery, wykorzystując martwe pola kamer na zewnątrz, oznaczałoby to morderstwo z premedytacją, a nie pod wpływem impulsu, jak najczęściej miało to miejsce w przypadku mordów na więźniach. Oczywiście mógł to sobie zaplanować, tylko pytanie po co? Po co się trudzić fabrykowaniem alibi, skoro Tresca dawno dowiódł, że mówił prawdę, obejmując stanowisko nadzorcy? A oznajmił wtedy, że nie będzie zawracał sobie głowy pociąganiem do odpowiedzialności kogoś za tak nieistotne drobiazgi jak zabicie więźnia.

W jej głosie słychać było pogardę, mimo iż starała się mówić spokojnie. Najwyraźniej jej także nie podobało się to, że występuje w obronie Mangruma. Niemniej zrobiła to, bo tak jej nakazywała uczciwość. I trudno było mieć do niej o to pretensje.

— Po co miałby się wysilać, nie rozumiem — przyznał Hurst. — Ale to nie znaczy, że tego nie zrobił… choćby dla przyjemności. Natomiast problem w tym, że przez to może się wywinąć od stryczka.

— Wiem — przyznała niezadowolona Gonsalves. — To właśnie miałam na myśli, mówiąc o zbyt dużych dziurach w materiale dowodowym. Najgorsze jest to, że wszyscy wiemy, że to sadysta i zboczeniec, i to, czy to on zabił Weiller czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia, bo wielokrotnie zasłużył na śmierć, choćby dlatego, że umożliwił komuś zabicie jej. A przez kruczki prawne wywinie się katu.

— Mnie też się to nie podoba — przyznała Longmont. — I tak między nami uważam, że gwałt powinien mieć inną kwalifikację prawną i inną karę, ale nie ma. A jeśli te rozprawy mają przebiegać zgodnie z konwencją denebską…

Zamiast dokończyć, wzruszyła ramionami. McKeon westchnął i postanowił nie pozwolić na dalsze marnowanie czasu.

— Uznaję, że wszyscy jesteśmy zgodni i możemy przystąpić do ustalenia wyroku. Ktoś chce tajnego głosowania czy jawne jak zwykle?

Rozejrzał się po obecnych, po czym spojrzał na Longmont jako najstarszą rangą.

— Jawne wydaje mi się jak najbardziej właściwe — powiedziała bez namysłu.

McKeon przeniósł spojrzenie na następnego w kolejności.

— Jawne — oznajmił głośno Simmons, choć mikrofony były wystarczająco czułe, by wychwycić nawet szept.

A nagrywane były wszystkie narady odbywające się przed uzgodnieniem wyroku.

— Zgoda — westchnęła Gonsalves.

— Zgoda — dodał nieco niechętnie Hurst.

— Doskonale. W takim razie jednogłośnie ustaliliśmy, że głosujemy jawnie — podsumował formalnie McKeon i przystąpił do realizacji procedury.

Zgodnie z tradycją starszą niż loty kosmiczne zaczął od najmłodszego stopniem.

— Komandorze Hurst, oskarżenie o gwałt drugiego stopnia?

— Winny — stwierdził Hurst.

— Oskarżenie o porwanie?

— Winny.

— Nadużycie władzy w celu osiągnięcia prywatnych korzyści?

— Winny.

— Morderstwo?

— Winny.

— Kapitanie Gonsalves, oskarżenie o gwałt drugiego stopnia?

— Winny.

— Porwanie?

— Winny.

— Nadużycie władzy w celu osiągnięcia prywatnych korzyści?

— Winny.

— Morderstwo?

— Wstrzymuję się — odparła z grymasem niezadowolenia Gonsalves.

McKeon przeniósł wzrok na Simmonsa.

— Komodorze Simmons, oskarżenie o gwałt drugiego stopnia?

— Winny.

— Porwanie?

— Winny.

— Nadużycie władzy w celu osiągnięcia prywatnych korzyści?

— Winny.

— Morderstwo?

Simmons otworzył usta i zamknął je bez słowa. Przez parę sekund wpatrywał się w stół, po czym uniósł głowę i spojrzał na Longmont prawie wyzywająco.

— Winny — oznajmił zimno.

McKeon pokiwał głową — mimo dyskusji spodziewał się takich właśnie ocen u tych właśnie ludzi. Spojrzał na Longmont i spytał:

— Towarzyszko admirał Longmont, oskarżenie o gwałt drugiego stopnia?

— Winny — odparła bez wahania.

— Porwanie?

— Winny.

— Nadużycie władzy w celu osiągnięcia prywatnych korzyści?

— Winny.

— Morderstwo?

— Niewinny z braku dowodów — powiedziała Longmont niechętnie.

McKeon ponownie skinął głową.

— Odnośnie do pierwszych trzech zarzutów sąd uznaje oskarżonego winnym jednogłośnie. Odnośnie do oskarżenia o morderstwo brak jednomyślności, co powoduje oddalenie zarzutu. Przewodniczący przyjmuje decyzję pozostałych członków składu sędziowskiego bez wyrażania opinii. Teraz przystępujemy do uzgodnienia wysokości kar za przestępstwa, których oskarżony został uznany winnym. Zgodnie z przepisami kodeksu wojskowego za gwałt drugiego stopnia grozi dwadzieścia pięć standardowych lat ciężkich robót, za porwanie pięćdziesiąt, za nadużycie władzy w celu osiągnięcia prywatnych korzyści dwa. Według mnie po zsumowaniu oznacza to teoretyczną możliwość skazania go na maksymalnie siedemdziesiąt siedem lat ciężkich robót. Jednakże by wyrok ten został wykonany, musielibyśmy zabrać go ze sobą, wracając na obszar kontrolowany przez Sojusz, gdy będziemy opuszczali planetę. Nie powiedział „jeżeli będziemy opuszczali planetę”, ale wszyscy i tak to usłyszeli. Widząc ich kamienne oblicza, McKeon uśmiechnął się lekko i spojrzał na Hursta.

— Komandorze Hurst, co pan proponuje?

— Maksymalny wymiar kary: siedemdziesiąt siedem standardowych lat ciężkich robót bez możliwości wcześniejszego warunkowego zwolnienia — odparł twardo Hurst.

— Kapitan Gonsalves?

— Maksymalny wymiar kary. I tylko żałuję, że nie może jej odbyć tutaj, w Piekle.

1 ... 147 148 149 150 151 152 153 154 155 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)